Выбрать главу

— Chto pradbačyć, dakul moža zajsci šalonasć Ahienabarba? — spytaŭ Vinić.

— Nichto. Mohuć zdarycca jšče takija rečy, ad jakich ludziam praz cełyja viaki ŭstavacimuć vałasy na hałavie. Ale heta jakraz i cikavić, josć zabaŭnym, i choć nie raz nudžusia, by Amonski Joviš na pustyni, dumaju, što pad inšym cezaram nudziŭsia b jašče horš. Tvoj judejčyk Pavał, pryznaju, josć vymoŭny, i kali padobnyja ludzi ahałošvacimuć tuju navuku, našyja bahi musiacimuć scierahčysia nie žartami, kab nie pryjšłosia pasla emihravać na padstrešannie. Praŭda, što my byli b biespiačniejšyja, kali b cezar staŭsia chryscijaninam. Ale tvoj prarok z Tarsu, šukajučy dokazaŭ dla mianie, nie padumaŭ, što dla mianie, bač, hetaja niapeŭnasć jakraz i stanović žycciovuju pryvabu. Chto nie sprabuje ŭ kosci, nie prajhraje majamosci, a adnak ludzi ŭ kosci jhrajuć. U hetym tojicca niejkaja raskoša, samazabyccio. Ja viedaŭ rycarskich synoŭ dy sienatarskich, jakija samachvotna zapisvalisia ŭ hładyjatary. Ja, kažaš, hulaŭ z žycciom; tak, ale rabiŭ heta, bo mianie heta dražnić, zabaŭlaje, a vašyja chryscijanskija cnoty znudzili b mianie, jak napravy Seneki, u adzin dzień. Tamu vymova Paŭła pajšła z vietram. Jon pavinien ciamić, što takija ludzi, jak ja, nikoli taje navuki nie pryjmuć. Ty dyk štoś inšaje! Z tvajim nastrojem možna abo nienavidzieć imieni chryscijanina, abo im stacca. Ja pryznaju im praŭdu, paziachajučy. Šalejem, lacim u propasć, štoś tajomnaje niasie nam budučynia, štoś pad nami traščyć, štoś kanaje vobak nas — zhoda! Ale pamierci patrapimo, a tym časam nie chočacca nam zbłytvać žyccia dy jsci na słužbu smierci pieradčasna. Žyccio isnuje dla siabie samoha, nie dla smierci.

— A mnie ciabie škada, Piatroni.

— Nie škaduj mianie bolej, čym ja sam siabie. Daŭniej tabie było miž nami nie drenna i, vajujučy ŭ Armieniji, tužyŭ pa Rymie.

— Tužu j ciapier.

— Tak, bo kachaješ chryscijanskuju viastałku, što siadzić na Zatybry. Ani dziŭlusia tabie, ani haniu. Dziŭlusia bolš tamu, što mima taje navuki, jakuju zavieš moram ščascia, i mima taho kachannia, jakoje chutka maje być uvienčanym, pasumnasć nie schodzić z tvajho abličča. Pamponija Hrecyna viečna sumnaja, ty ad taho času, jak staŭsia chryscijaninam, straciŭ smiech. Nie ŭtałkoŭvaj ža mnie, što heta navuka žycciaradasnaja! Z Rymu viarnuŭsia ty voś jašče sumniejšy. Kali chryscijanskaje kachannie josć takim — na jasnakučaravaha Bakcha! — nie pajdu vašym sledam!

— Heta što inšaje, — adkazaŭ Vinić. — Ja tabie prysiahaju nie na kučaravaha Bakcha, ale na dušu majho rodziča, što nikoli za daŭniejšych časaŭ ja nie daznavaŭ nat pradsmaku takoha ščascia, jakim dychaju ciapier. Ale tužu strašenna, i što dziŭna, jak prabyvaju daloka ad Lihiji, zdajecca mnie, što nad joju visić niebiaspieka. Nie viedaju, adkul by mahła pryjsci, a pradčuvaju jaje tak, jak buru.

— Za dva dni padručajusia vystaracca tabie dazvoł vyjezdu z Ancyjuma na tak doŭha, dakul sam chaciecimieš. Papieja niejk paspakajnieła, i, nakolki mnie viedama, ničoha ad jaje nie pahražaje.

— A i siannia pytała, što ja rabiŭ u Rymie, choć vyjezd moj byŭ sakretny.

— Być moža, špiehavała ciabie. Ciapier, adnak, i jana musicimie ahladacca na mianie.

