W ogrodzie, rozciągającym się od willi po jezioro, osiemdziesięcioletnia Kerstin nabiera energii do pracy przekraczającej jej siły. Napromieniowuje się tam przy czakrze dobroczynną energią, tryskającą z ziemi. Zdarza mi się też korzystać z tej ogrodowej baterii. Zamiast łykać aspirynę, nabijam sobie kondycję, rozszerzając aurę.
Od wielu lat trwa sądowa przepychanka o prawo do willi po Bjerrem. Jego spadkobiercy, pasierbowie z małżeństwa ze śpiewaczką, chcieliby pozbyć się Towarzystwa i odzyskać dom.
Kerstin radziła się w sprawach spadkowych Helge – jasnowidza z Islandii. Przy okazji przepowiedział też przyszłość gościom odwiedzającym Towarzystwo.
Malutki islandzki szaman w garniturze, z zegarkiem na łańcuszku, wystającym spod kamizelki, rozsiadł się w secesyjnym, wysokim krześle, nie mogąc dosięgnąć błyszczącymi lakierkami podłogi. Majtając nóżkami, wpadł w trans. Anioł otworzył przed nim księgę przeznaczenia i Helge, zgrzytając zębami, zaczął wieszczyć. Czasami mówił po staroislandzku, tak jak jego przodkowie, przekazujący sobie z pokolenia na pokolenie dar jasnowidzenia.
Pietuszka skorzystał z nadprzyrodzonego daru Helge i zapytał go o kilka spraw.
– Jasnowidz nie ma wątpliwości, dlaczego zamieszkałem akurat w Grödinge – podsycał po seansie ciekawość Kerstin, wierzącej święcie w każde słowo Helge.
– Wiedziałam, że to mistyczne związki, bo skąd u nas Polak, interesujący się psychologią.
– Opowiedział o moich poprzednich wcieleniach i w jednym z ostatnich… byłem ojcem Poula Bjerre. Dałem mu pieniądze na ten dom. Nie uważasz, że należy mi się mały pokoik?
Kerstin zaniemówiła… dodatkowy spadkobierca z zaświatów… Ojciec jest bliższym krewnym od pazernych pasierbów.
– Nie martw się – pocieszył ją Piotr – wierzę w kosmiczną sprawiedliwość. Nie w tym, to w następnym życiu załapię się na dobrą reinkarnację i może zostanę kolejnym prezesem Towarzystwa Jungowskiego w Grödinge? Nie musimy walczyć o dom akurat w tym wcieleniu, Kerstin…
11 III
Piotr wyrzuca mi, że w każdym kawałku o Szwecji wychodzi moja niechęć, niezrozumienie. Nie doceniam tego kraju, nie umiem dostrzec jego zalet. Od początku, kiedy tu przyjechałam. Wizja panienki zamkniętej na wsi. To prawda. Mieszkam na wsi, nie znam dobrze języka z własnej winy. Nie znam Szwecji. Przyzwyczaiłam się do krajobrazu, doceniam spokój. Nie będę spisywać z gazet artykułów o szwedzkich problemach i przerabiać ich na własną wersję zainteresowań społecznych. Opisuję las, podwórko i to, co mówi do mnie Piotr, przychodząc z pracy. Nie mamy szwedzkich przyjaciół. Z radością stąd wyjadę, nie poznawszy niczego poza najbliższą okolicą.