Выбрать главу

Antonio zapytał raz jeszcze:

– Jesteś tego pewna?

Vesla milczała.

Myślała o swojej wielkiej tęsknocie za Antoniem w tamtych dniach. O pragnieniu, by się z nim kochać. Ale dlaczego marzyła o tym wszystkim? Czy tylko z tego dawnego powodu? Bo chciała zobaczyć mężczyznę ogarniętego namiętnością do niej? Czy też może to jej ciało zareagowało? Pierwszy raz w życiu.

Nie, to niemożliwe. Jeśli chodzi o seks, to Vesla umarła. Dawno temu, i raz na zawsze.

Antonio powiedział cicho:

– Twoje milczenie daje mi odwagę, by powiedzieć, jak się sprawy mają. Otóż myślę, że zaczynam naprawdę być w tobie zakochany, Vesla. Mówię: myślę, bo bardzo długo starałem się wystrzegać tego rodzaju uczuć. Ale dzisiaj, kiedy zniknęłaś, nie mogłem sobie dać rady. Chyba nigdy jeszcze nie doświadczyłem takiej rozpaczy. Oczywiście, sypiałem z kobietami, był nawet czas, że zmieniałem dziewczyny dosłownie jak rękawiczki, bardzo lubiłem, żeby się mną interesowały. Tak więc pod tym względem jesteśmy do siebie podobni, ty i ja.

Pies uniósł głowę i postawił uszy. Z dołu dochodziło ciche pogwizdywanie, ktoś go wolał.

Antonio wstał i wypuścił gościa.

– Wspaniale – odetchnął, wracając do łóżka. – Już mi nogi zaczęły drętwieć.

– Mnie też – przyznała Vesla. – Ale nie miałam serca go przepędzić.

Zaległa cisza. Vesla desperacko pragnęła, by Antonio podjął przerwany wątek, on jednak długo nic nie mówił. A Vesla nie wiedziała, jak go zmusić do kontynuowania rozmowy, Unni znalazłaby pewnie jakieś dowcipne powiedzenie czy anegdotę, Vesla miała jednak na to zbyt poważne usposobienie. Tak przynajmniej sądziła.

W końcu jednak on się odezwał:

– Leżałem w strasznie niewygodnej pozycji, bo pies zajął miejsce przeznaczone dla moich nóg, a nie miałem odwagi pchać się z kolanami na twoją połowę łóżka.

– Powinieneś był – rzekła z uśmiechem, rada, że rozmowa znowu się zacznie.

Niestety, nie zaczęła się.

– Chyba trzeba trochę pospać – stwierdził Antonio i zgasił nocną lampkę.

Nie, ja chcę rozmawiać, protestowała Vesla w duchu, głośno jednak posłusznie powiedziała dobranoc. Wciąż leżała na plecach, choć przeważnie kładła się na boku. Wkrótce poczuła, że sztywnieje jej kark, ale nie chciała się poruszać, by nie zerwać tego wątłego kontaktu, jaki jeszcze miała z Antoniem.

Cienki strumień światła ulicznej latarni wpadał do pokoju. Kiedy Vesla lekko odwróciła głowę, mogła zobaczyć profil chłopaka.

Gdybyś ty wiedział, jak bardzo ja cię kocham, to byś się odwrócił na pięcie i uciekł gdzie pieprz rośnie. Uważam, że nikt nie jest w stanie przyjąć aż tyle miłości.

Powiedziałam, że nie mogłabym żyć bez ciebie. I to jest prawda. Zareagowałeś na moje słowa bardzo ładnie. Wydaje mi się, że byłeś też troszkę ze mnie dumny, że tak dzielnie się zachowałam, kiedy te dwa ponure dranie wrzuciły mnie do kanału. Tak, potrafię działać racjonalnie i jestem silniejsza, niż sądziłam.

Potrafię działać racjonalnie…

Myśli zaczęły niespokojnie krążyć w głowie Vesli. Znowu znajdowała się w kanale. Leżała w bardzo niewygodnej pozycji, żeby jej głowa nie wpadła do wody, która pod nią płynęła, Vesla zaczęła marznąć.

Drżała na całym ciele. O Boże, a gdyby jej nie znaleźli? Gdyby nadal tam leżała? Nie wytrzymałaby tak długo, twarz zniknęłaby pod wodą, Vesla by…

Rany boskie, co się z nią dzieje?

Gwałtownie wciągała powietrze, rzęziła, jakby się zaniosła histerycznym płaczem. Śmiertelnie przerażona i zrozpaczona chwyciła krótki rękaw Antonia.

– Topię się! – wycharczała. – Czuję się, jakbym się topiła, brakuje mi powietrza, pomóż mi!

