Выбрать главу

I naraz sciamiła, što moža nadyjsci časina, u jakoj jahonaje kachannie ahornie j jaje, by vichar, a pačuŭšy heta, pieražyvała takoje samaje ŭražannie, jakoje pierad chvilinaj pieražyvaŭ jon: mienavita, što stajić nad biazdonnaju propasciu.

Ci ž na heta jana kinuła dom Aŭłaŭ? Ci ž na toje ŭciakała z bankietu? Chavałasia stolki času pa haradskich norach? Kim byŭ toj Vinicij? Aŭhustyjanin, rycar i dvaranin Nerona! Adyž udzielničaŭ u jahonym raspusnym bujanstvie j šalenstvie, sviedčyć ab hetym toj bankiet, ab jakim Lihija nie mahła zabycca; adyž učaščaŭ z inšymi da sviatyniaŭ i składaŭ achviary niačystym bahom, jakim mo j nie vieryŭ, ale addavaŭ šanavannie aficyjna. To ž łaviŭ jaje na toje, kab zrabić z jaje svaju niavolnicu j kachanku, dy ŭpravić jaje ŭ toj strašny sviet zbytkaŭ, raskošy, błudu j biessaromnasci, kličučych Božaje pomsty. Vyhladaŭ, praŭda, inšym, ale ž niadaŭna pryznavaŭsia z pahrozaj: kali dalej bolš budzie dumać ab Chryscie, čym ab im, dyk znienavidzić Jaho. Lihiji zdałosia, što samaja dumka tolki ab inšaj lubovi, čym da Chrysta, užo josć hrachom suprać Jaho i suprać navuki, dyk sciamiŭšy, što na dnie dušy jejnaje mohuć abudzicca inšyja pačucci j žadanni, pačała tryvožycca ab svajoj budučyni dy sercy.

Na hetuju časinu nutranoha zmahannia akurat padaspieŭ Hłaŭk, jaki pryjšoŭ ahledzieć chvoraha. Na tvary Vinicija zajhrała niezadavalniennie. Zły byŭ, što pierarvaŭ jamu hutarku z Lihijaj, i, jak Hłaŭk pačaŭ pytacca, adkazvaŭ ledź nie z pahardaj. Praŭda, krychu sunimaŭ siabie, ale Lihija pierakanałasia, što navuka z Ostryjanuma nie dziejničała na jahonuju niaŭžytuju naturu. Zmianiŭsia tolki dla jaje, a ŭ astatnim zastałosia ŭ hrudziach toje ž daŭniaje, surovaje i siabielubnaje, sapraŭdy rymskaje, voŭčaje serca, nie zdolnaje nie tolki da adčuccia sałodkaje chryscijanskaje navuki, ale nat i ŭdziačnasci.

Adyjšła niespakojnaja i poŭnaja dumak. Kaliś u malitvie achviaravała Chrystu pahodnaje, hałubinaje serca, čystaje, by slazu. Ciapier oś pahodnasć taja pachmurnieła. Nutro kvietki pačaŭ padtočvać čarviak. Navat son pa dzvioch niedaspanych nočach nie prynios joj utulennia. Sniłasia joj, što ŭ Ostryjanumie Neron na čale karahodu aŭhustyjanaŭ, tancorak, bajanaŭ i hładyjataraŭ tałočyć uvienčanym ružami vozam hramady chryscijan, a Vinić chapaje jaje ŭpołki, uciahvaje na kvadryhu i, tulačy da hrudziej, šepča: «Chadzi da nas!»

XXVII

Ad taje pary redka pakazvałasia ŭ supolnaj kamory i redka zbližałasia. Bačyła, jak Vinić pasviŭ jaje błahalnym vokam, jak na kožnaje jejnaje słova, by na łasku, čakaŭ, jak cierpić i nie smieje skardzicca, kab nie znieachvocić jaje da siabie, jak jana adna josć dla jaho zdaroŭjem i radasciu, i tady jejnaje serca ŭzdymała litasć. Chutka zmierkavałasia taksama, što čym bolš ad jaho staronić, tym bolš robicca joj škada jaho, a praz toje samaje rodziacca ŭ joj da jaho čulejšyja pačucci. Stałasia niespakojnaj. Časami tałkavała sabie, što imienna pavinna być zaŭsiody pry im, raz dla taho, što boskaja navuka zahadvaje płacić dabrom za zło, a pa-druhoje, što, hutaračy z im, mahła b jaho da henaje navuki schilić. Ale zaraz ža sumlennie pakazvała joj, što sama siabie ašukvaje, i što ciahnie jaje da jaho nie što inšaje, tolki kachannie j krasa jahonaja. I tak žyła ŭ zaŭsiodnym nutranym zmahanni, jakoje mahutnieła z kožnym dniom. Byccam jaje aplataje sieć niejkaja, a jana, chočučy z jaje vydabycca, umotvajecca ŭ jaje štoraz horš. Musiła ŭrešcie pryznacca sama pierad saboju, što abličča jahonaje stanovicca dla jaje štoraz patrabniejšym, hołas milejšym, i što treba joj usimi siłami zmahacca z chaccioju prasiedžvannia z im. Kali zbližałasia da jaho, a jon raspramianiaŭsia, radasć zalivała i jejnaje serca. Raz niejk zaciemiła slady sloz na jahonych vačach, i pieršy raz u žycci pryjšła joj dumka: moža b ich asušyć całunkami. Pierapałochanaja henaj dumkaj, prapłakała, dakarajučy siabie, cełuju nastupnuju noč.

