I viarnuŭsia.
Pavał, Jan, Lin i ŭsie viernyja spatkali jaho z podzivam dy z tryvohaju tym bolšaj, što jakraz narozvidni, zaraz pasla jahonaha adychodu, pretoryjanie akružyli pamieškannie Myryjamy j šukali ŭ im Apostała. Ale jon na ŭsie pytanni adkazvaŭ im tolki z radasciu j supakojem: — Ja bačyŭ Hospada!
I taho ž jašče viečara paspiašaŭsia na Ostryjanski mahilnik navučać i chryscić tych, chto chacieŭ skupacca ŭ vadzie žyccia.
I ad tych por prychodziŭ tudy štodnia, a za im išli štoraz bolšyja hramady.
Zdavałasia, z kožnaje slaziny pakutnickaje rodziacca novyja vyznavalniki, i što kožny stohn na arenie adhukvajecca ŭ tysiačnych hrudziach. Cezar płaviŭsia ŭ kryvi. Rym i ŭvieś pahanski sviet šaleŭ. Ale tyja, kamu davoli było ludažerstva j šału, tyja, kaho taptana, tyja, čyjo žyccio było žycciom niadoli j hnybiennia, usie sumnyja, usie harotnyja, niaščasnyja, prychodzili słuchać čaroŭnuju viestku pra Boha, jaki z lubasci da ludziej daŭ siabie ŭkryžavać, kab vykupić ichnija hrachi.
Znajšoŭšy Boha, jakoha mahli miłavać, ludzi znachodzili toje, čaho nikoli dahetul nie moh dać tadyšni sviet, — ščascie lubovi.
I Piotr zrazumieŭ, što ni cezaru, ni ŭsim jahonym lehijam nie adoleć žyvoje praŭdy, što ni slozy, ani kroŭ nie zaliuć dy nie zhasiać jaje, i što tolki ciapier pačynajecca jejnaje pieramožnaje šescie. Zrazumieŭ jon taksama, čamu Hospad zaviarnuŭ jaho na darozie, — tak, horad samapeŭnasci, złybiady, raspusty j hvałtu pieratvaraŭsia ŭ jahony, Piatrovy, horad i dvojčy jahonuju stalicu, adkul šyryłasia pa ŭsim sviecie jahonaja ŭłada nad sercami j dušami ludziej.
LXXI
Až urešcie pryjšła para na abodvuch Apostałaŭ. Ale, jak by na zaviaršennie słužby, sudžana było rybaku Božamu ŭłavić dzvie dušy nat u viaznicy. Vajary Pracesus i Martynjanus, jakija vartavali jaho ŭ Mamertynskaj viaznicy, pryniali chrost. I pryjšła časina pakuty. Nerona nie było tady ŭ Rymie. Prysud vydali Helijus i Palitetes, dva vyzvolniki, jakim cezar davieryŭ na čas svaje nieprysutnasci ŭładu nad Rymam. Stareńkaha Apostała zhodna z praŭnym paradkam naŭpiarod ubičavali, a nastupnaha dnia vyvieli za horad na Vatykanskija ŭzhorki, dzie mieŭsia być ukryžavany. Vajaroŭ vielmi zdziviŭ vialiki nataŭp narodu pierad viaznicaj, bo ŭ ichnim paniacci smierć prostaha čałavieka, dy ŭ dadatku čužynca, nie pavinna budzić hetulki zacikaŭlennia, a taho nie razumieli, što pracesija taja nie składałasia z cikaŭnych, ale z vyznavalnikaŭ, žadajučych zrabić provady na miejsca smierci Vialikamu Apostału. Papaŭdni adčynilisia ŭrešcie bramy viaznicy, i Piotr pakazaŭsia siarod addziełu pretoryjanaŭ. Sonca chiliłasia ŭžo da Ostyi, dzień byŭ cichi j pahodny. Piatru z uvahi na stary viek nie dali niesci kryža, bo dumali, nie padymie jaho, ani taksama nie załažyli jamu viłaŭ na šyju, kab nie abciažarvać jamu chady. Išoŭ svabodny, i viernyja mahli jaho dobra bačyć. Jak tolki siarod žaleznych vajarskich šałomaŭ pakazałasia jahonaja biełaja hałava, płač razlohsia ŭ narodzie, ale chutka zacich, bo abličča starca, pramianiejučaje pahodnasciu j radasciu, tak padziejeła na ŭsich, što adrazu pačali hladzieć na jaho nie jak na achviaru pakananuju, ale jak na pieramožnika abo tryumfatara.
I tak sapraŭdy było. Rybak, abydna pakorny j pryhnobleny, išoŭ ciapier vyprastavany, vyšejšy rostam nad kanvojem, poŭny pavahi. Nikoli ŭ pastavie jahonaj nie bačyli hetulki majestatyčnaje dastojnasci. Mahło b zdavacca, hena manarch idzie abstupleny vojskam i narodam. Z usich bakoŭ padyjmalisia hałasy: «Vo, Piotr adychodzić da Zbaŭcy!» Usie, kazaŭ by, zabylisia, što jon idzie na pakuty j smierć. Išli z uračystaju ŭvahaj, spakojna, adčuvajučy, što ad času smierci na Hałhofie nie zdaryłasia dahetul na sviecie ničoha tak vialikaha, i jak taja adkupiła sviet ceły, tak hetaja majecca adkupić hety horad.
Pa darozie ludzi zatrymoŭvalisia, zdziŭlenyja — vyznaŭcy, kładučy im ruki na plečy, havaryli pavažnymi hałasami: «Bačycie, jak pamiraje spraviadlivy, katory viedaŭ Chrystusa i prapaviedvaŭ lubasć na sviecie!» A tyja zadumoŭvalisia j adychodzili, kažučy sabie: «Sapraŭdy, hety čałaviek nie moh być niespraviadlivym!»
