– Teraz wiem dlaczego na mój widok dzieci krzyczą i zaczynają uciekać. Gdzie Stowe?
– W środku. Kiedy się dowiedzieliśmy, że masz Yosta, chciałam biec na pomoc. ale McNab kazał mi zostać. Agentka Stowe też została.
– Dobrze zrobiłyście. McNab też. Co z Jacobym?
– Nie wiem. Stowe rozmawiała z ludźmi z pogotowia. Yost wstrzyknął mu w serce jakiś ciężki barbiturant. Dallas, mówię ci, zwalił się na ziemię jak kłoda. Zanim ze Stowe do niego dobiegłyśmy, jego serce przestało bić. Wezwałyśmy pogotowia. przyjechali natychmiast. Złapali puls, ale kiedy zakrywali go ekranem, był ciągle nieprzytomny.
– Nawet ktoś tępy i zaślepiony ambicją nie zasługuje na taką śmierć. Za mną, Peabody. Dopilnuj, żeby nie kręcili się tu postronni. I żadnych rozmów z mediami.
Eye weszła do środka. Przyjaciółka Triny siedziała na podłodze. Odchyliła w tył głowę, a w dłoni trzymała wielką szklankę wypełnioną po brzegi czymś, co wyglądało jak czerwone wino. Nie przestając popijać, uśmiechnęła się niepewnie.
– Dobrze się pani czuje? Może wezwać pogotowie albo podać pani jakieś leki? – spytała Eye.
Kobieta zatrzymała szklankę w pół drogi.
– To jedyne lekarstwo, jakiego mi potrzeba. Zamierzam to teraz wypić, a potem wrócę do domu i położę się spać.
– Zorganizuję dla pani transport. Proszę pamiętać, że na razie nie wolno pani z nikim rozmawiać o tym, cozaszło tu dziś rano.
– Tak, wiem. Wspominaliście coś na ten temat. – Nic odrywała wzroku od twarzy Eve. – Mam tu coś, co zmniejszy opuchliznę i sińce. To znakomity preparat, stosuje się go po operacjach plastycznych. Dać pani próbki?
– Dziękuję, nic mi nie jest. Gdzie agentka Stowe?
– Na zapleczu.
– Proszę na razie tu zostać – powiedziała Eye, kierując się w stronę magazynów.
Stowe, rozmawiając przez kieszonkowe łącze, nerwowo krążyłąmiędzy pudłami.
– Proszę mnie informować o jego stanie. Przez cały czas jestem pod tym numerem. Dziękuję.
– Jak Jacoby? – zapytała Eye.
– Jest w śpiączce. – Stowe schowała łącze do kieszeni.- Stan krytyczny. Chodzi o serce, być może potrzebny będzie przeszczep. Yost trafił go w samo serce. Po prostu wyłączył go jak androida. Powinnam z nim być. To mój kolega. Chciałam się z tobą zobaczyć, musimy porozmawiać. Nic nie mówiłam Jacoby”emu. Pewnie sam coś zwęszył i kazał mnie śledzić. Nie wspominałam mu o naszym układzie. Zaufałam ci.
– Gdybym wątpiła w twoje zaufanie, Yost nie czekałby na ciebie w areszcie. Idź, powinnaś z nim porozmawiać.
Stowe spojrzała na Eye.
– Ty go wyśledziłaś, zorganizowałaś całą operację i w końcu go dopadłaś. Należy do ciebie, Dallas.
– Zawarłyśmy umowę. Ty dotrzymałaś słowa, więc i ja go dotrzymam. Jest w centrali, pod specjalnym nadzorem. Spodziewają się twojej wizyty.
Siowe kiwnęła głowa.
– Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała pomocy FBI, możesz na mnie liczyć.
– Będę pamiętać. Opóźnij jego rozmowę z adwokatem, „ ile się da. Postaraj się, żeby się z nikim nie kontaktował co najmniej do drugiej w nocy. Spóźnisz się do centrali, papiery gdzieś się zapodzieją, nie będziesz mogła go do siebie przetransportować.
– Gdybym nie potrafiła przeciągnąć tego o czternaście godzin, nie byłabym pracownikiem rządowym. Nikt się od niego nie dowie o twojej operacji. Daj znać, kiedy będziesz chciała go przesłuchać w sprawie tych dwóch morderstw. To od niego? – zapytała, wskazując nos Eye.
– Uderzyłam się, kiedy go ściągałam na ziemię.
– Powinnaś przyłożyć opatrunek z lodu.
– Nie gadaj.
– Dziękuję za współpracę. – Stowe wyciągnęła rękę. – To była prawdziwa przyjemność, porucznik Dallas.
– Wzajemnie, agentko Stowe.
