To już nie są kopnięcia, rusza się cały brzuch. Gdzieś ucieka. I nagle spokój. Dwie, trzy godziny. Strach, może te niespodziewane podskoki…
– Piotr, posłuchaj, czyjej bije serce!
Panika. Wyłączamy muzykę, zatrzymujemy zegary. Pietuszka najpierw uchem, potem szklanką obsłuchuje brzuch.
– I co?
– Nic. Trzeba mieć słuchawki.
Kładę się, zesztywniała ze strachu. Kwadrans później nieśmiałe bum, bum. Żyje!
9 III
Topnieje jezioro. Odsłaniają się trzy cyple, na których osiedliły się trzy światy: świątynia krysznaicka, pałacyk kuwejckiego szejka i po naszej stronie brzegu willa Poula Bjerre – psychoanalityka, ucznia Freuda. Przyjechał tutaj przed pierwszą wojną światową, gdy Grödinge było osadą. Za pieniądze ojca, bogatego kupca, wybudował secesyjne domostwo z najładniejszym widokiem na jezioro. Zajmował się psychologią twórczości, więc chętnie odwiedzali go artyści. Słynny szwedzki rzeźbiarz podarował mu do ogrodu statuetkę z brązu, nazwaną przez nas „pomnikiem fellatio”: młoda kobieta całuje dłoń mężczyzny na wysokości rozporka. Całowany trzymają za czoło, nie wiadomo, czy z obawy przed jej łapczywością, czy sprawdzając temperaturę rozpalonej namiętnością głowy.
Gościem psychoanalityka i jego żony, śpiewaczki operowej, był Kandinsky. Został po nim pastelowy malunek okolicy. Kandinsky zbliżał się już wtedy do abstrakcji, więc trudno powiedzieć, co przedstawia obrazek. Pagórki i sosnę czy też wjazd do tunelu, wybudowanego dopiero niedawno w Grödinge. Awangardowi artyści wyprzedzają przecież wizją swoje czasy.
Bjerre zbuntował się przeciw Freudowi, wymyślając psychosyntezę. Własny system terapeutyczny, leczący schorowaną duszę sztuką i twórczością. Sam koił swój duszny smutek podróżami i zainteresowaniami religijnymi. Zmarł w latach sześćdziesiątych, pierwszy szwedzki prorok New Age’u. Zostawił po sobie wielki księgozbiór, dom zapisany Towarzystwu Psychoanalitycznemu oraz mnóstwo nierozwiązanych spraw majątkowych. Willą i Towarzystwem zajęła się jego pacjentka, później uczennica – Kerstin. W Grödinge prostaczkowie uważają ją za stukniętą staruszkę. Organizuje spotkania, na które zjeżdża się new – age’owy Sztokholm. Z westalki, podsycającej płomień pamięci o słynnym psychoanalityku, zamieniła się w szefową Towarzystwa. Wydaje książki Bjerre’a, wyjeżdża na sympozja jungowskie, zaprasza „ciekawych ludzi” – islandzkich szamanów, nieortodoksyjnych psychiatrów, radiestetów, artystów.