Brała jaho achvota pabačycca taksama z Paŭłam, słovy jakoha zacikavili jaho, nie dajučy supakoju. Układaŭ sabie ŭ dušu dokazy, jakimi zbivacimie jahonuju navuku, upiraŭsia jamu ŭ dumkach, a chacieŭ adnak ža pabačycca z im dy pasłuchać. Ale Pavał vyjechaŭ u Arycyju i, kali Hłaŭk staŭ prychodzić štoraz radziej, Vinicija pačała mučyć samota. Tady znoŭ pačaŭ abiahać zavułki na Subury i vuzkija vułački Zatybra, spadziejučysia choć zdalok uhledzieć Lihiju, ale jak i heta nie dapamahło, aharnuła jaho nuda i nieciarplivasć. Dziakujučy hetamu adazvałasia ŭ im jašče raz daŭniejšaja natura z takoju siłaj, z jakoju chvala pasla adpłyvu viartajecca na bierah, z jakim niadaŭna razvitałasia. Ci nie durny ž, dumaŭ sabie, našto niepatrebnymi rečami, davioŭšymi mianie da nudy, turbuju sabie hołaŭ, ci nie pavinien brać ad žyccia, što dasca? Vyrašyŭ zabyć pra Lihiju, a prynamsi šukać raskošy zabyccia pa-za joju. Adčuvaŭ, adnak, što heta była apošniaja sproba, dyk kinuŭsia ŭ vir žyccia z usioju slapoju, jamu svomaju, enierhijaj i pałkasciu. Žyccio samo byccam zaachvočvała jaho da hetaha. Zamioršy i vyludnieny praz zimu horad pačaŭ ažyŭlacca nadziejaj chutkaha pryjezdu cezara. Rychtavali jamu vialikaje spatkannie. Išła viasna: sniahi pad ciopłym jejnym podycham chutka znikali z Albanskich hor. Haradskija traŭniki pakrylisia kvietkami. Marsavaje pole i rynki zarajilisia narodam, šukajučym sonca. Na darozie Apija, jakaja była zaŭsiody miescam špacyru, zapanavaŭ ruch bahata ŭpryhožanych kalasnic. Byli ŭžo ekskursiji ŭ Albanskija hory. Małoduchny pad pretekstam składannia pašany Junonie ŭ Lanavijumie abo Dyjanie ŭ Arycyi vymykalisia z domu, kab za horadam šukać uražanniaŭ, tavarystva, spatkanniaŭ i raskošy. Tut Vinić siarod važnych rydvanoŭ prykmieciŭ adnojčy pyšnuju, papieradžanuju dvuma małosami, karuku Piatronijevaj Chryzatemis, akružanuju viankom moładzi i starych sienataraŭ, jakich abaviazak zatrymaŭ u horadzie. Chryzatemis sama kiravała čatyrma karsikanskimi kucami, razdajučy navakoł usmiechi i zlohku laskajučy załatoju puhaj, złaviŭšy vačyma Vinicija, zatrymała koni, zabrała jaho ŭ karetu, a pasla dadomu na bankiet, jaki tryvaŭ praz cełuju noč. Vinić tak spiŭsia na henym bankiecie, što nie pamiataŭ nat, kali dastavili jaho damoŭ, prypomniŭ sabie adnak, što kali Chryzatemis spytała była jaho pra Lihiju, abraziŭsia i, budučy ŭžo pjany, vyliŭ joj na hołaŭ koŭš falernu.
Pryhadvajučy heta na cviarozuju hałavu, adčuvaŭ jašče hnieŭ. Ale dniom pazniej Chryzatemis, vidać zabyŭšysia ab zniavazie, adviedała jaho doma i zabrała znoŭ na vijA-Apija dziela špacyru, potym była ŭ jaho na viačery, padčas jakoje pryznałasia, što nie tolki Piatroni, ale j lutnist jahony znudziali ŭžo joj daŭno i što serca jejnaje volnaje. Praz tydzień chadzili razam, ale znosiny nie abiacali tryvałasci.
Choć ad zdarennia z falernam imia Lihiji nie było ani razu pryhadvana, Vinić usio ž taki nie moh abaranicca ad dumak pra jaje. Mieŭ zaŭsiody ŭražannie, byccam vočy jejnyja hladziać na jaho, i ŭražannie hetaje prajmała jaho tryvohaj. Kryviŭsia sam na siabie, nie moh, adnak, zbyć žałasnaje dumki: byccam kryŭdzić jaje. Pa pieršaj scenie zajzdrasci, jakuju Chryzatemis pakazała z pryčyny dzvioch kuplenych siryjskich dziaŭčat, prahnaŭ jaje hrubijanskim sposabam. Nie pierastaŭ, praŭda, adrazu nuracca ŭ raspusnaj raskošy, rabiŭ heta byccam na złosć Lihiji, ale ŭ kancy ahledzieŭsia, što dumka ab joj nie adstupaje ad jaho ani na chvilinu, što heta jana vyklikaje tak błahija, jak i dobryja ŭčynki dy što sapraŭdy aprača jaje ničoha na sviecie jaho nie cikavić. Apanavali jaho hidlivasć i zniamoha. Raskoša jamu abrydła, pakidajučy pa sabie kopać zhryzotaŭ. Nazyvaŭ siabie ŭ dumcy niahodnikam, dziviačysia, čamu daŭniej prymaŭ za dobraje ŭsio, što jamu dahadžała. Urešcie, zhubiŭ pačuccio svabody, samapeŭnasci, paddaŭsia niemarasci, z jakoje nie mahła jaho abudzić nat dumka ab pryjezdzie cezara. Ničoha ŭžo jaho ciapier nie cikaviła, a nat da Piatronija nie vybraŭsia až datul, pakul toj sam nie prysłaŭ pa jaho svajoj lektyki.
