— Dominie, — nalahaje, — pamscisia za naša dzicia!
— Spiašajciesia! — akcentuje Chiłon. — Nie marudźcie! Bo Vinić schavaje jaje.
Ja pakažu dom, kudy jany znoŭ viarnulisia pasla pažaru.
— Dam tabie dziesiacioch čałaviek dy jdzi ciapier, — havora Tyhelin.
— Spadaru, ty nie bačyŭ Kratona ŭ rukach Ursusa. Kali dasi piacidziesiacioch, pakažu dom tolki zdalok. Ale kali nie zakratujecie Vinicija, dyk ja prapaŭ.
Tyhelin hlanuŭ na Nerona.
— Ci nie było b dobra, o boski, raskvitacca adrazu z dziadźkam i siastryncam?..
Neron padumaŭ krychu i vyrašyŭ: — Nie! Nie ciapier!.. Narod nie pavieryŭ by ŭtałkoŭvanniu, što Piatroni, Vinić abo Pamponija Hrecyna padpalili Rym. Zanadta pryhožyja mieli damy… Siannia treba inšych achviar, a tyja pojduć pazniej.
— Dyk daj mnie, spadaru, vajakoŭ dziela achovy, — damahajecca Chiłon.
— Tyhelin padumaje pra heta.
— Žycimieš tym časam u mianie, — supakojvaŭ prefiekt.
Radasć załunała z abličča Chiłona.
— Vydam usich! Tolki nie marudźcie! Spiašajciesia! — padjudžvaŭ achrypłym hołasam Chiłon.
LI
Piatroni, vyjšaŭšy ad cezara, zahadaŭ niescisia da svajho domu na Karyny, jaki z troch bakoŭ akružany byŭ sadami, a pierad frontam mieŭ mały forum Cecylijaŭ i dziakujučy tamu acaleŭ ad pažaru.
Z taje pryčyny inšyja aŭhustyjanie, jakich damy pahareli pospał z bahacciem i kaštoŭnymi tvorami mastactva, nazyvali Piatronija ščaslivym. Dyj daŭno ŭžo pra jaho kazali, što josć jon pieršarodnym synam Fartuny, a štoraz žyviejšaja pryjazń, jakoju ŭ apošnich časach abdaraŭ jaho cezar, kazaŭ by, pacviardžała heta.
Ale toj pieršarodny syn Fartuny razvažaŭ ciapier chiba nad niesuviernasciu taje matki, a dakładniej — nad padobnasciu jaje da Chronasa, pažyrajučaha sobskija dzieci.
— Kab moj dom byŭ zhareŭ, a z im razam maje hemmy, majo etruskaje mastackaje suddzio j aleksandryjskaje škło, miedź karynskaja, dyk mo Neron sapraŭdy zabyŭ by abrazu. Na Pałuksa! I padumać anno, heta ž ad mianie tolki zaležała, kab u henaj chvilinie być prefiektam pretoryjanaŭ. Ahałosiŭ by tady Tyhelina za padpalščyka, bo ž im i josć, ubraŭ by ŭ «kryvavuju tuniku», vydaŭ by narodu, usciaroh by chryscijan, adbudavaŭ by Rym. Chto viedaje nat, ci dola sumlennych ludziej nie papraviłasia b. Ja pavinien byŭ heta zrabić, choć by z uvahi na Vinicija. Pry vialikaj navale pracy adstupiŭ by jamu ŭradavannie prefiekta — i Neron nie sprabavaŭ by supraciŭlacca… Chaj by sabie Vinić chrysciŭ pasla ŭsich pretoryjanaŭ i samoha nat cezara, što heta mnie b škodziła! Pabožny Neron!
Neron sumlenny j miłaserny — paciešnaje nat pradstaŭlaŭ by vidovišča.
Biesturbotnasć Piatronija była tak vialikaj, što až pačaŭ usmichacca. Ale praz momant dumka jahonaja zviarnułasia ŭ inšy bok. Zdavałasia jamu, što jon u Ancyjumie i što Pavał z Tarsu havora jamu: «Nazyvajecie nas vorahami žyccia, ale skažy mnie, Piatroni, kali b cezar byŭ chryscijaninam i pastupaŭ pavodle našaj navuki, ci žyccio vaša nie było b bolš peŭnym dy bolš biaspiečnym?»
I, pryhadaŭšy henyja słovy, havaryŭ sabie dalej: — Na Kastara! Kolki chryscijan tut zamardujuć, stolki Pavał znojdzie novych, bo kali sviet nie moža stajać na złydniach, dyk jahonaja praŭda… Ale chto viedaje, ci nie moh by stajać, kali stajić. Ja sam, choć šmat čaho navučyŭsia, nie navučyŭsia, jak być davoli vialikim łatruhaj, i dziela taho pryjdziecca žyły sabie padrezać… Adyž na hetym i tak i hetak musiła b skončycca, a kali b nat nie skončyłasia tak, dyk skončyłasia b inakš. Škada mnie Eŭniki dy maje myrenskaje vazy, ale Eŭnika josć volnaj, a vaza pojdzie sa mnoju. Ahienabarbus nie atrymaje jaje ni za što! Škada mnie taksama Vinicija. A ŭrešcie, choć mienš u apošnich časach było nudna, čym daŭniej — ja hatovy. Na sviecie šmat josć rečaŭ pryhožych, dy ludzi pa bolšaj častcy tak pluhavyja, što žyccia nie varta škadavać. Chto ŭmieŭ žyć, toj pavinien umieć pamirać.
