Выбрать главу

Wydawało się, że Bancroft wyczuł, że zranił go tym do krwi i z instynktem wampira szedł dalej tym tropem.

– Meredith ma osiemnaście lat, a ty ukradłeś jej młodość tym, że zaszła z tobą w ciążę i że pobraliście się. Teraz chcesz pociągnąć ją za sobą w dół, chcesz zabrać ją do Ameryki Południowej, żeby harowała jako żona robotnika. Byłem w Ameryce Południowej i znam Bradleya Sommersa. Wiem dokładnie, jakiego rodzaju operację wiertniczą planuje w Wenezueli. Wiem, gdzie to jest i jak to naprawdę wygląda. Będziecie musieli wyrąbywać w dżungli ścieżkę, żeby przedostać się z tego, co tam uchodzi za cywilizację, do miejsca odwiertu. Kiedy spadnie kolejny deszcz, po wyrąbanym szlaku nie zostanie nawet śladu. Wszystko jest dostarczane i wywożone helikopterem, nie ma telefonu, nie ma klimatyzacji, nie ma niczego! I do tego wilgotnego piekła chcesz zabrać moją córkę?

Matt wiedział, podejmując tę pracę, że firmy wiertnicze płacą sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów jako rekompensatę za pewne braki i niewygody, ale był przekonany, że uda mu się zapewnić Meredith dobre warunki. Pomimo nienawiści, jaką czuł do Philipa Bancrofta, przyznawał, że miał on prawo do uzyskania zapewnienia co do przyszłości Meredith. Odezwał, się po raz pierwszy od przyjazdu.

– W odległości osiemdziesięciu kilometrów jest duże osiedle – zaczął pozbawionym emocji, rezolutnym głosem.

– Brednie! Osiemdziesiąt kilometrów to osiem godzin jazdy dżipem, zakładając, że dżungla nie wchłonęła już ścieżki, którą wyrąbałeś w niej ostatnio! Czy to jest osiedle, w którym masz zamiar trzymać moją córkę przez półtora roku? Kiedy masz zamiar być z nią? Rozumiem, że będziesz pracował po dwanaście godzin dziennie.

– Są też domki na terenie odwiertu – zaznaczył Matt, chociaż podejrzewał i powiedział to Meredith, że one mogą nie być odpowiednie dla niej, zgodnie z tym, co mówił Sommers. Wiedział też, że Bancroft miał rację, jeśli chodzi o teren i różnego rodzaju utrudnienia. Ryzykownie stawiał na to, że Meredith uzna, że Wenezuela jest piękna, a krótki czas, jaki tam spędzą, będzie dla niej rodzajem przygody.

– Wspaniałe życie jej oferujesz – odparował Philip z ostrym szyderstwem. – Chałupę na terenie odwiertu albo ruderę w jakiejś zapomnianej przez Boga wiosce w środku głuszy! – Zmienił gwałtownie kierunek natarcia, przygotowując się do następnego ciosu. -. Jesteś gruboskórny, Farrell, to muszę ci przyznać. Bez mrugnięcia okiem zabrałeś wszystko, co miałem. Zastanawiam się, czy ty masz sumienie? Sprzedałeś mojej córce swoje marzenia w zamian za jej całe życie. Tak, draniu, ona też miała marzenia. Chciała studiować. Od czasu dzieciństwa jest zakochana w tym samym chłopcu, w synu bankiera, który mógłby dać jej wszystko. Ona myśli, że ja o tym nie wiem. A czy ty o tym wiesz?

Matt zacisnął szczęki, ale nie powiedział nic.

– Powiedz mi, skąd ona ma ubrania, które ma na sobie? – nie czekając na odpowiedź, wykrzyknął: – Jest z tobą zaledwie kilka dni, a już nawet wygląda inaczej! Wygląda, jakby się ubierała w prowincjonalnym sklepie. A teraz! – głos Philipa zabrzmiał formalnie. – Doszliśmy do najbardziej cię chyba interesującego zagadnienia: pieniędzy. Nie zobaczysz nawet centa z pieniędzy Meredith! Czy to jasne dla ciebie? – wyrzucił z siebie, pochylając się w fotelu do przodu. – Pozbawiłeś ją już jej młodości i marzeń, ale jej pieniądze będą dla ciebie nieosiągalne. Mam nad nimi kontrolę przez następne dwanaście lat. Jeśli jakimś cudem za dwanaście lat ona w dalszym ciągu będzie z tobą, zainwestuję każdy cholerny cent tych pieniędzy, zanim je jej przekażę, żeby nie mogła ich naruszyć przez dwadzieścia pięć lat.

