Выбрать главу

— Jeśli chcesz możesz napisać do nich list, dopilnuję, by dotarł do Pola Emonda.

Mat czekał na więcej wyjaśnień, ale nie doczekał się.

— Dziękuję, Matko. — Zdołał zmusić się do krótkiego śmiechu. — Jestem trochę zaskoczony, że mój ojciec nie przyjechał mnie szukać. Jest tego rodzaju człowiekiem, który by tak postąpił.

Nie był pewien, czy sobie czegoś nie wymyślił, zdawało mu się jednak, że Amyrlin zawahała się przez chwilę, zanim odpowiedziała.

— Przyjechał tutaj. Leane rozmawiała z nim.

Strażniczka natychmiast podjęła temat.

— Wtedy nie wiedziałyśmy, gdzie jesteś, Mat. Tak mu też powiedziałam i odjechał, zanim nadeszły śnieżyce. Dałam mu trochę złota, aby ułatwić podróż do domu.

— Bez wątpienia — dodała Amyrlin — będzie zadowolony, jeśli otrzyma od ciebie jakieś wieści. Z pewnością twoja matka również się ucieszy. Daj mi ten list, kiedy już go napiszesz, a ja zajmę się resztą.

Powiedziały mu, ale dopiero wtedy, gdy zapytał.

„I nie wspomniały nic o ojcu Randa. Być może dlatego, iż nie spodziewały się, aby mnie to zainteresowało, a być może dlatego... Niech sczeznę, nie wiem. Któż może odkryć motywy Aes Sedai?”

— Podróżowałem z przyjacielem, Matko. Z Randem al’Thorem. Na pewno go pamiętasz. Czy wiesz, co z nim? Czy wszystko dobrze? Założę się, że jego ojciec również się martwi.

— Na tyle, na ile wiem — powiedziała miękko Amyrlin — chłopiec ma się wystarczająco dobrze, ale kto może ostatecznie wiedzieć? Widziałam go tylko raz, wtedy gdy poznałam ciebie, w Fal Dara. — Odwróciła się do strażniczki. — Zapewne poradzi sobie jeszcze z małym kawałkiem ciasta, Leane. I coś dla zwilżenia gardła, jeżeli ma zamiar tak dużo mówić. Zadbasz, żeby mu to przyniesiono?

Wysoka Aes Sedai wyszła, mrucząc niewyraźnie pod nosem:

— Jak rozkażesz, Matko.

Kiedy Amyrlin ponownie zwróciła się do Mata, uśmiechała się, ale jej oczy były niby niebieski lód.

— Są rzeczy, o których nawet wspominanie może się okazać dla ciebie niebezpieczne, być może nawet w obecności Leane. Kłapanie językiem zabiło więcej mężczyzn niż niespodziewane sztormy.

— Niebezpieczne, Matko?

Nagle zaschło mu w ustach, ale zwalczył ochotę oblizania warg.

„Światłości, ile ona wie o Randzie? Jeśli tylko Moiraine nie dochowała tajemnicy”.

— Matko, nie wiem nic, co mogłoby się okazać niebezpieczne. Z trudem jestem w stanie przypomnieć sobie połowę choćby z tego, co wiedziałem.

— Pamiętasz Róg?

— Jaki róg mianowicie, Matko?

Już stała na nogach i pochylała się nad nim, tak szybko, że niemalże w ogóle nie dostrzegł jej ruchów.

— Zabawiasz się w gierki ze mną, chłopcze, a mogę spowodować, że będziesz łkał i wołał mamusię, by się tobą zaopiekowała. Nie mam czasu na gry, ty zresztą również nie masz. A więc, czy-pamiętasz-Róg?

Owinął się ściśle kocem i musiał przełknąć ślinę, zanim zdołał odpowiedzieć:

— Pamiętam, Matko.

Na pozór rozluźniła się trochę, tylko odrobinę, a Mat zdołał lekko poruszyć ramionami. Czuł się tak, jakby właśnie pozwolono mu powstać z katowskiego pnia.

— Dobrze. To dobrze, Mat. — Powoli usiadła na powrót, nie przestając wpatrywać się w niego badawczo. — Czy wiesz, że jesteś związany z Rogiem? — Wstrząśnięty, bezgłośnie powtórzył słowo „związany” i pokiwał głową. — Nie sądzę, żebyś wiedział. Byłeś pierwszym, który zadął w Róg Valere, po tym jak został on odnaleziony. Dla ciebie wezwie on z grobu martwych bohaterów. Dla kogokolwiek innego jest to tylko zwykły róg... dopóki ty żyjesz.

Wziął głęboki oddech.

— Dopóki żyję — powiedział głuchym głosem, a Amyrlin kiwnęła głową. — Mogłaś pozwolić mi umrzeć. — Tamta ponownie przytaknęła. — Wtedy mogłabyś kazać zadąć weń komukolwiek innemu i wówczas Róg służyłby jemu. — Kolejne skinienie głową. — Krew i popioły! Chcesz, żebym zadął w niego dla ciebie. Kiedy nadejdzie Ostatnia Bitwa, ja będę musiał wezwać bohaterów z grobu, aby walczyli dla ciebie przeciwko Czarnemu. Krew i krwawe popioły!