Kryki j vuličny homan zamoŭkli. Pracesija jšła pamiž sviežych novych damoŭ, siarod biełych kalumnadaŭ sviatyń, nad jakimi visieła hłybokaje nieba, spakojnaje, błakitnaje. Išli ŭ cišy; čas ad času tolki dzynknuła zbroja kanvoju abo ŭzmohsia pošum malitvaŭ. Piotr słuchaŭ ich, abličča jasnieła jamu štoraz bolšaju radasciu, bo zor jahony ledź moh aharnuć tysiačy viernikaŭ. Pračuvaŭ, što svajho dakanaŭ, i viedaŭ užo, što praŭda taja, jakuju praz usio žyccio prapaviedvaŭ, zalie ŭsio, by chvala, i ništo paŭstrymać jaje nie zdoleje. Tak dumajučy, padniaŭ vočy da nieba i havaryŭ: «Usiespadaru! Ty zahadaŭ mnie zavajavać hety svietaŭładny horad, dyk voś jaho zavajavaŭ. Daručyŭ Ty mnie załažyć tut svaju stalicu, dyk załažyŭ. Heta Tvoj narod ciapier, Zbavicielu, a ja idu da Ciabie, bo ja nadta spracavany».
Idučy kala sviatyniaŭ, kazaŭ im: «Chrystovymi sviatyniami budziecie!» Hledziačy na roj ludziej pierad svajimi vačyma, kazaŭ im: «Chrystovymi słuhami buduć vašy dzieci!» — dy jšoŭ z pačucciom dakananaj pieramohi, sviedamy svaje zasłuhi, mahaty, spakojny, vialiki. Vajary paviali jaho praz Tryumfalny most, jak by mimachoć pasviedčvali jahonuju tryumfalnasć, i viali dalej, da Naŭmachiji j da Cyrku. Vierniki z Zatybra pryłučylisia da pachodu, i zrabiłasia tak vialikaja huščara narodu, što centuryjon, kamandujučy pretoryjanami, zdahadaŭšysia ŭrešcie, što viadzie niejkaha archisviatara ŭ pracesiji viernikaŭ, zatryvožyŭsia małym likam vajakoŭ. Ale nivodzin vokryk aburennia ci zajadłasci nie adazvaŭsia ŭ hramadach. Tvary ŭsich praniaty byli vialikasciu chviliny, uračystyja i poŭnyja čakannia, bo niekatoryja vyznavalniki, pryhadvajučy sabie, što pry smierci Zbaŭcy ziamla rasstupiłasia z žachu, a miortvyja padyjmalisia z mahiłaŭ, dumali, što j ciapier mo buduć jakija vidavočnyja znaki, pasla katorych praz cełyja viaki nie zahinie ŭ pamiaci smierć Apostała. Inšyja nat kazali sabie: «Anuž Hospad vybiera hadzinu Piatrovuju i syjdzie z nieba, jak abiacaŭ, dy zrobić sud nad svietam». Z henaju dumkaju paručalisia miłasernasci Božaj.
Ale naŭkoła było spakojna. Uzhorki, kazaŭ by, vyhravalisia j adpačyvali ŭ soncy. Pachod zatrymaŭsia ŭrešcie miž cyrkam i Vatykanskim uzhorjem.
Vajary ŭzialisia ciapier kapać jamu, inšyja pałažyli na ziamlu kryž, małatki j kastyli, čakajučy, pakul usio budzie hatova, a narod, cichi j spakojny, stajaŭ na kaleniach naŭkoła.
Apostał z hałavoju ŭ kasulach i załatych blaskach zviarnuŭsia apošni raz da horadu. Voddal, krychu nižej, pałyskavaŭ na soncy Tybr; z druhoha bierahu vidać było Marsavaje pole, vyšej — maŭzaleum Aŭhusta, nižej — vielizarnyja termy, raspačatyja budavacca za Nerona; jašče nižej — teatr Pampieja, a za im, miejscami bačnyja, miejscami zakrytyja inšymi budynkami, — Septa Julija, mnostva portykaŭ, sviatyniaŭ, kalumnaŭ, zhrupavanych kamianic i vuń tam, udalečyni, uzhorki, ableplenyja damami, vializnaje ludskoje rajovišča, bierahi jakoha hinuli ŭ błakitnaj dalačyni, hniazdo lichadziejstva, ale j siły, šalonasci, ale j ładu, jakoje stałasia hałavoju svietu, jahonym hnybicielem, a adnačasna jahonym pravam i supakojem, vielikamahutnaje, niepieramožnaje, viekavoje.
Piotr, abstupleny vajakami, pahladaŭ na jaho tak, jak by pahladaŭ vołat i manarch na svaju spadčynu. I havaryŭ jamu: «Ty adkuplenaje, ty ŭžo majo». A nichto miž pretoryjanami, kapajučymi pad kryž jamu, ani miž viernikami nie ŭmieŭ adhadać, što istavietna stajić miž imi sapraŭdny vaładar hetaha horadu, i što praminuć cezary, prapłyvuć chvali barbaraŭ, projduć viaki, a hety starac vaładarycimie tut biespierapynna.
Sonca bolej spusciłasia da Ostyi, zrabiłasia vialikaje, čyrvonaje. Uvieś zachodni niebaschił załunaŭ moram sviatła. Vajaki padyjšli da Piatra, kab jaho raspranuć. Ale jon, molačysia, raptam vyprastavaŭsia i vyciahnuŭ vysoka pravicu.