Ponieważ Matt zachowywał kamienny spokój, Bancroft kontynuował:

– Jeśli sądzisz, że będzie mi jej żal i zacznę podsyłać jej pieniądze, żeby ułatwić jej życie, a co za tym idzie i tobie, widząc, w jaki sposób z tobą żyje, to mnie nie znasz zbyt dobrze. Myślisz, Farrell, że jesteś twardy, ale tak naprawdę to ty jeszcze nie wiesz, co to znaczy być twardym. Nic mnie nie powstrzyma przed uwolnieniem Meredith od ciebie. Jeśli w tym celu będę musiał pozwolić jej chodzić w łachmanach, to trudno, tak będzie. Jest to dla ciebie jasne? – warknął, tracąc na chwilę kontrolę nad sobą wobec braku reakcji ze strony Matta.

– Wspaniale – powiedział Matt przez zaciśnięte usta – a teraz proszę pozwolić, że ja przypomnę panu o czymś – kontynuował z pełnym opanowania wyrazem twarzy przeczącym samobiczowaniu, jakie przeżył w efekcie poczucia winy, które Bancroft tak skutecznie w nim rozbudził. – W grę wchodzi tutaj dziecko. Meredith już jest w ciąży i większość z tego, co pan powiedział, jest nieaktualna.

– Miała rozpocząć studia – kontrował Philip. – Wszyscy o tym wiedzieli. Mogę wysłać ją gdzieś, żeby urodziła dziecko. Poza tym, ciągle jest czas, żeby rozważyć inną ewentualność…

W oczach Matta zabłysła wściekłość.

– Temu dziecku nic się nie stanie! – ostrzegł cichym, pełnym pasji głosem.

– Świetnie. Chcesz, to je bierz.

Była to jedyna możliwość, której nie wzięli pod uwagę. W sytuacji, która się wytworzyła, nie było takiej potrzeby. Matt, z większym przekonaniem niż jego odczucia w tej chwili, powiedział:

– To zupełnie bezprzedmiotowe. Meredith chce zostać ze mną.

– Oczywiście, że chce – odparował Philip. – Seks jest dla niej czymś nowym. – Obrzucił Matta wszechwiedzącym, pogardliwym spojrzeniem i dodał: – Nie jest to jednak coś nowego dla ciebie, prawda? – Przygotowywali się do kolejnych ciosów, jak dwaj przeciwnicy na ringu. Docinki Philipa były bardziej ostre, a Matt bronił się. – Kiedy wyjedziesz, a seks przestanie, być twoim atutem, Meredith zacznie myśleć bardziej trzeźwo – oznajmił z przekonaniem Philip. – Będzie chciała realizować swoje marzenia, nie twoje. Będzie chciała studiować, spotykać się z przyjaciółmi. Tak więc – ciągnął – proszę cię o pewne ustępstwo. Jestem gotów zapłacić za nie bardzo przyzwoicie. Jeśli Meredith przejdzie ciążę tak jak jej matka, to nie będzie ona widoczna co najmniej do szóstego miesiąca. Będzie miała czas, żeby wszystko przemyśleć. Chcę, żebyś namówił ją do utrzymania w tajemnicy tego skandalicznego małżeństwa i ciąży…

Matt, nie chcąc, żeby Philip pomyślał, że uzyskał jego zgodę, przerwał mu i powiedział krótko:

– Ona już zdecydowała, żeby tak zrobić do chwili, kiedy przyjedzie do mnie. – Matt zacisnął szczęki na widok zadowolenia malującego się na twarzy Bancrofta.

– To dobrze, wasz rozwód będzie bezproblemowy, jeśli nikt nie będzie wiedział o tym małżeństwie. Oto, co ci proponuję, Farrelclass="underline" w zamian za to, że zostawisz moją córkę w spokoju, wyasygnuję pokaźną sumę na sfinansowanie tego twojego idiotycznego planu. Meredith wspomniała, że po powrocie z Ameryki Południowej miałeś zamiar wprowadzić w życie coś takiego.

Matt w lodowatej ciszy obserwował, jak Philip Bancroft wyjmuje z biurka dużą książeczkę czekową. Kierując się zdecydowanie niskimi pobudkami, Matt pozwolił mu wypisać czek. Wiedział, że go nie przyjmie, ale chciał, żeby przeciwnik zadał sobie trud jego wypisania. Było to małe zadośćuczynienie za wewnętrzne niepokoje, jakie przeżył z jego powodu.

Bancroft rzucił pióro na biurko i ruszył przez pokój. Matt wstał powoli.

– W pięć minut po tym, jak opuścisz ten pokój, każę zablokować ten czek w moim banku, ostrzegł. – Kiedy tylko przekonasz Meredith, żebyście położyli kres tej parodii małżeństwa i żebyś ty zabrał dziecko, poinstruuję bank, żeby go odblokowali. Te pieniądze, sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów, to twoje wynagrodzenie za niełamanie życia osiemnastoletniej dziewczynie. Weź go – rozkazał, wyciągając rękę z czekiem.