I havaryŭ heta tak biesturbotna, z takim ažyŭlenniem i viesiałosciu, što ŭsio heta zacikaviła Piatronija, jaki, pahladzieŭšy na junaka, skazaŭ: — Što tabie zrabiłasia? Ty siannia taki, jak byŭ tahdy, kali nasiŭ jašče załatuju bułłu na šyi.
— Ja siannia ščaslivy, — adkazaŭ Vinić, — zaprasiŭ ja ciabie naŭmysna, kab tabie ab hetym pachvalicca.
— Što ŭ ciabie stałasia?
— Štoś takoje, čaho b nie pamianiaŭ na rymskuju impieryju.
Heta skazaŭšy, sieŭ, abapiorsia na poruččy kresła i pačaŭ havaryć z rassoniečanym abliččam: — Ci pamiataješ, jak my byli ŭ Aŭła Płaŭcyja, i tam pieršy raz ty bačyŭ boskuju dziaŭčynu, jakuju ty sam nazvaŭ zarankaj i viasnoju? Pamiataješ tuju Psyche, tuju niezraŭnianuju, tuju najpryhažejšuju z krasuniaŭ i z vašych bahiń?
Piatroni hladzieŭ na jaho z takim zdziŭlenniem, jak by chacieŭ spraŭdzić, ci ŭ hałavie jahonaj usio ŭ paradku.
— Pa-jakomu ty havoryš? — pierarvaŭ urešcie. — Jasna, što pamiataju Lihiju.
A Vinić dalej: — Ja ŭžo z joju zaručany.
— Što?..
Vinić uschapiŭsia i zaklikaŭ vyzvolnika: — Chaj usie niavolniki da adnaho pryjduć siudy, žyva!
— Ty ŭžo z joju zaručany? — paŭtaryŭ Piatroni.
Ale nie paspieŭ jon supakojić zdziŭlennia, jak prastorny Vinicijeŭ atryjum zarajiŭsia ludźmi. Biehli zaziachanyja staryja, mužčyny siarednich hadoŭ, žančyny, chłapčuki j dziaŭčaty. Štomomant atryjum napaŭniaŭsia ščylniej; na kalidorach, zvanych «faŭces», čuvać było zaklikanni ŭ roznych movach. Urešcie ŭstanavilisia ŭsie pad scienami j miž kalumnami. Vinić staŭ la impluvijuma, zviarnuŭšysia da Demasa-vyzvolnika, i skazaŭ: — Chto vysłužyŭ u majim domie dvaccać hadoŭ, uzaŭtra pavinien zjavicca da pretora, atrymaje volnasć; chto nie vysłužyŭ, atrymoŭvaje pa try załatniki i praz tydzień padvojnuju porcyju jeminy. Da erhastułaŭ na viosku pasłać zahad, kab daravana kary, zniata puty z noh i kormlena ŭdostal. Viedajcie, što nastaŭ moj ščaslivy dzień, i chaču, kab radasć była ŭva ŭsim domie.
Jany praz momant stajali moŭčki, jak by vušam nie vieryli, potym usie ruki ŭznialisia ŭharu, i ŭsie padniali hołas: — Aa! Spadaru! Aaa!..
Vinić adpraviŭ ich žestam ruki, dyk, nie paspieŭšy addziakavać, spiešna razyjšlisia, napaŭniajučy dom ščasciem ad dachu da padziamiełla.
— Zaŭtra, — adazvaŭsia Vinić, — jašče raz zakliču ich u vaharod i zahadaju pierad saboju malavać miety, jakija chto choča. Tych, što namalujuć rybu, vyzvalić Lihija.
Piatroni, jaki nikoli ničamu doŭha nie dziviŭsia, supakojiŭsia ŭžo i spytaŭ: — Rybu? Aha! Pamiataju, što kazaŭ Chiłon: heta mieta chryscijan.
