Выбрать главу

Puls Meredith przyspieszył prawie dwukrotnie.

– Phyllis – powiedziała z drżeniem – nie chcę rozmawiać z Matthew Farrellem. Czy mogłabyś mu powiedzieć, że chcę, żebyśmy od tej chwili kontaktowali się za pośrednictwem naszych prawników? Powiedz mu też, że wyjeżdżam z miasta na tydzień lub dwa. Bądź dla niego uprzejma – dodała nerwowo – ale bardzo stanowcza.

– Rozumiem.

Dłoń Meredith drżała, kiedy odkładała słuchawkę. Światełko linii drugiej paliło się ciągłym światłem, Phyllis przekazywała Mattowi wiadomość. Zaczęła wyciągać rękę w kierunku słuchawki. Powinna przynajmniej z nim porozmawiać, dowiedzieć się, o co chodzi. Cofnęła gwałtownie dłoń. Nie, wcale nie powinna! To nie ma znaczenia. Kiedy tylko Stuart powie jej, gdzie ma pojechać, żeby uzyskać szybki, prawomocny rozwód, nieistotne będzie to, czego chciał Matt. O brzasku poranka zdecydowała, że najbardziej oczywistym rozwiązaniem problemu będzie rozwód w Reno czy w jakimś tego typu miejscu. Wydawało jej się to bardzo sensownym wyjściem z sytuacji. Była pewna, że teraz, kiedy nie było już między nimi wrogości, Matt nie brałby pod uwagę wprowadzenia w życie gróźb, którymi straszył ją tamtego dnia w samochodzie. Wszystko to należało już do przeszłości.

Światełko na linii, na której była rozmowa z Mattem, zgasło i Meredith nie mogła już dłużej znieść napięcia. Wywołała Phyllis intercomem i poprosiła ją do siebie.

– Co powiedział? – zapytała Meredith.

Phyllis starała się ukryć pełen zaskoczenia uśmiech, słysząc absolutny brak zwykłej łagodności w głosie Meredith.

– Powiedział, że to całkowicie rozumie.

– To wszystko?

– Potem zapytał, czy twój wyjazd jest nagły, nie zaplanowany wcześniej i powiedziałam mu, że tak. Dobrze zrobiłam?

– Nie wiem – odpowiedziała bezradnie Meredith. – Powiedział coś, kiedy usłyszał, że wyjeżdżam nagle?

– Niezupełnie.

– Co przez to rozumiesz?

– Zaśmiał się, ale nie głośno. Myślę, że można powiedzieć, że zachichotał. To był taki niski, głęboki dźwięk. Potem podziękował mi i pożegnał się.

Reakcja Matta spowodowała, że Meredith poczuła się nieswojo.

– Coś jeszcze? – zapytała, widząc, że Phyllis w dalszym ciągu zwlekała z wyjściem.

– Zastanawiam się – powiedziała trochę nieśmiało. – Sądzisz, że on naprawdę spotykał się z Michelle Pfeiffer i Meg Rayan, czy prasa to sobie tylko wymyśliła?

– Jestem pewna, że to prawda – powiedziała Meredith, starając się zachować obojętny wyraz twarzy.

Phyllis skinęła głową i zerknęła na telefon.

– Zapomniałaś, masz połączenie ze Stuartem Whitmore'em.

Meredith przerażona chwyciła za słuchawkę i poprosiła Phyllis, żeby zamknęła za sobą drzwi.

– Przepraszam, Stuart, że czekałeś – zaczęła, odgarniając nerwowo włosy z czoła. – To nie najlepszy dla mnie poranek.

Stuart odpowiedział z rozbawieniem:

– Mój poranek jest fascynujący, dzięki tobie.

– Co przez to rozumiesz?

– To, że prawnicy Farrella chcą nagle pertraktować. David Levinson zadzwonił do mnie o wpół do dziesiątej rano, tak przepełniony dobrymi chęciami, że można by niemal pomyśleć, że jakieś religijne przeżycie odmieniło drania przez weekend.

– Co dokładnie powiedział? – zapytała z rosnącym zainteresowaniem.

– No cóż, najpierw uraczył mnie wykładem na temat świętości związku małżeńskiego, zwłaszcza u katolików, a mówił to superpobożnym głosem. Meredith – zaznaczył ze zduszonym śmiechem: – Levinson jest ortodoksyjnym żydem, czwarty raz żonatym, a teraz ma szóstą z kolei kochankę! Co za tupet!

. – Co mu powiedziałeś?

– Że ma niesamowity tupet – odparł, po czym zrobił pauzę, chcąc, żeby dostrzegła komiczną stronę całej sytuacji, bo wyczuł, że jej to umyka. – W porządku. Dajmy temu spokój. Zgodnie z tym, co powiedział Levinson, jego klient nagłe przystaje na uruchomienie procedury rozwodowej. Zdziwiło mnie to bardzo, a jeśli tak się dzieje, to zawsze zaczynam się denerwować.

