Zamoŭkli, u cišy čutny tolki ziachannie ŭzburanaha Vinicija dy dalokija piesni pracujučych u aharodzie niavolnikaŭ. Cieraz momant hrek, bačačy ŭžo na tvary maładoha patrycyja supakajennie, pačaŭ havaryć: — Smierć prajšła la mianie, ale ja tak smieła hladzieŭ joj u vočy, by Sakrat. Nie, spadaru, ja nie kažu, što nie šukacimu dziaŭčyny, ja žadaŭ tolki zviarnuć uvahu, što pošuki jaje nadta ž dla mianie niebiaspiečnyja. Sumniavaŭsia, vašeć, u svajim časie, što isnuje na sviecie niejki Eŭrycy, a choć na ŭłasnyja vočy pierakanaŭsia, što syn baćki majho kazaŭ tabie praŭdu; dumaješ voś, što łhu ab Hłaŭku. Na žal, nia josć jon vydumkaj; kab ja moh zusim biaspiečna aciracca la chryscijan tak, jak daŭniej, addaŭ by za toje staruju biednuju maju niavolnicu, jakuju anahdaj kupiŭ dziela apieki nad majim starečym kalectvam. Ale bo Hłaŭk žyvy, i kab mianie choć raz ubačyŭ, dyk nie ŭbačyŭ užo mianie bolš ty, spadaru, a tady chto b tabie znajšoŭ krasuniu?
Tut zamoŭk dy pačaŭ vycirać slozy, pasla havoryć dalej: — A pakul Hłaŭk žyvie, jak ža mnie jaje šukać, mahu zniačeŭku narvacca na taho złydnia i zhinu, a razam sa mnoju skončacca j pošuki.
— Da čaho ty dahavorvaješsia? Daj radu! Što dumaješ pačać?
— Arystoteles nas vučyć, spadaru, što mienšyja rečy tre pasviačać dziela bolšych, a kir Pryam kazaŭ časta: starasć nie radasć. Voś ža jarmo starasci j hora hnybić Hłaŭka tak daŭno ŭžo i ciažka, što smierć była b dla jaho vyzvalenniem. Tak kaža i Seneka… — Błaznuj z Piatronijem, nie sa mnoju, kažy, čaho chočaš?
— Kali cnota josć błaznotaj, chaj dazvolać bahi nazaŭsiody zastacca mnie błaznam. Maniusia, spadaru, spratać Hłaŭka, bo pakul jon žyvie, i žyccio majo i pošuki zaŭsiody buduć u niebiaspiecy.
— Dyk najmi ludziej, jakija kijami zataŭkuć jaho, ja im zapłaču.
— Zdziaruć z ciabie, spadaru, dyj mahčymuć parušyć sakret. Abarmotaŭ u Rymie josć stolki, kolki piasku na arenie; kab ty viedaŭ, adnak, jak daražacca, kali sumlenny čałaviek patrabuje ichniaha razbojnictva. Nie, dastojny trybunie! Anuž by vihiły spajmali? Dyj pryznalisia, chto ich naniaŭ? A mianie nie vyjaviać, imia bo majo nie viedacimuć. Čamu b nie davieryć mnie, bo, nie kažučy ŭžo ab majoj sumlennasci, pamiataj, raschodzicca tut pra dzvie inšyja rečy: pra maju ŭłasnuju skuru dy pra abiacanuju mnie zapłatu.
— Kolki ž chočaš?
— Patrebna mnie tysiača sestercyjaŭ, padumaj bo, spadaru, sam: mušu znajsci sumlennych abarmotaŭ, takich, jakija b, uziaŭšy zadatak, nie prapali b z im razam biez viestak. Za dobruju rabotu — dobraja zapłata! Prydałosia b taksama i mnie što-niebudź na abmyccio sloz pa Hłaŭku… Pierad bahami klanusia, jak mnie dorah jon! Kali siannia dastanu tysiaču sestercyjaŭ, za dva dni duša jaho budzie ŭ Hadesie, i tam tolki (kali dušy naahuł majuć pamiać i dar mysli) paznaje, jak spahadaŭ ja jamu. Ludzi znajducca choć by j siannia, zahadaju im, što ad zaŭtrašniaha viečara za kožny dzień žyccia Hłaŭka zdymaju im pa sto sestercyjaŭ. Maju taksama adzin pomysieł, jaki vydajecca mnie biespachibnym.
