Выбрать главу

Podeszła do drzwi. Zanim je otworzyła, odwróciła się i spojrzała na skan.

— Chyba wolałam, jak oskarżałeś mnie, że jestem Bridey Murphy — wyznała smutno i wyszła.

Rozdział 20

„Odmawiam odpowiedzi na tego typu pytanie!”

Królowa Elżbieta I, na łożu śmierci spytana przez Sir Roberta Cecila, czy widziała jakieś duchy

Richard się myli, pomyślała Joanna, otwierając drzwi do gabinetu. To nie jest tylko wrażenie. Wspomnienie nie pochodziło z filmu i moja długotrwała pamięć nie płata mi figla. To na pewno był Titanic.

Richard pojawi się tutaj lada minuta, aby powiedzieć mi, że to, co myślę, stanowi kolejny objaw stymulacji płata skroniowego, a następnie pokaże mi skan, który tego dowodzi. Nie mam ochoty tego oglądać, uznała, i nie chcę wysłuchiwać kolejnego wykładu na temat tego, co się stanie, jeśli pan Mandrake dowie się o wszystkim. Pójdę nagrać swoją relację gdzie indziej.

Wyszła, trzasnęła drzwiami i zamknęła je na klucz, a następnie udała się korytarzem w stronę schodów. Postanowiła przeprowadzić nagranie w bufecie, jeśli będzie otwarty, albo w jednym z pokojów pielęgniarek. Każde miejsce jest dobre, jeżeli nie będę musiała wysłuchiwać jego opinii, że Titanic to tylko przypadkowy rozbłysk synapsy, myślała, zbiegając po schodach. Nie ma mowy o przypadkowości. Widziałam Titanica z jakiegoś określonego powodu. Wiem to.

W tej samej chwili w jej głowie zabrzmiał głos pana Darby’ego, twierdzącego stanowczo: „Byłem tam. To się zdarzyło naprawdę. Wiem to”. Mówiła zupełnie tak samo, jak on. Właśnie dlatego nie chcę rozmawiać z Richardem, pomyślała. Wiem, że ma rację.

Nie, on się myli, myślała uparcie. Jestem pewna, że wspomnienie nie pochodzi z filmu.

Tak, a pan Viraldi był pewien, że widział Elvisa, pani Suarez zaś, że porwali ją kosmici, Bridey Murphy była pewna, że w poprzednim życiu mieszkała w Irlandii. Psychiatra Bridey nie miał wątpliwości, że jej wspomnienia stanowią dowód na reinkarnację, chociaż później dowiedziono, że oboje zmyślali pod wpływem piosenek ludowych i na wpół zapomnianych historii, opowiadanych przez jej nianię. Poza tym wiadomo, że dzięki hipnozie można wmawiać ludziom najrozmaitsze fałszywe wspomnienia. Skąd wiadomo, że Joanna nie doświadcza tego samego? Jaką można mieć pewność, że wspomnienie nie wzięło się z filmu, tak jak twierdzi Richard?

Ale ta scena nie jest z filmu, pomyślała, i uświadomiła sobie, ze równie dobrze mogłaby być. W najrozmaitszych badaniach okazywało się, że pamięć jest wyjątkowo mało wiarygodna. Poza tym Joanna i Vielle wielokrotnie kłóciły się o to, czy jakaś scena pojawiła się w jednym z filmów czy nie. Po tym, jak obejrzały wspólnie Morderstwo doskonałe, Vielle była przekonana, że Gwyneth Paltrow nie zastrzeliła Micheala Douglasa, tylko zasztyletowała go termometrem do mięsa. Joanna musiała ponownie wypożyczyć kasetę i pokazać koleżance zakończenie filmu, aby ją ostatecznie przekonać. Scena, w której pasażerowie stoją wkoło i pytają stewarda, co się stało, mogła się pojawić w Titanicu, a Joanna po prostu o tym zapomniała. Istniał prosty sposób, aby to sprawdzić. Wystarczyło obejrzeć film.

Ale przecież Richard był już przekonany, że jej doświadczenia graniczne ukształtowały się pod wpływem filmu. Gdyby go obejrzała, nieodwracalnie skaziłaby swoją pamięć obrazami z kasety, podobnie jak wszystkie doświadczenia z przyszłych eksperymentów. Bez względu na to, co ujrzałaby w laboratorium, Richard zawsze by twierdził, że to ma związek z treścią superprodukcji.

Muszę kogoś skłonić, aby obejrzał film i sprawdził, czy pojawia się w nim taka scena, pomyślała Joanna. Tylko kogo? Vielle upadnie, jak usłyszy, że byłam na Titanicu. Uzna, że to był głos podświadomości, przestrzegającej przed poddawaniem się eksperymentom.

