Выбрать главу

— Zlikwidujemy go — odparła.

No, mógłbym opowiedzieć parę historyjek — pomyślał Leo. I na dokładkę udupić przy okazji małego Brucie. Już otwierał usta, by dokonać dzieła zniszczenia, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język. Opuścił wzrok na swoje paznokcie i zapytał obojętnie:

— A co się wtedy stanie z czworaczkami?

Wiceprezes zmarszczyła brwi, jakby ugryzła coś bardzo gorzkiego.

— To jest najtrudniejszy problem.

— Najtrudniejszy? Dlaczego? Po prostu pozwólcie im odejść. Właściwie — Leo z całych sił starał się ukryć rosnące podniecenie — to gdyby GalacTech wypuścił ich teraz, jeszcze przed końcem roku podatkowego, mógłby doliczyć to, co uznałby za zainwestowane w nich pieniądze, do strat na Rodeo. Ostatni prztyczek dla Orientu IV — Leo uśmiechnął się kusząco.

— Dać im odejść? Dokąd? Najwyraźniej zapomniał pan, panie Graf, że większość z nich to jeszcze dzieci.

Leo zawahał się.

— Starsi zaopiekowują się młodszymi, już to przecież robią… Może na kilka lat byłoby możliwe przeniesienie ich do jakiegoś innego sektora, gdzie dałoby się odliczyć straty związane z ich utrzymaniem od podatku. Nie powinno to kosztować GalacTechu dużo więcej niż emerytury, to przecież tylko kilka lat…

— Fundusz emerytalny sam się utrzymuje — zauważył księgowy Gavin.

— A moralne zobowiązania? — rzucił zdesperowany Leo. — Przecież GalacTech musi się przyznać do jakichś moralnych zobowiązań względem nich. W końcu to my ich stworzyliśmy.

Po minie pani wiceprezes poznał, że porusza się po bardzo cienkim lodzie, ale jeszcze nie rozumiał wszystkiego.

— Moralne zobowiązania, rzeczywiście — zgodziła się Apmad, zaciskając dłonie. — Ale czy nie przeoczył pan faktu, że doktor Cay uczynił te stworzenia płodnymi? To nowy gatunek; on nazwał je jednak Homo ąuadrimanus, a nie Homo sapiens, podgatunek ąuadrimanus. Był genetykiem, więc można założyć, że wiedział, co robi. A co z moralnymi obowiązkami GalacTechu względem społeczeństwa? Czy może pan sobie wyobrazić, jak ono zareaguje, kiedy te stworzenia ze wszystkimi ich problemami zostaną po prostu wepchnięte do istniejących systemów społecznych? Jeżeli uważa pan, że ludzie przesadnie reagują na skażenia chemiczne, to proszę sobie wyobrazić reakcję wywołaną możliwością skażenia genetycznego!

— Skażenie genetyczne? — wymamrotał Leo, usiłując nadać temu określeniu jakieś racjonalne znaczenie. Brzmiało imponująco.

— Jeżeli projekt Cay okaże się najkosztowniejszą pomyłką GalacTechu, podejmiemy odpowiednie kroki. Stworzenia Caya zostaną wysterylizowane i umieszczone w jakimś odpowiednim miejscu, żeby mogły dożyć końca swoich dni w spokoju. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale chyba najlepsze z możliwych.

— Wyst… — Leo zająknął się. — A jaką zbrodnię oni właściwie popełnili, żeby skazywać ich na dożywotnie więzienie?

I gdzie, skoro zamknie się Rodeo, znajdziecie lub zbudujecie drugi odpowiedni habitat? Jeżeli martwi się pani o wydatki, dopiero to będzie kosztowne.

— Umieści się ich oczywiście na planecie, za drobny ułamek tej sumy.

Wizja Silver, czołgającej się po podłodze niczym ptak ze złamanymi skrzydłami, doprowadziła Lea do wybuchu.

— To obrzydliwe! Będą przecież zupełnymi kalekami.

— Obrzydliwością — warknęła Apmad — było przede wszystkim ich stworzenie. Dopóki śmierć doktora Caya nie sprawiła, że ten dział dostał się pod moje kierownictwo, nie miałam pojęcia, że te jego badania biologiczne oznaczają tak głęboką interwencję w ludzkie geny. Mój ojczysty świat uciekł się do niezwykle bolesnych, drakońskich środków, by uzyskać pewność, że nasza baza genetyczna nie zostanie skażona przez jakieś przypadkowe mutacje. Wprowadzanie takich mutacji z rozmysłem, celowo, wydaje mi się najgorszą zbrodnią… — Przez chwilę łapała oddech. Wysiłkiem woli opanowała emocje, nie udało się jej tylko uspokoić bębniących nerwowo o blat palców. — Rzeczą, którą naprawdę należałoby zrobić, jest eutanazja. Na pierwszy rzut oka wydaje się to potworne, ale w perspektywie mogłoby się okazać znacznie mniej okrutne.

