– To maksymalnie siedemdziesiąt pięć milionów – przerwał jeden z dyrektorów – a prosisz nas o zaakceptowanie wydania siedemdziesięciu siedmiu milionów.
– Te dwa miliony przewidziane są na pokrycie kosztów poprzedzających otwarcie sklepu – wyjaśniła. – Jeśli spojrzycie panowie na czwartą linijkę na ekranie, zobaczycie, że ta suma pokrywa koszty uroczystego otwarcia sklepu, reklamę itp.
Nacisnęła przycisk i kolejny slajd znalazł się we właściwym miejscu. Przedstawiał o wiele wyższe koszty projektu.
– Ten slajd – wyjaśniła – obrazuje ewentualne koszty budowy całego centrum handlowego, gdybyśmy nie odkładali tego na później, a zdecydowali się na taką inwestycję przy okazji budowy naszego sklepu. Wiecie już, że jestem absolutnie przekonana, że powinniśmy budować całość. Dodatkowe koszty wynoszą pięćdziesiąt dwa miliony, ale zwróciłyby się nam z wynajmu powierzchni sklepowej.
– To by się nam zwróciło, tak – stwierdził z irytacją jej ojciec – ale nie natychmiast, jak to sugerujesz.
– Czy ja to sugerowałam? – zapytała uprzejmie Meredith. Uśmiechnęła się do niego i pozwoliła, żeby chwila ciszy stała się reprymendą za jego niesprawiedliwość i niecierpliwość. Przekonała się już, że kiedy zachowywał się irracjonalnie, był to przynoszący najlepsze efekty sposób radzenia sobie z nim. Jednak mimo wszystko w jego głosie brzmiało napięcie. Od czasu ataku serca zdarzało mu się to często. Poczuła ostry skurcz strachu i musiała go opanować.
– Czekamy na ciąg dalszy – ponaglił ją. Tonem spokojnej argumentacji kontynuowała:
– Niektórzy z was uważają, że powinniśmy poczekać z budową całego centrum. Moim zdaniem są trzy bardzo ważne powody, żeby budować to wszystko jednocześnie.
– Tak dla porządku, co to za powody? – zapytał inny członek zarządu, nalewając sobie wody z lodem.
– Po pierwsze, bez względu na to, czy będziemy budować całe centrum czy nie, musimy wykupić cały ten teren. Jeśli ruszymy z budową centrum w tym samym czasie, kiedy będziemy budować nasz sklep, zaoszczędzimy kilka milionów dolarów na kosztach konstrukcyjnych. Jak wszyscy wiemy, jeśli budujemy wszystko razem, płacimy za metr kwadratowy mniej, niż gdybyśmy dobudowywali później. Po drugie, ceny w budownictwie muszą wzrosnąć razem ze wzrostem gospodarczym Houston. Po trzecie, jeśli będziemy mieli w naszym centrum innych, pieczołowicie dobranych najemców, pomogą oni sprowadzić więcej klientów do naszego sklepu. Czy są jeszcze jakieś pytania? – zapytała, a ponieważ nikt się nie odezwał, przeszła do pozostałych slajdów. – Jak widzicie, panowie, nasza regionalna grupa badawcza dogłębnie przeanalizowała lokalizację, którą wybrałam dla sklepu w Houston. Uzyskała ona z ich strony najwyższą z możliwych ocen. Prognozy demograficzne dla tego rejonu są idealne, nie ma barier terenowych…
Te wyjaśnienia przerwał Cyrus Forteli, osiemdziesięcioletni rozpustnik, który w zarządzie „Bancrofta” zasiadał już od pięćdziesięciu lat. Jego spojrzenie na świat było równie niedzisiejsze, jak brokatowa kamizelka i laska z rękojeścią z kości słoniowej, którą zawsze nosił ze sobą.
– Dla mnie, pannico, to tylko jeden wielki bełkot – oznajmił piskliwym, pełnym irytacji głosem. – „Prognozy demograficzne”, „bariery terenowe”, „regionalna grupa badawcza”. Co to tak naprawdę znaczy, to chcę wiedzieć!
Meredith znała Cyrusa od dzieciństwa i czuła w tej chwili w stosunku do niego mieszaninę rozdrażnienia i sentymentu. Pozostali członkowie zarządu uważali, że zaczyna tracić rozum, i planowali przeniesienie go na emeryturę.
– To znaczy, Cyrusie, że grupa ludzi specjalizujących się w wybieraniu najlepszych miejsc na otwarcie sklepów pojechała do Houston i przeanalizowała zalety i wady miejsca, które wybrałam. Uważają, że prognozy demograficzne…
– Demo – co? – zadrwił. – Kiedy ja otwierałem drogerie wszerz i wzdłuż kraju, nie istniało nawet takie słowo! Co to znaczy?
