Выбрать главу

Dysponowała dużym potencjałem Mocy. Zdumiewająco dużym – z pewnością dosłuży się szala, a kiedy to nastąpi, będzie znacznie silniejsza niż Siuan. Jednak w tej chwili Sharinie nie pozostawało nic innego, jak głęboko się ukłonić. Było to niemal doskonałe okazanie szacunku. Powiadano, że ze wszystkich nowicjuszek ona uskarża się najrzadziej, najmniej sprawia kłopotów, uczy się najpilniej. I choć była nowicjuszką, rozumiała sprawy, o których większość Aes Sedai nie miała pojęcia – lub o których zapomniały natychmiast po przywdzianiu szala. Jak okazać pokorę, kiedy to konieczne, jak znosić kary, skąd wiedzieć, kiedy trzeba się uczyć, a kiedy wystarczy udawać, że się wie.

„Gdybyśmy tylko miały więcej takich jak ona” – pomyślała Siuan – „a mniej takich, jak Elaida i Romanda”.

– Tak, dziecko? – zapytała. – O co chodzi?

– Zobaczyłam, że podnosisz ten kosz z praniem, Siuan Sedai – wyjaśniła Sharina. – I pomyślałam, że może pomogę ci go nieść.

Siuan się zawahała.

– Nie chciałabym, abyś się zmęczyła.

Sharina uniosła brew, robiąc minę całkowicie nie przystającą nowicjuszce.

– Jeszcze w zeszłym roku te stare ręce nosiły ciężary dwakroć większe w tę i z powrotem do rzeki, Siuan Sedai, przez całą drogę targając ze sobą trójkę wnuków. Myślę, że sobie poradzę. – W jej oczach Siuan dostrzegła cień sugestii, że złożona propozycja ma sens głębszy niż wyrażony w słowach. Najwyraźniej ta kobieta zręcznie sobie radziła nie tylko ze splotami Uzdrawiania.

Zaciekawiona Siuan pozwoliła wziąć jej kosz. Ruszyły chodnikiem w kierunku namiotów nowicjuszek.

– To interesujące – zaczęła Sharina – że tak wielkie zamieszanie może wywołać tak z pozoru drobne odkrycie, nieprawdaż, Siuan Sedai?

– Trudno przecenić wagę faktu, że Elaida odkryła Podróżowanie.

– Lecz przecież to prawie nic w porównaniu z tym, co głoszą plotki o spotkaniu sprzed trzech miesięcy, kiedy przed siostrami stanął potrafiący przenosić mężczyzna. Dziwne, że teraz podniósł się taki rwetes.

Siuan pokręciła głową.

– Sposób myślenia tłumów często wydaje się na pierwszy rzut oka dziwny, Sharino. Wszystkie w obozie wciąż mówią o wizycie Asha’mana, co sprzyja atmosferze wyczekiwania. Nic dziwnego, że z podnieceniem reagują na ewentualność kolejnych rewelacji. W ten sposób może się zdarzyć, że wielkie zdarzenia przejdą właściwie niezauważone, podczas gdy mniej ważne wywołają kolejną eksplozję niepokoju.

– Myślę, że to spostrzeżenie można wykorzystać w dobrym celu. – Sharina skinęła głową grupie mijających je nowicjuszek. – Ale może z niej skorzystać ktoś, kto chciałby wywołać niepokoje. Oczywiście, gdyby zdarzył się taki ktoś.

– Co chcesz powiedzieć? – zapytała Siuan, czując, jak zwężają jej się oczy.

– Ashmanaille najpierw poszła ze swoją wiedzą do Lelaine Sedai – cicho odrzekła Sharina. – Słyszałam, że to Lelaine zadbała, aby plotka się rozeszła. Zwołując posiedzenie Komnaty, tłumaczyła głośno przyczyny, choć obok stała spora rodzina nowicjuszek. Ona również sprzeciwiła się paru wezwaniom, aby spotkanie było Zapieczętowane Płomieniem.

– Ach – jęknęła Siuan. – Więc to dlatego!

– Oczywiście mówię tylko o plotkach – ciągnęła Sharina, przystając na moment w cieniu postrzępionego czarnodrzewu. – Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa to tylko głupie gadanie. Cóż, Aes Sedai z doświadczeniem Lelaine wiedziałaby przecież, że takie mimowolne słowa w obecności nowicjuszek wkrótce trafią do wszystkich zainteresowanych uszu.

– A w Wieży wszystkie uszy są zainteresowane.

– Nie inaczej, Siuan Sedai – potwierdziła Sharina z uśmiechem.

