— To rozumiem, ale co innego mnie interesuje. Skąd wiesz, że widzisz Titanica?
— Skąd to wiem? — zastanowiła się. — Słyszałam, jak przestają pracować silniki i widziałam pasażerów na pokładzie. Widziałam też, jak załoga wysyła sygnały do Californian.
— Poprawka — przerwał Richard, zaglądając do relacji. — Widziałaś, że załoga wysyła jakieś sygnały. Nie wspomniałaś, że chodzi o Californian. Sama to założyłaś. — Napił się kawy. — Żadna z osób, które widziałaś, nie wspomina o górze lodowej ani o zderzeniu. Przeciwnie, steward sugeruje, że chodzi o problem mechaniczny.
— Ale młoda kobieta w sukni wieczorowej słyszała hałas.
— Usłyszała dźwięk przypominający rozdzieranie materiału. To może oznaczać cokolwiek.
— Na przykład?
— Zderzenie, wybuch, wspomniany przez stewarda problem mechaniczny. Dostrzegłaś coś, co pozwoliłoby konkretnie rozpoznać Titanica? Coś z napisem SS Titanic?
— RMS — poprawiła Joanna. — To był królewski statek pocztowy.
— No dobrze, z napisem RMS Titanic. — Przerzucił kilka kartek. Zauważyła, że parę linijek tekstu zaznaczył żółtym flamastrem. — Powiedziałaś, że zauważyłaś łodzie ratunkowe. Czy na ich burtach widniała nazwa statku?
— Były przykryte płóciennymi pokrowcami. — Joanna usiłowała przypomnieć sobie, czy gdziekolwiek zauważyła napis Titanic. Może na białej marynarce stewarda? Albo na oficerskiej czapce? Nie pamiętała. Gdzie jeszcze mogły się znajdować insygnia statku albo jego nazwa?
Na kamizelkach ratunkowych, doszła do wniosku i starała się odtworzyć w myślach obraz pokładu łodziowego. Nie, nie widziała tam żadnej, chociaż zdaje się, że jakaś kamizelka z czerwonym, szablonowym napisem RMS Titanic wisiała na wewnętrznej ścianie pokładu, tuż obok przejścia, w pobliżu lampy.
Konfabulujesz, zarzuciła sobie ostro. To obraz z filmu, a gdyby jakaś kamizelka wisiała obok lampy pokładowej, nie zauważyłabyś jej z powodu zbyt silnej poświaty.
— Nie, nie widziałam żadnego przedmiotu z napisem Titanic.
— Tak przypuszczałem. Nie jestem pewien, czy znalazłaś się na Titanicu. Przeglądałem twoją relację… — Otworzył na intensywnie pomazanej na żółto stronie w połowie tekstu i odczytał na głos: „Żaden statek nie nadpływa?”, „Baltic, ale jest przeszło trzysta dwadzieścia kilometrów stąd”. „A Frankfurt?” — Podniósł wzrok na Joannę. — Na pomoc Titanicowi przybyła Carpathia. A zgodnie z twoimi słowami… — Ponownie zagłębił się w tekście. — …statkiem, który nie odpowiedział, był Californian, a nie Frankfurt.
— Ale oni nawiązali łączność z więcej niż jednym statkiem. Marynarze mówili, że obydwie jednostki znajdowały się zbyt daleko, aby przybyć na pomoc. To mogły być dwa statki spośród dziesięciu, z którymi próbowali się porozumieć.
— Pozostaje sprawa schodów. Wiem. — Podniósł ręce w obronnym geście. — Powiedziałaś, że wspomnienie nie pochodzi z filmu, ale pokazane w nim schody obok jadalni miały wymyślną, wijącą się konstrukcję i wielki, podniebny…
— Główne schody — mruknęła Joanna. Richard się nie mylił. Schody prowadzące na dół do jadalni pierwszej klasy wykonano z marmuru i misternie kutej, pozłacanej balustrady z żelaza z krańcowym słupem ozdobionym brązowym cherubinem, trzymającym pochodnię elektryczną. Na szczycie schodów ustawiono ogromny zegar z dwiema brązowymi postaciami, podtrzymującymi laurowy wieniec nad cyferblatem. Honor i Chwała koronujące Czas.
Musiałam się znaleźć na innej klatce schodowej, pomyślała Joanna, lecz przecież obok jadalni pierwszej klasy nie wznosiły się żadne inne schody. Poza tym pokład był pusty, podobnie jak mostek.
— A zatem uważasz, że to inny statek? — spytała Joanna.
— Nie wykluczam takiej ewentualności. Z twojego opisu może równie dobrze wynikać, że znalazłaś się, przykładowo, na Lusitanii.
