Выбрать главу

Wiedziała jednak, że nie potrwa to długo. Takie hasła rutynowo często zmieniano, a kiedy przybędą Naksydzi, z pewnością zażądają wyłącznej kontroli nad systemem.

— Ado — powiedziała do inżynier Spence, zwracając się do niej przydzielonym przez flotę imieniem kodowym. — Chciałabym zasięgnąć twojej rady.

Spence przysunęła krzesło do Suli i usiadła. Była niską, krępą kobietą, koło trzydziestki z włosami koloru słomy i perkatym nosem.

— O co chodzi?

— Jestem w systemie danych Biura Akt. I chcę zagwarantować sobie dostęp nawet wtedy, gdy zmienią hasła.

Spence była zaskoczona.

— Czy to legalne?

Sula stłumiła śmiech.

— Mam nakaz — oznajmiła, z nadzieją że zachowuje kamienną twarz. — Problem polega na tym, że Naksydzi nie będą go honorować.

Sula patrzyła na displej.

— Czy możesz wejść do katalogu?

Sula wydała polecenie i długa lista tysięcy plików zaczęła przesuwać się po pulpicie.

— Najwidoczniej mogę — stwierdziła Sula.

— System: zatrzymać — poleciła Spence. — System: znaleźć plik „Kierownictwo”.

Dwie nazwy plików zaświeciły się na displeju Suli — plik główny i kopia.

— Są — powiedziała Spence. — Żeby uzyskać stały dostęp, musisz zmodyfikować plik kierownictwa.

— Pozwoli mi na to?

— Nie mam pojęcia. Czyje hasło stosujesz?

— Lady Arkat. To szef Bezpieczeństwa Systemu.

Spence zaśmiała się.

— Wydawałoby się, że kto jak kto, ale szef bezpieczeństwa zmieni hasło natychmiast, jak tylko wyjdziesz z pokoju.

— To starsza osoba. Może ma swoje nawyki. — Albo też jest… po naszej stronie.

Sula pomyślała, że starsza Torminelka nie jest aż tak życzliwa, ale przyznała w duchu, że może się mylić.

— System — poleciła — otworzyć plik „Kierownictwo”.

Plik rozpostarł się przed nią; tysiące poleceń warunkowych. Sula cicho gwizdnęła.

— Jak dobrze programujesz? — zapytała.

— Korzystam z komputerów — odparła Spence. — Nie programuję.

— Zajęcia z programowania miałam dość dawno — powiedziała Sula. Choć programowała od czasu do czasu, trudno ją było nazwać specem.

— Kopiuj wszystko — poradziła Spence — pracuj bardzo powoli i wykorzystuj wszystkie pliki pomocy.

— Słusznie — przyznała Sula i przede wszystkim skopiowała plik „Kierownictwo”, zarówno na komputerze w Biurze Akt, jak i w komputerze na swym biurku. Zrobiła sobie filiżankę mocnej, słodkiej herbaty i przygotowała się na długą noc.

— Jestem świetna w łamigłówkach — przypomniała sobie. Pracowała z kopią w komputerze na biurku. Na szczęście zmiany, których chciała dokonać, były niewielkie, choć miały dalekosiężne skutki. „Za każdym razem, gdy hasło się zmienia, prześlij mi jego kopię”. Jak skomplikowane może być zaprogramowanie takiego rozkazu?

Kazała komputerowi wysłać kopię do swego mankietowego komunikatora, tego który nosiła przy sobie. Po kilku katastrofalnych błędach składniowych program zaczął funkcjonować, przynajmniej na biurku Suli.

Sula zaczerpnęła tchu i wytarła dłonie o uda. Teraz będzie musiała załadować swój zmieniony program z powrotem do komputera w Biurze Akt. Wyobraziła sobie tysiące konsekwencji, gdyby ta próba się nie powiodła: wściekłość Honga, że jeden z jego tajnych zespołów został odkryty, oficjalna reprymenda, jadowite uwagi w pliku personalnym.

Wysłała swój zmieniony program do Biura Akt i wstrzymała oddech. Nic się nie działo.

Sula powoli odetchnęła i sięgnęła po herbatę. Gęsta wystygła ciecz smakowała na języku jak stróżka melasy. Sula poszła na kilka chwil do kuchni, by podgrzać herbatę, a kiedy wróciła, nic się nie zmieniło.

Z komputera w Biurze Akt wysłała do siebie prostą wiadomość „Cześć”. Otworzyła ręczny komunikator i zobaczyła, że wiadomość dotarła.

