Выбрать главу

— Nic mi nie jest — stwierdziła Joanna.

— To samo powiedziała pewna kobieta z mojego oddziału, ta, która wciąż wrzeszczy „Brytyjczycy nadchodzą!” Ona nie zdaje sobie sprawy, że zwariowała. Jesteś kłębkiem nerwów, dekoncentrujesz się, kiedy się do ciebie mówi. Kiedy dzisiaj zjawiłaś się na moim oddziale, wyglądałaś…

— Widziałaś mnie? — Joannę znowu zalała krew. — Nie bardzo rozumiem, chowałaś się przede mną? No jasne! — wykrzyknęła, nagle przypominając sobie zdenerwowaną Ninę, niespokojnie rozglądającą się na boki, a potem dającą nura do centrali komunikacyjnej i ciągnącą ją za sobą. — Czekałaś, aż wreszcie doszłaś do wniosku, że sobie poszłam i dopiero wtedy się pokazałaś.

— Nie zmieniaj tematu — sapnęła Vielle. — Byłaś blada jak prześcieradło. Wciąż jesteś zupełnie biała na twarzy.

— A jak mam wyglądać? Właśnie się dowiedziałam, że moja najlepsza przyjaciółka została postrzelona przez chorego psychicznie ćpuna.

Sytuacja stała się patowa. Stały naprzeciwko siebie, jeżąc się jak psy przed walką, aż wreszcie Vielle odezwała się spokojnym tonem:

— Jesteś zdenerwowana, tracisz na wadze…

— Byłam trochę zajęta — przyznała Joanna. — A bufet jest ciągle zamknięty…

— Bufet nie ma nic wspólnego z twoim znikaniem na długie godziny i podskakiwaniem, kiedy ktoś się do ciebie odezwie. Wiesz, jak się zachowujesz?

— Jak Julia Roberts w Linii życia!

— Jak Julia Roberts w Mary Reilly. Ona też miała podkrążone oczy i omal nie zginęła, bo nie chciała przestać pracować dla doktora Jekylla.

— Richard to nie pan Hyde.

— Richard nie zauważyłby, gdybyś upadła, chyba że utrwaliłoby się to na jednym z tych jego skanów. Musisz go poinformować, że nie możesz już więcej uczestniczyć w sesjach.

— To niemożliwe — odparła Joanna.

— Niby czemu?

Bo to coś oznacza, pomyślała Joanna. Bo to ważne.

— Richard nie ma innych ochotników — oświadczyła. — Z wyjątkiem pana Sage’a, a on jest bezużyteczny. W przeciągu dwóch tygodni musimy przedstawić raport z dotychczasowych osiągnięć, a jeśli wkrótce nie odkryjemy, z czego wynikają doświadczenia graniczne… — Przerwała i zaczęła od początku: — Jeśli to jest mechanizm przetrwania, można będzie wykorzystać go do ratowania pacjentów w stanie śmierci klinicznej, a kluczem do rozwiązania całej zagadki są obrazy, które widuję w trakcie swoich sesji. Muszę wiedzieć, co one oznaczają.

Vielle wpatrywała się w nią uroczyście.

— To na pewno z powodu Maisie Nellis. — Zamyśliła się. — Uważasz, że jesteś w stanie dokonać przełomowego odkrycia, dotyczącego doświadczeń granicznych, dzięki czemu lekarze będą potrafili przywracać życie pacjentom, których serca przestały bić. Przede wszystkim dlatego zdecydowałaś się uczestniczyć w projekcie badawczym. Nie chodziło ci o to, że pierwsza wysłuchasz relacji pacjentów, ani o to, że doktor Wright może być doktorem Rightem. Zrobiłaś to, bo uznałaś, że w ten sposób ocalisz Maisie.

— Wcale nie…

— Siostro Howard — zawołała Nina, wsadzając głowę przez boczne drzwi. — Siostra Gilbert chce z panią rozmawiać.

— Powiedz jej, że zaraz przyjdę — przykazała Vielle.

Nina cofnęła głowę, ale po chwili ponownie wetknęła ją w drzwi.

— Gdzie jest gastroskop?

— W sali numer dwa — odparła Vielle. — Po lewej stronie szafki nad umywalką. — Nina schowała głowę.

Vielle odwróciła się do Joanny.

— Kiedy zaczynałam pracę na oddziale nagłych wypadków, wydawało mi się, że jeśli tylko będę pracowała wystarczająco długo i wytrwale, uda mi się wszystkim zająć, uratować każde ludzkie życie. — Uśmiechnęła się krzywo. — Nic z tego. Jesteśmy tylko ludźmi.

