Niezdolny zmusić swoje drugie ja do reakcji, Bruno wstał i krążył bez celu po wielkim pokoju, wzniecając kurz na podłodze; w mlecznym strumieniu światła dobiegającego z okna wirowały setki moli.
Wtem zauważył parę hantli, ważących oddzielnie około pięćdziesięciu funtów. Była to część rozbudowanego kompletu ciężarków, których używał przez sześć dni każdego tygodnia między dwunastym a trzydziestym piątym rokiem życia. Większość jego sprzętu – sztangi, większe ciężarki, ławka do wyciskania – była w piwnicy. Ale zawsze trzymał zapasową parę hantli w swoim pokoju i używał ich w chwilach bezczynności, kiedy to parę dodatkowych skrętów bicepsami albo naciągnięć nadgarstków było czymś w sam raz do odpędzenia nudy.
Podniósł teraz ciężarki i zaczął nimi ćwiczyć. Jego ogromne barki i potężne ramiona szybko wprawiły się w znajomy rytm i zaczął się już pocić z wyczerpania.
Dwadzieścia osiem lat temu, kiedy po raz pierwszy wyraził ochotę do dźwigania ciężarów i zostania kulturystą, matka uważała, że to znakomity pomysł. Długie, mordercze wyciskanie ciężarów pomagało wypalić energię seksualną, która już wtedy zaczynała się w nim rodzić i chwytać go, gdy znalazł się w wirze okresu dojrzewania. Ponieważ nie odważył się pokazać swego demonicznego penisa żadnej dziewczynie, energiczne trenowanie ciężarów owładnęło nim, zajęło jego wyobraźnię i emocje, tak jak to mógł uczynić seks. Katarzyna pochwalała to.
Później, kiedy dalej ubijał tkankę mięśniową i stał się już wyjątkowym okazem, ponownie się zastanowiła, czy robi sensownie, pozwalając mu wyrosnąć na tak silnego. Bojąc się, że mógłby rozwijać swoje ciało tylko po to, by przejąć nad nią władzę, próbowała odebrać mu ciężarki. Ale kiedy zalał się łzami i błagał, żeby się nad tym ponownie zastanowiła, Katarzyna zrozumiała, że nigdy nie będzie musiała się czegokolwiek obawiać z jego strony.
Jak mogła w ogóle inaczej myśleć? Bruno zastanawiał się, podciągając hantle do ramion i potem powoli je opuszczając. Czy nie wiedziała, że zawsze będzie od niego silniejsza? W końcu to ona miała klucz do drzwi w ziemi. Ona miała moc otwierania tych drzwi i zapędzania go do ciemnej jamy. Niezależnie od tego, jakie miał bicepsy i tricepsy, dopóki posiadała ten klucz, dopóty była od niego silniejsza.
To było mniej więcej w tym czasie, gdy jego ciało zaczęło się rozrastać, gdy po raz pierwszy powiedziała mu, że wie, jak powracać od umarłych. Chciała, żeby wiedział, że kiedy umrze, będzie go pilnowała z tamtej strony, i przysięgała, że wróci, aby go ukarać, gdyby się źle zachowywał albo gdyby stał się niedbały w ukrywaniu jego demonicznego pochodzenia przed innymi ludźmi. Ostrzegała go tysiące razy albo więcej, że wrzuci go do tej jamy w ziemi, zamknie drzwi na klucz i zostawi go tam na zawsze.
Ale teraz, podczas wyciskania ciężarów na ciemnym poddaszu, Bruno nagle zastanowił się, czy groźby Katarzyny miały jakieś pokrycie. Czy naprawdę posiadała nadprzyrodzoną moc? Czy naprawdę potrafiła powrócić od umarłych? Bo może go okłamywała? Czy kłamała, bo się go bała? Czy bała się, że wyrośnie duży i silny – i wtedy złamie jej kark? Czy jej opowieść o powracaniu zza grobu nie była niczym więcej, jak tylko kiepskim zabezpieczeniem przed jego ewentualnym zamysłem zabicia jej i uwolnienia się od niej na zawsze?
Takie rodziły się w nim pytania, ale nie był w stanie zatrzymać ich przy sobie na dłużej, by móc każde rozpatrzyć i znaleźć dla nich odpowiedź. Nie powiązane z sobą myśli płynęły przez jego popsuty mózg jak impulsy prądu elektrycznego. Zapominał o każdej wątpliwości w momencie, gdy przychodziła mu do głowy.
Z kolei każdy lęk, który w nim narastał, nie zanikał, lecz, na odwrót, pozostawał, iskrząc się i trzeszcząc w ciemnych zakątkach jego umysłu. Pomyślał o Hilary – Katarzynie, tym najnowszym zmartwychwstaniu i przypomniał sobie, że musi ją znaleźć.
