– Przy okazji, powiedz mi, gdzie jest Cliff? Chciałam z nim pogadać o tym zajściu z Boschem w korytarzu. Nie podobało mi się, co…
Urwała, słuchając odpowiedzi, a Bosch dostrzegł wyraz zaniepokojenia w jej oczach. Coś było nie tak.
– Kiedy? – zapytała.
Po chwili wstała.
– Słuchaj, Jack, muszę kończyć. Boscha chyba zaraz zwolnią. Zadzwonię, gdy tylko wszystko tu załatwimy.
Zamknęła telefon i spojrzała na Boscha.
– Nie cierpię go tak okłamywać. Nie wybaczy mi tego.
– Co powiedział?
– Że na wiadomość o znalezieniu cezu zjechało się tam za dużo agentów – ściągnęli prawie wszyscy z centrum i czekali na zespół radiologiczny. Maxwell zgłosił się na ochotnika, że pojedzie po świadka do „Marka Twaina". Nikt tam nie dotarł, bo odwołałam zespół, który go miał odebrać.
– Pojechał sam?
– Tak mówił Jack.
– Dawno?
– Pół godziny temu.
– Zabije go.
Bosch szybkim krokiem ruszył do wyjścia.
20
Tym razem prowadził Bosch. W drodze do Hollywood powiedział
Walling, że Jesse Mitford nie ma telefonu w pokoju. Zakres usług w hotelu Mark Twain pozostawiał wiele do życzenia. Bosch zadzwonił więc do szefa zmiany w komendzie Hollywood i poprosił o wysłanie patrolu do hotelu, aby sprawdzono, czy świadek jest bezpieczny. Następnie zadzwonił na informację i został połączony z recepcją hotelu.
– Alvin, tu detektyw Bosch. Byłem u was rano, pamiętasz?
– Tak, tak. O co chodzi, detektywie?
– Czy ktoś pytał o Stephena Kinga?
– Hmm, nie.
– A czy w ciągu ostatnich dwudziestu minut wpuszczałeś kogoś, kto wyglądał na gliniarza albo nie mieszkał w hotelu?
– Nie, detektywie. Co się stało?
– Posłuchaj, musisz iść na górę i powiedzieć Stephenowi Kingowi, żeby się stamtąd zabierał, a potem zadzwonił na moją komórkę.
– Jestem sam w recepcji, detektywie. Nie mam kogo tu zostawić.
– To bardzo pilne, Alvin. Muszę go wyciągnąć z hotelu. To ci zajmie najwyżej pięć minut. Zapisz mój numer: trzy dwa trzy, dwa cztery cztery, pięć sześć trzy jeden. Zapisałeś?
– Zapisałem.
– Dobra, idź. Gdyby ktoś poza mną go szukał, powiedz, że się wymeldował, odebrał resztę pieniędzy i wyszedł. Idź, Alvin, z góry dziękuję.
Bosch zamknął telefon i popatrzył na Rachel. Jego mina wskazywała, że nie dowierza recepcjoniście.
– Ten facet to chyba ćpun.
Przyspieszył, starając się koncentrować na prowadzeniu samochodu. Właśnie skręcili z Barham na Cahuenga i jechali na południe. Przypuszczał, że jeśli nie utkną w korku, powinni dotrzeć do „Marka Twaina" w ciągu pięciu minut. Bezradnie potrząsnął głową. Maxwell miał pół godziny przewagi, więc zapewne już był w hotelu. Mógł się zakraść tylnym wejściem i dopaść Mitforda.
– Maxwell mógł tam wejść od tyłu – powiedział do Walling. -Podjadę od strony alejki.
– Wiesz – odrzekła Walling – może wcale nie chce mu zrobić krzywdy. Zabierze go z hotelu, pogada z nim i sam oceni, czy chłopak widział tyle, żeby stanowić zagrożenie.
Bosch pokręcił głową.
– Wykluczone. Maxwell na pewno wie, że jeżeli znaleziono cez, jego plan rozleciał się na kawałki. Musi zlikwidować wszystkie zagrożenia. Najpierw pozbędzie się świadka, potem Alicii Kent.
– Alicii Kent? Myślisz, że mógłby wykonać ruch przeciwko niej? Przecież to wszystko stało się przez nią.
– To już nie ma znaczenia. Do głosu doszedł instynkt samozachowawczy, a Alicia stanowi zagrożenie. To nieuniknione. Przekroczył granicę, żeby z nią być. Teraz przekroczy następną, żeby ratować własny…
Bosch umilkł i poczuł, że oblewa go zimny pot, kiedy nagle coś sobie uświadomił. Głośno zaklął i wyjeżdżając z przełęczy Cahuenga, wcisnął gaz do deski. Przeciął trzy pasy Highland Avenue przed Hollywood Bowl i z piskiem opon zawrócił tuż przed nadjeżdżającymi samochodami. Dodał gazu i fordem gwałtownie zarzuciło, gdy ruszył w stronę wjazdu na południową nitkę Hollywood Freeway. Rachel złapała się deski rozdzielczej i uchwytu drzwi.