Wsparła łokieć o poręcz fotela i przycisnęła dłoń do policzka. Jej wzrok nawet na moment nie schodził z jego twarzy.

— Wolisz, żebym wybrała inną możliwość?

Zmarszczył czoło, potem sobie przypomniał, na czym polega ta inna możliwość. Jeśli ktoś inny miałby wydobyć właściwy dźwięk z Rogu...

— Potrzebujesz mnie po to, żebym zadął w Róg? Dobrze, wobec tego zadmę w Róg. Nigdy nie powiedziałem, że tego nie zrobię, nieprawdaż?

Amyrlin westchnęła zirytowana.

— Przypominasz mi wujka Huana. Nikt nigdy nie był w stanie go zaskoczyć. Również uwielbiał grać i zawsze wybrałby raczej zabawę niż pracę. Zginął, wyciągając dzieci z płonącego domu. Nie przestawał wracać po nie, dopóki choć jedno zostało w środku. Podoba ci się takie zachowanie, Mat? Czy będziesz tutaj, kiedy płomienie rozgorzeją wysoko?

Nie był w stanie spojrzeć jej w oczy. Wpatrywał się w swoje palce, szarpiące nerwowo skraj koca.

— Żaden ze mnie bohater. Robię to, co do mnie należy, ale nie jestem żadnym bohaterem.

— Prawie wszyscy, których nazywamy bohaterami, po prostu robili to co uważali, że muszą zrobić. Przypuszczam, że tyle wystarczy. Na razie. Na temat Rogu nie wolno ci rozmawiać z nikim oprócz mnie, mój synu. Ani o twojej więzi z nim.

„Na razie? — pomyślał. — To są wszystkie przeklęte rzeczy, jakich się ode mnie dowiesz, teraz i zawsze”.

— Nie mam zamiaru mówić o tych przeklętych rzeczach niko... — Uniosła brwi, a jego głos stał się z powrotem łagodny. — Nie chcę mówić o tym nikomu. Wolałbym, żeby nikt nie wiedział. Dlaczego chcesz zachować całą tę rzecz w takiej tajemnicy? Czyżbyś nie ufała swoim Aes Sedai?

Przez długą chwilę sądził, że posunął się za daleko. Rysy jej twarzy stwardniały, a spojrzeniem można by rzeźbić styliska toporów.

— Gdybym mogła sprawić, abyśmy wiedzieli o tym tylko ty i ja — powiedziała chłodno — zrobiłabym to. Im większa liczba ludzi wie coś o pewnej rzeczy, tym szybciej się ta wiedza rozpowszechnia, nawet przy zachowaniu maksimum dobrych chęci. Większość świata wierzy, że Róg Valere jest jedynie legendą, a ci, którzy wiedzą więcej, sądzą, że któryś z Myśliwych musiałby go już dawno znaleźć. Ale Shayol Ghoul wie, iż został odnaleziony, a to znaczy, że przynajmniej niektórzy ze Sprzymierzeńców Ciemności o tym wiedzą. Nie wiedzą jednak, gdzie się znajduje, ani nie wiedzą, o ile cieszymy się łaską oświetlającej nas Światłości, kto weń zadął. Czy rzeczywiście pragniesz, by ścigali cię Sprzymierzeńcy Ciemności? Półludzie albo jakiś inny Pomiot Cienia? Oni chcą mieć Róg. Musisz o tym pamiętać. On z równym skutkiem będzie służył sprawie Cienia jak Światłości. Ale żeby mogli go wykorzystać, muszą cię porwać albo zabić. Chcesz się narazić na takie ryzyko?

Mat żałował, że nie ma jeszcze jednego koca, albo chociaż kapy na łóżko dla powstrzymania napadów dreszczy. W pokoju zrobiło się nagle strasznie zimno.

— Próbujesz mi powiedzieć, że Sprzymierzeńcy Ciemności mogą mnie ścigać aż tutaj? Sądziłem, że do Białej Wieży nie mają oni wstępu.

Pamiętał, co Selene mówiła o Czarnych Ajah i zastanawiał się, co Amyrlin powiedziałaby, gdyby jej to oznajmił.

— Wystarczająco dobry powód, żeby tutaj zostać, zgodzisz się? — Wstała i wygładziła suknie. — Odpoczywaj, mój synu. Wkrótce poczujesz się znacznie lepiej.

Cicho zamknęła za sobą drzwi.

Przez długi czas Mat leżał, wpatrując się w sufit. Ledwie zauważył, jak służąca weszła, niosąc dla niego kawałek ciasta i kolejny dzban mleka, a odchodząc, zabrała tacę z pustymi naczyniami. W żołądku burczało mu głośno, gdy do nozdrzy dotarł ciepły zapach jabłek i przypraw, ale na to również nie zwracał uwagi. Amyrlin sądziła, że trzyma go jak owcę w zagrodzie. A Selene...