Выбрать главу

– A jechałyście czarnym camaro?

– Zgadza się. Kropka. To, że nie widział nas nikt, z kim rozmawiała policja, nie znaczy, że w ogóle nikt nas nie zauważył. Ludzie po prostu nam się nie przyglądali.

– Sprzedawca biletów nie pamięta waszego samochodu.

– Bo tamtego wieczoru widział mnóstwo innych samochodów. – Jej dłonie chciały zaciskać się w pięści i musiała wkładać dużo wysiłku w opanowanie tego odruchu. Jeśli czegokolwiek nauczyła się przez te wszystkie lata pracy w prokuraturze, to była to umiejętność ukrywania emocji wtedy, gdy było to konieczne, i ujawniania ich wtedy, kiedy było to wskazane.

Teraz zależało jej na tym, żeby Denver Styles jak najmniej się dowiedział o niej i o tej piekielnej nocy.

Dutch stał ze skrzywioną miną. Podrapał się w kolano.

– Policja tylko dlatego tak niewiele dowiedziała się o wydarzeniach tamtej nocy, że ja ich przekupiłem.

– Tato, przestań… – ostrzegła Miranda takim tonem, jakby nie wierzyła własnym uszom, choć ojciec już wcześniej wspomniał o manipulowaniu śledztwem. Jak daleko mógł się posunąć, żeby osiągnąć zamierzony cel?

Claire wydała cienki okrzyk niedowierzania. Tessa, jak zawsze cyniczna, przewracała oczami.

– Jak się uprzesz, to nic cię nie powstrzyma, prawda? – spytała. – Jezu, tato! Ty przekupiłeś policję?

– Robię to, co konieczne – odparł, przechadzając się po pokoju. Podszedł do szklanych drzwi i otworzył je. Do środka wionął ciepły wiaterek. – Wydawało mi się, że to był przełomowy moment w życiu nas wszystkich i myślałem, do licha, dziewczęta, miałem nadzieję, że w ten sposób mi się uda was ocalić, was, waszą matkę i ten kłębek nerwów, którym wtedy byłem.

– Nie uwierzyłeś nam. – Miranda czuła pustkę w środku. Coś w niej pękło. Nie było sposobu, żeby uniknąć ujawnienia prawdy, wszystkich jej bolesnych, obrzydliwych szczegółów.

– Nie mogłem i nie chciałem dopuścić do swojej świadomości, że któraś z was zostanie napiętnowana jako zabójczym dzieciaka Taggertów.

Miranda dygotała wewnątrz.

– Na imię miał Harley – poinformowała Claire, unosząc głowę. – Minęło szesnaście lat, tato. Nie musisz już mówić o nim „ten dzieciak”. – Stanęła dumnie i przyjrzała się ojcu. Potem jej spojrzenie przesunęło się dalej, na jezioro, które widać było zza otwartych drzwi. Patrzyła w dal, jakby coś zobaczyła na drugim brzegu.

– Chciałem tylko ocalić waszą skórę.

– I swoją reputację – dodała Tessa. – Chyba pora, żeby Stone Illahee rozpoczęło budowę drugiego etapu, prawda? Nie mogłeś ryzykować tym, że twoje nowe stanowisko będzie splamione takim skandalem. Nowe pole golfowe, kryte korty tenisowe, basen kąpielowy o olimpijskich wymiarach. Wspaniałe widoki i wielki smród zaszłości. Co by się stało, gdyby wyszło na jaw, że córki tego posiadacza Benedicta Hollanda były zamieszane w…

– … w wypadek – ucięła Miranda. – Tak mało nam ufałeś, że przekupiłeś wydział śledczy.

– To prawda – bronił się Dutch, ściągając siwe krzaczaste brwi. – Przekupiłem ludzi szeryfa, żeby z tego, co się naprawdę stało, zrobić wypadek.

– To było niezbyt mądre – zauważył Styles.

– Słuchaj, wtedy jeszcze nie planowałem ubiegać się o to stanowisko.

– A teraz zamierzasz startować w wyborach i jednocześnie wywlekasz to wszystko na wierzch. – Claire masowała palcami skronie, bezskutecznie usiłując się pozbyć bólu głowy. – Dlaczego?

– Żeby uprzedzić ruch Morana, a w razie konieczności zmusić go do odwrotu. – Podszedł do barku i wskazał pełne butelki. – Drinka?

– Innym razem. – Denver zmierzył Tessę wzrokiem. – Chciałabyś coś dodać?

– To znaczy?

