Выбрать главу

— Nie w tym rzecz, że nie dba on o to, co myślą inni ludzie. On po prostu nie widzi, co to ma z nim wspólnego.

— Mój nauczyciel fizyki powiadał, że Diogenes nie powinien był tracić czasu na poszukiwania człowieka uczciwego — zauważyła Shirl. — Powinien szukać kogoś, kto myśli samodzielnie.

Ruszyłam ku laboratorium Biologii i nagle uświadomiłam sobie, że może tam być Alicja.

— Proszę tu sekundę poczekać — powiedziałam do Shirl i zerknęłam do środka. — Bennett?

Garbił się nad biurkiem, skryty za papierami.

— Czy Shirl mogłaby zapalić na ganku? — spytałam.

— Jasne — odparł, nie podnosząc wzroku. Weszłyśmy.

— Może pani palić tutaj, jeśli pani chce — rzekł Bennett.

— Nie, nie może. Budynek HiTeku jest strefą zakazaną dla palaczy. Powiedziałam pani Shirl, że może palić na werandzie.

— No tak — rzekł, wstając. — Proszę, niech pani wpada o dowolnej porze. Zawsze tu jestem.

— Pracuje pan nad projektem podczas przerwy obiadowej? — spytała Shirl.

Odpowiedział, że nie ma żadnego projektu, nad którym mógłby pracować, i musi czekać, aż przyznają mu fundusze. Dopiero wtedy dostanie makaki. Nie słuchałam, patrzyłam na jego ubranie.

Flip nie myliła się, mówiąc o Bennetcie. Miał na sobie białą koszulę i krawat w kolorze błękitu Czerenkowa.

— Siedzę nad teorią chaosu — powiedział, poprawiając krawat.

— Czy Alicja uznała, że teoria chaosu to optymalny projekt, by zdobyć Grant Niebnitza? — spytałam. W moim głosie pobrzmiewał mimowolny ostry ton.

— Nie — odparł, marszcząc brwi. — Kiedy mówiła o zmiennych, wydało mi się, że zrozumiałem, dlaczego nie polepsza się moja szybkość predykcji. Przekształciłem więc dane.

— Coś pomogło?

— Nie. — Zrobił minę człowieka oderwanego od rzeczywistości. Taki sam wyraz twarzy miewała Alicja. — Pracując nad tym, dochodzę do wniosku, że może Verhoest miał rację, może na system działa jakaś siła zewnętrzna. — Zwrócił się do Shirl. — Prawdopodobnie nie interesują pani te sprawy. Pokażę pani ganek. — Poprowadził ją wśród swych przyrządów do tylnych drzwi. — Gdy nadejdą makaki, będzie pani musiała obchodzić je bokiem. — Otworzył drzwi. Śnieg i wiatr wdarły się do wnętrza. — Na pewno nie chce pani palić w środku? Mogłaby pani stanąć w drzwiach albo zostawić je otwarte, by leciało choć trochę ciepła.

— Urodziłam się w Montanie — odparła, zawijać szal wokół szyi. — Ta zawieja to po prostu łagodny letni powiew. Wyszła. Drzwi zostawiła jednak uchylone. Bennett wrócił, pocierając ręce.

— Brrr, ale mrozi. Co się z ludźmi porobiło? Wypędzają starszą panią na śnieg w imię czystości moralnej. Przypuszczam, że stoi za tym Flip.

— Flip stoi za wszystkim. — Spojrzałam na zagracone biur-

ko. — Chyba nie powinnam ci dłużej przeszkadzać w pracy. Dzięki, że pozwoliłeś Shirl palić na werandzie.

— Nie, poczekaj. Chciałbym cię zapytać o parę rzeczy na temat formularza finansowego. — Z bałaganu na biurku wyłowił druk, przerzucił kartki. — Strona pięćdziesiąt osiem, część ósma. Co oznacza „Metoda rozproszenia dokumentacji”?

— Oczekują, że złożysz „Blankiet rozszerzony” — wyjaśniłam.

— Co to znaczy?

— Nie mam pojęcia. Gina kazała mi coś takiego złożyć. Wpisał to ołówkiem, potrząsając głową.

— Te formularze finansowe mnie wykończą. Mógłbym zrealizować cały projekt w czasie, który zajmuje mi wypełnienie tego wniosku. HiTek chce, by przyznano nam Grant Niebnitza, byśmy dokonywali przełomowych odkryć. Wskaż mi naukowca, który dokonał ważnego przełomu podczas wypełniania papierków czy siedzenia na zebraniu.

