Выбрать главу

Nieco przed mostkiem, bliżej lewej burty. Właśnie tam stali obydwaj mężczyźni, wysyłając sygnały za pomocą latarni.

— Nie wiesz może, jak wyglądała ta lampa?

— Niestety. — Kit pokręciła głową. — Chociaż ta książka nosi tytuł Ilustrowany Titanic, nie ma w niej ani ilustracji, ani opisu. Spróbuję jeszcze poszukać. Co do statków, z którymi próbowano nawiązać łączność, nie jestem pewna, czy wyłapałam je wszystkie. Temat radiotelegrafu jest poruszany w rozmaitych miejscach różnych książek, a połowa z nich nie ma indeksów, więc nie wiem, czy wypisałam wszystkie jednostki, ale te, co mam, to… — Zerknęła na kartkę, usiłując odczytać coś w świetle latarni drogowych. — Virginian, Carpathia — na jej pokład zabrano rozbitków — Burma i Olympic.

Virginian, Carpathia, Burma i Olympic. Nie Baltic i nie Frankfurt. Ale Kit podkreśliła, że informacje o radiotelegrafie są rozsiane w różnych miejscach, a Titanic mógł próbować skontaktować się z dziesiątkami statków. Niewykluczone, że w książkach pojawiły się wzmianki wyłącznie o jednostkach znajdujących się wystarczająco blisko, aby udzielić pomocy rozbitkom, lub o statkach, które odpowiedziały na wezwanie. Oficer stwierdził, że Frankfurt nie odpowiadał.

— No i oczywiście Californian — uzupełniła Kit — ale chodziło ci o statki, z którymi udało się nawiązać łączność radiową, a Californian nie reagował na żadne wezwania. Wiedziałaś, że radiooperator wyłączył urządzenia i poszedł spać na pięć minut przed tym, jak Titanic wysłał pierwsze SOS?

Joanna wybuchnęła śmiechem.

— Co się stało? — zdziwiła się Kit. — Powiedziałam coś zabawnego?

— Właśnie przypomniała mi się pewna dziewczynka, która zawsze rozpoczyna zdania od „Wiedziała pani…?”

— To jedna z twoich pacjentek?

— Mniej więcej. A dowiedziałaś się czegoś o jadalni pierwszej klasy?

— Salonie jadalnianym pierwszej klasy — poprawiła Kit. — Tak, na ten temat jest mnóstwo materiałów. To było… — Znowu zerknęła do notatek, próbując dojrzeć cokolwiek w słabym świetle lamp ulicznych. — „…luksusowe pomieszczenie restauracyjne, urządzone na wzór angielskiego Haddon Hall i umeblowane w stylu Jakuba I”.

W stylu Jakuba I. Joanna nie miała pojęcia, jak wyglądają meble w stylu Jakuba I. Zatrzymała się na parkingu przed blokiem Vielle.

— A teraz muszę cię ostrzec — zwróciła się do Kit — że podczas wieczorów smakołyków obowiązuje zakaz rozmawiania o pracy, więc naszą rozmowę będziemy musiały dokończyć w drodze powrotnej.

— W porządku. Tylko dopowiem o tym salonie jadalnianym.

Joanna skinęła głową i włączyła lampkę nad lusterkiem.

— Znajdował się w samym środku statku, na pokładzie salonowym, obok głównych schodów. Miał trzydzieści pięć metrów długości i jednorazowo mógł pomieścić pięciuset pasażerów. Jego ściany pomalowano na biało, a przez środek przebiegały dwa rzędy białych kolumn. Krzesła i stoły wykonano z ciemnego dębu, a krzesła obito ciemnozielonym aksamitem. Zagłówki ozdobiono haftami przedstawiającymi irysy. — Kit złożyła kartkę i wsunęła ją do kieszeni płaszcza. — Jak będziemy wracały, i powiem ci, czego się dowiedziałam na temat zatrzymania pracy silników — dodała, ale dalsza rozmowa straciła sens.

Richard miał rację. To nie był Titanic.

Rozdział 28

„SOS. Przybywajcie natychmiast — duży przechył — dziesięć mil na południe od Head Old Kinsale — SOS…”

Wiadomość radiotelegraficzna z Lusitanii

Vielle się wściekła na widok Kit.

