Выбрать главу

– Tak właśnie.

– Więc uważasz, że policja powinna poświęcać swój czas na szukanie notowanych gwałcicieli i włamywaczy, którzy już nie żyją?

Spojrzenie, jakim go obdarzyła, było piorunującą mieszanką gniewu i odrazy.

– Sposób na rozwiązanie tej sprawy – powiedziała – polega na wykryciu, jak Bruno Frye mógł być martwy jak kamień w zeszłym tygodniu i żyć dziś wieczorem.

– Posłuchaj tylko, co ty mówisz, na litość boską!

Martwił się o nią. Ta uparta nieracjonalność przerażała go.

– Wiem, co mówię – odparła. – I wiem również, co widziałam. I nie tylko dopiero co widziałam Bruno Frye’a w tym domu, ale go również słyszałam. To był ten charakterystyczny, łatwy do rozpoznania, głęboki głos. To był on. Nikt inny. Widziałam go i słyszałam, jak grozi, że mi obetnie głowę i napcha mi czosnku do ust, jakby myślał, że ja jestem jakąś wampirzycą.

Wampirzyca.

To słowo wywołało w Tonym wstrząs, ponieważ tak zadziwiająco i niewiarygodnie łączyło się z tym, co znaleziono w zeszły czwartek w szarym dodge’u Bruno Frye’a – z tymi osobliwymi przedmiotami, o których Hilary raczej nie mogła wiedzieć, a o których Tony nie pamiętał aż do dzisiejszego ranka.

– Czosnek? – zapytał. – Wampiry? Hilary, o czym ty mówisz?

Wyrwała mu się i pośpiesznie weszła na schody.

Wbiegł za nią.

– Co z tymi wampirami?

– Czy to nie świetna historyjka? – zapytała Hilary, nie przestając iść po schodach i odmawiając odpowiedzi na pytania Tony’ego i nawet nie chcąc na niego spojrzeć. – Zaatakował mnie wędrujący trup, który uważał, że ja jestem wampirem. Bomba! Teraz już jesteście absolutnie pewni, że zwariowałam. Wezwijcie ten wesoły biały ambulansik! Zapakujcie tę nieszczęsną kobietę w kaftan, zanim się pokaleczy. Wsadźcie ją jak najszybciej do przytulnej celi w domu bez klamek! Zamknijcie drzwi na zamek i wyrzućcie klucz.

Tony dogonił ja na korytarzu piętra, kiedy szła w stronę sypialni. Złapał ją znowu za ramię.

– Puść mnie do cholery!

– Powtórz, co on ci mówił.

– Jadę do hotelu, a potem wszystkim się zajmę na własną rękę.

– Chcę znać każde słowo, które powiedział.

– Nie możesz mnie zatrzymać w żaden sposób – powiedziała. – A teraz mnie puść.

Krzyknął, żeby się do niej dostać.

– Muszę wiedzieć, co on mówił o wampirach, do diabła!

Spotkała jego wzrok. Musiała rozpoznać w nim lęk i zdenerwowanie, bo przestała się wyrywać.

– Co jest takie diablo ważne?

– Ta sprawa wampirów.

– Dlaczego?

– Frye był ewidentnie ogarnięty obsesją okultyzmu.

– Skąd to wiesz?

– Znaleźliśmy parę przedmiotów w jego furgonetce.

– Jakich przedmiotów?

– Nie pamiętam wszystkiego. Talia kart do tarota, tablica do seansów spirytystycznych, ponad tuzin krucyfiksów…

– Nie czytałam o niczym takim w gazetach.

– Nie podaliśmy formalnej informacji dla prasy – powiedział Tony. – Poza tym, w czasie gdy robiliśmy rewizję furgonetki, spisywaliśmy jej zawartość i zastanawialiśmy się, czy pozwolić na opublikowanie tych odkryć, wszystkie gazety oddały już do druku najświeższe wiadomości, a dziennikarze pokończyli komentarze na następny dzień. Nie było gwarancji, że z tak mało soczystego przypadku jeszcze da się coś wycisnąć na trzeci dzień. Pozwól jednak, że ci powiem, co jeszcze było w furgonetce. Małe lniane woreczki z czosnkiem przymocowane nad wszystkimi drzwiami. Dwa drewniane kołki z ostrymi końcami. Kilka książek o wampirach, zombies i innych odmianach tak zwanych „żywych trupów”.

Hilary wzdrygnęła się.

– Powiedział, że mi wytnie serce i przebije je kołkiem.

– O Boże.