– HARRY, CO TY WYPRAWIASZ? JEDZIESZ W ZŁĄ STRONĘ!
Włączył syrenę i niebieskie światła ostrzegawcze na masce i tylnej szybie.
– MITFORD TO ZMYŁKA! – odkrzyknął w odpowiedzi. – JADĘ DOBRZE. KTO JEST WIĘKSZYM ZAGROŻENIEM DLA MAXWELLA?
– ALICIA?
– JASNE, A TERAZ MA NAJLEPSZĄ OKAZJĘ, ŻEBY JĄ DOPAŚĆ W TAKTYCZNYM. WSZYSCY SĄ W ALEJCE PRZY CEZIE!
Na autostradzie panował znośny ruch, a dźwięk syreny pomagał go przerzedzić. Bosch doszedł do wniosku, że Maxwell mógł już dotrzeć do centrum, jeżeli udało mu się uniknąć korków.
Rachel otworzyła telefon i zaczęła wstukiwać numery. Próbowała kilka razy, lecz nikt nie odbierał.
– NIE MOGĘ SIĘ DO NIKOGO DODZWONIĆ! – krzyknęła.
– GDZIE JEST TAKTYCZNY?
Walling nie wahała się ani chwili.
– NA BROADWAYU. WIESZ, GDZIE JESTMILLION DOLLAR THEATER? TO W TYM SAMYM BUDYNKU. WEJŚCIE OD TRZECIEJ.
Bosch wyłączył syrenę i wyciągnął telefon. Zadzwonił do swojego partnera, a Ferras odebrał natychmiast.
– Ignacio, gdzie jesteś?
– Właśnie wróciłem do biura. Technicy obejrzeli wóz i…
– Posłuchaj. Rzuć wszystko i przyjedź pod wejście do budynku Million Dollar Theater na Trzeciej. Wiesz, gdzie to jest?
– Co się dzieje?
– Wiesz, gdzie jest Million Dollar Theater?
– Tak, wiem.
– Spotkamy się przy wejściu na Trzeciej. Wszystko wyjaśnię na miejscu.
Zamknął telefon i znów włączył syrenę.
21
Następne dziesięć minut zdawały się trwać dziesięć godzin. Bosch kluczył między samochodami, aż wreszcie dotarł do zjazdu na Broadway. Skręcając, wyłączył syrenę i pomknął w dół zbocza. Od celu dzieliły ich trzy skrzyżowania.
Million Dollar Theater zbudowano w czasach, gdy przemysł filmowy chwalił się swoimi dziełami w kinach wytwornych jak pałace przy odcinku Broadwayu znajdującym się w centrum. Odkąd ostatni raz wyświetlono tu premierową produkcję, minęło jednak parę dziesiątków lat. Bogato zdobioną fasadę zasłaniał kiedyś podświetlany afisz, który zamiast filmów reklamował odrodzenie religijne. Dziś kino czekało puste na ratunek i remont, a nad nim wznosił się dwunastopiętrowy budynek, niegdyś uważany za okazały, gdzie dziś mieściły się biura średniej jakości oraz mieszkalne lofty.
– Niezłe miejsce na tajne biuro tajnej jednostki – powiedział Bosch, gdy gmach wyłonił się przed nimi. – Nikt by się nie domyślił.
Walling nie odpowiedziała. Znów próbowała się do kogoś dodzwonić. Po chwili ze złością zatrzasnęła klapkę telefonu.
– Nie mogę się połączyć nawet z sekretarką. Zawsze wychodzi na lunch dopiero po pierwszej, więc w biurze zawsze ktoś jest, gdy agenci wychodzą wcześniej.
– Gdzie dokładnie jest to biuro i w której części jest Alicia Kent?
– Mamy całe siódme piętro. Jest tam mały salonik z kanapą i telewizorem. Posadzili ją tam, żeby mogła oglądać telewizję.
– Ile osób pracuje w wydziale?
– Ośmioro agentów, sekretarka i kierowniczka biura. Kierowniczka właśnie poszła na urlop macierzyński, a sekretarka jest na lunchu.
Mam nadzieję. Ale nie mogli zostawić Alicii Kent samej. To wbrew przepisom. Ktoś musiał z nią zostać.
Bosch skręcił w prawo w Trzecią i natychmiast zatrzymał wóz przy krawężniku. Ignacio Ferras już na nich czekał, oparty o swoje volvo kombi. Przed nim stał zaparkowany jeszcze jeden samochód. Radiowóz federalny. Bosch i Walling wysiedli. Bosch podszedł do Ferrasa, a Walling zajrzała do radiowozu.