A jon byŭ ciarplivy tak, jak by sabie prysiahnuŭ ciarpieć. Kali byvała zajhrała ŭvačču nieciarplivasć, samavola abo hnieŭ, vomih zmahaŭ jaje, a potym hladzieŭ niespakojna na lubuju, kazaŭ by, pieraprašaŭ vačyma, a jaje heta da jaho ciahnuła jašče bolš. Nikoli nie mieła pačuccia, što josć tak mocna kachanaj, i na ŭspamin ab hetym čułasia nadta ščaslivaj, ale j vinavataj. Vinić sapraŭdy pierajnačvaŭsia. U hutarcy jahonaj z Hłaŭkam mienš było ŭžo honaru. Časta prychodziła jamu ŭ hołaŭ, što i heny biedny lekar-niavolnik, i čužaziemka, staraja Myryjam, što ab im rupiłasia, i pabožny Krysp, heta ŭsio ž taki ludzi. Sam dziviŭsia svajim dumkam — adnak ža ich mieŭ. Ursusa palubiŭ i hutaryŭ z im ciapier cełymi dniami, bo moh z im havaryć ab Lihiji, a vializman zrabiŭsia havarki i, spaŭniajučy pry chvorym prostyja pasłuhi, pačaŭ jamu taksama akazvać peŭnuju pryviazanasć. Lihija była zaŭsiody dla Vinicija istotaj inšaha hatunku, vyšejšaj u sto razoŭ za tyja, što jaje akružali, a ŭsio ž pačaŭ pryhladacca i ludziam ubohim, čaho nikoli dahetul nie rabiŭ, i pačaŭ znachodzić u ich roznyja hodnyja ŭvahi svomasci, isnavannie jakich nikoli jamu pierad hetym nie prychodziła ŭ hołaŭ.

Nazarki tolki nie moh sciarpieć, bo zdavałasia jamu, što małady chłapčuk smieje kachacca ŭ Lihiji. Doŭhi čas ustrymoŭvaŭsia, praŭda, ad vyjaŭlennia jamu niechaci, ale raz, kali chłapiec prynios dziaŭčynie dzvie pierapiołki, jakija kupiŭ za sobskija zaroblenyja hrošy, u Viniciju zahareŭsia naščadak kvirytaŭ, dla jakoha prybłuda z čužoha kraju mienš značyŭ, čym scipły čarviak. Čujučy padziaku Lihiji, strašenna zbialeŭ i, kali Nazar vyjšaŭ pa vadu dla ptušak, adazvaŭsia: — Lihija, jak ty možaš sciarpieć, kab jon tabie davaŭ padarunki? Niaŭžo ty nie viedaješ, što narod jahony hreki abzyvajuć žydoŭskimi psami?

— Nie viedaju, jak ich hreki abzyvajuć, — adkazała, — viedaju tolki, što Nazarka josć chryscijaninam i bratam majim.

Skazaŭšy heta, zirnuła na jaho z zdziŭlenniem i žalem, bo ŭžo krychu była advykła ad padobnych vybuchaŭ, a jon zacisnuŭ zuby, kab nie skazać joj, što takoha brata zahadaŭ by nasmierć zasiekčy dziahami abo sasłaŭ by jaho na viosku, kab jak kampiedytus kapaŭ ziamlu ŭ jahonych sicylijskich vinahradnikach. Ustrymaŭsia adnak, zdušyŭ u sabie hnieŭ i až pa chvilinie skazaŭ: — Vybačaj, Lihijka. Ty ž u mianie kniazioŭna i prybranaje dzicia Płaŭtaŭ!

I pieramohsia da taho, što, kali znoŭ Nazarka viarnuŭsia ŭ chatu, abiacaŭ jamu paru pavaŭ abo fłaminhaŭ, jakich mieŭ povien aharod.

Lihija zrazumieła, kolki jamu kaštavała padobnaja pieramoha siabie. I čym časciej pieramahaŭ siabie, tym bolš serca jejnaje lipła da jaho. Zasłuha jahonaja adnosna Nazarki była, adnak, mienšaj, čym spadziavałasia. Vinić moh pierad chvilinaj aburycca na jaho, ale nie moh być zajzdrosnym. Bo syn Myryjam istavietna mała bolš značyŭ u vačach jahonych, čym sabaka, dyj byŭ ža jon jašče dziciom, jakoje kali j lubiła Lihiju, dyk niasviedama i chutčej z pryviazanasci. Bolšuju baraćbu z saboju musiŭ viesci małady trybun, kali prychodziłasia paddacca, choć moŭčki, toj pačesnasci, z jakoju stavilisia prysutnyja da Chrysta j jahonaj navuki. U henaj spravie dziejalisia ŭ Viniciju rečy dziŭnyja.