Choć ja naležaŭ da aŭhustyjanaŭ, dy ŭsio ž byŭ čałaviekam bolš volnym, čym im tam zdajecca, — tut plačyma zrabiŭ charaktarystyčny znak z’umlennia. — Im tam zdajecca mo, što mnie ŭ henaj chvilinie dryžać kaleni i strach padymaje vałasy na hałavie, a ja, viarnuŭšysia dadomu, vykupajusia voś u fijałkavaj vadzie, pasla załatavałosaja maja sama mianie namascić, i pa sniedanni zahadajem sabie piajać da Apałona himn Antemijosa. Ja ž sam kaliś kazaŭ: pra smierć nie varta dumać, bo jana i biez našaje pomačy pra nas dumaje. Było b, adnak, rečaj hodnaj podzivu, kali b sapraŭdy isnavali niejkija prastory Jelisiejskija, a ŭ ich — cieni. Eŭnika pryjšła b pasla da mianie, i chadzili b razam pa łuhoch-dalinach, ukviečanych asfodelem. Znajšoŭ by sabie tam tavarystva lepšaje, čym tut… Što za błazny! Što za bałvany, što za zbrod pluhavy biez hustu j palitury! Dziesiacioch arbitraŭ elehancyi nie pierarabiła b henych Trymalchijonaŭ na prystojnych ludziej. Na Persefonu! Zbrydzieli jany ŭžo mnie!
I skiemiŭ, zdziŭleny, što niešta padzialała jaho z tymi ludźmi. Viedaŭ ich dobra i viedaŭ pierad tym, što pra ich dumać, a adnak vydavalisia jamu ciapier niejkimi dalejšymi, bolš vartymi pahardy, sapraŭdy, mieŭ ich užo ŭdostal.
Pačaŭ zadumoŭvacca nad situacyjaj. Dziakujučy svajoj praniklivasci zrazumieŭ, što zahuba nie pahražaje jamu ciapier. Neron skarystaŭsia ž z adpaviednaje nahody, kab vykazać kolki hładkich słoŭ ab pryjazni, ab prabačenni i, kazaŭ by, zviazaŭsia imi. Ciapier šukacimie pretekstaŭ, a pakul ich znojdzie, moža prajsci šmat času. «Pieradusim zładzić ihryšča z chryscijan, — kazaŭ sabie Piatroni, — pasla tolki padumaje pra mianie, a kali tak, dyk nie varta henym hałavy maročyć, ani zmianiać sposabu žyccia. Bližejšaja niebiaspieka pahražaje Viniciju!»
I ad henaj chviliny pačaŭ dumać tolki pra Vinicija, jakoha vyrašyŭ ratavać.
Niavolniki niesli prytka lektyku praz rumoviščy i les kominaŭ, jakimi byli šče pierapoŭnieny Karyny, ale jon zahadaŭ im biehčy biahom, kab čym chutčej być doma. Vinić, «insula» jakoha zhareła, kvataravaŭsia ŭ jaho i, na ščascie, byŭ doma.
— Bačyŭ siannia Lihiju? — spytaŭ amal nie na parozie Piatroni.
— Tolki ad jaje.
— Słuchaj, što tabie skažu, i nie trać času na pytanni. Siannia ŭ cezara vyrašana złažyć vinu za padpał Rymu na chryscijan. Pahražaje im pierasled i pakuty.
Poscih moža raspačacca nadta chutka. Biary Lihiju i ŭciakaj zaraz, choć by za Alpy abo ŭ Afryku. I spiašajsia, z Pałatynu bo bližej na Zatybra, čym adsiul!
Vinić istavietna byŭ nie aby-jakim vajakom i nie traciŭ času na lišnija pytanni. Słuchaŭ, nasupiŭšy brovy, uvažny, hrozny, ale biez žachu. Vidać, pieršym paryvam, jaki budziŭsia ŭ henaj natury na viestku niebiaspieki, była achvota baraćby i abarony.
— Idu, — kaža.
— Jašče słoŭca: vaźmi kapšuk z zołatam, vaźmi zbroju i žmieniu svajich ludziej chryscijan! Mahčyma, budzie patreba adbivać jaje siłamoc!
Vinić byŭ užo ŭ dzviarach atryjuma.
— Dašli mnie viestku praz niavolnika, — kinuŭ jamu ŭdahon Piatroni.
I, zastaŭšysia sam-nasam, pačaŭ špacyravać uzdoŭž kalumnaŭ pa atryjumie, razvažajučy pra toje, što staniecca. Viedaŭ, što Lihija j Linus viarnulisia pasla pažaru na daŭniejšaje pamiaškannie, jakoje razam z bolšaju častkaj Zatybra acaleła, i heta była abstavina niepamysnaja, bo inakš nialohka ich było b znajsci siarod masaŭ. Spadziavaŭsia adnak, što i tak na Pałatynie nie viedaje nichto, dzie žyvuć, dyk Vinić pavinien vypieradzić tudy pretoryjanaŭ. Pryjšło jamu taksama na dumku, što Tyhelin, maniučysia vyłavić za adnym zamacham jak najbolšuju kolkasć chryscijan, musicimie rasciahnuć pavucinu pa cełym Rymie, heta značyć, padzialić pretoryjanaŭ na małyja addzieły. Kali pašluć pa jaje — dumaje — nie bolej čym dziesiacioch čałaviek, dyk sam vialihur lihijski pałomić im kosci, a što ž budzie, kali na dapamohu pryspiašyć Vinić! Pa henych dumkach pryjšła lha. Praŭda, pastavicca zbrojna suprać pretoryjan — heta toje samaje, što i suprać cezara.