Выбрать главу

Vartaŭniki, jakija nat i ŭ viaznicy pabojvalisia strašennaje siły hetaha vołata, bo nie było dla jaje ani putaŭ, ani krataŭ niepierałomnych, u kancy palubili jaho za dabryniu. Inšy raz, dziviačysia z jahonaj duchovaj raŭnavahi j pahody, pytali ab pryčynie jaje, a jon raskazvaŭ im z takoju peŭnasciu pra čakajučaje jaho žyccio za hrobam, što nie mahli nadzivicca: jak u hetaje padziamiełle ciomnaje, prasiaknutaje tuchlacinaj, moža praniknuć pramień ščascia. I kali pačynaŭ ich nahavorvać, kab uvieryli ŭ Baranka, nie adnamu prychodziła ŭ hołaŭ dumka, što słužba jahonaja josć niavolnickaj słužbaj, a žyccio — žycciom biazdolnika, i nie adzin zadumoŭvaŭsia nad svajim biazdołlem, kaniec jakomu kłała tolki smierć.

Adyž ich smierć prajmała novym žacham, bo nie spadziavalisia pasla jaje ničoha, a heny vołat lihijski i małoduchna, padobnaja da kraski, kinutaje na viazničny sałamiany biarłoh, spatykali jaje z radasciu, jak ščascie.

LXV

Raz viečaram adviedaŭ Piatronija sienatar Scevinus i pačaŭ z im doŭhuju hutarku pra ciažkija časy, u jakich žyvuć, dy pra cezara. A havaryŭ tak adkryta, što Piatroni, pamima pryjazni, pačaŭ ascierahacca. Narakaŭ, što sviet idzie kryva ŭ šalonym kirunku, i što ŭsio razam musicimie skončycca katastrofaj, strašniej šče, čym pažar Rymu. Havaryŭ, što navat i aŭhustyjanie znieachvočany, što Fenijus Ruf, vice-prefiekt pretoryjanaŭ, ledź cierpić ahidnyja paradki Tyhelina, i što ŭsie svajaki Seneki daviedzieny da krajnasci ŭčynkami cezara z starym filozafam dy z Lukanam. U kancy pačaŭ zhadvać pra niezadavalniennie narodu, a nat i pretoryjan, vialikuju častku jakich umieŭ da siabie pryciahnuć Ruf.

— Čamu ty heta mnie havoryš? — spytaŭ jaho Piatroni.

— Praz ruplivasć ab cezaru, — adkazaŭ Scevin. — Maju dalokaha svajaka siarod pretoryjan, jaki zaviecca Scevin, jak i ja, i ad jaho viedaju, što robicca ŭ ichnich addziełach… Znieachvočannie rascie j tam… Kalihuła taksama byŭ utrapiony čałaviek, i bač, što stałasia! Znajšoŭsia taki Kasijus Cherej… Strašny heta byŭ paryŭ, i, peŭna, nichto z nas nie advažyŭsia b jaho pachvalić, adnak ža Cherej vybaviŭ sviet ad ludažera.

— Inakš kažučy, — sprabuje sumoŭcu Piatroni: — «Ja Chereja nie chvalu, ale heta byŭ udały čałaviek, o, kab bahi dali nam takich jak najbolš!»?..

Ale Scevin zmianiŭ hutarku i pačaŭ niespadziavana vychvalać Pizona. Słaviŭ rod jahony, jahonuju šlachotnasć, jahonuju pryviazanasć da žonki, a ŭrešcie, rozum, raŭnavahu i dziŭny dar pryciahvannia da siabie ludziej.

— Cezar biazdzietny, — kaža, — i ŭsie bačać nastupnika ŭ asobie Pizona.

Biessumniŭna, kožny dapamoh by jamu z cełaje dušy ŭziać u ruki ŭładu. Lubić jaho Fenij Ruf, rod Annejaŭ całkam jamu addany. Płaŭcyj Lateranus i Tulij Senecyjo pajšli b u vahoń za jaho. Toje ž samaje j Natalis, i Subryj Fłavij, i Sulpicyj Asper, i Afran Kujint, i nat Viestyn.