Pasla vyciahnuŭ ruku Viniciju j havora: — Ščascie zaŭsiody tam, dzie jaho čałaviek bačyć. Chaj Fłora syple kvietki vam pad nohi na mnohija lety! Žadaju tabie ŭsiaho taho, čaho sam sabie žadaješ.
— Dyk dziakuju tabie, bo ja dumaŭ, što adrajvacimieš i tracićmieš pa-pustomu čas.
— Ja adrajvać? Našto? Naadvarot, kažu tabie, što robiš dobra.
— Ha, zmienlivy! — adkazaŭ viesieła Vinić. — Chiba zabyŭsia, što kaliś rajiŭ mnie, jak vychodzili z domu Hrecyny?
A Piatroni suchadušna: — Nie! Tolki zmianiŭ pohlad.
I cieraz chvilinu dadaŭ: — Moj miły, u Rymie ŭsio zmianiajecca. Mužyki zmianiajuć žonak, žony zmianiajuć mužykoŭ, a čamu ž mnie nie zmianić pohladu? Niedaloka ŭžo było taho, kab Neron uziaŭ vianiec z Akte, jakuju admysłova dla jaho vyvieli z karaleŭskaha rodu. I što ž! Mieŭ by pavažnuju žonku, a my — pavažnuju aŭhustu. Na Prateja i jahonuju marskuju šyr! Ja zaŭsiody zmianiacimu dumku, kali pryjdzie patreba i kali mnie budzie vyhadna. Što da Lihiji, dyk jejnaje karaleŭskaje pachodžannie bolš peŭnaje, čym pierhamskija prodki Akte. Ale ty scieražysia ŭ Ancyjumie mscivaje Papieji.
— Ani dumaju! I vołas nie spadzie mnie z hałavy!
— Kali dumaješ jašče raz mianie zdzivić, dyk daremnaja natuha, ale skul maješ takuju peŭnasć?
— Zaručyŭ mnie heta Apostał Piotr.
— A! Kazaŭ tabie heta Apostał Piotr! Na heta niama arhumientu; dazvol mnie, adnak, daradzić tabie peŭnuju asciarožnasć choć by j dziela taho, kab Apostał Piotr nie akazaŭsia chvalšyvym prarokam, bo kali b Apostał Piotr prypadkam pamyliŭsia, straciŭ by ŭ ciabie davier, jaki jašče napeŭna Apostału Piatru prydasca.
— Havary, što chočaš — ja jamu vieru! I kali manišsia mianie da jaho znieachvocić, iranična paŭtarajučy jahonaje imia, dyk pamylaješsia.
— Dyk jašče adno pytannie: ci ty ŭžo staŭsia chryscijaninam?
— Dahetul — nie, ale Pavał z Tarsu jedzie sa mnoju i vykładacimie mnie navuku Chrystovu, a pasla pryjmu chrost, bo toje, što ty kazaŭ, byccam jany niepryjacieli žyccia, josć niapraŭdaj.
— Dyk tym lepš dla ciabie j dla Lihiji, — adkazaŭ Piatroni, pa čym, dajučy znak zdziŭlennia, havaryŭ jak by sam sabie: — Dzivosnaja reč, jak tyja ludzi ŭmiejuć zdabyvać vyznavalnikaŭ, i jak taja sekta šyrycca!
Vinić padchoplivaje z zapałam, hodnym sapraŭdnaha chryscijanina: — Tak! Tysiačy, dziesiatki tysiač josć u Rymie, u haradoch Italiji, Hrecyi j Aziji. Josć chryscijanie ŭ lehijach, siarod pretoryjanaŭ, josć i ŭ samym pałacy cezara. Vyznajuć hetuju navuku niavolniki j hramadzianie, biednyja j bahatyja, plebs i patrycyjat. Niaŭžo nie viedaješ, što j niekatoryja Karnelijusy taksama chryscijanie, što chryscijankaj josć Pamponija Hrecyna, što była joju, padobna, Aktavija, a josć Akte? Tak, heta navuka avałodvaje sviet, i jana adna moža jaho adradzić. Nie paciskaj plačyma, bo chto viedaje, ci za miesiac abo za hod sam jaje nie pryjmieš.