– Zamierzał również wyciąć mi oczy, tak żebym nie mogła odnaleźć drogi powrotnej z piekła. Tak to ujmował. Takie były jego słowa. Bał się, że wrócę od umarłych, kiedy mnie zabije. Szalał jak opętany. Ale to przecież on wrócił z grobu, czyż nie? – Zaśmiała się ochryple, bez cienia wesołości, za to z nutą histerii. – Chciał mi obciąć ręce, żebym nie wymacała drogi powrotnej.

Tony’emu zrobiło się mdło, kiedy pomyślał, jak ten człowiek był blisko zrealizowania swych gróźb.

– To był on – powiedziała Hilary. – Rozumiesz? To był Frye.

– Czy to mogło być przebranie?

– Co?

– Czy ktoś mógł się ucharakteryzować, żeby wyglądać jak Frye?

– Dlaczego ktoś miałby to robić?

– Nie wiem.

– Co by tym zyskał?

– Nie wiem.

– Oskarżyłeś mnie o chwytanie się brzytwy. A ty za to nie chwytasz się nawet tego. To tylko miraż brzytwy. To po prostu nic.

– Ale czy to mógł być inny mężczyzna w przebraniu?

– To niemożliwe. Żadna charakteryzacja nie jest tak przekonująca w bliskiej odległości. I miał takie samo ciało jak Frye. Tego samego wzrostu i wagi. O tym samym układzie kości. Te same mięśnie.

– Ale gdyby jednak to był ktoś w przebraniu, naśladujący głos Frye’a…

– To by ci wszystko ułatwiło – powiedziała chłodno. – Sprytna gra aktorska, niezależnie od tego jak dziwaczna i nie dająca się wytłumaczyć, jest łatwiejsza do zaakceptowania niż moja opowieść o spacerującym trupie. Ale wspomniałeś jego głos i to jest kolejna luka w twojej teorii. Nikt by nie umiał naśladować jego głosu. O, doskonały imitator mógłby uzyskać ten niski ton, frazowanie i dokładnie taki akcent, ale nie potrafiłby odtworzyć tego okropnego skrzypienia i chrypienia. Tak się mówi tylko wtedy, gdy się ma zdeformowaną krtań albo skręcone struny głosowe. Frye urodził się ze zdeformowanymi narządami głosu. Albo przeszedł poważną chorobę gardła, kiedy był dzieckiem. Może i jedno, i drugie. W każdym razie to Frye rozmawiał ze mną w nocy, nie sprytny imitator. Postawiłabym na to każdego centa.

Tony widział, że jest nadal wściekła, ale już nie był pewien, czy rzeczywiście histeryzuje albo czy jest nawet tylko lekko zdenerwowana. Jej ciemne oczy były wyraźnie skupione. Mówiła szybkimi i precyzyjnymi zdaniami. Wyglądała jak kobieta zupełnie panująca nad sobą.

– Przecież Frye nie żyje – powiedział bez przekonania Tony.

– Był tutaj.

– Jak on tu mógł być?

– Jak już mówiłam, właśnie chcę to wytłumaczyć.

Tony miał uczucie, że jego umysł znajduje się w dziwacznym pomieszczeniu skonstruowanym na bazie niemożliwości. Niejasno przypominał sobie któryś fragment z powieści o Sherlocku Holmesie. Holmes przedstawiał Watsonowi swój pogląd, zgodnie z którym, jeśli po wyeliminowaniu wszystkich możliwych rozwiązań pozostanie jeszcze jedno rozwiązanie, to nawet gdyby było ono najbardziej nieprawdopodobne czy absurdalne, musi być prawdziwe.

Czy niemożliwość należy do możliwości?

Czy trup może żyć?

Pomyślał o niewytłumaczalnym związku między pogróżkami napastnika a przedmiotami znalezionymi w furgonetce Bruno Frye’a. Pomyślał o Sherlocku Holmesie i wreszcie powiedział:

– W porządku.

– Co w porządku? – zapytała.

– W porządku, może to był Frye.

– To był on.

– Jakoś… w jakiś sposób… Bóg wie jak… ale może przeżył zakłucie nożem. To wydaje się całkowicie niemożliwe, ale chyba musimy to wziąć pod uwagę.

– Jaki ty masz cudownie otwarty umysł – powiedziała.

Nadal była nastroszona. Nie miała zamiaru wybaczyć mu tak łatwo.

Znowu go odepchnęła i weszła do swojej sypialni.

Poszedł za nią.

Czuł lekkie odrętwienie. Sherlock Holmes nic nie mówił o tym, jak się żyje z nieznośną myślą, że nic nie jest niemożliwe.

Wyjęła z szafy walizkę, położyła ją na łóżku i zaczęła układać w niej ubrania.

Tony podszedł do telefonu przy łóżku i podniósł słuchawkę.