O’Neil warknął:
– Przekażcie stanowej, straży Monterey czy kto tam dowodzi akcją, żeby umożliwili nam przejazd. Musimy się tam dostać. Prowadzimy pościg za tym zbiegiem z więzienia. Odbiór.
– Zrozumiałem, detektywie… Chwileczkę… – Na minutę zapadła ci sza. Wreszcie głos w radiu powiedział: – Właśnie dostałem wiadomość od straży pożarnej Watsonville. Nie wiem… Tak, nie ma pożaru w elektrowni. Pali się tylko samochód przed główną bramą. Nie wiem, kto zgłosił jedenaście czterdzieści jeden. Nie ma informacji o żadnych ofiarach. To był fałszywy alarm… Mieliśmy też zgłoszenie z „Jack’s Seafood”. Podejrzany wyciągnął broń i uciekł.
– Cholera, wyczuł nas – mruknął O’Neil.
Dance wzięła mikrofon.
– Zrozumiałam. Czy na miejscu jest jakaś policja?
– Proszę czekać… Tak, jest jeden funkcjonariusz z Watsonville. Reszta to strażacy i służby ratownicze.
– Jeden funkcjonariusz – powtórzyła Dance, marszcząc brwi i z nie dowierzaniem kręcąc głową. – Proszę mu przekazać, że Daniel Pell jest w pobliżu. I jest uzbrojony. Może strzelać do niewinnych osób i funkcjonariuszy.
– Zrozumiałem. Przekażę.
Dance zastanawiała się, jak policjant poradzi sobie w pojedynkę; najgroźniejszym przestępstwami w Moss Landing były kradzieże samochodów i łodzi oraz jazda po pijanemu.
– Słyszałeś wszystko, TJ?
– Kurwa! – padła odpowiedź z głośnika. TJ nie przejmował się zasadami komunikacji radiowej.
O’Neil ze złością wcisnął mikrofon do uchwytu.
Ich prośba o otwarcie ruchu nie przyniosła żadnego skutku.
– Spróbujmy się tam jakoś przecisnąć – powiedziała Dance. – Najwyżej trzeba będzie wyklepać samochód.
O’Neil skinął głową. Włączył syrenę, ruszając piaszczystym i kamienistym poboczem, które w niektórych miejscach było niemal nieprzejezdne.
Ale kawalkada policyjnych aut zaczęła się wolno posuwać naprzód.
Rozdział 16
Kiedy dotarli do Moss Landing, po Pellu i jego dziewczynie nie było śladu.
Dance i O’Neil zaparkowali, a chwilę potem zjawił się TJ, zatrzymując samochód obok spalonego forda thunderbirda, który wciąż się tlił.
– Samochód Pella – zauważyła Dance. – Skradziony w piątek w Los Angeles. – Poleciła TJ-owi znaleźć kierownika restauracji „Jack’s Seafood”.
Policjant z Watsonville, O’Neil i pozostali funkcjonariusze rozeszli się w poszukiwaniu świadków. Wiele osób uciekło, prawdopodobnie przestraszywszy się ognia i przeraźliwego ryku syreny w elektrowni – być może sądząc, że doszło do awarii reaktora jądrowego.
Dance przesłuchała kilku ludzi w pobliżu elektrowni. Z ich zeznań wynikało, że turkusowy ford thunderbird ruszył spod „Jack’s Seafood”, przejechał przez most i nagle zatrzymał się przed elektrownią. Wyskoczyli z niego muskularny mężczyzna i blondynka, a zaraz potem samochód buchnął ogniem.
Według jednego ze świadków para uciekinierów przebiegła przez drogę w kierunku wybrzeża, ale nikt nie widział, co się potem z nimi stało. Przypuszczalnie to Pell zadzwonił pod 911, żeby zgłosić pożar w elektrowni i poinformować o dwóch ofiarach śmiertelnych oraz wielu rannych.
Dance rozejrzała się wokół. Pell i dziewczyna potrzebowali drugiego samochodu; nie mogli stąd uciec pieszo. Jej wzrok zatrzymał się na zatoce. Ze względu na zakorkowaną drogę logiczniej byłoby ukraść łódź. Zebrała kilku miejscowych funkcjonariuszy, pobiegła z nimi na drugą stronę autostrady i przez piętnaście minut gorączkowo wypytywała ludzi na brzegu, usiłując się dowiedzieć, czy Pell nie ewakuował się drogą wodną.
Strata czasu.
Wracając na autostradę, Dance zauważyła sklepik naprzeciwko elektrowni – budkę z pamiątkami i słodyczami. Na drzwiach wisiała tabliczka ZAMKNIĘTE, ale wydawało się jej, że przez szybę dostrzegła twarz kobiety.
Czyżby w środku był z nią Pell?
Dance przywołała gestem jednego z zastępców szeryfa, podzieliła się z nim swoimi przypuszczeniami i razem podeszli do drzwi. Dance zastukała. Nikt nie odpowiedział.
Gdy zapukała ponownie, drzwi powoli się uchyliły. Tęga kobieta o krótkich, kręconych włosach, obrzucając zaniepokojonym spojrzeniem ich ręce spoczywające na broni, spytała w popłochu:
– Słucham?
Patrząc w głąb ciemnego wnętrza, Dance poprosiła:
– Mogłaby pani wyjść ze sklepu?
– Mm, tak, oczywiście.
– Czy w środku jest ktoś jeszcze?
– Nie. Dlaczego…
Zastępca szeryfa wpadł do budki i włączył światło. Dance ruszyła za nim. Po krótkim przeszukaniu okazało się, że sklepik jest pusty. Dance odwróciła się do kobiety.
– Przepraszam, że panią niepokoiliśmy.
– Nic nie szkodzi. Dokąd uciekli?
– Ciągle prowadzimy poszukiwania. Widziała pani, co się stało?
– Nie, byłam w sklepie. Kiedy wyjrzałam, palił się samochód. Przy pomniałam sobie, jak kilka lat temu palił się zbiornik z ropą. To było straszne. Była tu pani wtedy?
– Owszem. Widziałam pożar z Carmel.
– Wiedzieliśmy, że zbiornik jest pusty. Albo prawie pusty. Ale wszyscy okropnie się bali. I te kable. Prąd może być naprawdę straszny.
– Sklep jest nieczynny?
– Tak. I tak chciałam dzisiaj wyjść wcześniej. Nie wiedziałam, jak długo autostrada będzie zamknięta. Niewielu turystów ma ochotę kupować słodycze, kiedy po drugiej stronie drogi pali się elektrownia.
– Pewnie tak. Ciekawa jestem, dlaczego pytała pani, dokąd uciekli.
– Och, przecież to niebezpieczny człowiek! Mam nadzieję, że szybko zostanie aresztowany.
– Ale powiedziała pani „uciekli”. Skąd pani wie, że to byli „oni”?
Chwila ciszy.
– No…
Dance uśmiechała się, lecz patrzyła jej prosto w oczy.
– Twierdziła pani, że niczego nie widziała. Wyjrzała pani ze sklepu dopiero, gdy włączyła się syrena.
– Chyba z kimś rozmawiałam. Przed sklepem.