Miał ochotę roześmiać się z powodu absurdalności tej całej sytuacji, ale nie zabrzmiałoby to dobrze.
Zbyt chłodno, zbyt smutno. Jego życie oszalało i nie miał pojęcia, jak powrócić do normalności.
Mogę zjeść w samochodzie „Pop Tarts"? zapytała Ree. Mogę, mogę, mogę?
Kobieta w końcu oddała mu kartę oraz paragon.
Tak, tak, tak mruknął, podpisując jego kopię, po czym schował do portfela kartę, desperacko pragnąc wyjść.
Kocham cię, tatusiu! wykrzyknęła triumfująco Ree.
Miał nadzieję, że usłyszał to cały cholerny sklep.
Rozdział 28
Po tym, jak z Ree dotarli do domu, a potem wykonał kilka rundek z samochodu do domu, wnosząc zrobione zakupy, był wykończony. Włączył Ree bajkę, ignorując wyrzuty sumienia szepczące, że tak dużo telewizji na pewno nie jest dla niej dobre, że powinien bardziej się starać zająć czymś córkę podczas tego trudnego okresu itd., itp.
Mieli jedzenie. Kot wrócił. Jego na razie nie aresztowano.
Więcej w tym momencie nie był w stanie zrobić.
Jason wypakowywał jajka, kiedy zadzwonił telefon. Odebrał z roztargnieniem, nie sprawdzając, co to za numer.
Co ci się stało w twarz, synu?
Południowe przeciąganie samogłosek przez Maxwella Blacka posłało Jasona na powrót w miejsce, gdzie nie chciał wracać.
„Myślisz, że ty tu rządzisz, chłopcze? Jestem twoim właścicielem, chłopcze. Całego ciebie. Należysz do mnie".
Spadłem ze schodów odparł lekko Jason, chowając te obrazy do małego pudełka na samym dnie świadomości. Wyobraził sobie, że zatrzaskuje wieko i przekręca kluczyk.
Max się zaśmiał. Był to niski, ciepły śmiech pewnie w ten właśnie sposób się śmiał, kiedy żartował
podczas rozpraw albo brylował na sąsiedzkich koktajlach. Może nawet wtedy, kiedy po raz pierwszy nauczycielka z wahaniem poruszyła temat Sandy. Wie pan, martwię się tym, jak bardzo… podatna na wypadki… wydaje się pańska córka Sandy. A Max zaśmiał się w ten swój czarujący sposób. Och, nie trzeba się martwić o moją dziewczynkę. Proszę sobie nie zaprzątać tej ślicznej główki. Z moją córką wszystko w porządku.
Jason znów znielubił ojca Sandry.
Cóż, synu, wygląda na to, że wczorajszego popołudnia źle zaczęliśmy powiedział Max.
Jason nie odpowiedział. Cisza się przeciągała. W końcu Max dodał lekko: Zadzwoniłem więc, aby to naprawić.
Nie trzeba zapewnił go Jason. Dla mnie wystarczy, jeśli wrócisz do Georgii.
Jason, mnie się wydaje, że jeśli któryś z nas powinien żywić urazę, to ja. Zawróciłeś w głowie mojej jedynej córce, porwałeś ją na tę koszmarną północ, następnie nawet mnie nie zaprosiłeś na ślub, nie mówiąc o poinformowaniu o narodzinach mojej wnuczki. Nie tak się traktuje rodzinę, synu.
Masz rację. Na twoim miejscu już nigdy bym się do nas nie odezwał.
I znowu ten śmiech niczym ciepła melasa.
Na szczęście dla ciebie, synu kontynuował jowialnie Max postanowiłem być ponad to.
Rozmawiamy przecież o mojej jedynej córce i wnuczce. Niemądrze byłoby pozwalać, aby przeszłość stawała na drodze naszej przyszłości.
Coś ci powiem: kiedy Sandra wróci, przekażę jej tę wiadomość.
Kiedy? Głos Maxa stał się ostrzejszy. A nie jeśli?
Kiedy powtórzył stanowczo Jason.
Twoja żona uciekła z innym mężczyzną, synu?
Wiele osób tak uważa.
Nie potrafiłeś dać jej szczęścia? I wcale nie wytykam cię palcami. Sam wychowywałem tę dziewczynę po śmierci jej kochanej mamy. Wiem, jaka potrafi być wymagająca.
Sandra jest cudowną żoną i oddaną matką.
Muszę przyznać, że się zdziwiłem, kiedy się dowiedziałem, że moja córka została nauczycielką. Ale dziś rano rozmawiałem z tym miłym dyrektorem. Jak on się nazywa…? Phil, Phil Stewart? Zachwycał
się tym, jak świetne Sandy ma podejście do uczniów. No więc wygląda na to, że dobrze podziałałeś na moją córkę. Doceniam to, synu, na prawdę.
Nie jestem twoim synem.
W porządku, Jasonie Jones.
Jason ponownie wyłapał w jego tonie ukrytą groźbę. Zacisnął dłoń w pięść, nie odzywając się ani słowem.
Nie za bardzo mnie lubisz, prawda, Jasonie?
Ponownie nie odpowiedział. Można było jednak odnieść wrażenie, że sędzia mówi głównie do siebie.
Nie potrafię zrozumieć dlaczego. Tak naprawdę nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy. Zachciało ci się mojej córki, zdobyłeś ją. Zachciało ci się wyjechać z Georgii, no to zabrałeś moją córkę i wyjechałeś.
