Najdziwniejsze i chyba niedobre: naprawdę się nie boję. Oglądając zamęczone porodem kobiety, płaczę: ze współczucia, ze wzruszenia – też mnie to czeka, ale się nie boję. Nie umiem się bać czegoś, czego nie znam. Brak wyobraźni? Optymizm?
25 III
Pietuszkowa reklama seksu:
COITUS KOI
26 III
Ta dziwka jest szybsza ode mnie – zakwitła pelargonia.
28 III
Polka wybija się na niepodległość. Oczywiście moim kosztem, waląc stopkami w dno macicy, w żołądek. Noszę ją do lasu. Obydwie jesteśmy zdrowo nakręcone, wyprzedzam spacerowiczów, lawirując brzuchem między drzewami.
– Uwaga! Za kobietą w ciąży nikt nie nadąży – pokpiwa Pietuszka.
Obiecuję sobie, już po wszystkim, trzy rzeczy: 1. Butelkę szampana 2. Wąską, krótką spódnicę 3. Zwis z trzepaka rękami na wyższym drążku i druga pozycja: głową do dołu, nogi zaczepione na niższym drążku. Będę się tak bujać, w spódnicy, pijąc szampana. Brzemienne marzenia.
Wracają gęsi, krążą nad domem. Dlaczego ich gęganie nie zalicza się do najpiękniejszych ptasich śpiewów? Żadne tam banalne świrgolenie czy godowe podlizanki. Drewniane klekotanie, nawigacyjne skrzypienie, zapowiadające wreszcie powrót z zamorskich krajów.
29 III
Z wydawnictwa gruba koperta – korekta Polki. Okładka ze zdjęciem w siódmym miesiącu ciąży, schowanej pod kadrem. Uwierającej w żebra, przyciasnej.
Strony usiane brakującymi przecinkami, dwukropkami. Interpunkcji nigdy się nie nauczę, tajemna wiedza hieroglifów. Przeglądam tekst i czytam go właściwie po raz pierwszy. Powtórki słów, składni. Lenistwo świadomości, powtarzającej najchętniej te same zwroty, piszącej niby przez kalkę. Tego nie zmieni żaden korektor. W dwa dni poprawić sześć miesięcy błędów.
Na marginesach prośba korektora o wytłumaczenie słów bindu i tak dalej. Czyja piszę do gazety albo kolorowego magazynu, gdzie każde słowo musi być zrozumiałe dla każdego?
Słownictwo książek jest bogatsze, jeśli niezrozumiałe, chociaż wytłumaczone (bindu – buddyjski zaczątek życia człowieka, składający się z kropli ojca i matki, po zachodniemu „pierwsza komórka zygoty”), wystarczy sięgnąć po słownik. Straszak gazet. Mózgi zawinięte w gazetę.