Księgowy Gavin, wiercąc się nerwowo, rzucał swojej szefowej niepewne uśmiechy. Jego brwi uniosły się z zaskoczenia, opuściły z rozczarowania i w końcu uniosły z powrotem; może nie przejmował się jej słowami. Leo nie sądził, żeby żartowała, ale Gavin dodał niedbałym tonem:

— To rzeczywiście byłoby bardziej opłacalne. Gdyby to zrobić przed końcem roku podatkowego, można by faktycznie wszystkie koszty wpisać jako stratę. Absolutną.

Leo czuł się tak, jakby nagle uwięziły go szklane ściany.

— To są przecież ludzie… Dzieci… To byłoby morderstwo…

— Nie, nie byłoby — zaprzeczyła Apmad. — Może byłoby to odrażające, ale nie byłoby morderstwem. To drugi powód, dla którego zlokalizowano projekt Cay na orbicie Rodeo. Oprócz izolacji fizycznej Rodeo znajduje się także w izolacji prawnej. Jest wynajęte na dziewięćdziesiąt dziewięć lat i jedyne, co obowiązuje na tym terenie, to reguły GalacTechu. Mam wrażenie, że jest to nie tyle wynik przezorności firmy, co starań doktora Caya, żeby nikt nie przeszkadzał w realizacji jego planów. Jeśli jednak GalacTech postanowi nie definiować pracowników Caya jako istot ludzkich, firmowe przepisy odnoszące się do zbrodni ich nie obejmą.

— Naprawdę? — Bannerji nieco się rozjaśnił.

— A jak właściwie GalacTech ich określa? — zainteresował się Leo. — W sensie prawnym.

— Popłodowe eksperymentalne kultury komórkowe — oznajmiła Apmad.

— A jak się nazywa ich zamordowanie? Wsteczna aborcja? Nozdrza Apmad zadrgały.

— Po prostu pozbycie się.

— Albo — Gavin spojrzał ironicznie na Bannerjiego — wandalizm. Jedyne, czego się wymaga, to kremacja. Eksperymentalna kultura ma zostać poddana kremacji, głosi obowiązujący przepis IGS.

— Wyślijcie ich w słońce — zaproponował Leo. — Będzie jeszcze taniej.

Van Atta pogłaskał się lekko po podbródku i niespokojnie spojrzał na Lea.

— Uspokój się. Omawiamy tylko hipotetyczne scenariusze. W wojsku nieustannie się je rozważa.

— To prawda — potwierdziła wiceprezes. Przerwała, żeby zgromić wzrokiem Gavina, którego nonszalancja najwidoczniej nie przypadła jej do gustu. — Należy zatem podjąć kilka trudnych decyzji. Nie bardzo się do tego palę, ale najwyraźniej zwalono je na mnie. Lepiej, że podejmę je ja niż ktoś tak ślepy na odległe społeczne konsekwencje jak doktor Cay. Ale może pan Graf zechciałby dołączyć do pana Van Atty w demonstrowaniu, jak pierwotną wizję doktora Caya można jeszcze wprowadzić w życie i wyciągnąć z niej zyski tak, żebyśmy wszyscy mogli uniknąć najtrudniejszych wyborów.

Van Atta uśmiechnął się do Lea, pełen wazeliniarskiego triumfu. Obrażony, mściwy, podstępny…

— Wróćmy do spraw istotnych — powiedział. — Zażądałem już, żeby kapitan Bannerji został zawieszony w obowiązkach za nieumiejętność właściwej oceny sytuacji i — tu spojrzał na Gavina — wandalizm. Proponuję też, żeby koszta hospitalizacji TY-776-424-X-G poniósł jego dział.

Bannerji oklapł, Chalopin zesztywniała.

— Ale jest też dla mnie coraz jaśniejsze — ciągnął Van Atta, kierując swój najbardziej nieprzyjemny uśmiech w stronę Lea — że należy się zająć także czymś innym…

O cholera, pomyślał Leo, jak nic oskarży mnie o napaść. Osiemnastoletni staż diabli wezmą… I ja to sam zrobiłem… I nawet nie dokończyłem…

— …działalnością wywrotową — dokończył Van Atta.