– To wcale nie jest takie dziwne – powiedziała spokojnie, ignorując bolesną i zupełnie irracjonalną myśl, że Matt, po tym jak się z nim przespała, porzuca ją żenująco szybko. Zachowuje się wręcz nieprzyzwoicie, natychmiast kładąc kres wrogości. – Widziałam się z Mattem w czasie tego weekendu i rozmawialiśmy.

– O czym? – Kiedy się zawahała, powiedział: – Niczego nie ukrywaj przed swoim prawnikiem. Ta nagła żarliwość, z jaką Levinson chce doprowadzić do spotkania, uruchamia w moim umyśle wszelkie możliwe dzwonki alarmowe. Podejrzewam w tym jakiś podstęp.

Zdawała sobie sprawę, że ukrywanie wydarzeń tego weekendu przed Stuartem nie było w porządku i nie było rozsądne, dlatego też opowiedziała mu, co się wydarzyło: począwszy od odkrycia, że Matt kupił ziemię w Houston, aż do burzliwej konfrontacji z ojcem Matta.

– Kiedy dotarłam na farmę, Matt był zbyt chory, żeby mnie wysłuchać – ciągnęła – ale wczoraj powiedziałam mu prawdę o tym, co zrobił mój ojciec, i on mi uwierzył. – Nie powiedziała Stuartowi, że przespała się z Mattem; o tym nie miał prawa wiedzieć nikt poza, być może, Parkerem.

Kiedy skończyła, Stuart milczał tak długo, że zaczęła się bać, że odgadł prawdę. Kiedy się odezwał, powiedział jednak tylko:

– Farrell jest bardziej opanowany niż ja. Na jego miejscu polowałbym właśnie na twojego ojca.

Przemilczała tę uwagę. Ciągle miała w perspektywie rozprawę z ojcem po jego powrocie z rejsu na temat tamtego jego występku.

– W każdym razie, to chyba jest powód, dla którego Matt zdecydował się współpracować z nami.

– Jest gotów na więcej niż tylko na współpracę – powiedział sucho Stuart. – Zgodnie z tym, co mówi Levinson, Farrell jest głęboko zainteresowany twoim dobrem. Chce zrobić zapis finansowy dla ciebie. Chce też sprzedać na bardzo korzystnych warunkach ziemię w Houston, chociaż kiedy Levinson o tym mówił, nie wiedziałem jeszcze, o jaką ziemię chodzi.

– Nie chcę ani też nie należy mi się żaden zapis finansowy z jego strony – odparła z naciskiem. – Jeśli Matt chce nam sprzedać ziemię w Houston, to świetnie, ale nie widzę potrzeby spotykania się z jego prawnikami. Zdecydowałam, że polecę do Reno czy w inne podobne miejsce, żeby natychmiast dostać rozwód. To dlatego dzwoniłam do ciebie. Chciałam zapytać, gdzie mogę pojechać, żeby załatwić to szybko i zgodnie z prawem.

– Zapomnij o tym – powiedział bezbarwnie Stuart. – Jeśli spróbujesz to zrobić, on wycofa tę ofertę.

– Dlaczego tak sądzisz? – wykrzyknęła, czując, jakby nie«widzialna pułapka zacieśniała się wokół niej.

– Dlatego, że Levinson dał mi to bardzo wyraźnie do zrozumienia. Wygląda na to, że jego klient chce to przeprowadzić porządnie i w całości albo wcale. Jeśli odmówisz spotkania się z nim jutro lub będziesz próbować zdobyć szybki rozwód, Farrell nieodwołalnie wycofa swoją ofertę sprzedaży tobie ziemi w Houston. Levinson sugeruje, że każde z tych działań będzie uznane przez jego klienta za osobiste odrzucenie jego dobrej woli. To poruszające odkrycie – skonkludował Stuart z ironią – że bezwzględność, z jakiej znany jest Farrell, jest tylko kamuflażem skrywającym wrażliwe serce. Prawda?

Meredith opadła na krzesło i dostrzegła kilku członków komitetu, którzy przechodzili koło jej biura, kierując się ku sąsiadującej z nim sali konferencyjnej.

– Nie wiem, co o tym myśleć – przyznała. – Tak długo surowo osądzałam Matta, że nie wiem, jaki on jest tak naprawdę.

– No cóż – poinformował ją radośnie Stuart – dowiemy się.

tego jutro o czwartej. Farrell chce, żebyśmy spotkali się u niego w biurze: jego prawnicy, ja i ty. Przełożę inne spotkanie zaplanowane na tę godzinę. Spotkamy się tam czy wolisz, żebym przyjechał po ciebie?