— Mendelejew — odezwała się Shirl.

Odwróciliśmy się oboje. Stała w drzwiach, otrząsając śnieg z kapelusza.

— Mendelejew podczas podróży na konferencję serowarów rozwiązał problem układu okresowego — powiedziała.

— Racja — potwierdził Bennett. — Wsiadł do pociągu i rozwiązanie wpadło mu do głowy, tak po prostu.

— Tak jak Poincaremu — zauważyłam. — Tylko że on wsiadał do autobusu.

— I odkrył funkcje Fuchsa — dorzucił Bennett.

— Kekule też jechał autobusem, gdy odkrył pierścień benzenowy — mówiła Shirl zamyślona. — W Ghent.

— Rzeczywiście. Skąd pani tak dużo wie o nauce? — spytałam zaskoczona.

— Robię kopie tylu opracowań naukowych, więc doszłam do wniosku, że mogę je przeczytać. Einstein też chyba patrzył na zegar miejski z autobusu, gdy pracował nad teorią względności.

— Autobus. Bennett, tego właśnie potrzebujemy. Pojedziemy gdzieś autobusem i nagle wszystko stanie się jasne — rozmarzyłam się. — Ty będziesz wiedział, dlaczego nie gra twój model chaosu, a ja — skąd się wzięły krótkie fryzury.

— Wspaniały pomysł — oświadczył Bennett. — Weźmy…

— Och, świetnie, że tutaj jesteś! — wykrzyknęła Alicja. — Chciałabym z tobą pomówić o profilu grantu. Pani Shirl, proszę zrobić z tego pięć kopii. — Wrzuciła stos papierów w ramiona Shirl. — Proszę je potem ułożyć we właściwej kolejności i zszyć. I tym razem proszę nie kłaść mi tego na biurku, ale do skrzynki pocztowej. — Znów zwróciła się do Bennetta. — Musisz mi pomóc włączyć dodatkowe istotne czynniki.

— Środki transportu — rzuciłam, kierując się ku drzwiom. — I ser.

Prasowanie włosów (l965 – 68)

Rodzaj uczesania zainspirowany przez Joan Baez, Mary Travers i innych piosenkarzy folk. Stanowił element stylu hippisowskiego. Długie, prosto opadające włosy było kobietom trudniej uzyskać niż mężczyznom wrażenie ogólnego zaniedbania. Salony fryzjerskie oferowały „antyloki”, jednak ulubiona metoda nastolatek polegała na układaniu głowy na desce do prasowania i przyciskaniu loków żelazkiem. Koleżanka (której ufano, że wie, co robi) prasowała po kilkanaście centymetrów włosów i w akademikach dziewczęta ustawiały się w kolejki do tego zabiegu.

Przez kilka następnych dni nie wydarzyło się nic wielkiego. Uproszczone formularze rozdziału funduszy należało złożyć dwudziestego trzeciego. Poświęciłam więc kolejny weekend na ich wypełnianie i przekazałam Flip, by je doręczyła. Potem zreflektowałam się i sama zaniosłam formularze do Papierkowni.

Pogoda znowu się poprawiła, Elaine próbowała mnie namówić na spływ tratwami po rzece, co miało osłabić stres; Sara ponformowała, że jej chłopak, Ted, przeżywa właśnie niechęć do trwałych związków; Gina spytała, czy wiem, gdzie znaleźć Barbie Romantyczną Pannę Młodą dla Bethany (która chciała dokładnie taką, jaką ma Brittany, i której urodziny przypadały w listopadzie); dostałam trzy upomnienia za przetrzymywanie Dzieł zebranych Browninga.

W tym czasie skończyłam wprowadzać wszystkie dane dotyczące manii na punkcie Tutanchamona i black bottom i zaczęłam rysować schemat a la Peyton. Nie miałam pudełka z sześćdziesięcioma czterema kredkami, lecz za to w komputerze miałam program graficzny. Wywołałam go łącznie ze swymi programami statystycznymi oraz pakietem do rozwiązywania równań różniczkowych, po czym zaczęłam kodować korelacje i rysować ich wzajemne związki. Odwzorowywałam długości spódnic w modrym błękicie, sprzedaż papierosów w szarości, wykreślałam lawendowe linie regresji dla Isadory Duncan i żółte dla temperatur ponad trzydzieści stopni. Biel dla Ireny Ca-stle, radykalna czerwień dla odnośników do różu, brąz dla Be-renice obcina włosy.