Выбрать главу

— A co z twoimi sesjami? Chcesz mi powiedzieć, że one też przebiegły bez zakłóceń?

— Nie bardzo rozumiem.

— Posłuchaj, biegniesz jak oszalała na oddział nagłych wypadków, jesteś blada jak trup i koniecznie chcesz wiedzieć, czy w Titanicu jest scena, w której zatrzymuje się silnik, a kiedy dowiaduję się tego dla ciebie, nic cię to nie obchodzi, za to odchodzisz od zmysłów ze strachu, że komuś o tym powiedziałam. A potem Barbara z pediatrii mówi mi, że poprzedniego wieczoru widziała cię w łączniku między skrzydłami na czwartym piętrze i że wyglądałaś, jakbyś zobaczyła ducha.

Wszystko jasne. Stara dobra szpitalna plota. Właśnie dlatego Vielle nie powinna nic wiedzieć. W Szpitalu Miłosierdzia nie istniało pojęcie tajemnicy.

— A powiedziała ci, że chwilę wcześniej dowiedziałam się, że Maisie Nellis znowu trzeba było reanimować?

— Stwierdziła, że się o ciebie martwi. Ja też się o ciebie martwię. Chodzi o projekt, przyznaj się. Podczas swoich doświadczeń granicznych widzisz jakieś dziwne rzeczy. Zobaczyłaś Titanica, zgadza się?

Joannie przeszło przez myśl, że najwyraźniej nie.

— Nie, nie zobaczyłam Titanica.

— Więc co ujrzałaś?

— Nie wiem. Coś…

Drzwi się otworzyły i do pokoju weszła Kit, cała w skowronkach.

— Pani Gray chciała tylko wypróbować telefon, żebym wiedziała, że jest sprawny, i żeby powiedzieć mi, jak się miewa wujek Pat.

— I jak tam u niego? — zainteresowała się Joanna.

— Nie najgorzej. Cały czas wygląda przez okno i pyta, gdzie jestem.

Joanna pomyślała, że po kimś tak podobnym do pani Troudtheim mogła się spodziewać większego rozsądku. Taka informacja musiała zmartwić Kit. Dziewczyna zapewne dostrzegła rozterki Joanny, gdyż powiedziała:

— Gdyby mi powiedziała, że wszystko jest w porządku, nie uwierzyłabym. Chcę znać prawdę.

Joannie od razu nasunęło się skojarzenie z Maisie. Kiedy siadły przed telewizorem, przyszło jej do głowy, że są podobne także fizycznie. Obydwie miały krótkie, jasne włosy, szczupłe ręce i ramiona. Poza tym Kit była równie odważna jak Maisie, podobnie urocza i szczera. Oglądała film tak uważnie, jakby pokazywano w nim pana Briarleya podczas jednego z jego słynnych egzaminów końcowych.

Z kolei Joanna nie potrafiła się skoncentrować. Skoro nie Titanic, to co? Połączenie statków i obrazów związanych ze statkami, stwierdził Richard. Jakich obrazów związanych ze statkami? Dorastała w stanie bez dostępu do morza. Nigdy w życiu nie przebywała na pokładzie statku.

Starała się skupić na filmie. Richard Gere właśnie był przedstawiany gromadce rozchichotanych kobiet. „Nazywam się Betty Trout”, oświadczyła jedna z nich, a Joanna pomyślała o Betty Peterson. Siedziała obok niej w drugim semestrze. Betty należała do piątkowych uczennic. Z całą pewnością pamiętała tytuł podręcznika do angielskiego. Może nawet potrafiłaby odtworzyć w pamięci słowa pana Briarleya. Ale przecież nie chodziło o Titanica, więc nauczyciel nie ma związku z jej doświadczeniami granicznymi.

— To nie fair — oświadczyła Vielle.

— Co takiego? — Joanna ocknęła się z zamyślenia.

— O, to. — Vielle wskazała na ekran, gdzie Richard Gere całował Julię Roberts. — Ona ma do wyboru pięciu niesamowitych facetów, a ja nie mogę znaleźć nawet jednego, chyba że liczyć Harveya, specjalistę od balsamowania.

Kit zamarła z ręką pełną popcornu, który właśnie zamierzała włożyć do ust.

— Specjalista od balsamowania?

— Jak najbardziej, a przy tym błyskotliwy rozmówca potwierdziła Vielle. — Wiedziałyście, że błyszczące i białe zęby najlepiej się otrzymuje za pomocą pocierania ajaksem?

— Ajaksem? — Kit odłożyła popcorn na serwetkę.