Vinić jašče raz pryabiacaŭ jamu žadanuju sumu, ale zabaraniŭ dalej havaryć ab Hłaŭku, a zamiest taho spytaŭ, jakija bolš prynosić naviny, dzie praz apošni čas byŭ, što bačyŭ dy što vysledziŭ. Ale Chiłon nie šmat novaha moh jamu skazać. Byŭ jašče ŭ dvuch damoch malitvy i zvažaŭ rupna na ŭsich, asabliva na žančynaŭ, ale nie prykmieciŭ nivodnaj padobnaj da Lihiji. Chryscijanie, adnak, byccam uvažajuć jaho za svajho, a pasla vykuplennia Eŭrycyja hanarujuć jaho, jak nasladoŭnika Chrysta. Daviedaŭsia taksama ad ich, što adzin ichni vialiki zakanadaŭca, niejki Pavał z Tarsu, josć u Rymie, u viaznicy, z pryčyny žydoŭskaha na jaho danosu, dyk zadumaŭ paznajomicca z im. Ale najbolš usciešyła jaho inšaja viestka, mienavita: najvyšejšy sviatar cełaje sekty, vučań i namiesnik Chrystovy, jakomu Chrystus pavieryŭ kiraviectva chryscijanstva, majecca taksama chutka pryjechać u Rym. Usie chryscijanie, viedama, staracimucca pabačyć jaho dy pasłuchać navučannia. Majucca być vialikija zboryščy, dzie i jon, Chiłon, zrazumieła, budzie prysutny, a nat mahčyma ŭviesci tudy i Vinicija. Tady znojduć Lihiju napeŭna. A jak nie budzie Hłaŭka, nie budzie j niebiaspieki. Pomscicca, peŭna, moža i pomscilisia b, ale naahuł heta spakojnyja ludzi.
Tut Chiłon pačaŭ raskazvać z peŭnym podzivam, što nikoli nie bačyŭ miž imi raspusty, atručvannia studniaŭ i vadalivaŭ, nie dasledziŭ, kab byli niepryjacielami rodu ludskoha, kab addavali šanavannie asłu ci jeli miasa dziaciej. Nie, hetaha nie bačyŭ. Peŭnie znajdzie miž imi j takich, jakija za hrošy spratajuć Hłaŭka, ale ichniaja navuka, nakolki jamu viadoma, nie zaachvočvaje da nijakaha złačynstva, naadvarot, nakazvaje daravać vinavatamu.
Vinić pryhadaŭ sabie, što kazała jamu ŭ Akte Pamponija Hrecyna, i naahuł hutarki Chiłona słuchaŭ z radasciaj. Chacia pačuccio jaho da Lihiji vyhladała by nianavisć, rabiłasia jamu, adnak, lahčej, jak pačuŭ, što navuka, jakuju i jana i Pamponija vyznavali, nie była ani złačynnaju, ani pluhavaju. Radziłasia, adnak, u im niejkaje pačuccie, što mienavita jana — taja tajemnaja niaznanaja česć dla Chrystusa — stvaryła propasć miž im i Lihijaj, dyk pačaŭ adnačasna i bajacca taje navuki, i nienavidzieć jaje.
XVII
Chiłon sapraŭdy maniŭsia z svietu zviesci Hłaŭka, čałavieka choć užo ŭ hadoch, ale jašče ciepiatkoha. U tym, što kazaŭ Viniciju, była kroška praŭdy. Viedaŭ jon u svajim časie Hłaŭka, zdradziŭ jaho, pradaŭ razbojnikam, pazbaviŭ siamji, majomasci i vydaŭ na mord. Zhadvaŭ, adnak, pra heta z lohkaju dušoju, bo kinuŭ jaho kanajučaha nie ŭ haspodzie, ale ŭ poli pad Minturne, nie spadziejučysia taho, što Hłaŭk vyližacca z ran i pryjdzie ŭ Rym. Dyk sapraŭdy, spatkaŭšy jaho ŭ domie malitvy, spałochaŭsia i ŭ pieršaj chvilinie chacieŭ zračysia ŭsiakich pošukaŭ Lihiji. Ale z druhoha boku, bajaŭsia šče bolš Vinicija dy Piatronija. Dyk chutka na ŭspamin ab hetych mahutnych patrycyjach pakanaŭ u sabie chislivasć. Dumaŭ: lepš mieć małych vorahaŭ, jak vialikich, i, choć truslivaja natura jahonaja ŭzdryhałasia pierad kryvavymi sposabami, pastanaviŭ zamardavać Hłaŭka pry dapamozie trecich ruk.