— Poza tym, że Lusitania zatonęła w środku dnia. A oprócz tego nikt nie stoi spokojnie i nie pyta, co się stało, kiedy w statek uderzy torpeda.
— Albo na innym statku, o którym usłyszałaś od Maisie — ciągnął Richard. — Albo też przypomniał ci się jakiś okręt z opowieści pana Wojakowskiego.
— Yorktown był lotniskowcem, a ja widziałam liniowiec oceaniczny. Pamiętam kominy.
— Poprawka. — Richard ponownie zajrzał do relacji. — Widziałaś duże, czarne, wznoszące się nad tobą kształty. Pomost wyspowy na lotniskowcu też byłby dużym, czarnym, piętrzącym się kształtem, i nie… — Spojrzał na chłopaka zza lady, który teraz stał przy ich stoliku.
— Zamykamy — oświadczył barman i zaczekał ze skrzyżowanymi na klatce piersiowej rękoma w liczne tatuaże, aż Richard wyrzuci kubek po kawie, a Joanna włoży płaszcz.
Wyszli na mroźną noc. Kiedy siedzieli w barze, zaczął padać mokry śnieg.
— Ile czasu, według Vielle, mogą wytrzymać pasażerowie, zanim dostaną hipotermii? — zainteresował się Richard, chuchając w dłonie.
— To nie był lotniskowiec. — Joanna uruchomiła samochód i ruszyła do szpitala. — Lotniskowce mają płaskie pokłady i trudno na nich o wymyślne jadalnie z kryształowymi żyrandolami oraz fortepianami.
— A na twoim statku nie było głównych schodów. Dlatego uważam, że połączyłaś w umyśle statki prawdziwe i nie istniejące, korzystając ze wspomnień zmagazynowanych w pamięci długotrwałej. Zresztą sama powiedziałaś, że mogłaś się znaleźć na Mary Celeste.
— Mary Celeste była żaglowcem — sprzeciwiła się, ale wiedziała, że Richard ma rację. W jej opisie pojawiały się nieścisłości. Widziała pusty pokład i nikogo nie zastała na mostku.
Wjechała na parking.
— Gdzie parkujesz? Och, zaraz, przecież musisz wrócić po płaszcz.
— Tak, i chciałabym przyjrzeć się jeszcze twoim skanom.
Joanna podjechała pod północne wejście i zatrzymała samochód.
— Dziękuję za oswobodzenie mnie ze szponów Złego — zwróciła się do Richarda.
— Mam nadzieję, że nie zaczaił się gdzieś pod laboratorium.
— A ja mam nadzieję, że pani Davenport naprawdę nie ma zdolności telepatycznych.
Richard roześmiał się, wysiadł i pochylił nad samochodem.
— Wcześniej stwierdziłaś, że wiesz, że to Titanic. Czy to przekonanie jest takie samo jak tamto, które cię ogarnęło, gdy po raz pierwszy uznałaś, że przejście znajduje się na Titanicu?
Wiem, do czego zmierzasz, przeszło Joannie przez myśl.
— Tak — odparła ostrożnie.
— Otóż to. Fałszywe przekonanie o tym, że się znalazłaś na Titanicu, może się kształtować w płacie skroniowym, a nie w długotrwałej pamięci. — Poklepał dach samochodu. — Zaraz zamarzną. Dobranoc. Widzimy się rano. — Zatrzasnął drzwi.
Życzę ci hipotermii, pomyślała Joanna, wyjeżdżając z parkingu. To nie żadne fałszywe przekonanie, tylko Titanic.
Kiedy otworzyła drzwi do mieszkania, usłyszała dzwonek telefonu. To pewnie pan Mandrake, stwierdziła, który chce zostawić czternastą wiadomość. Poczekała, aż włączy się sekretarka.
— Dobry wieczór, mówi Kit Gardiner…
Joanna złapała słuchawkę.
— Jestem, jestem. Przepraszam, Kit, właśnie weszłam.
— Wiem, że jest późno, ale coś znalazłam. Niestety, nie podręcznik — dodała pośpiesznie. — Mówiłaś, że usiłujesz sobie przypomnieć, co wujek Pat powiedział w związku z Titanikiem. No więc po południu znalazłam wszystkie jego książki o Titanicu i pomyślałam, że to, co chcesz odtworzyć w pamięci, znajduje się w jednej z nich. Może jesteś zainteresowana ich przejrzeniem. Sama też to mogę zrobić, jeśli wolisz. Wspominałaś, że to ma jakiś związek z zatrzymaniem się silników i wyjściem na pokład pasażerów w piżamach.