Выбрать главу

– Och, pragnę go. Jest taki wielki. Jeszcze nigdy takiego nie widziałam. Pokaż mi go. Nigdy takiego nie widziałam.

I kiedy wymówiła te słowa, zrozumiał, że w jakiś sposób jest inny, mimo że sam nie widział różnicy. Tammy próbowała mu ściągnąć szorty, a on uderzył ją w twarz i pchnął do tyłu, aż upadła na łóżko; uderzyła głową o ścianę, zasłoniła się przed nim rękoma i darła się jak najęta. Bruno zastanawiał się, czy nie powinien jej zabić. Mimo że w końcu nie zobaczyła jego diabelskiego kutasa, mogła wyczuć pod bielizną jego nieludzkie właściwości. Zanim zdołał powziąć jakąś decyzję, drzwi izdebki otworzyły się w odpowiedzi na wrzaski dziewczyny i z korytarza do środka wszedł mężczyzna z pałką. Wykidajło był równie rosły, jak Bruno, i broń dawała mu znaczną przewagę. Bruno był pewien, że mają zamiar go obezwładnić, wyklinać, opluwać i torturować, a potem spalić na stosie, ale ku jego całkowitemu zdumieniu, kazali mu tylko się ubrać i wynosić. Tammy nie powiedziała już ani słowa o niezwykłym penisie Bruna. Chociaż wiedziała, że jest inny, nie domyśliła się widocznie, jak bardzo jest inny; nie wiedziała, że to piętno demona, który był ojcem Bruna; że to dowód jego piekielnego pochodzenia. Z ulgą ubrał się pośpiesznie i wymknął z salonu masażu, zaczerwieniony, zażenowany, ale zadowolony, że jego tajemnica nie została ujawniona. Wrócił do St. Helena i opowiedział sobie o tym, jak o włos uniknął nieszczęścia i zgodził się, że Katarzyna miała rację i że sam będzie musiał zaspokajać swoje potrzeby seksualne, nie korzystając z kobiet.

Ale oczywiście potem Katarzyna zaczęła powracać z grobu i Bruno mógł zaspokajać się przy jej pomocy, pozbywając się obfitych ilości spermy w tych licznych, pięknych ciałach, które ona zamieszkiwała. Nadal głównie uprawiał seks samotnie, z sobą, ze swoim drugim ja, ze swoją drugą połową – ale wsuwanie się co jakiś czas do ciepłego, ciasnego i wilgotnego środka kobiety było dziko podniecające.

Stał teraz przed lustrem przymocowanym do drzwi łazienki Sally i wpatrywał się z zafascynowaniem w odbicie swojego penisa, zastanawiając się nad tą różnicą, jaką wyczuła Tammy, kiedy gładziła jego pulsującego erekcją członka w tamtej izdebce salonu masażu pięć lat temu.

Po chwili powiódł wzrokiem od swoich narządów płciowych do płaskiego, twardego, umięśnionego brzucha, potem do swojej ogromnej klatki piersiowej i jeszcze wyżej, aż napotkał w lustrze spojrzenie tego drugiego Bruna. Kiedy wpatrywał się we własne oczy, wszystko poza krawędziami jego wizji blakło, wszelkie fundamenty rzeczywistości topniały i przybierały nowe kształty – ogarnęły go doświadczenia halucynogenne, chociaż nie zażywał narkotyków ani też nie pił alkoholu. Wyciągnął rękę i dotknął lustra, i palce tego drugiego Bruna dotknęły jego palców z drugiej strony szkła. Jak pogrążony we śnie dryfował coraz bliżej lustra, aż przycisnął nos do nosa tego drugiego Bruna. Zajrzał głęboko w oczy tamtego i tamte oczy wejrzały głęboko w jego oczy. Przez chwili zapomniał, że stoi tylko przed odbiciem; tamten Bruno był realny. Pocałował go, ale pocałunek był zimny. Odsunął się o kilka cali. To samo zrobił tamten Bruno. Polizał jego wargi. To samo tamten Bruno. I pocałowali się znowu. Lizał otwarte usta tamtego Bruna i pocałunek stopniowo ocieplał się, ale nie stał się tak miękki i przyjemny, jak tego oczekiwał. Pomimo trzech potężnych orgazmów, jakie wywołała w nim Sally – Katarzyna, jego penis zesztywniał jeszcze raz i kiedy był już bardzo twardy, przycisnął go do penisa drugiego Bruna i powoli kręcił biodrami, pocierając nawzajem ich wzwiedzionymi członkami, nadal się całując i wpatrując z zachwytem w oczy, które patrzyły na niego z lustra. Dawno nie był tak szczęśliwy, jak przez tę jedną czy dwie minuty.