Mam mnóstwo powodów do tego, aby żywić względem ciebie urazę. Lista żalów ojca wobec chłopaka, który ucieka z jego jedynaczką… Ale co ja ci kiedykolwiek zrobiłem, synu? Co ja ci zrobiłem?
Zawiodłeś swoją córkę. Potrzebowała cię, a ty ją zawiodłeś.
O czym, na litość boską, ty mówisz?
Mówię o twojej żonie! Mówię o twojej szalonej, nachlanej żonie, która codziennie spuszczała manto Sandy, a ty nie zrobiłeś niczego, aby to powstrzymać. Który ojciec zachowuje się w taki sposób?
Który ojciec pozwala na codzienne dręczenie własnego dziecka i nie robi nic, aby to przerwać?
Przez chwilę panowała cisza.
Moja żona biła Sandy? Tak właśnie powiedziała ci Sandy?
Jason nie od razu odpowiedział. Milczenie się przeciągało. Tym razem to on je przerwał.
Tak.
No wiecie co. Sędzia wydawał się urażony. Mamę Sandy trudno nazwać idealnym rodzicem. To prawda, że prawdopodobnie piła więcej niż powinna. W tamtych czasach tak dużo pracowałem i zbyt często zostawiałem Missy samą z Sandrą. Jestem pewny, że igrała z cierpliwością Missy, czyniła ją może bardziej wybuchową niż przeciętną matkę. Ale bicie… dręczenie… Uważam to za nieco melodramatyczne. Naprawdę.
Twoja żona nigdy nie skrzywdziła Sandy?
Dzieci trzeba trzymać krótko. Raz czy dwa widziałem, jak daje Sandy klapsa, ale nie częściej niż jakikolwiek zirytowany rodzic.
Missy nigdy za dużo nie piła?
Cóż, to prawda, że miała słabość do ginu. Może parę wieczorów w tygodniu… Ale Missy po alkoholu nie stawała się wybuchowa. Jeśli wypiła za dużo, kładła się do łóżka. Muchy by nie skrzywdziła, nie mówiąc o własnej córce.
A co z gonieniem cię po domu z nożami?
Że co? Sędzia sprawiał wrażenie zaszokowanego.
Robiła krzywdę Sandy. Przytrzaskiwała jej palce drzwiami, zmuszała do picia wybielacza, karmiła ją różnymi przedmiotami, tak żeby móc zabrać Sandy do szpitala. Twoja żona była bardzo, ale to bardzo chorą kobietą.
Cisza tym razem trwała dłużej. Kiedy sędzia w końcu się odezwał, wydawał się autentycznie skołowany.
Tak właśnie powiedziała ci Sandy? Tak Sandra mówiła o własnej matce? Wobec tego nie dziwię się, że zachowujesz się wobec mnie tak oschle. Rozumiem doskonale twoje położenie. Ze wszystkich szalonych… Cóż. Cóż… sędzia najwyraźniej nie wiedział, co jeszcze powiedzieć.
Jason przyłapał się na przestępowaniu z nogi na nogę. Nie miał już takiej pewności co do wszystkiego.
Wolno mi coś powiedzieć na swoją obronę? zapytał sędzia.
Chyba tak.
Po pierwsze, przysięgam ci, synu, po raz pierwszy usłyszałem o takich strasznych rzeczach.
Podejrzewam, że pomiędzy Sandy a moją biedną żoną wynikły sprawy, o których nie miałem pojęcia.
Jeśli mam być jednak szczery, nie wierzę, że w tym tkwi problem. Kocham moją córkę, Jasonie.
Zawsze kochałem. Ale jestem także jednym z niewielu mężczyzn, którzy mogą powiedzieć, że prawdziwie i szaleńczo kochali swoją żonę. Po raz pierwszy ujrzałem Missy, kiedy miałem dziewiętnaście lat, i od razu wiedziałem, że się z nią ożenię, że będzie należeć do mnie. Nie chodziło jedynie o to, że była piękna, choć rzeczywiście była. I nie o to, że była uprzejma i dobrze wychowana, choć rzeczywiście była. Ale była Missy i kochałem ją choćby tylko za to. Może uważasz, że paplam trzy po trzy, że to nie ma z niczym związku, ale kiedy Sandy skończyła dwanaście lat, obawiam się, że zaczęło mieć związek ze wszystkim. Bo widzisz, Sandy stała się zazdrosna. O mój szacunek względem Missy, a może kwiaty, które przynosiłem do domu bez powodu, albo błyskotki, którymi lubiłem obdarowywać ukochaną żonę. Dziewczynki osiągają pewien wiek i zaczynają, świadomie bądź nie, rywalizować ze swoimi mamami. Wydaje mi się, że Sandy uważała, iż nie jest w stanie wygrać. To zaczęło ją złościć i stąd wrogie nastawienie do własnej matki. Tyle że jej mama umarła, nim Sandy miała szansę naprawić wzajemne relacje. Sandy mocno to przeżyła. Moja słodka dziewczynka… Bardzo się zmieniła. Miała w sobie coś szalonego, zaczęła chodzić własnymi ścieżkami. Chciała robić to, na co miała ochotę, i nie przyjmowała odpowiedzi odmownych. Miała aborcję, nie. Wiedziałeś o tym? Ree nie była jej pierwszą ciążą, może nawet nie drugą. Ale o tym ci nigdy nie powiedziała, prawda? Nawet ja nie miałem o niczym wiedzieć, tyle że w klinice rozpoznano jej nazwisko i zadzwoniono do mnie.