Выбрать главу

– Co się z nim stało?

– Masz na myśli Bena, mamo?

Sarah kiwnęła głową. Nie mogła wypowiedzieć imienia wnuka, nie chciała o nim myśleć, ale musiała wiedzieć, co go czeka.

– Zgłosił się na policję pół godziny temu, z własnej woli i z adwokatem. Uważamy, że ktoś podłożył głowę w jego domu, żeby go obciążyć.

Brzmiało to absurdalnie nawet w jej własnych uszach, a skłonienie prokuratora do przyjęcia takiego oświadczenia kosztowało ich niezłą sumkę. Jednak warto było, wszyscy to niechętnie przyznali. Lepiej, żeby Benny pozostawał pod ich czujnym okiem, a krótki pobyt w areszcie będzie dla niego nauczką na przyszłość.

Sarah uczepiła się tego wyjaśnienia.

– Dzięki Bogu! Wiedziałam, że nie jest do tego zdolny, jest draniem, ale tak daleko by się nie posunął.

Maura nie odpowiedziała. Delektowała się pysznym jedzeniem. Benny był pobity i sponiewierany i miała nadzieję, że wreszcie dotarło do niego coś bardzo ważnego. Że wszyscy Ryanowie mieli go już serdecznie dosyć.

***

Tommy Rifkind Junior mieszkał w ładnym domu w Chester. Ojciec kupił mu go wiele lat temu, jak tylko Tommy Junior się ożenił. Był to duży, solidny dom, teraz wart trzy razy tyle, ile Rifkind Senior za niego zapłacił. Porośnięty bluszczem front i wysokie wiktoriańskie okna nadawały mu szacowny wygląd. Miał zaledwie dwadzieścia pięć lat, a sprawiał wrażenie, jakby stał w tym miejscu co najmniej od stu. Tommy nie zwykł płacić za byle co.

Kiedy zatrzymał się na podjeździe, zorientował się, że syn, i synowa są w domu. Denerwował się, gdy szedł w stronę wejścia. Tommy Junior otworzył drzwi, zanim ojciec podszedł na tyle blisko, by nacisnąć dzwonek.

Pierworodny Toma był potężnym, przystojnym mężczyzną, nosił modne okulary i kaszmirowe swetry. Tommy był dumny z niego i jego akademickich osiągnięć, ale nie lubił go jako człowieka, uważał go za hipokrytę. Nie lubił też swojej synowej Angeli. Była snobką, która wyprowadziła się z komunalnego domu, a teraz udawała, że pochodzi z wyższych warstw klasy średniej. Gina była z nią w dobrych układach, bo Gina dobrze żyła ze wszystkimi, jednak Tommy ścierał się z Angelą od pierwszego dnia.

Nie mógł zrozumieć, co u diabła jego syn dostrzegł w tej płaskiej jak deska kobiecie z owłosioną górną wargą i afektowanym, nosowym głosem. Przyznawał, że ma ładne włosy i zęby, ale to za mało dla podtrzymania związku.

Nigdy nie przyszło mu do głowy, że nie każdy mężczyzna ocenia kobietę w skali jeden do dziesięciu i przedkłada cechy fizyczne nad osobowość i inteligencję. Jego syn żył w udanym małżeństwie z kobietą, która go kochała, mieli miłe dzieci i poważnie traktowali swoje rodzicielskie role. Chętnie podróżowali i zabierali ze sobą dzieci. Mieli duże grono znajomych, wydawali udane przyjęcia, darzono ich sympatią. Jego wnuki były szczęśliwe i dobrze wychowane, jednak Tommy Senior nadal nie mógł zrozumieć, co do cholery jego syn widzi w tej nadętej krowie, którą nazywał swoją żoną.

Żyli w innym świecie niż on, a Tommy, jak to on, nie mógł pojąć, jak mogli być w nim szczęśliwi.

Na twarzy stojącego w drzwiach Juniora malowała się wrogość. Tom zdenerwował się jeszcze bardziej.

– Witaj, synu.

Słyszał drżenie własnego głosu i próbował się opanować. Tommy Junior długo mu się przyglądał, zanim lodowatym tonem zapytał:

– Co cię tu sprowadza?

– Chciałem zobaczyć dzieci.

– O tak późnej porze?

Popatrzył znacząco na zegarek.

Angela stała za mężem, Tommy widział obawę na jej twarzy.

– Moje dzieci nie siedzą po nocach, a my mamy gości. Więc wybacz, ale…

Próbował zamknąć mu drzwi przed nosem i Tommy, nie mając dokąd pójść, wpadł w panikę. Wstawił stopę w szparę, żeby uniemożliwić zamknięcie drzwi. Czuł zapach jedzenia i słyszał szmer rozmów dochodzący z jadalni.

– Kto u was jest?

Tommy Junior westchnął ciężko. Byli do siebie tak podobni, że wyglądali, jakby byli sklonowani.