Zanim ona znajdzie jego.
Zaczął się trząść.
Upuścił jedne hantle z łoskotem. Potem drugie. Deski w podłodze zaszczekały.
– Suka – powiedział z lękiem i złością.
Biały kot lizał dłoń pani Yancy, kiedy mówiła:
– Leo i Katarzyna ułożyli przemyślną historyjkę, aby jakoś wyjaśnić pojawienie się dziecka. Nie chcieli się przyznać, że ono jest ich. Gdyby to zrobili, musieliby wskazać palcem odpowiedzialnego za nie mężczyznę, jakiegoś młodego konkurenta. A ona nie miała żadnych konkurentów. Stary nie chciał, by ktoś ją dotykał. Tylko on. Aż mnie ciarki przechodzą. Jaki facet nastaje na własną córkę? A ten skurwysyn dobrał się do niej, gdy miała tylko cztery lata! Nie była jeszcze na tyle dorosła, żeby rozumieć, co się dzieje. – Pani Yancy potrząsnęła swą siwą głową ze zdumienia i żalu. – Jak dorosły mężczyzna może się podniecać takim małym dzieckiem? Gdybym ja ustalała prawo, to każdy facet, który by coś takiego zrobił, byłby kastrowany – albo jeszcze gorzej. Chyba gorzej. Powiadam wam, to mnie brzydzi.
Joshua zapytał:
– Dlaczego po prostu nie powiedzieli, że Katarzyna została zgwałcona przez jakiegoś zamiejscowego robotnika rolnego albo jakiegoś obcego, który się tamtędy przewinął? Nie musiałaby posyłać do więzienia jakiegoś niewinnego człowieka na poparcie tej opowieści. Mogła podać policji zupełnie fałszywy opis. I nawet gdyby, jakimś dziwacznym zbiegiem okoliczności, znaleźli takiego gościa, który by pasował do opisu, jakiegoś biednego łachudrę bez alibi… no to wtedy mogła powiedzieć, że to nie ten człowiek. Nie wrobiłaby w ten sposób nikogo.
– Zgadza się – powiedział Tony. – Większość przypadków gwałtu pozostaje nigdy nie wyjaśniona. Policja prawdopodobnie byłaby zaskoczona, gdyby Katarzyna dokonała prawidłowej identyfikacji kogokolwiek, kogo by przyskrzynili.
– Potrafię zrozumieć, dlaczego nie miała ochoty krzyczeć o gwałcie – wtrąciła Hilary. – Musiałaby znosić wieczne upokorzenia i wstyd. Wielu ludzi uważa, że kobieta, która została zgwałcona, sama o to prosiła.
– Wiem o tym – stwierdził Joshua. – To ja ciągle powtarzam, że większość moich bratnich istot ludzkich to idioci, osły i bufony. Zapamiętacie? Ale St. Helena było zawsze stosunkowo rozsądnym miasteczkiem. Ludzie tam nie winiliby Katarzyny za to, że została zgwałcona. Przynajmniej większość z nich. Miałaby do czynienia z paroma chamami i najadłaby się trochę wstydu, ale po dłuższym czasie zdobyłaby sympatię wszystkich. I wydaje mi się, że byłaby to znacznie prostsza droga od wmawiania wszystkim tego kunsztownego kłamstwa o Mary Gunther – i martwienia się potem o jego podtrzymanie przez resztę życia.
Kot na podołku pani Yancy przewrócił się na grzbiet. Podrapała go po brzuchu.
– Leo nie chciał zwalać winy na gwałciciela, bo to sprowadziłoby gliniarzy – powiedziała pani Yancy. – Leo miał wielki szacunek do gliniarzy. Był typem tyrana. Wydawało mu się, że gliny są o wiele lepsze w swojej pracy niż w rzeczywistości, i bał się, że wyczuliby jakiś smród w każdej historii o gwałcie, jaką on by wymyślił z Katarzyną. Nie chciał zwracać na siebie uwagi, nie w taki sposób. Bał się śmiertelnie, że gliniarze wywąchają prawdę. Nie miał zamiaru ryzykować odsiadki za napastowanie dziecka i kazirodztwo.
– To powiedziała pani Katarzyna? – spytała Hilary.
– Zgadza się. Jak mówiłam wcześniej, wstydziła się, że Leo wykorzystywał ją przez całe życie i myśląc, że umrze przy porodzie, chciała komuś opowiedzieć – obojętnie komu – co przeszła. W każdym razie Leo uważał, że będzie bezpieczny, jeśli Katarzyna ukryje swoją ciążę, ukryje ją całkowicie i oszuka wszystkich w St. Helena i że potem będzie można podawać to niemowlę za nieślubne dziecko nieszczęśliwej przyjaciółki ze szkolnych lat Katarzyny.