Выбрать главу

– Wiadomo, po co to zrobił? – zapytał Kellogg.

– Nie.

– Jak ją znalazł?

– Jej szefowa powiedziała, że Susan wyszła z biura wczoraj około piątej. Umówiła się na drinka z przyszłym klientem.

– Myślisz, że to Pell?

O’Neil wzruszył ramionami.

– Nie mam pojęcia. Szefowa nie wiedziała, kto to był. Może Pell ich zobaczył i zaczął śledzić.

– Najbliższa rodzina?

– Tu chyba nie ma nikogo – powiedział funkcjonariusz wydziału koronera. – Jej rodzice mieszkają w Denver. Kiedy wrócę na komisariat, zadzwonię do nich.

– Czas śmierci?

– Wczoraj wieczorem, między siódmą a dziewiątą. Więcej będę wie dział po sekcji.

Pell pozostawił niewiele dowodów poza kilkoma niewyraźnymi odciskami stóp na piasku, prowadzącymi w kierunku plaży i urywającymi się w pożółkłej trawie na wydmach. Nie widać było żadnych innych śladów stóp ani opon.

Co było w tych skradzionych dokumentach? Co chciał przed nimi ukryć?

Kellogg obchodził cały teren dookoła, starając się rozeznać w miejscu zbrodni, może oglądając je pod kątem swojej specjalności – mentalności sekciarskiej.

Dance powiedziała O’Neilowi o przypuszczeniach Rebecki, że Pell zamierzał zdobyć „coś grubszego”, pragnąc zapewne kupić ziemię i stworzyć sobie enklawę.

– Linda wspomniała o „szczycie góry”. A „coś grubszego” mogło oznaczać włamanie do Croytonów. – Podzieliła się z nim swoim podejrzeniem, że Pell mógł ukryć łupy w samochodzie.

– Wydaje mi się, że po to wchodził na strony Visual-Earth. Żeby obejrzeć to miejsce.

– Ciekawa hipoteza przyznał O’Neil. Gdy razem z Dance pracowali nad sprawą, często urządzali sobie burzę mózgów. Zdarzało im się stawiać naprawdę dziwaczne hipotezy. Niektóre z nich jednak okazywały się słuszne.

Dance poleciła TJ-owi sprawdzić, co się stało z samochodem, z którego Pell korzystał w dniu morderstwa Croytonów, oraz czy sporządzono spis zawartości pojazdu.

– Dowiedz się też, czy Pell ma jakąś nieruchomość w stanie.

– Robi się, szefowo.

Dance rozejrzała się.

– Dlaczego porzucił samochód akurat tutaj? Mógł pojechać na wschód, ukryć go w lesie i przez parę dni nikt by go nie znalazł. Tu jest o wiele bardziej widoczny.

Michael O’Neil wskazał wąskie molo wychodzące na ocean.

– Thunderbird jest nie do użytku. Forda focusa też już się na pewno pozbył. Może uciekł łodzią.

– Łodzią? – zdziwiła się Dance.

– Jego ślady prowadzą na brzeg. W kierunku drogi nie ma żadnych.

Kellogg kiwał głową, ale powoli, co świadczyło, że jest innego zdania.

– Nie sądzisz, że trudno byłoby przycumować na tak wzburzonym morzu?

– Nie komuś, kto wie, co robić.

– A ty byś potrafił?

– Ja? Jasne. Wszystko zależy od wiatru.

Na chwilę zapadło milczenie. Winston Kellogg przyglądał się okolicy. Zaczynało mocno padać, ale nie zwracał na to uwagi.

– Moim zdaniem zaczął iść w tamtą stronę z jakiegoś powodu, może po to, żeby nas wprowadzić w błąd. Ale potem zawrócił i przez wydmy wydostał się na drogę, a tam spotkał się ze swoją wspólniczką.

Sformułowania w rodzaju „moim zdaniem” i „wydaje mi się” Dance nazywała środkami werbalnego znieczulenia. Używa się ich, by złagodzić ostrość wygłoszonej krytyki albo wypowiedzi wyrażającej odmienne zdanie. Nowy nie miał ochoty otwarcie sprzeciwić się O’Neilowi, lecz najwyraźniej nie zgadzał się z jego hipotezą na temat ucieczki łodzią.

– Dlaczego tak sądzisz? – zapytała Dance.

– Z powodu starego wiatraka.

Przy skręcie z autostrady w drogę prowadzącą na plażę znajdowała się nieczynna stacja benzynowa pod ozdobnym piętrowym wiatrakiem. Ile może mieć lat? Chyba czterdzieści czy pięćdziesiąt. W dystrybutorach są tylko dwa okienka na cenę – jak gdyby nikt nie przypuszczał, że benzyna może kiedykolwiek kosztować więcej niż dziewięćdziesiąt dziewięć centów.

– Pell zna teren – ciągnął Kellogg. – Jego wspólniczka prawdopodobnie jest z innych stron. Wybrał to miejsce, bo jest opuszczone i charakterystyczne. „Skręć obok wiatraka”. Nie można go nie zauważyć.

Mina O’Neila zdradzała, że argumenty agenta nie trafiły mu do przekonania.

– Możliwe. Oczywiście gdyby to był jedyny powód, należałoby się zastanowić, dlaczego nie wybrał punktu położonego bliżej miasta. Wspólniczka mogłaby tam łatwiej trafić, poza tym wokół miasta nie brakuje opuszczonych miejsc. Pamiętaj, że lexus był kradziony, a w bagażniku leżał trup. Na pewno chciał się go jak najszybciej pozbyć.

– Fakt, to logiczne – przyznał Kellogg. Rozejrzał się, mrużąc oczy w gęstej mżawce. – Ale skłaniałbym się ku innej wersji. Wydaje mi się, że nie przyjechał tu z powodu mola, ale dlatego, że to plaża, w dodatku pusta. Nie jest typem zabójcy dokonującym rytualnych mordów, ale większość przywódców sekt ma różne mistyczne ciągoty. Często związane z wodą. Coś się tu musiało dokonać, może nawet jakiś obrzęd. Przy puszczam, że brała w nim udział ta kobieta. Może po morderstwie uprawiali seks, może zdarzyło się coś innego?

– Co?

– Trudno powiedzieć. Podejrzewam, że tu się spotkali. Bez względu na to, co zamierzał zrobić.

– Ale nie ma śladów drugiego samochodu – zauważył O’Neil. – I żadnego dowodu, że Pell zawrócił i poszedł w stronę drogi. Musiałby coś zostawić.

– Możliwe, że zatarł ślady – odparł Kellogg, wskazując na odcinek pokrytej piaskiem drogi. – Ten kawałek nie wygląda naturalnie. Mógł go zamieść szczotką albo liśćmi. Może nawet miotłą. Kazałbym prze kopać cały teren.

O’Neiclass="underline"

– Wydaje mi się, że nie zaszkodzi sprawdzić skradzionych łodzi. I wolałbym, żeby kryminalistyka najpierw przeszukała molo.

Wymiana piłek trwała nadal. Agent FBI skontrował:

– Przy tym wietrze i deszczu… Naprawdę uważam, że powinniśmy zacząć od drogi.

– Wiesz, Win, ja sądzę, że weźmiemy się za molo.

Kellogg przechylił głowę, co oznaczało: to twoi ludzie, ja się wycofuję.