Pry spatkanni, niahledziačy na radasnaje pryvitannie, adkazvaŭ na pytanni z niechacciu, až pakul doŭha chavanyja pačucci i dumki nie vybuchnuli dy nie papłyli z vusnaŭ razliŭnoju rakoju słoŭ. Jašče raz raskazaŭ padrabiazna historyju svajich pošukaŭ Lihiji dy pobytu miž chryscijanami, usio, što tam bačyŭ i čuŭ, usio, što jamu prachodziła praz hołaŭ i serca, i ŭrešcie pačaŭ narakać, što patanuŭ u chaosie, jaki hłynuŭ jahonuju spakojnasć, zdolnasci ŭsiakaha razumnaha daznannia. Voś ža ništo jaho nie cikavić, ništo nie smakuje, nie viedaje, čaho pilnavacca i jak pastupać. Hatovy addavać pašanu Chrystu i pierasledvać Jaho. Razumieje vysokuju vartasć navuki Jahonaj i čuje adnačasna niepakananuju hidź. Uprytamniaje sabie, što choć by j asiahnuŭ Lihiju, dyk nie zdabudzie jaje cełaje, bo musićmie dzialicca joju z Chrystom. Žyccio jahonaje nie josć žycciom, bo biez nadzieji, biez zaŭtra, biez viery ŭ ščascie, a navakoł atulaje jaho ciemra, vychadu z jakoje šukaje vobmackam dy nie moža znajsci.
Piatroni zadumienna hladzieŭ padčas spaviadannia na zmienieny tvar Vinicija, na ruki, jakija, havoračy, vyciahaŭ pierad saboju, kazaŭ by sapraŭdy šukaŭ darohi pierad saboju ŭ ciemry. Naraz ustaŭ i, padyjšoŭšy da Vinicija, pačaŭ razhortvać palcami jamu vałasy nad vucham.
— Ci viedaješ, — spytaŭ, — što maješ sivyja vałasy nad vucham?
— Moža być, — adkazaŭ Vinić, — nie dzivicimusia, kali niezabaŭna i ŭsie mnie zbialejuć.
Zamoŭkli. Piatroni byŭ čałaviek razumny i nie raz zadumoŭvaŭsia nad ludskoju dušoju dy žycciom. Naahuł žyccio ŭ henym sviecie, u jakim abodva žyli, mahło zvonku vyhladać ščaslivym abo nieščaslivym, ale ŭnutry byvała spakojnaje. Jak piarun ci ziemlatrus mahli zburyć sviatyniu, tak niaščascie mahło zburyć žyccio, samo ŭ sabie, adnak, składałasia jano z prostych i harmanijnych linijaŭ, volnych ad usialakaje błytaniny. Tym časam što inšaje było ŭ słovach Vinicija, i Piatroni pieršy raz ubačyŭ nizku duchovych vuzłoŭ, jakich nichto da hetych por nie razbłytvaŭ. Byŭ nastolki razumnym, što adčuvaŭ ich važnasć, ale pry cełaj svajoj chutkasci nie ŭmieŭ ničoha na dadzienyja pytanni adkazać i ŭrešcie pasla doŭhaha maŭčannia adazvaŭsia: — Heta chiba čaraŭstvo.
— I ja tak dumaŭ, — adkazaŭ Vinić. — Nie raz vydavałasia mnie, što ačaravaŭ nas niechta abajich.
— Nu a kab ty, — kaža Piatroni, — zviarnuŭsia, naprykład, da sviataroŭ Serapisa. Biessumniŭna, josć miž imi, jak naahuł miž sviatarami, mnoha mantačoŭ, ale josć, adnak, takija, što zhłybili dziŭnyja tajnicy.
Ale havaryŭ heta z tonam niapeŭnasci i niesuviernasci, sam adčuvaŭ, jak jahonaja rada moža vydavacca marnaj i nat smiešnaj. Vinić paciraŭ sabie łob i havaryŭ: — Čary!.. Bačyŭ ja čaraŭnikoŭ, jakija zaklikali padziemnych niaznanych mocaŭ dla zysku abo dla pomsty nad vorahami. Ale chryscijanie žyvuć uboha, prabačajuć voraham, navučajuć pakory, sumlennasci j miłasernasci, što im tady za karysć z čaraŭstva, našto jano im?..