W Polsce strajk pielęgniarek. Coś niby bunt kobiet albo niewolników. Ich miesięczna pensja to jeden nocny dyżur w Szwecji. Moja mama trzydzieści pięć lat w zawodzie, przełożona, dwa zawały i jałmużna emerytury. Czerwone, czarne poziome paski na pielęgniarskich czepkach tych głodujących dziewczyn pokazują poziom ich życia. Są pod kreską, pod powierzchnią. Z powołania.
Ogłoszenia matrymonialne w tutejszej gazecie. Panowie przystojni i dobrze sytuowani. Panie interesujące, zgrabne i wykształcone (zwłaszcza Rosjanki), oprócz jednej w średnim wieku, poszukującej łysego, energicznego grubasa. Sama o sobie: jestem niezbyt ładna, trochę prymitywna.
Zajrzałam w lustro, „nie przejrzałam się” – w łazience jest na to za małe – ale zajrzałam pooglądać brzuch. Zawstydziłam się: tu moja twarz, zwykła, a na dole, przecięta lustrem, druga wypukła połówka. Jakby dosztukowana z gazet o ciąży, zdjęć modelek i aktorek, pozujących nago z macierzyńskim brzuchem. Wypychałam się kiedyś poduszką – wyginałam do przodu, przymierzając urojoną ciążę – kto tego nie robi… Teraz najprawdziwsze zawstydzenie, że to ja, ten chudzielec, zamieniający się w matkę. Już nie wygłup, poważna, okrągła sprawa, tocząca się swoim rytmem, zostawiająca mnie za sobą. Bo tak to wygląda: z przodu brzuch, a ja za nim, spiesząca się, żeby nadążyć z uczuciami, z planami na życie.
5 XII
Żadnej pewności: z czego będę żyć, gdzie będziemy mieszkać. W zawieszeniu na sznurze telefonu. Nie możemy dojść ze sobą do ładu. Każde z nas w swoją stronę – ja do urojonej Polski, Piotr w beznadziejnej Szwecji.
– Tak, będę przychodzić na twój pogrzeb, kiedykolwiek zechcesz – złoszczę się na niego. – Zostanę tu patrzeć na twoje podsinione oczy po nocnych dyżurach.
Otumaniony zmęczeniem budzisz się po południu, w ciemnościach, i dogorywasz do wieczora, do pracy.
Powtarzamy te same argumenty, już nawet bez agresji, bo i bez nadziei. Godzimy się (ale nie ze sobą, z ciszą pomiędzy nami), starając się naśladować słowa i gesty sprzed kłótni. Trening normalności, bolesny jak po nastawieniu zwichniętej ręki.
Wygodna pozycja na dzisiaj: pochylone ramiona i skulone ze zmęczenia plecy. Ugięte nogi, nie naciągające mięśni brzucha. Wypięty tyłek dla łatwiejszego chodzenia w lekkim przysiadzie, pozwalającym przenosić ciężar do tyłu i na boki – po prostu małpia pra – matka Ewa.
A gdyby tak kupić mieszkanie w drewniaku, w Łodzi na Spornej? Bez kanalizacji, ogrzewania, ale z piecem na fajerki i studnią na podwórku… i wspomnieniami z dzieciństwa, bezpieczeństwem.