Maisie? Świetnie się znała na katastrofach, ale nigdy nie wspominała o Titanicu, co Joanna zaznaczyła w rozmowie z Richardem. Zresztą matka dziewczynki nie pozwoliłaby jej obejrzeć filmu, w którym pojawiała się scena z nagością i seksem na tylnym siedzeniu renault.

Tish? Nie, Joanna nie mogła liczyć na to, że pielęgniarka dochowa tajemnicy, a Richard nie mylił się, twierdząc, że pan Mandrake zrobiłby odpowiedni użytek z tego typu informacji. Innymi słowy, automatycznie odpadała możliwość skorzystania z pomocy kogokolwiek innego ze Szpitala Niemiłosiernej Plotki.

Pozostawała tylko Vielle. Oby nie zadawała zbyt wielu pytań, przeraziła się Joanna i zeszła do piwnicy, minęła kostnicę i dotarła na oddział nagłych wypadków.

Jak zwykle roiło się tam od naćpanych i niebezpiecznych z wyglądu ludzi, chociaż najwyraźniej nikt nie nafaszerował się rogue. Siedzący na krześle przy drzwiach nowy ochroniarz sprawiał wrażenie znudzonego. Joanna przedarła się przez tłum i stanęła przy Vielle, przekazującej pacjentkę na noszach dwóm pielęgniarzom.

— Zawieźcie ją na trzecie piętro w zachodnim skrzydle — przykazała Vielle. — Wiecie, jak tam trafić?

Skinęli niepewnie głowami. Vielle w zawiły sposób opisała drogę, położyła kartę na brzuchu pacjentki i odwróciła się do Joanny.

— Spóźniłaś się — oświadczyła. — Mieliśmy pacjenta po dwukrotnej reanimacji. Przyszłaś za późno.

— Zmarł?

— Nie, wszystko dobrze. Gdyby zmarł, mógłby pretendować do nagrody Darwina. To takie wyróżnienie dla ludzi, którzy zginęli przez swoją wyjątkową głupotę. Kiedy zdejmował lampki choinkowe, poraził go prąd.

— Lampki choinkowe? — powtórzyła Joanna. — W lutym?

— Wyjaśnił, że po raz pierwszy od świąt nie padał śnieg.

— Wydawało mi się, że lampki choinkowe są dobrze zabezpieczone.

— Bo są. Chyba że oprzesz drabinę bezpośrednio o przewody elektryczne. Metalową drabinę. — Uśmiechnęła się do Joanny.

— Umieściliśmy go na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej. Trochę się przysmażył, ale może mówić. Lepiej idź tam jak najszybciej. Maurice Mandrake był tutaj przed chwilą, szukał cię i widziałam, jak rozmawiał z lekarzem zajmującym się naszym bohaterem od lampek choinkowych.

— Pan Mandrake mnie szukał? — zdziwiła się Joanna. Tylko tego jej brakowało.

— Zgadza się. Gdybym cię widziała, kazał powtórzyć, że idzie prosto do twojego gabinetu. To było jednak przed przyjazdem tego od lampek, ale jeśli udał się do gabinetu, to masz szansę dotrzeć do pacjenta przed nim. — Vielle odeszła.

Joanna podreptała za nią.

— Nie przyszłam sprawdzić, czy wiesz o kimś w stanie śmierci klinicznej. Vielle, pamiętasz film Titanic. Czy była tam scena, w której ludzie stali na pokładzie i starali się dowiedzieć, co się stało?

— Z Titanica zapamiętałam tyle, że ci dwoje spędzili w lodowatej wodzie dwie godziny i nie dostali hipotermii. Wiesz, ile czasu naprawdę można wytrzymać w tak zimnej wodzie? Około pięciu minut.

— Wiem, wiem. Spróbuj sobie przypomnieć. Ludzie stoją na pokładzie, zastanawiają się, co się stało.

— Pamiętam scenę, w której Titanic ociera się o górę lodową, a na pokładzie stoją ludzie i rzucają się śnieżkami.

— Nie, nie — zniecierpliwiła się Joanna. — Ci ludzie nie wiedzieli, że statek uderzył w górę lodową. Po prostu stali na pokładzie, niektórzy wciąż ubrani w koszule nocne. Zbudzili się z powodu wyłączenia silników i wylegli na pokład, żeby się dowiedzieć, co się stało. Pamiętasz coś takiego?

— Niestety. — Vielle pokręciła głową.