— Zasada numer osiemnaście — odezwała się Joanna. — Podczas wieczoru smakołyków obowiązuje zakaz dyskutowania o technikach balsamowania. — Sięgnęła po prażoną kukurydzę.

— Co tam z aspirantem Denzelem? Vielle poznała pewnego funkcjonariusza policji, który wygląda kubek w kubek jak Denzel Washington — wyjaśniła Kit.

— I teraz nie ma zielonego pojęcia, jak zaaranżować kolejne spotkanie — uzupełniła Vielle. — Jeśli będę miała odrobinę szczęścia, na oddziale nagłych wypadków znowu pojawi się jakiś szaleniec napakowany rogue — oświadczyła i momentalnie pożałowała swoich słów.

— Vielle pracuje na oddziale nagłych wypadków. — Joanna wyjaśniła Kit. — To najbardziej niebezpieczne miejsce w całym szpitalu. Wciąż jej powtarzam, że musi się przenieść…

— A ja powtarzam Joannie, że zabawa w Linię życia nie ma żadnego sensu — odwzajemniła się Vielle.

— Linię życia?

— Chodzi jej o projekt badawczy, w którym uczestniczę z doktorem Wrightem, ale to nie ma nic wspólnego z Linią życia — sprzeciwiła się Joanna.

— Poza tym, że doprowadzasz się do stanu śmierci klinicznej.

— Za pomocą leków wywołujemy halucynacje, które są stuprocentowo bezpieczne. W przeciwieństwie do pracy na oddziale nagłych wypadków, gdzie pacjenci strzelają do personelu i wymachują nożami…

— Zasada numer jeden — przerwała Vielle, cofając taśmę do sceny pocałunku. — Żadnych rozmów o pracy podczas wieczoru smakołyków. Mam rację, Joanno?

— Całkowitą. Kit, która z sukni ślubnych Julii najbardziej ci się podoba? — Joanna zmieniła temat.

— Sama nie wiem. — Kit pochyliła się, żeby sprawdzić, czy telefon komórkowy się nie wyłączył. — Wszystkie są ładne.

— Ta z trenem — oświadczyła Vielle. — Z całą pewnością chciałabym mieć suknię z trenem. I wystawny ślub, ze wszystkimi szczegółami. Druhnami, kwiatami i tak dalej. Czy funkcjonariusze policji biorą ślub w mundurach?

— Chyba tylko żołnierze — zasugerowała Kit.

— Dzielisz skórę na niedźwiedziu — wtrąciła się Joanna. — Nawet nie wie, jak się nazywa, a co dopiero mówić o zaciągnięciu go przed ołtarz. Zanim to nastąpi, może się wiele zdarzyć, prawda, Kit?

— Lepiej będzie, jeśli zadzwonię i spytam, czy u wujka wszystko w porządku — oświadczyła Kit i wstała.

— Przecież mówiłaś, że sygnał dzwonka telefonu może go zdenerwować — przypomniała Joanna.

— To prawda — potwierdziła niepewnie Kit.

— Chcesz, żebym cię zawiozła do domu?

— Nie, przecież nic się nie stało. — Kit usiadła na miejscu. — Jestem pewna, że wszystko w porządku. Poza tym pani Gray powiedziała, że zadzwoni, gdyby pojawiły się problemy. — Mimo to, gdy tylko skończył się film, Kit uparła się, aby wracać. — Świetnie się bawiłam, ale lepiej będzie, jeśli nie zostanę zbyt długo poza domem. Nie ma potrzeby kusić losu.

— Mam nadzieję, że jeszcze wpadniesz — pożegnała ją Vielle. — Obiecuję, że następnym razem ani słowem nie wspomnimy o pracy.

— Ani o balsamowaniu — dodała Joanna, a Kit się uśmiechnęła. Kiedy jednak wsiadły do samochodu, spytała poważnie:

— Mogę ci zadać pytanie?

— W związku z balsamowaniem? — Joanna uruchomiła silnik.

— Nie. W związku z twoim projektem badawczym. O ile nie masz nic przeciwko temu. Wiem, że macie tę zasadę, dotyczącą rozmów o pracy.

— Której i tak nie przestrzegamy — dodała Joanna, wyjeżdżając z parkingu. — Zresztą wieczór smakołyków oficjalnie dobiegł końca. — Skręciła na ulicę i skierowała się ku domowi Kit. Po drodze wyjaśniła, jaki jest cel badań. — Nie ma mowy o żadnej Linii życia, jeśli o to chciałaś spytać.