– Czy na tym pokazie filmów spotkałaś kogoś znajomego? – Wcale nie mówił władczym tonem, Miranda jednak czuła w jego głosie jakieś wyzwanie.

– Jak już jesteś przy barze, tato – poprosiła Tessa, jakby wyczuwając podstęp – to poproszę o drinka. Czysta.

– Już panu mówiłam – Miranda wstała i podeszła do Stylesa, aby patrzeć mu w oczy pewniejszym wzrokiem. – Proszę nie próbować nas podjudzać przeciwko sobie wzajemnie.

– Robiłem to?

– Niech pan mi odpowie na to pytanie.

– Po prostu myślałem, że zechce pani wysłuchać tego, co pani siostry mają do powiedzenia na temat tej historii, choć pani już je dokładnie pouczyła.

Claire również podniosła się z krzesła.

– Proszę pana, naprawdę nie mam na to czasu. Dzieci na mnie czekają. Miranda powiedziała panu prawdę, a ja nie mam nic do dodania.

– Do cholery, Claire! – warknął Dutch. – Opowiedz temu człowiekowi o Taggercie. Przybiegłaś tutaj zauroczona nim po uszy i oświadczyłaś, że wychodzisz za niego za mąż. Masz chyba o nim coś więcej do powiedzenia? – Wręczył kieliszek Tessie, która z zaciśniętymi szczękami podeszła do okna i oparła czoło o szybę.

Claire znów poczuła skurcz w żołądku.

– To prawda. Miałam nadzieję, że się ze mną ożeni, ale… i tak nic by z tego nie wyszło. – Pocierała dłoń kciukiem drugiej ręki. – Wszyscy się temu sprzeciwiali z powodu waśni pomiędzy naszymi rodzinami.

– On wie o tej przeklętej waśni. – Dutch skrzywił się i znów opadł na fotel. Wsparł nogi na podnóżku i upił whisky ze szklaneczki.

Claire zrobiło się bardzo zimno, choć wieczór był ciepły. Przez otwarte drzwi patrzyła, jak słońce zaczyna zachodzić, przeszywając jaskrawą, pomarańczowo-różową łuną kilka chmur, które zebrały się wyżej. Wiedziała, że Miranda przemówiła pierwsza, żeby przypomnieć siostrom o kłamstwie, które razem obmyśliły, aby siebie osłonić. Jednak teraz wydawało się, że ściśle przez nich utkany woal tajemnicy, którego z taką determinacją przez tyle lat strzegły, zaczyna się pruć i strzępić.

– Po raz pierwszy spotkałam Harleya nad jeziorem. Fakt, znałam go od wczesnego dzieciństwa, ale mam na myśli chwilę, kiedy zdałam sobie sprawę, że mi się podoba. Wtedy chodził z inną dziewczyną, Kendall Forsythe.

– Z tą dziwką – wtrąciła Tessa, a Miranda zgromiła ją spojrzeniem.

– Kendall, ta żona Westona Taggerta?

– Tak. – Claire twierdząco skinęła głową. Nie pozwoli nikomu, ani ojcu, ani starszej siostrze, narzucać sobie, co ma czuć i mówić. Przez dziesięć ostatnich lat wiele rzeczy się zmieniło i jeśli w tym czasie czegoś się nauczyła, to tym czymś była konieczność mówienia za siebie i polegania na własnych osądach. Dawniej ufała innym ludziom; najpierw matce, potem Harleyowi, Mirandzie i w końcu Paulowi. – Możliwe, że ojciec panu powiedział, iż Taggertowie przeprowadzili się tutaj, żeby go pozbawić źródła dochodu, ale to nieprawda.

Ojciec parsknął:

– Neal powinien był się trzymać załadunku statków w Seattle.

– Zdaje się, że przeprowadzili się tu w latach pięćdziesiątych, tato – ciągnęła Claire, zerkając to na Mirandę, to na Stylesa.

– W tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym szóstym. – Dutch otworzył szklaną skrzyneczkę i wyjął cygaro.

– W każdym razie ojciec potraktował to jako osobiste wyzwanie.

– Wiedziałem, że Harley ci zrobił pranie mózgu! – Dutch odgryzł koniuszek cygara i wrzucił go do kominka.

– Jezu, tato – wtrąciła Tessa. – Wezwałeś nas tutaj, nalegałeś, żebyśmy przejechały taki szmat drogi i wypruwały przed tobą flaki. A teraz, kiedy Claire usiłuje to robić, zaczynasz ją obrażać! Spadam stąd. – Z brzękiem odstawiła kieliszek, chwyciła torbę i ruszyła ku drzwiom.