Ale wtedy halucynacje nagle się rozwiały i powróciła rzeczywistość jak uderzenie młota w żelazo. Zrozumiał, że tak naprawdę nie obejmował swego drugiego ja i że próbował uprawiać seks z czymś, co było wyłącznie jego płaskim odbiciem. Przez synapsę łączącą oczy w lustrze i jego własne oczy przebiegł jakby silny, elektryczny prąd emocji i wywołał rozległy szok w jego ciele; szok emocjonalny, który wpłynął na niego również fizycznie, skręcając nim i wstrząsając. Jego letarg wypalił się w jednej chwili. Nagle został powtórnie naładowany energią; jego mózg obracał się i iskrzył.

Przypomniał sobie, że umarł. Jego połowa była martwa. Ta suka zakłuła go nożem w zeszłym tygodniu w Los Angeles. Teraz był jednocześnie żywy i martwy.

Wezbrał w nim głęboki żal.

W oczach pojawiły się łzy.

Uświadomił sobie, że nigdy nie będzie mógł się objąć, tak jak kiedyś. Już nigdy.

Nie będzie mógł się pieścić albo być przez siebie pieszczonym tak jak kiedyś. Już nigdy.

Miał teraz tylko dwie ręce, nie cztery; tylko jednego penisa, nie dwa; tylko jedną parę ust, nie dwie.

Już nigdy nie będzie mógł się całować z sobą, nigdy nie poczuje swych obydwu pieszczących się nawzajem języków. Już nigdy.

Jego połowa była martwa. Zapłakał.

Nigdy nie będzie mógł uprawiać seksu z sobą, tak jak to robił tysiące razy w przeszłości. Teraz już nie będzie miał żadnego kochanka oprócz własnej ręki; skazany na ograniczoną przyjemność masturbacji.

Był samotny.

Na zawsze.

Stał przez chwilę przed lustrem i płakał. Jego szerokie ramiona ugięły się pod straszliwym brzemieniem skrajnej rozpaczy. Powoli jednak jego nieznośny smutek i litość dla samego siebie ustępowały miejsca narastającej wściekłości. To ona mu to zrobiła. Katarzyna. Ta suka. Zabiła jego połowę, pozostawiła go z uczuciem niekompletności i żałosnej, płytkiej pustki. Samolubna, nienawistna, występna suka! Kiedy jego furia osiągnęła szczyt, owładnęła nim żądza niszczenia. Zupełnie nagi pieklił się po bungalowie – w salonie, kuchni i łazience – niszczył meble, rozdzierał obicia, tłukł naczynia, przeklinał swoją matkę, przeklinał swego ojca – demona, przeklinał świat, którego czasami nie potrafił zupełnie pojąć.

* * *

W kuchni Joshui Rhineharta Hilary obrała trzy duże ziemniaki do pieczenia i ułożyła je na blacie, aby je można było zaraz wsadzić do piecyka kuchenki mikrofalowej, gdy tylko grube steki na ruszcie dojdą już prawie do doskonałości. Praca w kuchni wpływała na nią relaksujące. Obserwowała swoje ręce przy pracy i myślała nieomal wyłącznie o przygotowywaniu jedzenia, a zmartwienia zepchnęła w najdalszy zakątek umysłu.