Heta była, jak by sabie ni zdavałasia, navuka, jakuju ŭvieryła Lihija, dyk dziela hetaha samaha hatovy byŭ jaje pryznać. Akramia taho — čym bolš ačuńvaŭ, čym lepš pryhadvaŭ sabie ceły šerah zdarenniaŭ, jakija zbylisia ad taje načy ŭ Ostryjanumie, dy cełuju nizku paniacciaŭ, jakija napłyli ad taho času ŭ jahonuju hałavu, tym bolš zadziŭlała jaho nadludskaja siła taje navuki, jakaja pieraradžała tak hruntoŭna ludskija dušy. Razumieŭ, što josć u joj niešta niezvyčajnaje, niešta niebyvałaje da hetych por na sviecie, i ŭjaŭlaŭ sabie, što kab jana apanavała ŭvieś sviet dy kab uščapiła ŭ jaho svaju miłasć i miłasernasć, dyk chiba nastała b niejkaja epocha, prypaminajučaja tuju, kali nie Joviš, a Saturn kiravaŭ svietam, nie smieŭ taksama sumniavacca ab nadpryrodnym pachodžanni Chrysta, ani ab jahonym uvaskresienni, ani ab inšych cudach. Navočnyja sviedki zanadta byli vierahodnyja i zanadta hidzilisia łharstvam, kab možna było dapuscić, što havorać niebylicy. Dyj rymski skieptycyzm, choć dazvalaŭ sabie nie vieryć u bahoŭ, dyk usio ž taki nie adviarhaŭ cudy. Pierad Vinicijem stała niejkaja dziŭnaja zahadka, jakoje nie moh razbłytać. Z druhoha boku, adnak, usia taja navuka vydavałasia jak supiarečnaju isnujučamu žycciaparadku, tak i niemahčymaju ŭ praktycy dy tak adčajnaju, jak nijakaja inšaja. Pavodle jahonaj dumki, ludzi na sviecie i ŭ Rymie mahli być sabie złymi, ale žycciaparadak byŭ dobry. Kab cezar, naprykład, byŭ sumlennym čałaviekam, kab sienat składaŭsia nie z ahidnych raspusnikaŭ, ale z takich ludziej, jakim byŭ Trezej, čaho ž bolš tre było b žadać? Ale ž pax romana i rymskaja ŭłada była dobraja, rastasoŭka ludziej była słušnaja j spraviadlivaja. A tym časam navuka hetaja, na dumku Vinicija, musiła zburyć uvieś dahetulašni ład, usiakuju ŭładu i stupiani miž ludźmi. I što ž tady b stałasia choć by j z uładstvam Rymu? Ci ž rymlanie mohuć pierastać panavać nad cełym svietam abo pryznać ceły statak zavajavanych narodaŭ roŭnymi sabie? Heta ŭžo nie mahło zmiascicca ŭ hałavie patrycyja. A da taho navuka hetaja supiarečyła ŭsialakim asabistym jahonym ujavam, zvyčcy, udačy i žycciahladu. Nie moh sabie ŭjavić, jak by heta jon vyhladaŭ, kab jejnym staŭsia adhierentam. Bajaŭsia jaje, padziŭlaŭ jaje, ale pryniać jaje paprostu ŭzdryhałasia jahonaja natura. A ŭ kancy razumieŭ, što ništo ž inšaje, tolki jana razłučała jaho z Lihijaj, i na ŭspamin ab hetym nienavidzieŭ jaje ŭsimi siłami dušy. Adnak ža było vidavočnym adnačasna, što heta mienavita jana ŭpryhažała Lihiju ŭ niejkuju vyniatkavuju, niavykazanuju pryhažosć, jakaja zradziła ŭ jahonym sercy aprača kachannia — šanavannie, aprača žady — addanasć, vialbiennie, i z samaje Lihiji zrabiła jamu najdaražejšuju ŭ sviecie istotu. A tady znoŭ chaciełasia jamu lubić Chrysta. I ŭjaŭlaŭ jasna, što abo musicimie Jaho palubić, abo znienavidzieć, abyjakavym być nie moža. Nalahali na jaho jak by supiarečnyja chvali, chistaŭsia ŭ dumkach, chistaŭsia ŭ pačuccioch, nie moh vybrać, schilaŭ, adnak, hołaŭ i moŭčki akazvaŭ šanavannie tamu tajemnamu Bohu dziela taho tolki, što byŭ jon Boham Lihiji.