Ciapier raschodziłasia tolki pra padbor ludziej, ab ich imienna i tałkavaŭ pierad chvilinaj Viniciju. Načujučy časta ŭ viniarniach miž ludźmi biez dachu, biez sumlennia j viery, lohka moh znajsci spadručnikaŭ, hatovych na ŭsio, ale jšče lahčej takich, katoryja, zniuchaŭšy ŭ jaho hrošy, pačali b rabotu ad jaho samoha abo ŭziaŭšy z jaho ŭsiu sumu pahrozaju vydačy vihiłam. Dyj ad peŭnaha času čuŭ niejkuju ŭ sabie abrydu da hality, da pluhavych strachotnych typaŭ, jakija hniazdzilisia ŭ spielunkach na Subury ci Zatybry. Mierajučy ŭsio svajoju mierkaj dyj nie viedajučy dastatkova chryscijan, ani ichniaje navuki, dumaŭ, što i miž imi znojdzie pasłuchmianaje znadobje, majučysia vykryvić u svoj bok ichniuju biezinterasoŭnuju ščyrasć.
Voś ža taho samaha viečara pajšoŭ z toju metaj da Eŭrycyja, jaki byccam addany jamu byŭ cełaju dušoju i nie adkaža nijakaje pomačy. Budučy, adnak, z natury asciarožnym, ani dumaŭ jamu adkryvać sapraŭdnych svajich namieraŭ, bo ž pracivilisia jany viery j bahabojnasci starca. Istyja zamysły svaje mieŭsia adkryć tolki sapraŭdnym zavušnikam i vykanaŭcam, jakija z uvahi na svaju biaspiečnasć musicimuć datrymać tajnicu.
Stary Eŭrycy, vykupiŭšy syna, naniaŭ adnu z takich małych kramak, ad jakich rajiłasia pry Cyrkus Maksimus, pradavaŭ u joj bob, aliŭki, pierniki, miadovuju vadu cyrkavym hladzielnikam. Chiłon zastaŭ jaho doma, ładziŭ kramku, i, pryvitaŭšy pa-chryscijansku, adrazu pryznaŭsia, z čym pryjšoŭ. Addaŭšy moŭ im prysłuhu, spadziajecca ŭdziačnaje pomačy ad ich. Treba jamu dvuch abo troch ludziej, dužych i advažnych, dziela adchilennia niebiaspieki, pahražajučaj nie tolki jamu, ale i ŭsim chryscijanam. Praŭda, jon biedny, badaj bo ŭsio, što mieŭ, addaŭ Eŭrycyju, a ŭsio ž ludziam tym zapłaciŭ by za ichniuju pasłuhu, kali buduć jamu viernymi j pasłuchmianymi. Pačcivy Eŭrycy z synam svajim Kvartusam słuchali svajho dabradzieja amal na kaleniach. Abodva sami byli hatovy spoŭnić žadanni jahonyja, vieračy, što tak sviaty muž, jak jon, nie žadacimie ad ich prysłuhi, niazhodnaje z Chrystovaju navukaju. Chiłon zapeŭniŭ ich ab hetym i, padniaŭšy vočy ŭharu, nibyta maliŭsia, a sapraŭdy nadumoŭvaŭsia, ci b nie pryniać ad ich pasłuhi, aščadziŭšy tysiaču sestercyjaŭ. Ale pa chvilinie adkinuŭ henuju dumku. Eŭrycy byŭ usio ž taki słabym užo starcam, pryhnoblenym horam i chvarobaj.