Выбрать главу

Na wieczornej próbie doszło do niemiłego incydentu. Byliśmy właśnie w kulminacyjnym momencie, kiedy główny bohater powraca na wysypisko i oświadcza się Kobiecie-Cyście, ale ona jest już pokryta wrzodami, bo podczas jego nieobecności nie miała na lekarza. No i pęka, bo oprócz choroby rozrywa ją także niezgoda na konsumpcyjny styl życia narzeczonego. To taki bunt przeciwko wszechogarniającemu hedonizmowi. Wcześniej koncepcja scenografa była taka: rozciągam przed nią płachtę (to kluczowy moment mojej roli, bo dopiero wtedy się ruszam), a Filip podbiega z przygotowanym wcześniej kisielem wiśniowym i wylewa jej na głowę. Robimy sztuczny wybuch za kulisami i jak opuszczam płachtę, to Łasica leży już w kałuży krwi i śluzu, a główny bohater przeżywa przemianę wewnętrzną. Ale za późno. Na tym właśnie polega przejmujący przekaz naszej sztuki. No i wszystko już było obgadane, aż tu nagle Kasica powiedziała, że nie zgodzi się na żaden kisiel, bo będzie źle i niekobieco wyglądać.

– Teraz też jakoś niespecjalnie wyglądasz, więc nie widzę problemu – zauważył Filip.

To niesamowite! Jeszcze nie tak dawno w ogóle nie chciał słuchać, jak ktoś mu mówił, że jego genialna aktorka przypomina czop śluzowy. A teraz sam to widzi. Ma taki sam refleks, jak nasz bohater. To pewnie jego alter ego.

– Nie chcę być po tej roli zaszufladkowana i do końca życia grać tylko brzydkie kobiety. Tym bardziej że po operacji znacznie poprawi się moje aktorskie emploi. Chcę także być kobietą-wampem.

Moim zdaniem nigdy nie będzie wampem, co najwyżej dla ślepego alkoholika, ale ponieważ sam jestem bardzo drażliwy na punkcie swojej urody, to nie powiedziałem tego głośno. Tak czy siak Filip zarzucił jej, że w takim razie jej profesjonalizm zostawia wiele do życzenia, a ona jemu, że „jego wiarygodność jako reżysera i kochanka już dawno spadła do zera i nie dziwi się wcale jego żonie, że opuściła go w cholerę”.

Tak więc ekipa jest ze sobą skłócona, koncepcja artystyczna rozbita w drobny mak, a premiera coraz bliżej. Bardzo na nią liczę, bo mają być jakieś media. Dostanę też kilka dodatkowych punktów na świadectwie za specjalne zasługi kulturalne, a to jest dla mnie kwestia życia lub śmierci.

Po tym teście psychologicznym w szkole zastanawiam się, czy wszystko ze mną w porządku. Gdybym okazał się nienormalny, to byłaby chyba największa porażka mojego życia.

27 kwietnia, niedziela

Za dwa tygodnie egzaminy. Nie denerwuję się, bo kompletnie nie mam na to czasu. I to mnie strasznie stresuje. Ciągle nie wiem, czy jestem normalny.

Popołudnie

Przed chwilą zadzwoniła Łucja. Pokłóciła się z BB Blachą o nową dziewczynę w chórkach. Podobno ona też widziała jego tatuaże. Idziemy razem z Adelą do zoo. Odkąd Bulwiak jej nie wykorzystał, jest bardzo przygnębiona. Kiedy ją zobaczyłem na przystanku, przedstawiała sobą obraz nędzy i rozpaczy. Pognieciona spódnica, przekrzywiony kapelusik i fioletowe kreski zamiast brwi. Nie wymachiwała też tak energicznie swoją laską z bukowego drewna. Jakby od niechcenia walnęła mnie w piszczel i rzekła smętnie:

– Chodźmy pooglądać te smutne, uwięzione zwierzęta. Może poprawi mi się humor.

Po drodze starałem się rozbawić ją rymowankami dykcyjnymi, ale nawet Łucja się nie śmiała.

– Fajny z ciebie kumpel. Taki brat-łata – powiedziała.

O Boże! Też mi komplement! Ile ja bym dał, żeby być dla niej zimnym draniem i żeby choć raz przeze mnie płakała! Staliśmy chyba z godzinę przy fosie, w której moczył się hipopotam. Pożarł cztery kilogramy bananów i dwa winogron, które kupiłem, doprowadzając swoje kieszonkowe do stanu kompletnej ruiny. Ale warto było. Moje dziewczyny się ożywiły. Jeśli o mnie chodzi, to sam bym pożarł wszystko ze skórą, żeby tylko zobaczyć ich uśmiech. Jestem bardzo podatny na stany emocjonalne i nie mogę przebywać ze smutasami, bo od razu mam depresję. Dziwna rzecz, jak tylko staję się przygnębiony, to innym od razu się poprawia. Sielanka trwała jednak dc czasu, gdy pojawiła się samica i hipcio wyszedł z wody, zwalając się na nią swym gigantycznym cielskiem, podobnie jak kiedyś zwalała się na mnie Elka. Adela pociągnęła nosem:

– Nawet takie zwierzęta wiedzą co to wierność aż po grób.

