Выбрать главу

Rebecca zaśmiała się chrapliwie.

– Pamiętasz Śpiącą Laleczkę, Danielu? – spytała Dance. – Theresę Croyton?

Dance zastosowała sztuczkę wykorzystywaną przez przesłuchujących i zaczęła zwracać się do niego po imieniu, dając mu do zrozumienia, że sprzymierza się z nim przeciw wspólnemu wrogowi.

Pell milczał. Przelotnie spojrzał na Rebeccę, po czym przeniósł wzrok z powrotem na agentkę, która ciągnęła:

– Właśnie z nią rozmawiałam.

Na twarzy Rebecki odmalował się szok. – Co?

– Odbyłyśmy długą rozmowę. Dowiedziałam się wielu rzeczy.

Rebecca próbowała ochłonąć.

– Daniel, przecież ona w ogóle z nią nie rozmawiała. Blefuje, żeby uratować tyłek.

Ale Dance spytała:

– Czy tego wieczoru, kiedy włamaliście się z Newbergiem do domu Croytonów, był włączony telewizor i nadawali „Va Banque”? Theresa mówiła, że tak. Kto inny mógłby o tym wiedzieć?

Co to jest Quebec?…

Morderca patrzył na nią w zdumieniu. Dance widziała, że udało się jej skupić na sobie całą jego uwagę.

– Theresa opowiedziała mi o romansach swojego ojca. Zostawiał dzieci na promenadzie w Santa Cruz i spotykał się z kochankami. Kiedyś Croyton zauważył Rebeccę, która rysowała tam portrety, i ją pode rwał. Nawiązali romans. Chciała, żeby się rozwiódł, ale twierdził, że nie może z powodu żony. A więc Rebecca postanowiła ją zabić.

– Och, to idiotyczne! – krzyknęła wściekle Rebecca. – Ona w ogóle nie wie, co mówi.

Dance zauważyła jednak, że udaje gniew. Dłonie i stopy kobiety zdradzały subtelne, lecz wyraźne oznaki stresu. Dance nie miała wątpliwości, że jest na właściwym tropie.

Utkwiła w Pellu spokojne spojrzenie.

– Na promenadzie… Rebecca musiała coś o tobie słyszeć, nie sądzisz, Danielu? Rodzina chodziła tam na pchli targ sprzedawać różne rzeczy i kraść. Sekta przestępców… narobiliście sporo zamieszania. Nazywali was cyganami. Zrobiło się o was głośno. A Rebecca potrzebowała kozła ofiarnego, mordercę. Linda powiedziała mi, że poznaliście się na promenadzie. Sądzisz, że ją uwiodłeś? Nie, było wręcz odwrotnie.

Rebecca, panując nad głosem, powiedziała:

– Zamknij się! Ona kłamie, Da…

– Cicho! – wrzasnął Pell.

– Kiedy przyjąłeś ją do swojego klanu? Niedługo przed morderstwem Croytonów. Parę miesięcy? – ciągnęła nieubłaganie Dance. – Rebecca sama wprosiła się do Rodziny. Nie wydawało ci się to trochę nie spodziewane? Nie zastanawiałeś się dlaczego? Była inna niż pozostali. Linda, Samantha i Jimmy byli dziećmi. Robili, co im kazałeś. A Rebecca? Nie, była niezależna, agresywna.

Dance przypomniała sobie uwagi Winstona Kellogga na temat przywódców sekt.

Kobiety potrafią być równie skuteczne i bezwzględne jak mężczyźni. Często bywają bardziej przebiegle…

Kiedy znalazła się w Rodzinie, od razu się zorientowała, że może wykorzystać też Jimmy’ego Newberga. Wmówiła mu, że Croyton trzyma w domu coś cennego i zasugerowała, żebyście się tam włamali i to ukradli. Mam rację? Widziała, że ma.

– Ale Rebecca ułożyła z Jimmym drugi plan. Po wejściu do domu Croytonów Jimmy miał zabić żonę Croytona, a potem ciebie. Po twojej śmierci razem z Rebeccą mogli przejąć władzę w Rodzinie. Oczywiście ona zamierzała wydać Jimmy’ego policji – może nawet go zabić. William Croyton miał się z nią ożenić, po stosownym okresie żałoby.

– Kochanie, nie. To wszystko…

Pell rzucił się naprzód, chwycił Rebeccę za krótkie włosy i przyciągnął do siebie.

– Nie waż się odzywać ani słowem. Niech mówi dalej!

Jęcząc z bólu, skuliła się i osunęła na podłogę.

Korzystając z chwili nieuwagi Pella, Dance pochwyciła wzrok TJ-a, który niedostrzegalnie skinął głową.

– Rebecca sądziła, że w domu będzie tylko żona Croytona – ciągnęła agentka. – Ale była cała rodzina, bo Theresa symulowała, że jest chora. Cokolwiek się tam wydarzyło – tylko ty wiesz co. Danielu – cokolwiek się wydarzyło, wszyscy zginęli.

Kiedy zadzwoniłeś do Rodziny, żeby powiedzieć, co się stało, Rebecca zrobiła jedyną rzecz, która mogła ją ocalić: wydała cię policji. Aresztowano cię po jej telefonie.

– Bzdura – odparowała Rebecca. – Przecież to ja wyciągnęłam go z więzienia!

Dance parsknęła szyderczym śmiechem. Zwracając się do Pella, powiedziała:

– Bo znów musiała cię wykorzystać, Danielu. Żebyś zabił Mortona. Kilka miesięcy temu zadzwonił do niej i powiedział o swojej książce, „Śpiącej laleczce”. Chciał opisać życie Croytonów przed morderstwem i życie Theresy po nich. Dowiedział się o romansach Crotyona. Pozo stawało tylko kwestią czasu, kiedy ktoś połączy jedno z drugim i domyśli się, że to ona uknuła morderstwo żony Croytona.

Dlatego Rebecca ułożyła plan wyciągnięcia cię z Capitoli. – Dance popatrzyła na Pella spod zmarszczonych brwi. – Nie wiem tylko, jak cię przekonała, żebyś zamordował Mortona. – Obrzuciła gniewnym spojrzeniem Rebeccę, jak gdyby to, co zrobiła jej przyjacielowi Danielowi Pellowi, do głębi ją wzburzyło. – No, jakie kłamstwo tym razem wymyśliłaś?

– Powiedziałaś mi prawdę czy nie? krzyknął do Rebecki Pell. Zanim zdążyła odpowiedzieć, Pell chwycił Walkera, który skulił się z przerażenia. – Twoja książka! Co chciałeś o mnie napisać?

– Nie miała być o panu, tylko o Theresie, Croytonach i dziewczynach z Rodziny. To wszystko. Chciałem pisać o ofiarach, nie o panu.

Pell popchnął go na podłogę.

– Nie, nie! Chciałeś napisać o mojej ziemi!

– Ziemi?

– Tak!

– O czym pan mówi?

– O mojej ziemi, mojej górze. Dowiedziałeś się, gdzie jest, zamierzałeś o tym napisać w książce!

Ach, Dance wreszcie zrozumiała. Ukochana góra Pella. Rebecca przekonała go, że jedyny sposób, aby utrzymać ją w tajemnicy, to zabić Mortona Walkera i zniszczyć jego notatki.

– Nic o niej nie wiem, przysięgam. – Pell uważnie przyjrzał się pisarzowi. Dance widziała, że mu uwierzył.

– Gdybyś zabił Mortona i jego rodzinę, wiesz, co miałoby się potem stać, Danielu? Rebecca zamordowałaby ciebie. I twierdziłaby, że porwałeś ją z hotelu.