— Z henaha apošniaha małaja Pizonu karysć, — adkazvaje Piatroni, — Viestyn bajicca ŭłasnaha cieniu.

— Viestyn bajicca snoŭ i duchaŭ, — tłumačyć Scevin, — ale heta čałaviek dziejny, nie darma jaho maniacca naznačyć konsułam. A kali ŭ dušy pracivicca pierasledu chryscijan, taho nie pavinien ty jamu zakidać, bo i tabie było b na ruku, kab henaje ludažerstva ŭrešcie skončyłasia.

— Nie mnie, tolki Viniciju, — papraviŭ Piatroni. — Z uvahi na Vinicija chacieŭ by acalić adnu dziaŭčynu, dy nie mahu, bo ja straciŭ łasku ŭ Ahienabarba.

— Jak heta? Niaŭžo ty nie bačyš, što cezar znoŭ zbližajecca da ciabie i pačynaje z taboju havaryć? I skažu tabie čamu: vybirajecca znoŭ u Achajju, dzie manicca piajać hreckija piesni sobskaha tvorstva. Zahareŭsia da hetaje padarožy, ale adnačasna dryžyć na ŭspamin pra kryvadušny nastroj hrekaŭ.

Ujaŭlaje sabie, što moža jaho tam spatkać abo najbolšy tryumf, abo najbolšaja niaŭdača. Patrabuje dobraje rady, a viedaje, što lepšaje za ciabie nichto jamu dać nie mahčymie. Heta pryčyna pavarotu da łaski.

— Lukan moh by mianie zastupić.

— Rudabarody jaho nienavidzić i prysiahnuŭ u dušy jamu smierć. Šukaje tolki pretekstu, bo jon zaŭsiody šukaje pretekstaŭ. Lukan ciamić, što tre spiašacca.

— Na Kastara! — kaža Piatroni. — Być moža. Ale mieŭ by jašče adzin sposab zavajavannia łaski.

— Jaki?

— Paŭtaryć voś Rudabarodamu toje, što pierad chvilinaj ty mnie tałkavaŭ.

— Ja ž ničoha nie skazaŭ takoha, — adazvaŭsia niespakojna Scevin.

A Piatroni pałažyŭ jamu ruku na plačy: — Ty nazvaŭ cezara ŭtrapionym čałaviekam, čakaješ nastupnictva Pizona dy kazaŭ: «Lukan ciamić, što tre spiašacca». Kudy maniciesia spiašacca, carissime?

Scevin zbialeŭ. Praz momant hladzieli sabie ŭ vočy.

— Nie skažaš!

— Na stan Kiprydy! Jak ty mianie dobra viedaješ! Nie, nie skažu! Ničoha byccam ja nie čuŭ, ale i nie chaču słuchać… Razumieješ? Žyccio zakarotkaje, nie varta ničoha pačynać. Prašu ciabie tolki, kab adviedaŭ siannia Tyhelina i hutaryŭ z im hetak sama doŭha, jak sa mnoju, pra što chočaš!

— Čamu?

— Dziela taho, kab, jak mnie kaliś Tyhelin zakinie: «Scevin byŭ u ciabie», ja moh jamu adkazać: «Taho ž samaha dnia byŭ taksama i ŭ ciabie»… Scevin, pačuŭšy heta, złamaŭ słanovy kijočak, jaki trymaŭ u ruce, i kaža: — Chaj lichi prypadak spadzie na hetuju pałku. Budu siannia ŭ Tyhelina, a pasla na bankiecie ŭ Nervy. Chiba ž budzieš i ty? Na ŭsialaki vypadak, da pabačennia pazaŭtra ŭ amfiteatry, dzie vystupiać astanki chryscijan!.. Da pabačennia!

— Pazaŭtra! — paŭtaraŭ sabie pasla razvitannia Piatroni. — Dyk niama što marudzić. Ahienabarbus istavietna patrabuje mianie ŭ Achaji, dyk, moža, rachavacimiecca sa mnoju.

I vyrašyŭ sprabavać apošniaha sposabu.