Выбрать главу

Czuła się nietęgo. Dlaczego jest taka tchórzliwa? Przede wszystkim jednak chciała zrobić na nim jak najlepsze wrażenie.

Ostatecznie więc w jego ręce złożyła całą odpowiedzialność. Jemu by na pewno nigdy nawet do głowy nie przyszło, żeby lekkomyślnie sprowadzać na świat dziecko, już w chwili poczęcia skazane na przedwczesną śmierć. Tego była pewna.

Rozstrzygnąwszy tę kwestię, poczuła się znacznie lepiej.

Antonio zdjął koszulkę i szorty. Veslę nagle znowu przeniknął strach. Nie była w stanie opanować drżenia. Zdała sobie sprawę, że to dla niej coś całkiem innego, bo Antonio znaczy dla niej tak wiele.

Ujął jej twarz w dłonie, w te dłonie, które tak kochała – silne, szczupłe i czułe. On będzie kiedyś wspaniałym lekarzem, przemknęło jej przez głowę.

Boże, co się ze mną dzieje, myślała lekko zirytowana. Przecież bywałam już z mężczyznami. Tylko że tamci pod żadnym względem nie mogli się równać z Antoniem.

Antonio widział, że Vesla dygocze. Delikatnie ucałował jej czoło. Zesztywniała. Nic Z tego nie będzie, myślała zrozpaczona. Może powinnam była jeszcze zaczekać?

Nie, on jest już taki podniecony, że z trudem nad sobą panuje. Vesla była dla niego niczym piękny, kruchy motyl. Stworzenie, które potrzebowało jego największej czułości i uwagi. Ledwo był w stanie jej dotykać w obawie, że ją przestraszy, albo że urazi któreś obolałe miejsce.

I nagle poczuł jej ręce na swoich barkach. Obejmowała go bardzo ostrożnie, leciutko dotykała skóry, ale to dało mu odwagę, by zacząć ją całować. Najpierw delikatnie muskał jej wargi, a kiedy mu równie delikatnie odpowiedziała, wpił się w jej usta tak mocno, że już nie mogła mieć najmniejszych wątpliwości, iż nie jest to żaden koleżeński pocałunek.

Antonio czuł, że kręci mu się w głowie. Żeby tylko wszystko nie rozegrało się zbyt szybko, myślał gorączkowo. I nie powinienem się też zachowywać tak, jak ten idiota, który postanowił ją „zbawić”, skupić się na technice, działać mechanicznie czy według jakichś książkowych wskazówek. Muszę być sobą, ale boję się, że wtedy zanadto się pospieszę…

Jeśli ja to teraz zniszczę, to…

Ale czy cokolwiek może być jeszcze bardziej zniszczone?

Przeklęty starzec, który tak okrutnie zrujnował jej życie!

I Antonio zapomniał o bożym świecie, porzucił wszelkie zastrzeżenia, wszelkie obawy, prawie nie pamiętał o jej urazach. Całował szyję i ramiona Vesli półprzytomny z pożądania. Opamiętał się, gdy ona głośno jęknęła.

Ach, te siniaki! Miała je na całym ciele, gdziekolwiek dotknął, mógł ją urazić.

– To chyba nie jest najbardziej odpowiedni dzień – szeptał spłoszony. – Może powinniśmy zaczekać?

– Nie – odparła Vesla tak zdecydowanie, że aż się zdziwił. – Nie przejmuj się moimi sińcami. Zniosę to. Tylko ty jesteś dla mnie ważny.

Tak oto Vesla porzuciła obronną postawę i czekała na niego z uległością.

– Tak strasznie chcę cię mieć – mówiła żałośnie. – Niczego na świecie tak nie pragnę!

Przygarnął ją do siebie. Vesla nie zdawała sobie sprawy z tego, jak kurczowo zaciska ręce na jego plecach.

Boże, spraw, żebym coś czuła, błagała w duchu. Daj mi tę jedną jedyną chwilę, a już nigdy więcej o nic nie będę prosić. Spraw, bym przeżyła to, co się określa owym słowem, wiesz, którego ja nie mogę wymówić. Pragnę tego, pragnę tego, ze względu na Antonia, bo myślę, że bardzo by go to uszczęśliwiło. A symulować nie chcę, to ma być uczciwa gra. Boże, ten jeden raz o coś cię proszę, dotychczas nigdy specjalnie ci się nie naprzykrzałam, ale teraz masz szansę dowieść, że istniejesz.

Nie, tak nie można! Nie wolno się targować z siłami niebieskimi, to jest jej chwila, jej i Antonia, i niech się nikt do tego nie miesza.