— Mimo to nie wolno dawać za wygraną — oświadczyła Joanna.

— Nawet za cenę własnego zdrowia? Nie mów mi tylko, że chciałabyś umrzeć jak Sullivan lub Gilbert, wszystko jedno który, bo wierz mi, tak naprawdę wcale nie chciałabyś oddać życia. Każdego dnia stykam się ze śmiercią. Wiem, że należy jej unikać za wszelką cenę.

— Więc dlaczego wciąż tutaj pracujesz?

Nina ponownie uchyliła drzwi.

— Szafka jest zamknięta.

— Klucz znajdziesz w recepcji. Górna szuflada, po prawej stronie.

— Stan chciałby wiedzieć, czy dzisiaj wieczorem ma zostać na drugi dyżur.

— Powiedz mu, żeby spytał pana Avilę z bloku operacyjnego. On będzie wiedział, jaka jest sytuacja.

On będzie wiedział, jaka jest sytuacja. „Idź poszukać pana Briarleya”, brodaty mężczyzna przykazał stewardowi. „On będzie wiedział, jaka jest sytuacja”. Miał rację. Pan Briarley, którego ujrzała na pokładzie, pamiętał Ricky’ego Inmana i Pieśń o starym żeglarzu.

Pamiętał też, co mówił na lekcji. Joanna pomyślała, że powinna była spytać go, gdy się z nim spotkała na statku. On potrafiłby jej wszystko wyjaśnić. Nagle olśniło ją — przecież właśnie dlatego ujrzała go na pokładzie. Nie znalazł się tam, bo był martwy, tylko dlatego, że znał odpowiedź.

— Więc spytaj ją, gdzie jest pan Avila — zirytowała się Vielle.

Joanna doszła do wniosku, że musi powiedzieć Richardowi, aby przeprowadził z nią kolejną sesję. Dzięki temu zyska szansę spytania pana Briarleya, co mówił.

— No dobrze — stwierdziła z rezygnacją Vielle. — Zaraz tam będę. — Odwróciła się do Joanny. — Co powiesz na to, abyśmy obydwie natychmiast zrezygnowały z pracy i wyszły tymi drzwiami? — zaproponowała i wskazała na drzwi prowadzące na parking. — Możemy wsiąść do mojego samochodu i pojechać tam, gdzie nigdy nie pada śnieg i nie ma żadnych Nin.

— Ani naćpanych szaleńców.

— Ani chorych.

— Ani pań Davenport.

— A bufet jest czynny przez całą dobę. — Uśmiechnęła się Vielle.

— Właśnie opisałaś Tamtą Stronę pana Mandrake’a. — Joanna wyszczerzyła zęby.

— Z wyjątkiem tego fragmentu o paniach Davenport — uzupełniła Vielle. — Wyobrażasz sobie, jakie to musiałoby być okropne? Umierasz, idziesz tunelem, a na jego końcu, skąpana świetle, stoi pani Davenport. Myślisz, że mogłoby się zdarzyć coś koszmarniejszego?

Owszem, odpowiedziała w duchu Joanna.

— W sumie wystarczyłoby, żeby nie padał śnieg — doszła do wniosku Vielle. — Nieprawdaż? Pojedźmy do Hollywood. Zatrudnimy się tam jako konsultantki filmowe. Ja mogę tłumaczyć, dlaczego ludzie nie są w stanie wytrzymać w zamarzającej wodzie, a ty będziesz przypominać, co na łożu śmierci powiedział John Belushi. Jesteśmy odpowiednio przygotowane dzięki tym wszystkim wieczorom smakołyków.

Nina po raz kolejny uchyliła drzwi.

— Doktor Carroll mówi, że ma siostra nowych pacjentów. Na I-70 doszło do karambolu z udziałem trzech samochodów.

— Idę — stwierdziła krótko Vielle i podeszła do drzwi. Oparła dłoń na klamce. — Pomyślisz o tym, prawda?

— O Hollywood?

— O rezygnacji z pracy. Twój stan naprawdę mnie martwi.

— Nawzajem.

— A jeśli nie rzucisz tej roboty, to może weźmiesz przynajmniej dwa tygodnie wolnego, żeby odespać zaległości i usunąć z organizmu nadmiar dithetaminy. Obiecaj, że się zastanowisz.

— Obiecuję — odparła Joanna, lecz gdy tylko Vielle zniknęła na oddziale, pobiegła po schodach na górę, minęła korytarz łączący skrzydła i wpadła do laboratorium, aby namówić Richarda na natychmiastowe przeprowadzenie eksperymentu.