Lelaine zrobiła sobie widowisko z posiedzenia – chciała, żeby nowicjuszki się o wszystkim dowiedziały i żeby każda z sióstr włączyła się w dyskusję. Dlaczego? I dlaczego Sharina dzieliła się z Siuan opiniami zupełnie nieprzystającymi nowicjuszce?

Odpowiedź była oczywista. Im bardziej kobiety w obozie czuły się zagrożone – i im większym strachem napełniała je Elaida – tym łatwiej będzie czyjejś silnej ręce przejąć nad nimi kontrolę. I choć w tej chwili siostry czuły się przede wszystkim urażone tym, że wydarto im pieczołowicie chronioną tajemnicę, wkrótce zdadzą sobie sprawę z groźby, którą Siuan dostrzegła od razu. Pojawi się strach. Zmartwienie. Niepokój. Skoro Aes Sedai mogły zza murów miasta Podróżować dokądkolwiek i kiedykolwiek chciały, oblężenie można było uznać za zakończone. Armia Bryne’a na mostach stała się bezużyteczna.

I o ile Siuan nie myliła się w swych podejrzeniach, Lelaine wkrótce zadba, aby wszystkie siostry zdały sobie sprawę z sytuacji.

– Ona chce, żebyśmy się bały – mruknęła Siuan. – Chce doprowadzić do kryzysu. – Manewr był chytry. Siuan powinna wyczuć, że coś takiego się kroi. Z tego, że się nie zorientowała i że nie dotarły do niej najlżejsze nawet szepty o planach Lelaine, też wynikała ważna rzecz. Ta kobieta nie ufała Siuan tak bardzo, jak mogło to z pozoru wyglądać. Krwawe popioły!

Spojrzała na Sharinę. Siwowłosa kobieta stała obok, cierpliwie czekając, aż Siuan przetrawi usłyszane słowa.

– Dlaczego mi o tym powiedziałaś? – zapytała Siuan. – Przecież dla ciebie jestem popychadłem Lelaine.

Brwi Shariny uniosły się wysoko.

– Proszę, Siuan Sedai. Moje oczy nie są ślepe, więc widzą kobietę, która robi wszystko, żeby wrogowie Amyrlin nie mieli zbyt wiele wolnego czasu.

– Świetnie – powiedziała Siuan. – Ale ujawniasz swoje sympatie, nic nie dostając w zamian.

– Nic w zamian? – zdziwiła się Sharina. – Wybacz mi, Siuan Sedai, ale jak twoim zdaniem będzie wyglądać mój los, jeśli Amyrlin nie wróci? Niezależnie od tego, jakie słowa goszczą teraz na ustach Lelaine Sedai, wyczuwamy, że w głębi duszy żywi inne przekonania.

Siuan się zawahała. Choć Lelaine odgrywała teraz rolę żarliwej obrończyni Egwene, to jeszcze nie tak dawno temu jej stanowisko w sprawie podstarzałych nowicjuszek było takie samo jak większości sióstr. Aes Sedai miały we krwi wierność utrwalonej tradycji.

Niemniej w obecnej sytuacji, kiedy nowe imiona trafiły już do księgi nowicjuszek, niełatwo będzie usunąć je z Wieży. Nie oznaczało to jednak, że Aes Sedai zamierzały kontynuować praktykę przyjmowania starszych kobiet. Poza tym było bardzo prawdopodobne, że Lelaine – czy jakakolwiek inna kobieta, która zajmie Tron Amyrlin – znajdzie sposób, aby w nieskończoność spowalniać postępy tych, których obecność była wyzwaniem rzuconym tradycji. A Sharina z pewnością znalazłaby się wśród nich.

– Powiadomię Amyrlin o twoim uczynku – oznajmiła Siuan. – Otrzymasz swoją nagrodę.

– Największą nagrodą będzie dla mnie powrót Egwene Sedai, Siuan Sedai. Módlmy się, aby nastąpił jak najszybciej. W momencie, gdy przyjęła nas pod swoje skrzydła, nasze losy się splotły. Po tym co widziałam i czułam, nie chcę rezygnować z parania się Jedyną Mocą. – Siwowłosa nowicjuszka uniosła kosz z praniem. – Przypuszczam, że chciałabyś, aby to zostało uprane i zwrócone tobie?

– Tak. Dziękuję.

– Jestem nowicjuszką, Siuan Sedai. To mój obowiązek i przyjemność. – Sharina skłoniła się z szacunkiem i ruszyła dalej po chodniku, krokiem wiele lżejszym, niż wskazywałby jej wiek.

Siuan przez chwilę patrzyła w ślad za nią, a potem zatrzymała kolejną nowicjuszkę. Następny łącznik do Bryne’a. Tak na wszelki wypadek.