Выбрать главу

Miasteczka miały urok swojskiej prostoty i bogatą historię. Stanowiły także jej rewir jako część środkowozachodniego regionu CBI.

Zobaczyła tablicę zachęcającą turystów do odwiedzenia winnicy w Morgan Hill i coś przyszło jej na myśl.

Zadzwoniła do Michaela O’Neila.

– Cześć – powitał ją.

– Zastanawiałam się nad tym kwasem znalezionym w thunderbirdzie w Moss Landing. Wiesz już coś?

– Technicy Petera pracują nad tym, ale nie mają jeszcze nic konkretnego.

– Ilu ludzi przeszukuje sady i winnice?

– Około piętnastu ze stanowej, pięciu od nas, parę osób z Salinas. Niczego nie znaleźli.

– Mam pomysł. Co to dokładnie za kwas?

– Zaczekaj.

Spoglądając to na drogę, to na leżący na kolanach notatnik, zapisała niezrozumiałe nazwy, które jej podyktował.

– Czyżby kinezyka już ci nie wystarczała? Chcesz też opanować kryminalistykę?

– Mądra kobieta zna swoje słabe strony. Niedługo się odezwę.

Dance wcisnęła przycisk szybkiego wybierania numeru i usłyszała sygnał telefonu dzwoniącego w odległości trzech tysięcy kilometrów. Po chwili rozległ się trzask.

– Amelia Sachs.

Cześć, tu Kathryn.

– Co u ciebie?

– Bywało lepiej.

– Wyobrażam sobie. Jesteśmy na bieżąco z twoją sprawą. Jak się czuje ten funkcjonariusz? Ten poparzony?

Dance zdziwiła się, że Lincoln Rhyme, znany kryminalistyk z Nowego Jorku, i Amelia Sachs, jego partnerka i detektyw nowojorskiego departamentu policji, śledzą przebieg pościgu za Pellem.

– Niestety, niedobrze.

– Rozmawialiśmy o Pellu. Lincoln pamięta jego sprawę. Z dziewięć dziesiątego dziewiątego. Kiedy wymordował tę rodzinę. Robicie jakieś postępy?

– Marne. Jest inteligentny. Zbyt inteligentny.

– Zorientowaliśmy się z wiadomości. Jak dzieci?

– Dobrze. Ciągle czekamy na wasze odwiedziny. Moi rodzice też. Chcą poznać was oboje.

Sachs parsknęła śmiechem.

– Postaram się go przywieźć. A to niełatwe zadanie.

Lincoln Rhyme nie lubił podróżować. Nie z powodu kłopotów związanych z niepełnosprawnością (był tetraplegikiem). Po prostu nie lubił nigdzie jeździć.

Dance poznała Rhyme’a i Sachs przed rokiem, gdy prowadziła kurs w Nowym Jorku i na ich prośbę pomogła im w śledztwie. Odtąd byli w kontakcie. Szczególnie mocna więź połączyła ją z Sachs. Kobiety pełniące trudną służbę w policji często stawały się sobie bliskie.

– Masz jakieś informacje o naszym drugim znajomym? – zapytała Sachs.

Miała na myśli przestępcę, którego ścigali razem w Nowym Jorku. Zdołał im się wymknąć i zniknął, prawdopodobnie uciekając do Kalifornii. Dance otworzyła sprawę w CB1, ale trop się urwał i możliwe, że przestępcy nie było już w kraju.

– Niestety nie. Nasze biuro w Los Angeles ciągle próbuje coś zna leźć. Ale dzwonię w innej sprawie. Lincoln jest wolny?

– Zaczekaj chwileczkę. Jest tu obok.

Usłyszała trzask, a potem w słuchawce odezwał się głos Rhyme’a. Kathryn.

Rhyme nie byt człowiekiem skłonnym do pogaduszek, ale rozmawiał z nią przez kilka minut – oczywiście nie o dzieciach ani o jej życiu osobistym. Interesowały go sprawy, nad którymi pracowała. Rhyme był naukowcem i nie miał cierpliwości do, jak to określał, „ludzkiej” strony policyjnej roboty. Mimo to podczas ich współpracy zaczął rozumieć i doceniać wartość kinezyki (choć zaraz zaznaczał, że opiera się ona na metodologii naukowej, a nie na, pożal się Boże, przeczuciach).

– Szkoda, że cię tu nie ma – rzekł. – Mam świadka w sprawie wielo krotnego morderstwa i marzę, żebyś go wzięła w obroty. Mogłabyś na wet użyć gumowego węża.

Wyobraziła go sobie siedzącego na czerwonym wózku z elektrycznym napędem, wpatrzonego w płaski ekran podłączony do mikroskopu albo komputera. Uwielbiał dowody rzeczowe, tak jak ona uwielbiała przesłuchania.

– Też żałuję. Ale mam pełne ręce roboty.

– Podobno. Kogo tam macie w laboratorium?

– Petera Benningtona.

– Ach, jasne, znam go. Zaczynał w Los Angeles. Był na moim seminarium. Dobry fachowiec.

– Mam pytanie dotyczące Pella.

– Nie ma sprawy. Słucham.

– Jest dowód, który może nas doprowadzić do jego kryjówki albo powiedzieć coś o jego planach – być może Pell chce zatruć jedzenie. Ale sprawdzenie jednego i drugiego wymaga wysłania sporych sił. Muszę wiedzieć, czy jest sens angażować tylu ludzi. Powinniśmy wykorzystać ich gdzie indziej.

– Co to za dowód?

– Postaram się wyraźnie przeczytać. – Przenosząc wzrok z drogi na notatki, wyrecytowała: – Kwas karboksylowy, etanol, kwas jabłkowy, aminokwas i glukoza.

– Daj mi chwilę.

Usłyszała, jak rozmawia z Amelią Sachs, która zapewne zaczęła szukać odpowiedzi w jednej z prywatnych baz danych Rhyme’a. Wszystko świetnie słyszała; w przeciwieństwie do innych rozmówców, kryminalistyk nie mógł ręką przesłaniać słuchawki, mówiąc do kogoś innego.

– Zaczekaj, właśnie przeglądam listę…

– Możesz do mnie oddzwonić – powiedziała Dance. Nie spodziewała się uzyskać natychmiastowej odpowiedzi.

– Nie… jeszcze momencik… Gdzie znaleziono tę substancję?

– Na podłodze samochodu Pella.

– Hm, w samochodzie. – Na chwilę zapadła cisza. Potem Rhyme zaczął mruczeć coś pod nosem. Wreszcie spytał: – Czy Pell przypadkiem nie był przedtem w rybnej restauracji? Albo w brytyjskim pubie?

Zaśmiała się głośno.

– Zgadza się, w rybnej. Jak na to wpadłeś?