No i obie mi się rozpłakały, a rodziny z dziećmi patrzyły na mnie z takim potępieniem, jakbym jedną uwiódł i porzucił, a drugiej ukradł całą emeryturę. Na szczęście wrażenie po tym niemiłym incydencie zatarło osiem porcji lodów z bitą śmietaną, które zjedliśmy do spółki i sześć pączków od Bliklego, które pochłonąłem już sam w drodze powrotnej do domu.

Noc

Jaki jestem głupi!!! Już nigdy nie zjem nic słodkiego!

Godzinę później

Wyjadłem już cały węgiel, ale on w ogóle nie działa. Chyba obudzę rodziców, żeby zadzwonili do Gruczoła.

Godzina 4.00 nad ranem, po wyjściu Gruczoła

Na własne oczy zobaczyłem, co to znaczy ślepa furia i brak współczucia wobec cierpiącego. Jak Gruczoł dowiedział się, że chodzi o biegunkę i że tyle wcześniej zjadłem, zaczął biegać po moim małym pokoiku i odgrażać się, że skreśli mnie dyscyplinarnie z listy swoich pacjentów. Wystękałem między jednym bąkiem a drugim, że przecież tylko u niego było miejsce, na co rzucił stetoskop na ziemię i wzniósł oczy do nieba.

– Trzeba było słuchać mamusi. Dzisiaj byłbym psychiatrą i przynajmniej dużo by mi płacili za kontakt z chorymi z urojenia.

Zapisał mi jakieś tabletki, ale przede wszystkim mam nic nie jeść.

– Jak długo? – spytałem.

– Do końca życia!

Teraz już wiem, jak czują się trędowaci, umierając samotnie na ulicach Kalkuty. Jak przeżyję, to wyślę na nich jakiś datek.

Poniedziałek

Leżę w łóżku i, jak twierdzi mama, „symuluję”. Nawet gdybym wpadł pod tramwaj i obcięłoby mi nogi, to i tak by była przekonana, że przesadzam. Jest empatyczna jak Józef Stalin.

Odwiedziła mnie Łucja, ale ponieważ wciąż mam problem z wiatrami, musiałem ograniczyć tę wizytę do minimum. Ja to mam pecha! Jak już mi się trafiła okazja odzyskania jej, to akurat targały mną wzdęcia i wszystkie myśli kierowałem na powstrzymywanie bąków. Nie zniósłbym takiej kompromitacji. Chyba była trochę rozczarowana. Trudno, przystąpię ponownie do walki, jak już wydobrzeję. Ale kiedy to może być?

Teraz powikłania zdarzają się nawet w najbardziej banalnych przypadkach. Byle tylko nie trafić do szpitala, bo wtedy to już marne szansę. Jest nawet w Internecie specjalne forum poświęcone przedmiotom, jakie chirurdzy zostawiają pacjentom po frywolnych operacjach. Najbardziej wstrząsnęła mną wiadomość, że jakiejś kobiecie po cesarskim cięciu zaszyli w brzuchu wpółopróżnioną butelkę winiaku klubowego. Jakie to szczęście, że nie jestem kobietą i nie będę rodził. Mogę z czystym sumieniem leżeć na oddziale ginekologicznym.

Niedługo egzaminy. Zacznę odliczać: raz.

Środa, 30 kwietnia

Dziś rano mama siłą wykopała mnie z łóżka.

– Ucieczka przed wyzwaniami życia w chorobę to sposób, który budzi we mnie atawistyczną odrazę. Marsz do szkoły!

I kto to mówi! Już nie pamięta, jak przez tydzień nie trzeźwiała podczas romansu ojca z Hee Jong. Ale najprościej wymagać od innych. Mama należy do tych osób, które nie mają żadnego zrozumienia dla ludzkich słabości. Jakbym biegł razem z nią do autobusu i po drodze sparaliżowałoby mnie od pasa w dół, tylko by mnie strofowała, żebym się pospieszył. Nie chciałbym być na jej łasce. Szczerze mówiąc, nie ma takiej osoby, która mogłaby mi zmieniać pampersy i karmić packą albo masować zwiotczałe mięśnie. Wokół sami egoiści. Co za świat!