Выбрать главу

Po groźbach Piotra: „Za kilka lat zrozumiesz, jak tu dobrze!”, nie będę miała ochoty nawet na skandynawski weekend. Szwecja nie będzie dla mnie pamiątkowym okruchem wspomnień, zatopionym w ciepło połyskującym bursztynie. Będzie kawałkiem lodu, który – mam nadzieję – rozpuści się w przeszłości. -

Napisałam tutaj przez trzy lata parę książek, artykułów, scenariuszy. Szwedzkiego nauczyłam się sama z podręczników i telewizyjnych napisów. Nie potrafię powiedzieć poprawnie „Poproszę kilogram chleba i osiem plasterków kiełbasy”, ale rozumiem bergmanowskie dialogi i gazety.

Doceniam socjalne udogodnienia – bezpłatne szpitale, opiekę nad staruszkami. Po babcię, mieszkającą obok nas, codziennie podjeżdża darmowa taksówka, wywożąca ją na zakupy albo do lekarza.

Nie dostawałam szwedzkich zasiłków, korzystam natomiast ze znakomitej opieki nad kobietami w ciąży. Podziwiam rewelacyjny system edukacyjny. Dlaczego od pierwszego dnia nie polubiłam Szwecji? Kwestia temperamentu, mentalności… bywa, że kogoś się nie lubi od pierwszego wejrzenia… chemia. Nie załapałam się na Szwecję. Nie tylko ja… Jestem za słowiańska, za romańska, za głupia? Biorę winę na siebie, a karą niech mi będzie wyjazd, do Polski czy gdziekolwiek indziej.

12 III

Nie mam chęci pisać. Nie, żebym sobie nakazywała: za dużo siebie, inflacja. Po prostu nie czuję. Chciałabym opisać sąsiedztwo za jeziorem – świątynię krysznaitów, często odwiedzaliśmy tam przyjaciół, ale wychodzi mi opowiastka z przewodnika po okolicy.

Zaczęłam jedwabny obraz metr na metr i po pierwszym zapale odstawiłam do kąta. Szkółka malarska.

14 III

„Polska ojczyzną gówniarzy” – Witkacy.

Co tydzień nowa polska sensacja, prąd, galwanizujący zdechłą żabę. Po tygodniu nikt już o niczym nie pamięta. Nie ma sądu, wyroku, konsekwencji (dawniej „honoru”).

Prywatnie nie lepiej. Niemal każdy telefon stamtąd jest bluzgiem, po którym trzeba ścierać smrodek. Kupując mieszkanie, nie wiedzieliśmy, że oddajemy się w ręce amatorów. Nic nie załatwione do końca, pomylone rachunki, obietnice bez pokrycia. Oszukujące banki, niedouczone sekretarki. Oczko wyżej to samo: redakcje, gdzie bezczelnie nie zezwalają na autoryzację, paranoicy, dopisujący do cudzych tekstów swoją wersję Pigmalionów. Nieudani reżyserzy, nie tylko filmów, ale i własnego życia. Paniusie,ja wiem lepiej”, poskręcani z chorej ambicji i zawiści młodziankowie. Rodacy!