– Używam teraz tego słowa jako określenia charakterystyki ludzkiej populacji w rejonie tego sklepu; w jakim są wieku, ile zarabiają…
– W dawnych czasach w ogóle nie zwracałem na to uwagi – upierał się poirytowany, spoglądając na zniecierpliwione twarze zgromadzonych przy stole ludzi. – Po prostu nie robiłem nic takiego. Kiedy chciałem otworzyć sklep, wysyłałem ludzi, żeby go zbudowali i wypełnili towarem, i już interes się kręcił.
– W dzisiejszych czasach wygląda to trochę inaczej, Cyrusie – powiedział Ben Houghton. – Teraz tylko słuchaj, żebyś mógł głosować nad tym, co mówi Meredith.
– Nie mogę głosować nad czymś, czego nie rozumiem, prawda? – zaprotestował, nastawiając głośniej schowany w kieszeni aparat słuchowy podłączony do słuchawki tkwiącej w uchu. Spojrzał na Meredith. – Kontynuuj, moja droga. Rozumiem już teraz, że wysłałaś do Houston bandę ekspertów, którzy odkryli, że w okolicy mieszkają ludzie na tyle dorośli, żeby mogli dotrzeć do twojego sklepu na piechotę albo pojazdami silnikowymi i którzy mają w kieszeniach wystarczającą ilość pieniędzy, żeby podzielić się ich częścią z „Bancroftem”. Tak to mniej więcej wygląda?
Meredith stłumiła uśmiech, co też zrobili i inni.
– Zgadza się, mniej więcej tak to wygląda – przyznała.
– Dlaczego więc nie powiedziałaś tego? Denerwuje mnie, kiedy młodzi ludzie komplikują każdą najmniejszą rzecz przez używanie tych mądrych słów. Robicie to chyba tylko po 10, żeby nas zbijać z tropu. Teraz powiedz, co to są bariery terenowe?
– No cóż – powiedziała Meredith – bariery terenowe to wszystko to, czego potencjalny klient może nie chcieć napotkać, jadąc do naszego sklepu. Na przykład, jeśli musieliby jechać przez rejon przemysłowy albo przez niepewną okolicę, żeby dostać się do naszego sklepu, to byłyby właśnie bariery terenowe.
– Czy w pobliżu tego miejsca w Houston jest coś takiego?
– Nie, nie ma.
– W takim razie, głosuję „za” – obwieścił i Meredith ukryła uśmiech.
– Meredith – zdecydowany głos jej ojca uniemożliwił Cyrusowi jakiekolwiek dalsze komentarze… – czy masz coś jeszcze do dodania, zanim zarząd rozpocznie głosowanie?
Spojrzała na nieprzeniknione twarze siedzących przy stole mężczyzn i potrząsnęła przecząco głową.
– Na poprzednich posiedzeniach zarządu przedyskutowaliśmy ten projekt dogłębnie i szczegółowo. Nie mam nic więcej do dodania. Chciałabym jednak podkreślić raz jeszcze, że „Bancroft” może pomyślnie konkurować z innymi domami handlowymi tego typu jedynie poprzez rozwój. – Była ciągle niepewna, czy będą głosować za projektem czy nie, i dlatego spróbowała jeszcze jedną uwagą zyskać ich poparcie. – Jestem pewna, że nie muszę przypominać członkom zarządu, że każdy z naszych pięciu nowo otwartych sklepów wykazuje dochody dorównujące albo przewyższające nasze przewidywania. Wierzę, że te sukcesy zawdzięczamy pieczołowitości, z jaką dobieraliśmy ich lokalizację.
– Pieczołowitości, z jaką ty dobierałaś ich lokalizację – poprawił ją ojciec.
Spojrzał przy tym na nią tak chłodno i surowo, że dopiero po chwili dotarło do niej, że właściwie był to komplement. Nie po raz pierwszy obdarzył ją tak wstrzemięźliwą pochwałą. To, że powiedział to teraz i wobec całego zarządu, uznała za wysoce podbudowujący znak. Może znaczyło to, że miał zamiar nie tylko poprzeć projekt houstoński, ale też prosić zarząd o zaakceptowanie jej jako swojej zastępczyni w czasie urlopu.
– Dziękuję – powiedziała z prostotą i usiadła.
Philip sprawiając wrażenie, jakby nie bardzo wiedział, za co mu dziękuje, zwrócił się do Parkera:
– Rozumiem, że twój bank w dalszym ciągu jest gotów pożyczyć fundusze na sfinansowanie tego projektu, o ile oczywiście zarząd go zaaprobuje?