Eve poleciła asystentce odnaleźć najbliższy sklep całodobowy i kupić trochę lodu. Peabody z premedytacją złamała rozkaz i udała się prosto do apteki, skąd przyniosła opatrunek chłodzący nasączony środkiem ściągającym oraz proszki przeciwbólowe.
– Gdzie lód?
– To lepsze od lodu.
– Sierżancie Peabody…
– Pani porucznik, jeśli prawidłowo założy pani opatrunek, nie będzie widać opuchlizny, a to znaczy, że Roarke nie odeśle pani na pogotowie ani się nie uprze, żeby osobiście udzielać pierwszej pomocy. Obie te opcje wzbudzają pani niechęć, więc w celu uniknięcia dalszych nieprzyjemności sugeruję, żeby skorzystała pani z tego, co mam.
– Dobrze powiedziane, Peabody. Naprawdę dobrze. Nie cierpię cię, ale to było dobrze powiedziane. – Eye wzięła od niej pudełko, wyjęła instrukcję i krzywiąc twarz, przyjrzała się opatrunkowi. – Co to ma być, do ciężkiej cholery?!
– Ja to zrobię. – Peabody wyjęła zawartość z pudełka. – Dallas, stój spokojnie. – Sprawnie zdjęła pasek zabezpieczający i umieściła chłodny opatrunek na spuchniętym nosie Evye. Ulga była natychmiastowa. Niestety, zadowolenie Eye minęło równie szybko. Wystarczyło jedno spojrzenie w lustro.
– Wyglądam jak idiotka.
– Owszem – zgodziła się Peabody, podziwiając biały pasek naklejony na twarzy Eye. – Bez tego nie wyglądałaś lepiej. Masz okulary przeciwsłoneczne?
– Nie, jakoś nigdy nie mogę ich znaleźć.
– Weź moje. – Peabody wyjęła z kieszeni okulary i ochoczo ofiarowała je przełożonej. – Lepiej – stwierdziła, kiedy Eye wsunęła je na nos. – Trochę lepiej. Przynieść wody do popicia proszków?
– Nie będę łykać żadnych proszków.
– Ten opatrunek szybciej działa po zażyciu środka prie bólowego.
Choć podejrzewała, że to kłamstwo, Eve połknęła maleńką błękitną pigułkę.
– Już. Siostro Peabody, czy mogę wracać do pracy.
– Oczywiście, pani porucznik. To najlepsze, co może pani teraz zrobić.
Najpierw wstąpiła do szpitala, żeby sprawdzić, jak się miewa Lane. Cały czas spał. W karcie określono jego stan jako zadowalający. Utrzymywano, że wystąpiła u niego silna reakcja alergiczna i dlatego objęto go kwarantanną. Nikomu nie wolno było się do niego zbliżać.
Eve dowiedziała się, że matka była u niego dwa razy i przyglądała mu się przez szybę. Liza Trent pojawiła się raz i pozostała niecałe pięć minut.
Nikt więcej go nie odwiedzał, a jeśli już, to jakimś cudem ominął procedurę i nie wpisał się na karcie gości. Eye miała nakaz. Dzięki temu bez problemu udostępniono jej dyskietki zabezpieczające, na których zarejestrowano wszystko, co działo się na piętrze Lane”a.
– Michel Gerade – powiedziała, oglądając zapis w syoim gabinecie. Stał i marszcząc czoło, patrzyi przez szybę na Lane”a.-Ładnie z jego strony, że odwiedził chorego kumpla.
– Nie wygiąda na zmartwionego. Raczej się wkurzył.
– I nie przyniósł żadnego prezentu, prawda? Mamy dowód, że Gerade jest w Nowym Jorku. Jeśli weźmie udział w skoku, będzie można podłączyć go do sprawy Yosta i oskarżyć o udział w spisku mającym na celu morderstwo. I nie pomoże mu immunitet dyplomatyczny.
Pokazał się ktoś od Naplesów?
Nie. Założę się, że losowali, kto uda się z misją, i to Gerade wyciągnął słomkę. Chcieli sprawdzić, czy Lane faktycznie jest w szpitalu. Zobaczcie, podchodzi do dyżurki, próbuje wyciągnc od pielęgniarek informacje o jego stanie. Cóż za troskliwy przyjaciel. Uroczy, patrzcie, jak ją czaruje. Siostrzyczka daje się przekonac, sprawdza kartę i mówi mu to, co jej przykazaliśmy. Ostra reakcja alergiczna. Chory jest pod wpływem lekkich środków uspokajających i musi leżeć przez czterdzieści osieiii godzin, podczas których przeprowadzane są testy.
Eye patrzyła, jak Gerade podchodzi do windy.
– Nie spodoba im się to, ale przecież nie odwołają tak długo przygotowywanej akcji tylko dlatego, że jeden z nich leży nieprzytomny w szpitalu. Zresztą i tak zrobił już swoje.