— Ma ze sobą jednego z naszych najlepszych ludzi, doktora Craiga. Jeśli napotkają na jakiekolwiek trudności, po prostu wrócą do bazy. Nigdy nie miałem zamiaru ryzykować niczyim życiem.
Odruchowo pochylając się bliżej do kamery, Jamie zakończył:
— Wiem, że pomógł pan zdobyć większość funduszy na ekspedycję i wszyscy jesteśmy panu za to bardzo wdzięczni. Nie daje to jednak panu prawa do decydowania o toczących się tu pracach. Jeśli pan woli, może pan zwrócić się ze skargą do Rady. Szczerze mówiąc, nie sądzę jednak, by udało się coś panu wskórać. Jesteśmy tutaj, sto milionów kilometrów od Ziemi i musimy sami podejmować decyzje, adekwatnie do sytuacji.
— Przykro mi, że akurat ta decyzja tak pana zdenerwowała i zmartwiła. Może kiedy Dex wróci z Pathfinderem i Sojournerem, zmieni pan zdanie. Dobranoc.
Stuknął w klawisze dwa razy: raz, by wyłączyć kamerę, dwa, by wysłać wiadomość Trumballowi. Dopiero wtedy usunął obraz starszego pana z ekranu.
— Powinienem był mu powiedzieć, żeby sobie wsadził w dupę te pretensje.
Jamie odwrócił się i zobaczył Vijay opierającą się o drzwi sypialni, trzymającą w rękach parujący kubek, jakby próbowała się ogrzać.
— Od jak dawna tu stoisz? Weszła i usiadła przy nim.
— Robiłam sobie herbatkę, kiedy usłyszałam burczenie Dexowego tatusia.
Miała na sobie workowaty jasnoczerwony golf i luźne dżinsy zamiast zwykłego kombinezonu. Gdy siedziała tak blisko, Jamie poczuł delikatny zapach ziołowej herbaty, wyczuł jej ciepło.
— Staruszek musiał powiedzieć Dexowi, że nie chce, by ten jechał na wyprawę, a Dex nam o niczym nie powiedział — rzekł Jamie.
Vijay pociągnęła łyk z parującego kubka.
— A powinien?
— Przydałoby się.
— Może bał się, że odwołałbyś ekspedycję, gdybyś wiedział. Jamie potrząsnął głową.
— Nie mógłbym tego zrobić. Jak tylko ktoś w typie Trumballa pomyśli, że może nami rządzić, nigdy się go nie pozbędziemy.
Skinęła głową na zgodę.
— Otóż to.
— Mam nadzieję, że nic się nie stanie, kiedy oni tam będą — rzekł Jamie.
— A przed wiadomością od Trumballa nie miałeś obaw?
— Tak, miałem, ale… wiesz, co mam na myśli.
— Tak, chyba tak.
— Spałaś z nim, prawda? — wyrzucił z siebie Jamie.
— Z Dexem?
— Podczas lotu. — Jamie był zszokowany tym, że to powiedział. Słowa wypłynęły z jego ust same, zanim uświadomił sobie, co chce powiedzieć.
Vijay skinęła głową, z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
— Tak. Raz.
— Raz — powtórzył.
Z dziwnym uśmiechem Vijay rzekła:
— Można się wiele o człowieku dowiedzieć, kiedy zdejmie spodnie.
Jamiemu zabrakło słów.
— Powiedziałam ci, że to samiec alfa — rzekła. — Dokładnie jak ty. Pokiwał głową ponuro.
— Pociągają mnie samce alfa.
— Więc on cię pociąga?
— Pociągał. Teraz ty mnie pociągasz. — Ja?
Uśmiechnęła się szeroko.
— A widzisz tu kogoś poza sobą?
Jamie poczuł się wytrącony z równowagi. Bawi się mną. Na pewno tylko się bawi.
Odstawiając kubek na biurko, rzekła:
— A czyja pociągam ciebie?
— E, jasne.
Wstała i dotknęła go.
— Mamy więc do rozstrzygnięcia jeden problem: u mnie czy u ciebie?
Jamie wstał powoli, nie był pewien, czy utrzyma się na nogach.
— To nie jest takie proste, Vijay. Sama to powiedziałaś.
— To było kiedyś. Teraz jest teraz. — Ale…
Położyła mu rękę na ustach.
— Mój Boże, Jamie, jesteś równie kiepski jak australijskie prymitywy!
— Nie chciałem…
Podeszła do niego i zarzuciła mu ręce na szyję.
— Nigdy nie czujesz się samotny? — wyszeptała. — Albo wystraszony? Jesteśmy tu tacy samotni. Tak daleko od domu. Nigdy sobie tego nie uświadamiasz?