– Nikt, kogo byś znał. Do tego domu nie mają wstępu mordercy, złodzieje i oszuści.

Z rozpaczą spojrzał synowi w oczy.

– Proszę cię, Tommy, nie rób mi tego, nie dzisiaj.

Syn patrzył na niego przez kilka sekund, po czym powiedział cicho:

– Zostaw nas w spokoju, dobrze? Zostaw mnie i moich bliskich w spokoju. Nie chcemy cię tutaj, rozumiesz?

– Jestem twoim ojcem…

Tommy Junior odsunął się od drzwi, pociągając za klamkę, by je zamknąć. Jego głos przeszedł w syk, kiedy mówił:

– Zrób mi przysługę, tato: wracaj do rynsztoka, z którego wypełzłeś, i nie przychodź tu nigdy więcej.

Wszedł z powrotem do domu, zatrzaskując ojcu drzwi przed nosem. Tommy stał pod domem jeszcze przez kilka minut. Rozpaczliwie potrzebował pomocy syna. Nie miał dokąd pójść. Wszyscy go poszukiwali, więc nie śmiał pojawić się w swoim domu ani w pobliżu miejsc, w których zwykle bywał. Zatrzymał się w hotelu tuż pod Liverpoolem, ale wymeldował się, bo miał dziś jechać z Jackiem na spotkanie z Vikiem. Fakt, że spotkanie nie doszło do skutku, oznaczał, że tamci byli teraz jego wrogami, a wrogów miał już zbyt wielu.

Siedział w samochodzie i patrzył, jak syn zasuwa zasłony w salonie. Odjeżdżając spod domu, czuł łzy napływające do oczu. Połykał je, pełen żalu nad sobą i wstydu. Nigdy nie był ojcem dla syna, dla żadnego z synów. Ignorował jednego i wykorzystywał drugiego.

Teraz przyszło mu za to zapłacić. Gina zawsze mówiła że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Były to prorocze słowa.

***

W kuchni u Maury Leonie pomagała Sarah w robieniu kanapek, zabawiając ją opowieściami ze swego dzieciństwa. Pojawiając się ze swoją nową dziewczyną, Garry zaskoczył matkę i siostrę, ale powitały ją miło. Było to tak nietypowe dla niego, że Maura i Sarah popatrzyły na siebie, unosząc brwi ze zdumienia. Jednak Leonie szybko oczarowała je obydwie i Maura uznała, że jako dziewczyna Gala podoba jej się znacznie bardziej niż wtedy, kiedy spotkała ją w domu Jacka Sterna. Potem przypomniało jej się, że na dzisiejszym spotkaniu ma być Jack, i serce jej zamarło.

Garry natomiast uważał, że może się to okazać szalenie zabawne.

Sarah obiecała, że zatrzyma dziewczynę w kuchni, a Maura doszła do wniosku, że da się zapobiec katastrofie, bo sama Leonie będzie unikać swojego byłego.

Tony Dooley i jego synowie nadal byli w domu, więc Sarah postawiła przed nimi pełną wazę potrawki, podając do tego gorące bułeczki z piekarnika. Uwielbiała karmić ludzi, a ci potężni mężczyźni mieli potężne apetyty, więc była szczęśliwa, gdy opróżniali talerze i nie szczędzili jej szczerych komplementów.

Popatrzyła na Maurę ponad głową ślicznej Leonie i rzekła wesoło:

– Jak za dawnych czasów, co? Michael zawsze spraszał mnóstwo kumpli, a ja do woli wyżywałam się w kuchni.

Patrząc na matkę szczęśliwą z tego powodu, że jest użyteczna i potrzebna, Maura pomyślała, że jednak mimo wszystko ją kocha. Sarah uśmiechnęła się do Leonie.

– Miałam dziewięcioro dzieci, więc całe swoje zasrane życic spędziłam na gotowaniu. Zawsze coś się pichciło na kuchni. Ale lubiłam to, byłam taka dumna z mojej gromadki…

To były czasy, kiedy dopiero zaczynali się piąć w przestępczym świecie. Sarah gotowa była poświęcać się dla każdego, nawet dla obcych. Taką Sarah Ryan chciała Maura znać i kochać. Przytuliła staruszkę, wykrzykując wesoło:

– Ona ma osiemdziesiąt siedem lat, Leonie. Czyż nie jest wspaniała?

Matka odepchnęła ją niby to gniewnie, ale śmiała się.

– Nie ma powodu rozgłaszać tego na cały świat – burknęła.

– Ale z pani fajna laska, pani Ryan! – zawołała Leonie.

Wszystkie trzy roześmiały się, a Garry, słysząc to, był bardzo zadowolony. Leonie powinna dogadywać się z jego rodziną, zwłaszcza z Maura i matką – to było ważne. Jeśli nic się nie zmieni, zamierzał się z nią ożenić. Uroczysta ceremonia w kościele, pełna gala, tort, tłumy. Już on dopilnuje, żeby wszyściusieńko było jak trzeba.