Następny test polegał na sprawdzeniu, czy uda się utworzyć nowy zestaw identyfikacyjny. Jeśli by się to udało, mogła po prostu przesłać te dokumenty do siebie, tu do mieszkania. Zaczęła pracować, ale przerwała, gdy na jej ręcznym komunikatorze pojawiła się ikona przychodzącej wiadomości. Włączyła ją i na małym ekranie pojawiła się wiadomość tekstowa.

Milady Arkat!

Odkryliśmy próbę zmodyfikowania pliku Kierownictwa na głównym komputerze w Biurze Akt. Próba nastąpiła o 01:15:16. Skasujemy uszkodzony plik i załadujemy plik Kierownictwa z kopii zapasowej.

Zostało pani przydzielone hasło tymczasowe 193284 67592.

Prosimy zmienić hasło tymczasowe na dowolnie wybrane hasło stałe, gdy tylko dotrze Pani rano do swego biurka.

W służbie Praxis Ynagarh, CN5, Asystent Administratora Danych.

Na wargi Suli cisnęły się słowa, które od razu odłączyłyby ją od komputera w Biurze Akt.

Nie wypowiedziała ich.

Próbowała natomiast zrozumieć, co się właśnie wydarzyło. Chociaż wtargnięcie zostało wykryte prawie dziesięć minut temu, nadal znajdowała się w systemie. Jeśli administratorzy potrudzili się, by sprawdzić, kto jest zdalnie podłączony, uznaliby, że to lady Arkat, ich własna szefowa, i ten fakt raczej ich zniechęcał do jej odłączenia.

Tak czy inaczej, nadal miała dostęp do komputera Biura Akt. Miała tymczasowe hasło lady Arkat, które będzie ważne jeszcze przez kilka godzin, zanim lady Arkat przybędzie do biura i je zmieni. Ale potem Sula zostanie wymrożona, ponieważ plik Kierownictwa, w którym Sula poleciła wysyłanie kopii nowych haseł, zostanie usunięty.

Tak długo jak Sula pozostanie podłączona do komputera, może robić zmiany, przynajmniej dopóty, dopóki unika błędu, który spowodował, że wykryto jej zmodyfikowany program.

Pociągnęła następny łyk herbaty; miód jaśminowo-cytrusowy stał się ciepławy. Zastanawiała się, jaki mogła zrobić błąd.

Spojrzała znowu na zawiadomienie o błędzie. 01:15:16. Co do sekundy uchwycili chwilę wtargnięcia.

To podsunęło jej pierwszą podpowiedź. Trochę szperania w plikach administracyjnych i wykryła co najmniej sześć automatycznych wiadomości, wysłanych do Asystenta Administratora Ynagarha. Wszystkie zawiadamiały, że plik Kierownictwa został wymieniony na plik późniejszy.

— Aha — powiedziała Sula.

Zdradziła ją data pliku. Ale w takim razie, dlaczego sześć wiadomości, a nie jedna?

Zautomatyzowany system wysłał sześć wiadomości, gdyż działalność Suli wykryto na co najmniej sześć różnych sposobów. Druga wspominała, że wielkość pliku uległa zmianie. Następne cztery informowały Ybagartha, że odkryto zmianę w „mieszanej sygnaturze”.

O co, u diabła, w nich chodzi? — zastanawiała się Sula. Odwróciła się, by zapytać Spence, ale Spence już dawno poszła do łóżka.

Po kolei, postanowiła Sula. Daty, to było coś, co rozumiała.

Sprawdziła datę pliku Kierownictwa, który nadpisano na zmieniony plik, i przekonała się, że zmieniano go ostatnio przed dziewięciu laty. Dziewięć lat. Sam plik utworzono sześć tysięcy lat temu. Był z pewnością stabilny i wymagał bardzo niewielu ulepszeń. Nic dziwnego, że zmiana pliku Kierownictwa uruchomiła alarmy.

Sula znowu odgrzała herbatę i wypiła filiżankę, analizując problem. Czy rozwiązaniem byłaby po prosto zmiana daty na pliku? Miała bardzo wysoki priorytet, związany z kontem lady Arkat. Przekonała się, że zmiana daty nie stanowi problemu: zmieniła datę na wcześniejszą o dziewięć lat, a kiedy skopiowała plik na swój własny komputer, zmieniona data nie powróciła z powrotem do swej pierwotnej formy.