Выбрать главу

— Mówiłam ci, że to jest miejsce, które poznaję, choć nigdy tam nie byłam.

— Titanic.

— Właśnie. To nie hol, tylko korytarz, a drzwi prowadzą na pokład. Po tym, jak Titanic zderzył się z górą lodową, zatrzymano silniki, aby oszacować uszkodzenia, a pasażerowie wylegli na pokład, żeby sprawdzić, co się stało. Zimno powinno stanowić dla nich wskazówkę. Tamtego wieczoru temperatura spadła o niemal dwanaście stopni, właśnie z powodu lodu. Mogłam się sama tego domyślić, kiedy kobieta w koszuli nocnej stwierdziła: „Zimno mi”.

Titanic. A on ją nazwał oazą zdrowego rozsądku. Powiedział Davisowi, że nie ma możliwości, aby kiedykolwiek zmieniła się w R. Johna Foxxa.

— Wszystko się zgadza — powtórzyła z zapałem. — Uczucie, które ogarnęło mnie w korytarzu: że nie zdaję sobie sprawy z jakiegoś strasznego zdarzenia. Chodziło o Californian. Właśnie na tym statku wyłączono na noc radiotelegraf, a pięć minut później Titanic wysłał pierwsze SOS. Californian spędził całą noc w odległości dwudziestu pięciu kilometrów od miejsca tragedii, nie mając pojęcia, że Titanic tonie.

Davis mówił, że wszyscy, którzy badają doświadczenia graniczne, prędzej czy później dostają świra. Niewykluczone, że miał rację. Być może istniało coś w rodzaju zakaźnej choroby umysłowej. Ale Joanna nie mogła na nią zachorować, skoro przejrzała Mandrake’a na wylot, wraz z jego manipulacjami. Doskonale wiedziała, że śmierć kliniczna to fizyczny proces. Gdzieś musi tkwić błąd.

— Pozwól, że spytam cię wprost. Twierdzisz, że tam byłaś? Na pokładzie Titanica?

— Tak jest — potaknęła ochoczo Joanna. — W jednym z korytarzy pasażerskich. Nie wiem, którym. Myślę, że raczej w drugiej klasie, bo tam była drewniana podłoga, a zakrzywienie w niej sprawiało, że korytarz wyglądał na dłuższy niż w rzeczywistości. Wszystkie przejścia w pierwszej klasie pokryto dywanami. Ludzie na pokładzie wyglądali na bogatych pasażerów, więc może jednak znalazłam się w pierwszej klasie. Kobieta z upiętymi włosami nosiła biżuterię z klejnotami i białe rękawiczki. Ciekawe, kim była — mruknęła Joanna. — Możliwe, że to pani Allison.

— A kim ty byłaś? — spytał ze złością Richard. — Lady Astor?

— Co? — Joanna nie zrozumiała.

— Kim dokładnie byłaś w swoim poprzednim życiu? Niezatapialną Molly Brown?

— Poprzednim życiu? — powtórzyła Joanna, jakby nie miała pojęcia, o czym on mówi.

— Może byłaś Shirley MacLaine? Czekaj, nic nie mów. — Podniósł ostrzegawczo rękę. — Byłaś Bridey Murphy, bo ona przypłynęła z Irlandii na Titanicu.

— Bridey Murphy? — Joanna uniosła zaczepnie brodę. — Uważasz, że wszystko zmyślam?

— Nie wiem, co ty robisz. Powiedziałaś, że byłaś na Titanicu.

— Bo byłam.

— I kogo widziałaś na pokładzie? Harry’ego Houdiniego? Elvisa?

Wbiła w niego wzrok.

— Nie wierzę…

— Ty nie wierzysz? To ja nie wierzę, że siedzisz tu i opowiadasz, mi o swoim powrocie do poprzedniego życia.

— Poprzedniego życia…

— „Powinieneś przeprowadzić eksperyment ze mną” — mówił Richard. — „Będę bezstronną naukową obserwatorką. Nie padnę ofiarą przekonania, że widzę Świetliste Anioły”. Skąd, widziałaś coś jeszcze ciekawszego. Masz pojęcie, co zrobi Mandrake, kiedy się o tym dowie? Nie mówiąc już o brukowcach. Już widzę nagłówki. — Przesunął dłonią w powietrzu. — „Badaczka doświadczeń granicznych twierdzi, że utonęła na Titanicu”.

— Gdybyś tylko zechciał posłuchać… Nie powiedziałam, że to powrót do poprzedniego życia.

