– A jak powiedzą: Co? Znowu?
Joshua roześmiał się.
– Jest pani uroczą i czarującą młodą kobietą, panno Farr. Takie chucherko, a taki rozkosznie szybki rozum i język.
– Człowiek, który nawet nie jest Irlandczykiem, a ma taką mowę. Proszę iść i pić swoją whisky. Będę trzymała te nieznośne hordy z dala od pana.
Wróciwszy do swego gabinetu, otworzył narożny barek, włożył lód do szklanki, dodał szczodrą dawkę Jacka Danielsa. Zdołał pociągnąć tylko dwa łyki tej mikstury, kiedy ktoś zapukał do jego drzwi.
– Proszę.
Drzwi otworzyła Karen.
– Jest telefon…
– Myślałem, że pozwoli mi się wypić drinka w spokoju.
– Niech pan nie będzie marudą.
– To część mojej stylizacji.
– Powiedziałam mu, że pana nie ma. Ale kiedy usłyszałam, o co mu chodzi, pomyślałam, że może powinien pan z nim porozmawiać. To coś dziwnego.
– Kim on jest?
– Jakiś pan Preston z banku First Pacific United w San Francisco. Chodzi mu o finanse Frye’a.
– Co jest takie dziwne?
– Lepiej niech pan sam z nim porozmawia – powiedziała.
Joshua westchnął.
– Z przyjemnością.
– Jest na drugiej linii.
Joshua podszedł do biurka, usiadł, podniósł słuchawkę i powiedział:
– Dzień dobry, panie Preston.
– Pan Rhinehart?
– Przy telefonie. Czym mogę panu służyć?
– Biuro handlowe Winnic „Drzewo Cienia” poinformowało mnie, że pan jest egzekutorem majątku Frye’a.
– Zgadza, się.
– Czy pan się orientuje, że pan Bruno Frye miał konta w naszym głównym oddziale, tutaj w San Francisco?
– W First Pacific United? Nic mi o tym nie wiadomo.
– Konto oszczędnościowe, konto czekowe i skrytkę w sejfie depozytowym – powiedział Preston.
– Miał kilka kont w różnych bankach. Prowadził ich listę. Ale pańskiego banku na niej nie było. I nie natknąłem się na żadne książeczki czy anulowane czeki pochodzące od was.
– Tego się obawiałem – powiedział Preston.
Joshua zmarszczył brwi.
– Nie rozumiem. Czy macie jakieś problemy z tymi kontami w Pacific United?
Preston zawahał się, potem zapytał:
– Panie Rhinehart, czy pan Frye miał brata?
– Nie. A dlaczego pan pyta?
– Czy zatrudniał sobowtóra?
– Słucham?
– Czy kiedykolwiek potrzebny mu był sobowtór, ktoś kto z dość bliskiej odległości mógł uchodzić za niego?
– Czy to ma być żart, panie Preston?
– Wiem, że to dość dziwne pytanie. Ale pan Frye był zamożnym człowiekiem. W dzisiejszych czasach, kiedy tak się rozrasta terroryzm i jest tylu szaleńców na wolności, bogaci ludzie często muszą najmować osobistych strażników i czasami – przyznaję, że dzieje się to rzadko, ale w pewnych szczególnych przypadkach – często uważają za konieczne wynajmowanie sobowtórów z powodów bezpieczeństwa.
– Z całym szacunkiem należnym pańskiemu pięknemu miastu – powiedział Joshua – pozwolę sobie zauważyć, że pan Frye mieszkał w dolinie Napa, nie w San Francisco. Tutaj nie ma tego typu przestępstw. Żyjemy zupełnie innym stylem życia niż ten, który wam odpowiada. Pan Frye nie potrzebował sobowtóra i jestem pewien, że nie miał takiego. Panie Preston, o co u diabła chodzi?
– Właśnie dopiero co stwierdziliśmy, że pan Frye został zamordowany w ubiegły czwartek – powiedział Preston.
– No i?
– Zdaniem naszych radców prawnych, bank nie może w żaden sposób ponosić odpowiedzialności.
– Za co? – zapytał niecierpliwym tonem Joshua.