Jej głos brzmiał teraz zupełnie poważnie. Objął ją mocno i czuł, jak drży. Za całą tą napuszoną gadką kryła się drżąca ze strachu kobieta.
— Nie chcę być dziś sama w nocy, Jamie.
— Ja też nie — przyznał. — Ja też nie.
Dossier: Varuna Jarita Shektar
Bycie kolejną dziewczynką w rodzinie składającej się czterech dziewcząt i chłopca było wystarczająco paskudne. A bycie inteligentną i fizycznie atrakcyjną tylko pogarszało sprawę. Bycie ciemnoskórą Hinduską dorastającą w Melbourne między jasnowłosymi Australijczykami, którzy byli w obecności kobiet albo nieśmiali, albo macho, też nie ułatwiało życia.
W szkole podstawowej nauczyciele wywoływali ją tak, jak zapisano w dzienniku: V.J. Shektar. Inne dzieci błyskawicznie podchwyciły ten pomysł, który jej się też spodobał i została Vijay; zawsze to lepsze niż Varuna Jarita, imiona, jakie nadali jej rodzice.
Jej matka oddała ją pod opiekę potężnej bogini Śakti, które imię oznacza energię. W licznym panteonie hinduskich bóstw Śakti jest uosobieniem dziewiczej niewinności oraz okrutnej destrukcji: wieczna dziewica i bogini nieczystych przyjemności.
Jej ojciec przeważnie ją ignorował, z wyjątkiem chwil, gdy zastanawiał się, skąd wziąć kolejny posag z jego skromnej pensji księgowego pracującego w małym biurze księgowym obsługującym głównie miejscowe firmy należące do Hindusów.
Najmłodsza dziewczynka w rodzinie miała temperament już od urodzenia. Matka próbowała jej wpoić dziewczęce cnoty, gdy jej siostry zaczęły chodzić na randki, a potem — jedna po drugiej — porzucać szkołę średnią, wychodzić za mąż i rodzić dzieci. Jedyny brat zaczął naukę w college’u — ojcowska duma.
Vijay odmówiła porzucenia szkoły i znalezienia męża. Kiedy ojciec zagroził, że wybije jej bzdury z głowy, wyprowadziła się z domu i zaczęła własne życie z kilkoma przyjaciółkami, pracując na nocnej zmianie w restauracjach czy wypożyczalniach wideo oraz wszelkich miejscach, gdzie ktoś skłonny był zatrudnić szczerą, uczciwą dziewczynę ze szkoły średniej i nie miał zamiaru jej uwodzić.
Przyjęto ją na uniwersytet Melbourne w ramach programu stypendialnego, która zakładał, że ma spłacić większość kosztów nauki z dochodów otrzymanych po ukończeniu studiów. Utrzymując się samodzielnie, bez problemu dostała stypendium w szkole medycznej. Jej matka rozpaczała, że nigdy nie wyjdzie za mąż i nie założy rodziny. Ojciec zmarł na raka, kiedy była na ostatnim roku studiów, przyznając na łożu śmierci, że jest z niej dumny.
Jeszcze przed rozpoczęciem stażu w klinice uniwersyteckiej Vijay odkryła, że seks to nie tylko zabawa, ale i władza. Zwykle wolała zabawę, choć dość często znajdowała przyjemność w łączeniu jednego z drugim. Chociaż większość australijskich koleżanek narzekało, że Australijczycy to albo chamy, albo durnie, Vijay odkryła, że na świecie jest mnóstwo inteligentnych i myślących mężczyzn. Przeważnie byli nieśmiali, ale to tylko dodawało im uroku, przynajmniej jej zdaniem. Dla Vijay seks był raczej sposobem uczenia się niż wszechogarniającą namiętnością. Cieszyła się z władzy, jaką dawał, i wolności, która umożliwiała jej wybieranie, kogo chciała i kiedy chciała.
Oczywiście, zraniono ją i to nie raz. Jednak jeszcze zanim rozpoczęła praktykę lekarską na izbie przyjęć szpitala w St. Kila, niedaleko miejsca, gdzie dorastała, zaczęła się uważać za doświadczoną kobietę.
Niestety, zakochała się straszliwie w starszym mężczyźnie, żonatym lekarzu. Vijay odkryła, że nawet kobieta doświadczona może zostać złapana w pułapkę wykształconego, zamożnego dra nia, którzy umie przekonująco kłamać. Kiedy poznała prawdę, zrozumiała, że musi uciec od tego człowieka, uciec z Melbourne, z Australii. I wiedziała, że nigdy nie pozwoli, by miłość ją usidliła.