Выбрать главу

– Nie – powiedział Tony. – Moim zdaniem to mocno zawstydzony policjant. Jako przedstawiciel prawa popełnił cholernie poważny błąd. Krył tego człowieka, ponieważ myślał, że Frye jako miejscowa gruba ryba nie mógł żadną miarą być zamieszany w sprawę gwałtu i usiłowanie zabójstwa. Nie mógł się z nim skontaktować tamtej środowej nocy, ale udawał, że to zrobił. Był absolutnie przekonany, że Frye nie jest tym człowiekiem, którego poszukujemy. Ale mylił się. I teraz jest mu bardzo głupio.

– Tak właśnie myślisz? – zapytała.

– Tak myślą wszyscy w komendzie.

– Ale ja tak nie myślę.

– Hilary…

– Widziałam tu dzisiaj Bruno Frye’a!

Miał nadzieję, że ona będzie stopniowo przychodziła do siebie, a tymczasem było z nią coraz gorzej, cofała się coraz głębiej w ponure wizje spacerujących trupów i obcych spisków. Postanowił być dla niej twardy.

– Hilary, nie widziałaś Bruno Frye’a. Jego tutaj nie było. Nie dzisiaj. On nie żyje. Jest martwy i pochowany. Dzisiejszej nocy zaatakował cię inny człowiek. Uległaś lekkiemu szokowi. Jesteś zdenerwowana. To doskonale zrozumiałe. Niemniej jednak…

Wyjęła swoją dłoń z jego dłoni i odsunęła się od niego.

– Nie jestem zdenerwowana. Frye tu był. I powiedział, że wróci.

– Ledwie minutę temu przyznałaś, że twoja relacja zupełnie nie ma sensu. Czy tak?

– Tak. Tak właśnie powiedziałam – odparła z niechęcią. – To nie ma sensu. Ale tak było naprawdę!

– Uwierz mi, widziałem, jak nagły szok potrafi wpłynąć na człowieka – powiedział Tony. – Wypacza postrzeganie, pamięć i…

– Pomożesz mi czy nie? – zapytała.

– Oczywiście, że ci pomogę.

– Jak? Co zrobimy?

– Na początek zgłosimy włamanie i napaść.

– Czy to nie wypadnie strasznie głupio? – zapytała cierpkim tonem. – Kiedy im powiem, że próbował mnie zabić trup, to czy nie sądzisz, że postanowią mnie odizolować na parę dni, żeby psychiatrzy mogli postawić diagnozę? Znasz mnie o całe niebo lepiej niż inni i nawet ty myślisz, że zwariowałam.

– Nie myślę, że zwariowałaś – powiedział skonsternowany tonem jej głosu. – Myślę, że jesteś oszołomiona.

– A jakże.

– To zrozumiałe.

– A jakże.

– Hilary, posłuchaj mnie. Kiedy zgłoszą się tu policjanci, nie powiesz im ani słowa o Frye’u. Uspokoisz się, weźmiesz się w garść…

– Trzymam się w garści!

– …i spróbujesz sobie przypomnieć, jak wyglądał napastnik. Kiedy uspokoisz nerwy, jak dasz sobie chociaż trochę szansy, jestem pewien, że zdziwisz się tym, co sobie przypomnisz. Uspokoisz się, skoncentrujesz, pomyślisz rozsądniej i zrozumiesz, że to nie był Bruno Frye.

– To był Frye.

– Mógł przypominać Frye’a, ale…

– Zachowujesz się jak Frank Howard tamtej nocy – powiedziała ze złością.

Tony był cierpliwy.

– Tamtej nocy jednak oskarżałaś żywego człowieka.

– Jesteś taki sam, jak wszyscy, którym kiedykolwiek zaufałam – powiedziała łamiącym się głosem.

– Chcę ci pomóc.

– Gówno.

– Hilary, nie odwracaj się ode mnie.

– To ty pierwszy odwróciłeś się ode mnie.

– Jesteś dla mnie ważna.

– To pokaż to!

– Jestem tutaj, czyż nie? Jakiego jeszcze dowodu potrzebujesz?

– Uwierz mi – powiedziała. – To najlepszy dowód.