Antonio w jej ramionach? Czy to może być prawda?

Tak, to jest Antonio, jej piękny sen, wykształcony, sympatyczny i urodziwy młody mężczyzna, ukochany przyjaciel, wszystko, o co mogłaby prosić los.

Po raz pierwszy w życiu Vesla przeczuwała, czym może być miłość.

To nie tylko sytuacje intymne, myślała w oszołomieniu, gdy on „rozgrzewał” ją pocałunkami i pieszczotami. Znamy się tak krótko, że można by pomyśleć, iż to właśnie seks, ale nic bardziej mylnego.

Jak długo ja go znam, zaczęła się zastanawiać, kiedy on zbliżał się do centrum, w którym skupiała się cała jego tęsknota. Parę krótkich miesięcy? Ale na początku myślałam, że jest chłopakiem Unni, było mi z tego powodu przykro, zazdrościłam jej. A w ostatnich dniach sprawy potoczyły się gwałtownie… Oj, on… nie, jeszcze nie jestem gotowa! Zaczekaj!

On jednak czekać nie mógł. Vesla przymknęła oczy i przyjęła go.

Antonio jest we mnie i to go uszczęśliwia, wypełnia mnie całą i ja jestem szczęśliwa w jego imieniu, teraz posiadam cały świat, należę do niego, a on należy do mnie, należymy do siebie nawzajem, nasza miłość jest wolna i dlatego silniejsza niż wszystko inne.

Antonio jest taki czuły, z takim szacunkiem się do mnie odnosi, nie może mnie już bardziej uszczęśliwić, to jest szczyt wszystkiego. Czuję jego ruchy, staram się za nim podążać, ale nie wolno mi niczego udawać, czuj, Vesla, czuj, to jest cudowne, niebo niech się schowa w porównaniu z tym, nic się z tym nie może równać!

Mój ukochany Antonio!

Vesla mocno trzymała jego głowę, nie pozwalała mu oderwać ust od swoich warg, chciała, by ją nadal całował, a on był niczym wulkan tuż przed wybuchem, przestał myśleć o czymkolwiek innym, ogarniał świadomością tylko to, co działo się z nimi. I wtedy przyszło spełnienie.

Antonio opadł bez sil. Vesla czuła jego gorący oddech na szyi, nigdy wobec nikogo nie odczuwała takiej bliskości.

Leżała jednak bez ruchu, była w niej pustka i żal.

Nie potrafiła go uszczęśliwić, choć tak strasznie tego pragnęła. Nie umiała towarzyszyć mu do szczytu ekstazy.

Cieszyła się z tej wielkiej miłości, z tego, że on przeżył dobre chwile…

Ale poza tym nic.

Po prostu nic.

– Tak mi przykro – jęknął Antonio, leżąc z rękami na twarzy.

– Nie! – zaprotestowała Vesla głucho. – Było mi dobrze! Cudownie!

– Ale czegoś zabrakło.

Jej milczenie było potwierdzeniem.

– Byłem taki podniecony, Vesla. Jak nigdy przedtem. Ciało nie chciało się podporządkować woli, wszystko stało się tak prędko. Powinienem był na ciebie czekać.

– W takim razie czekałbyś długo – powiedziała cicho.

– To nie musiało tak być. Myślałem, że moja miłość jest wystarczająco mocna, by cię obudzić.

– Moja miłość jest co najmniej tak samo wielka, ale i to nie pomogło.

Milczeli przez chwilę. Oboje zasmuceni. Żadne nie stanęło na wysokości zadania. Każde chciało siebie obarczyć winą za to, że im się nie udało. A przecież tak naprawdę cała odpowiedzialność za to spadała na dwoje zupełnie innych ludzi: na dotkniętego demencją dziadka, a przede wszystkim na matkę Vesli.

– Uważam, że mimo wszystko to i tak był bardzo dobry start. To znaczy, jeśli nadal będziesz chciał ze mną zostać.

Antonio pragnął ją objąć, żeby zaświadczyć, jaką wielką wspólnotę z nią odczuwa, ale trafił w guz na jej czole.

Vesla nie była w stanie powstrzymać krzyku:

– Au!

Antonio się przestraszył i zaraz potem oboje wybuchnęli śmiechem.

Przytulił ją mocno.

– Vesla, kocham cię – powiedział czule.

Ona pieściła końcem języka jego spocone piersi. Czuła smak soli.

– I ja ciebie kocham. Tak bardzo, aż mi to sprawia ból.

– Czy nie dość ci obolałego ciała?