Błyskawicznie podniósł ją z posłania, przytulił do siebie i mocno trzymał. Vesla była mu wdzięczna, że nie powiedział: „A nie mówiłem?”, natomiast koncentrował się na tym, by czuła się bezpieczna.

Nigdy by nie przypuszczała, że reakcja może być taka gwałtowna. Antonio mówił o traumie, która wymaga terapii. Możliwe, więc teraz on się zajmował terapią, a ona z całych sił starała się odzyskać panowanie nad sobą.

– Nie stawiaj oporu – szeptał tuż przy jej policzku. – Musisz przez to przejść, im szybciej, tym lepiej.

I Vesla poddawała się. Pozwalała mu, by ją pocieszał, by obejmował ją mocno i szeptał jej ciepłe słowa.

Trzeba było sporo czasu, by Vesla w ramionach Antonia nareszcie się uspokoiła. Płacz i gwałtowne drżenie ciała w końcu ustały. Leżała teraz bez ruchu, śmiertelnie zmęczona.

Antonio, wsparty na łokciu, z jej głową na swoim ramieniu, spoglądał na nią czułe. Światło padające z ulicy było mdłe, ale i tak widział, jaka piękna jest Vesla, mimo łez, spazmów i bolesnych grymasów, które tak długo wykrzywiały jej twarz. Nie spała, oczy miała otwarte, ale te oczy niczego nie widziały.

Zastanawiał się, o czym ona myśli. Prawdopodobnie o niczym. W każdym razie na pewno nie o tym, jak bardzo na Antonia działa ta głęboka, intymna bliskość. I przypominał sobie jej słowa na temat seksualnego chłodu i braku zmysłowych potrzeb. Być może to prawda, w każdym razie teraz Vesla nie reagowała w żaden sposób na jego obecność.

Ale czyż nie pragnął właśnie tego? Żadnych komplikacji, żadnego wplątywania się w miłosne historie, narzucające mu coraz większe wymagania i stawiające go przed nieuniknionym wyborem: decydować się na dziecko czy nie. Już się przecież wyrzekł potomstwa, akurat teraz jednak, choć nie umiałby powiedzieć dlaczego, wydawało mu się to nieważne i pozbawione sensu. Dlaczego nie miałby i on założyć rodziny? Dlaczego nie miałby mieć domu, nie mógł, jak inni, wracać do żony i dzieci? Przecież nie popełnił żadnego przestępstwa, jest zwyczajnym, uczciwym człowiekiem.

Nachodziły go rozmaite myśli, przeważnie bezsensowne.

Nie mógł zrozumieć Vesli. Tamten wczesny poranek przy szałasie, w głębi lasu… Mógłby przysiąc, że wtedy go pragnęła. Cała jej istota na to wskazywała. A teraz wyznaje, że nie ma żadnych potrzeb seksualnych. Że wszystkie tego rodzaju uczucia zostały zniszczone, kiedy była nastolatką. Przeczy sama sobie, czy też tamtego ranka powodowała nią tylko chęć zdobycia go?

Vesla powiedziała coś ochrypłym, niewyraźnym głosem.

– Przepraszam, nie chciałam tak całkiem się załamywać.

– Ale to zdrowa reakcja. Czujesz się już lepiej?

– Bardzo dobrze!

Ramię zaczęło mu drętwieć, położył się więc na plecach. Ona ufnie przysunęła się do niego, położyła mu rękę na piersiach.

– Jak dobrze do siebie pasujemy – rzekła z uśmiechem. – Żadne z nas nie pragnie stałego związku. Interesuje nas tylko szczera przyjaźń.

Antonio nie odważył się nawet dać do zrozumienia, jak bardzo jej ciało na niego działa. Powiedział tylko cichutko:

– Vesla, mała przyjaciółko…

– Dziękuję ci za tę małą – uśmiechnęła się. – Zawsze marzyłam, żeby ktoś tak do mnie mówił.

– Bo ja cię tak właśnie widzę – odpowiedział również z uśmiechem. – Vesla, twoje uczucia nie umarły. One są, choć głęboko ukryte. Tylko że nie powinnaś się z tym zmagać samotnie. To oczywiste, że jest w tobie wiele życia, nie wolno ci myśleć inaczej! Wyrozumiały i cierpliwy mężczyzna potrafiłby cię otworzyć.

– Nie, nie, przestań! – przerwała mu. – Już przez to przechodziłam. Ten kolega z pracy, o którym ci wspominałam, bardzo chciał uwolnić mnie od obojętności. I bardzo się starał, był niewiarygodnie skuteczny i znał wiele uwodzicielskich sztuczek, dawał mi mnóstwo czasu, poznał wszystkie moje punkty erogenne, pieścił mnie™ Uff, przepraszam, nie powinnam była tego mówić.

– Owszem, nie przerywaj!