— Oszalałaś? — wyszeptała do Joanny, kiedy Kit zaniosła prażoną kukurydzę do pokoju. — Chcesz ją poznać z Richardem? Przyjrzałaś się jej? Jest piękna, a faceci od razu lecą na delikatne i bezbronne panienki. Wystarczy, że raz na nią spojrzy, i możesz pożegnać się ze swoimi szansami na doktora Righta.

— Richard nie może przyjść — wyjaśniła Joanna. — Podczas dzisiejszej sesji doszło do pewnych komplikacji i teraz musi…

— Jakich komplikacji? — wykrzyknęła Vielle. — I czyjej sesji? Twojej?

— Zasada numer jeden, podczas wieczoru smakołyków nie mówimy o pracy — wykręciła się Joanna. — Już poinformowałam o tym Kit.

— Właśnie dlatego ją przyprowadziłaś? Żebym nie mogła cię wypytywać o sprawy związane z projektem? Albo dlaczego nagle się zainteresowałaś filmem, który nie podobał się żadnej z nas? Albo dlaczego nie chciałaś go obejrzeć…? — Urwała, kiedy do kuchni weszła Kit, trzymając w ręku telefon komórkowy i wpatrując się w jego przyciski.

— Skąd wiadomo, że jest włączony?

Vielle rzuciła okiem na aparat.

— Jest włączony — zadecydowała. — Chciałaś zadzwonić, aby sprawdzić, co z wujkiem?

— Nie, tylko się upewniłam. Pani Gray ma twój numer. Trochę się denerwuję. Kiedy nie ma mnie przy wujku, czasami czuje się zagubiony. — Odwróciła się do Joanny. — Przepraszam, wiem, że podczas wieczoru smakołyków nie można rozmawiać o takich sprawach. Właściwie o czym mogę mówić?

— O filmach — oświadczyła Joanna. — A raczej o filmie. Wizyta w Blockbusterze zakończyła się tylko częściowym powodzeniem. Nie mieli Chwały. Ani Jumping Jack Flash. — Wręczyła kasetę Vielle. — Pożyczyłam komedię. Z Julią Roberts.

— Uciekająca panna młoda. — Vielle odczytała tytuł.

— Panna młoda? — powtórzyła Kit.

— Już to widziałaś? — zainteresowała się Vielle.

— Nie — zaprzeczyła Kit, ale jej ton sprawił, że Joanna zaczęła się zastanawiać, czy to nie jest przypadkiem kłamstwo, które ma na celu ochronienie ich odczuć. Policzki Kit nabrały intensywnie różowej barwy. — Przez kilka ostatnich lat w ogóle nic oglądałam żadnych filmów, a Julia Roberts ogromnie mi się podobała w Pretty Woman. I w Linii życia.

— Tylko że w Linii życia niepotrzebnie się naraża. — Vielle spojrzała znacząco na Joannę.

— I kończy z Kieferem Sutherlandem — dodała beztrosko Joanna. — Kevin Bacon podobał mi się znacznie bardziej. — Wyciągnęła kasetę z rąk Vielle. — W tym filmie gra Richard Gere. — Wsunęła taśmę do magnetowidu i włączyła telewizor. — No to zaczynamy seans. Kit nie chce zbyt długo pozostawać poza domem. — W tym momencie rozległ się dzwonek telefonu komórkowego. Kit rzuciła się, żeby go odebrać.

— Słucham? — odezwała się niespokojnie. — To pani Gray — wyjaśniła Joannie i Vielle.

— Możesz przejść do sypialni, jeśli wolisz — zaproponowała Vielle, a Kit z wdzięcznością skinęła głową. Vielle zaprowadziła ją do drugiego pokoju i zamknęła drzwi.

— Mam nadzieję, że pan Briarley nie zdenerwował się tak bardzo, by Kit musiała wracać — stwierdziła Joanna. — Bardzo się cieszyła, że obejrzy film.

— Nie zmieniaj tematu — przerwała jej Vielle. — Wspomniałaś o komplikacjach podczas dzisiejszej sesji. Kto był badany?

— Nie ja — oświadczyła Joanna, a Vielle odetchnęła z ulgą. — Poza tym niepotrzebnie użyłam słowa „komplikacje”. Nic się nikomu nie stało. — Zerknęła na drzwi do sypialni.