— Nie? Więc co to mogło być? — spytał szyderczo. — Wehikuł czasu? A może teleportowali cię tam kosmici? Zdaje się, że tego samego dnia, kiedy się poznaliśmy, powiedziałaś, że czternaście procent wszystkich osób po doświadczeniach granicznych wierzy w to, że porwało ich UFO. Mogłaś mi wtedy powiedzieć, że należysz do tych czternastu procent.

— Nie zamierzam tego wysłuchiwać. — Joanna zeskoczyła ze stołu, złapała tył szpitalnej koszuli i poczłapała na bosaka do przebieralni.

— Żałuję, że nie zostałem przy panu Wojakowskim, tym kompulsywnym kłamcy! — krzyknął za nią Richard. — Przynajmniej pływał tylko na Yorktown.

— Świetnie — obraziła się Joanna i trzasnęła drzwiami.

Niemal natychmiast ponownie je otworzyła i weszła, zapinając bluzkę i wciągając kardigan.

— Pan Mandrake powinien był zaproponować ci swoją współpracę — oświadczyła, przepychając się obok niego. — Stworzylibyście świetną parę. Obaj chcecie słyszeć tylko to, co pasuje do waszych z góry ustalonych teorii, i nic więcej was nie interesuje.

Stanęła przed drzwiami.

— Tak dla twojej informacji, nie odbyłam podróży w czasie ani nie wróciłam do poprzedniego życia. To nie był Titanic, tylko… Zresztą, co to ma za znaczenie? I tak mnie nie słuchasz. — Gwałtownie otworzyła drzwi. — Powiem panu Mandrake’owi, że szukasz nowego współpracownika.

To nie był Titanic?

— Zaczekaj! — wrzasnął, ale zdążyła już zatrzasnąć drzwi.

Otworzył je silnym szarpnięciem. Joanna stała już przy windach.

— Joanno, zaczekaj! — krzyknął i rzucił się pędem w jej stronę.

Zadzwoniła winda.

— Czekaj! — ryknął. — Joanna!

Nawet nie spojrzała w jego stronę. Drzwi się rozsunęły i weszła do środka. Musiała nacisnąć przycisk zasuwania drzwi, gdyż kabina od razu zaczęła się zamykać.

— Joanno, czekaj! — Siłą rozsunął drzwi i wpakował się do windy. — Chcę z tobą porozmawiać.

— Ale ja nie chcę z tobą rozmawiać — wyjaśniła i sięgnęła do przycisku otwierania drzwi.

Złapał jej rękę w powietrzu. Winda ruszyła na dół.

— Co miałaś na myśli, gdy mówiłaś, że to nie powrót do poprzedniego życia?

— Dlaczego mnie pytasz? Jestem Bridey Murphy, zapomniałeś? — Znowu sięgnęła do tablicy z przyciskami, lecz zdążył ją uprzedzić i przekręcił czerwone pokrętło alarmu. Rozległ się niewiarygodnie głośny dzwonek, a winda gwałtownie stanęła między piętrami.

Joanna spojrzała na niego z niedowierzaniem.

— Jesteś stuknięty, zdajesz sobie z tego sprawę? — usiłowała przekrzyczeć alarm. — I ty śmiesz mnie oskarżać, że zwariowałam!

— Przepraszam! — odkrzyknął. — Od razu wyciągnąłem wnioski, ale co miałem robić, skoro poinformowałaś mnie, że trafiłaś na pokład Titanica?

— Mogłeś przynajmniej pozwolić mi skończyć zdanie — krzyczała. — Wyłącz to!

— Wrócisz ze mną do laboratorium?

Wbiła w niego wzrok. Z każdą minutą alarm zdawał się dzwonić coraz głośniej.

— Obiecuję, że nie zacznę od wyciągania wniosków! — ryknął. — Proszę cię!

Niechętnie skinęła głową.

— Tylko wyłącz to wreszcie! — wrzasnęła, zatykając uszy rękoma.

Richard ponownie przekręcił czerwone pokrętło. Alarm nie przestawał dzwonić. Wcisnął otwieranie drzwi. Nic. Ponownie obrócił alarm, a potem wcisnął po kolei wszystkie przyciski pięter. Nic. Spróbował przekręcić pokrętło w drugą stronę, lecz dzwonek wyraźnie zadźwięczał jeszcze głośniej. O ile to było w ogóle możliwe.

Joanna sięgnęła za jego plecami do przycisku otwierania drzwi, i wówczas winda pojechała w górę, chociaż dzwonienie nie ustało. Richard gwałtownie obrócił pokrętło alarmowe i hałas raptownie ustał, pozostawiając w ich uszach dzwoniące echo.

— No no, czy to było dzwonienie czy brzęczenie? — spytał Richard, usiłując rozbawić Joannę.