Widział, że ona głęboko cierpi z powodu braku poczucia bezpieczeństwa, i sądził, że ono wynika z jej złych doświadczeń z ludźmi, których kochała i którym ufała. Musiała rzeczywiście zostać okrutnie zdradzona i skrzywdzona, ponieważ żadne zwykłe rozczarowanie nie mogło w niej wywołać takiego przewrażliwienia. Nadal cierpiąc z powodu tych starych emocjonalnych ran, żądała teraz fanatycznego zaufania i lojalności. W momencie, w którym zdradził się ze swym powątpiewaniem w jej opowieść, zaczęła się od niego odwracać, chociaż nawet nie podważał jej prawdomówności. Ale, do diabła, wiedział, że to niezdrowo bawić się z nią razem w urojenia; najlepsze, co mógł dla niej zrobić, to delikatnie nakłaniać do powrotu do rzeczywistości.

– Frye tu był tej nocy – upierała się. – Frye i nikt inny. Ale nie powiem tego policji.

– Znakomicie – powiedział z ulgą.

– Bo nie mam zamiaru dzwonić na policję.

– Co?

Bez wyjaśnienia odwróciła się od niego i wyszła z kuchni. Kiedy szedł za nią przez zdemolowany pokój jadalny, powiedział:

– Musisz to zgłosić.

– Nie muszę niczego robić.

– Twoje towarzystwo ubezpieczeniowe nie zapłaci ci, jeśli nie podpiszesz się pod raportem policyjnym.

– O to będę się martwiła później – powiedziała wychodząc z pokoju jadalnego i wchodząc do salonu.

Szedł jej śladem, gdy torowała sobie drogę do klatki schodowej wśród rumowiska w pokoju od frontu.

– Zapominasz o czymś – powiedział.

– O czym?

– Jestem detektywem.

– No wiec?

– No więc teraz, kiedy znam sytuację, moim obowiązkiem jest ją zgłosić na policję.

– No to zgłoś.

– Częścią raportu będzie twoje oświadczenie.

– Nie możesz mnie zmusić do współpracy. Nie pomogę ci.

Kiedy doszli do schodów, chwycił ją za ramię.

– Poczekaj chwilę. Poczekaj, proszę.

Odwróciła się i zajrzała mu prosto w twarz. Jej strach ustąpił miejsca gniewowi.

– Odczep się ode mnie.

– Dokąd idziesz?

– Na górę.

– Co chcesz zrobić?

– Spakować walizkę i pojechać do hotelu.

– Możesz zamieszkać u mnie – powiedział.

– Chyba nie chcesz, żeby taka wariatka jak ja została u ciebie na noc – powiedziała sarkastycznie.

– Hilary, nie bądź taka.

– Mogę wpaść w szał i zabić cię podczas snu.

– Nie uważam, że jesteś wariatką.

– Och, racja. Ty myślisz, że jestem zdenerwowana. Może trochę zbzikowana. Ale nie niebezpieczna.

– Próbuję ci tylko pomóc.

– To śmieszne, co robisz.

– Nie możesz całe życie mieszkać w hotelu.

– Wrócę do domu, kiedy już go złapią.

– Ale jeśli nie zgłosisz formalnej skargi, to nikt w ogóle nie będzie go szukał.

– Ja go będę szukała.

– Ty?

– Ja.

Teraz Tony zrobił się zły.

– W co ty się chcesz bawić? Hilary Thomas, Dziewczyna Detektyw?

– Mogę wynająć prywatnych detektywów.

– Doprawdy? – spytał pogardliwie, wiedząc, że w ten sposób może ją nastawić jeszcze bardziej wrogo do siebie, ale był zbyt dobity, żeby zachować cierpliwość.

– A żebyś wiedział – powiedziała. – Prywatnych detektywów.

– Kogo? Philipa Marlowe’a? Jima Rockforda? Sama Spade’a?

– Potrafisz być sarkastycznym sukinsynem.

– Zmuszasz mnie do tego. Może sarkazm cię z tego otrząśnie.

– Tak się składa, że mój agent zna najlepszą prywatną firmę detektywistyczną.

– To ja ci powiem, że to nie jest robota dla nich.

– Zrobią wszystko, za co im się zapłaci.

– Nie wszystko.

– Zrobią to.

– To jest robota dla LAPD.

– Policja tylko zmarnuje czas na szukaniu notowanych włamywaczy, notowanych gwałcicieli, notowanych…

– To bardzo dobra i skuteczna standardowa technika dochodzeniowa – powiedział Tony.

– Ale tym razem się nie przyda.

– Dlaczego? Bo napastnik był człowiekiem uznanym za klinicznie zmarłego?