— Ja? — nastaviŭsia Piatroni. — Nie, na syna Lety! Ja nie pryjmu jaje, choć by ŭ joj była mudrasć ludskaja j boskaja… Heta vymahała b pracy, a ja nie lublu natuhi… Heta vymahała b samaadračennia, a ja nie lublu ŭ žycci čahoniebudź zrakacca. Z tvajoj naturaj, padobnaj da ahniu j varu, zaŭsiody mahło štoś padobnaje prydarycca, ale ja? Ja maju svaje hemy, svaje kameji, svaje vazy i svaju Eŭniku. U Alimp nie vieru, ale jaho sabie ŭładžvaju na ziamli, i budu cvisci, pakul nie pranižuć mianie streły boskaha łučnika abo pakul cezar nie zahadaje padrezać sabie žyły. Da taho lublu jašče pach fijałkaŭ i vyhodny tryklinijum, lublu nat našych bahoŭ jak rytaryčnyja fihury i Achajju, kudy vybirajusia z našym trybuchatym, tankanohim, niezraŭnianym, boskim cezaram, aŭhustam, Pieryjadanicesam, Hierkulesam, Neronam!
Heta vyhavaryŭšy, padhumaryŭsia na sam tolki ŭspamin, što moh by pryniać navuku halilejskich rybakoŭ, i pačaŭ paŭhołasam padspioŭvać:
Ale pierarvaŭ, bo dakładčyk zviasciŭ prychod Eŭniki. Niezabaŭna padali j viačeru, padčas jakoje pasla niekalkich piesień, adpiajanych cytrystam, Vinić raskazvaŭ Piatroniju pra adviedziny Chiłona, pra kryvavuju raspravu z im, pra zrodžany padčas taje raspravy namier isci prosta da Apostała. Na heta Piatroni, znoŭ sonny, udaryŭšy siabie ŭ łob, skazaŭ: — Dumka była dobraja, kali vynik dobry. A što da Chiłona, dyk ja daŭ by jamu załatnikoŭ z piać, a kali žadaŭ by adsciobać, dyk tre było i ŭvohule zasciobać, bo chto viedaje, ci nie buduć jamu jašče kłaniacca sienatary, jak siannia kłaniajucca našamu rycaru-šaŭcu Vatyniju. Dabranač!
I, pazdymaŭšy vianki, pačali razam z Eŭnikaj zbiracca damoŭ, a jak vyjšli, Vinić zasieŭ u biblijatecy i tak pisaŭ da Lihiji: «Chaču, kab piśmo heta, jak tolki adkryješ tvaje cudoŭnyja vočy — o boskaja! — skazała tabie: dobry dzień! Tamu siannia pišu, choć uzaŭtra bačycimiemsia.
Cezar da Ancyjuma vyjazdžaje pazaŭtra, i ja — eheŭ! — mušu z im jechać. Ja ž užo tłumačyŭ tabie, što nie pasłuchać — heta smierć, a ja ciapieraka nie mieŭ by advahi pamierci. Ale, kali ty nie chočaš, napišy słoŭca, dyk zastanusia, a Piatroni staracimiecca adviarnuć jak-niebudź niebiaspieku. Siannia ŭ radasnym dniu ja razdaŭ padarunki ŭsim niavolnikam, a tych, što prasłužyli ŭ majim domie dvaccać hadoŭ, zaviadu ŭzaŭtra da prefiekta i vyzvalu. Ty, lubka, pavinna heta pachvalić, bo hetaha vymahaje tvaja sałodkaja navuka, a pa-druhoje, zrabiŭ heta dla ciabie. Skažu zaŭtra, što ty im dała volnasć, chaj tabie dziakujuć i słaviać imia tvajo. Sam zatoje addajusia ŭ niavolu ščasciu j tabie, i badaj by nikoli nie dačakaŭsia vyzvalennia!