Vinić prypyniŭsia j kaža: — Pavał navučaŭ, što Boh časami pierascierahaje, ale ŭ varažbu vieryć nie dazvalaje, dyk baraniusia ad taje viery, i nielha abaranicca. Raskažu tabie, što zdaryłasia, lahčej mo budzie na sercy. Siadzieli my z Lihijaj u takuju noč, jak sianniašniaja, i ŭkładali sabie budučaje žyccio. Nie ŭmieju tabie vykazać, jak my čulisia ščaslivymi j spakojnymi. Naraz čujem ryk lvoŭ. Reč heta ŭ Rymie abydnaja, a adnak ad taje pary nie maju supakoju. Zdajecca mnie, jak by ŭ henym była złaviesnaja pahroza… Ty ž viedaješ: na tryvohu ja nie chutki, ale tady pačuvaŭsia tak, jak by tryvoha zapoŭniła ŭsiu ciemień nočy. Tak heta pryjšło raptoŭna j niespadziavana, što i ciapier hučyć uvuššu toj ryk, a serca ščymić ad tryvohi, jak by Lihija patrabavała maje abarony ad čahoś strašennaha… choć by j ad tych samych lvoŭ. Ja pakutuju. Dyk vystarajsia chutka dazvoł, bo kali nie, dyk pajedu biez dazvołu. Nie mahu tut siadzieć, kažu tabie, nie mahu!

Piatroni zrabiŭ sabie z hetaha smiech.

— Nu, da taho jašče nie dajšło, — kaža, — kab syny konsulskich mužoŭ abo ichnija žony byli addavany lvom na korm. Moža spatkać vas kožnaja inšaja smierć, ale nie takaja. Chto viedaje, ci hena byli lvy, ci hiermanskija tury, što nie horš ad ich rykajuć. Ja kplu z varažby i praznačennia. Učora noč była ciopłaja, i bačyŭ ja, zory padali, jak doždž. Nie adnamu zrabiłasia b motašna ad takoha javišča, a ja sabie padumaŭ: kali miž imi josć i maja, dyk prynamsi miecimu tavarystva!..

Na momant zamoŭk, pasla kaža dalej: — Nu a kali vaš Chrystus uvaskros, dyk, moža, i vas abajich uscieraže ad smierci.

— Moža, — adkazaŭ Vinić, uhladajučysia na zornaje nieba.

XLI

Neron hraŭ i piajaŭ himn na honar Spadyni Cypru ŭłasnaha aŭtarstva.

Byŭ taho dnia pry hołasie i adčuvaŭ, što muzyka jahonaja sapraŭdy paryvaje prysutnych, pačuccio hetaje dadavała siły hołasu, jaki vydabyvaŭ z siabie, i tak raschvalavała jahonuju dušu, što vyhladaŭ natchnionym. Až pasla sam zbialeŭ ad ščyraha ŭzrušannia. I, na dziva ŭsim, nie chacieŭ słuchać pachvały. Praz momant siadzieŭ z abapiortymi na cytry rukami dy pachilenaj hałavoju, pasla raptoŭna ŭstaŭ i kaža: — Ja zmučany, dajcie pavietra. Nastrojcie tym časam cytry.

Heta skazaŭšy, abkruciŭ horła šaŭkovaju chuscinaju.

— A vy chadziecie sa mnoju, — skazaŭ, zviartajučysia da Piatronija i Vinicija, što siadzieli ŭ kutku zali. — Ty, Vinić, padaj mnie ruki, bo nie maju siły, a ty, Piatroni, havary mnie pra muzyku.

Vyjšli na vykładzieny alebastram i pasypany šafranam pałacavy bałkon.

— Tut dychajecca svabadniej, — adazvaŭsia Neron, — rasčulenaj i sumnaj dušy majoj. Choć baču, što z hetym tvoram, na probu vam zapiajanym, mahu vystupić publična i što heta budzie tryumf, jakoha nikoli šče nie mieŭ nivodzin rymlanin.

— Možaš vystupić tut, u Rymie i Achaji. Padziŭlaŭ ja ciabie cełym sercam i dušoju, boski! — adkazaŭ Piatroni.

— Viedaju, na pachvały ty zanadta lanivy. I ščyry ty, jak Tulij Senecyjo, ale bolš znaješsia, čym jon. Skažy, što ty dumaješ pra muzyku?

— Jak słuchaju paeziji, jak hladžu na kvadryhu, kiravanuju taboju ŭ cyrku, na strojnuju statuju, pryhožuju sviatyniu abo malunak, jak ahortvaju suzdram usio, što baču, adčuvaju, jak u majim zachaplenni zmiaščajecca ŭsio, što hetyja rečy mohuć dać. A voś jak słuchaju muzyki, złašča tvajoj, adkryvajecca pierada mnoju štoraz novaja krasa i raskoša. Biahu za imi, łaŭlu ich, ale nie paspieju ich uspryniać u siabie, jak napłyvajuć novyja, by marskija, chvali, płyvučyja z biazmiežža. Dyk voś kažu tabie, što muzyka josć jak mora. Stajimo na adnym bierazie i bačym dalačyń, a druhoha bieraha dahledzieć nielha.