– Jako egzekutor majątku było pańskim obowiązkiem nas poinformować, że nasz depozytariusz umarł. Dopóki nie otrzymaliśmy tej informacji – bo dowiedzieliśmy się tego właściwie z trzeciej ręki – nie mieliśmy absolutnie żadnego powodu, aby zamrażać konto.
– Wiem o tym. – Joshua osunął się na krzesło, zapatrzył markotnie na szklankę whisky stojącą na biurku i zatrwożony, że Preston zaraz powie mu coś, co zakłóci jego błogie zadowolenie, zdecydował, że odrobina gburowatości przyśpieszy nieco rozmowę. Powiedział: – Panie Preston, wiem, że w bankach interesy prowadzi się powoli i starannie, bo tego się wymaga od instytucji zajmujących się pieniędzmi ciężko zarobionymi przez innych ludzi. Ale wolałbym, by pan wyrażał się jaśniej i szybciej doszedł do sedna sprawy.
– W ubiegły czwartek, na pół godziny przed zamknięciem, a parę godzin po zabiciu pana Frye’a w Los Angeles, do naszego głównego oddziału przyszedł mężczyzna, który przypominał pana Frye’a. Miał czeki podpisane osobiście przez pana Frye’a. Wypisał czek gotówkowy, redukując konto do stu dolarów.
Joshua wyprostował się.
– Ile pobrał?
– Sześć tysięcy z konta czekowego.
– Aha.
– Potem przedstawił swoją książeczkę i wycofał wszystko oprócz pięciuset dolarów z konta oszczędnościowego.
– I ile tego było?
– Następne dwanaście tysięcy.
– Razem osiemnaście tysięcy?
– Tak. Plus wszystko to, co mógł zabrać ze skrytki w sejfie depozytowym.
– Do tego też się zabrał?
– Tak. Ale oczywiście nie wiemy, co mógł stamtąd zabrać – powiedział Preston. Potem dodał z nadzieją: – Może nic.
Joshua był zdumiony.
– Jak taki bank mógł wypuścić taką wielką sumę bez sprawdzenia dokumentów tożsamości?
– Naprawdę ich zażądaliśmy – powiedział Preston. – I musi pan zrozumieć, że wyglądał, jak pan Frye. Przez ostatnie pięć lat pan Frye przychodził do nas dwa albo trzy razy w miesiącu; za każdym razem, zostawiał kilka tysięcy dolarów na swoim koncie czekowym. Dzięki temu dał się zauważyć. Ludzie go zapamiętali. W zeszły czwartek nasza kasjerka rozpoznała go i nie było powodów do podejrzliwości, szczególnie dlatego, że miał podpisane czeki i swoją książeczkę, i…
– To nie są dowody tożsamości – powiedział Joshua.
– Nasza kasjerka poprosiła go o dokumenty, chociaż go rozpoznała. Taką stosujemy politykę przy dużych wypłatach i ona przeprowadziła wszystko zgodnie z przepisami. Mężczyzna pokazał jej ważne kalifornijskie prawo jazdy, z fotografią, wystawione na nazwisko Bruno Frye’a. Zapewniam pana, panie Rhinehart, First Pacific United nie postąpił nieodpowiedzialnie w tej sprawie.
– Czy ma pan zamiar przesłuchać kasjerkę? – zapytał Joshua.
– Dochodzenie już się zaczęło.
– Miło mi to słyszeć.
– Ale jestem absolutnie pewien, że doprowadzi donikąd – powiedział Preston. – Ona u nas pracuje od ponad szesnastu lat.
– Czy to ta sama kobieta, która go wpuściła do sejfu depozytowego? – spytał Joshua.
– Nie. Inna pracowniczka. Ją również przesłuchujemy.
– To diablo poważna sprawa.
– Nie musi mi pan tego mówić – oznajmił zdeprymowany Preston. – Przez wszystkie lata pracy w bankowości nigdy mi się coś takiego nie przydarzyło. Zanim do pana zadzwoniłem, poinformowałem władze, przedstawicieli państwowego i federalnego systemu bankowego i radców prawnych First Pacific United.
– Sądzę, że powinienem przyjechać do was jutro i pogadać z pańskimi ludźmi.
– Gdyby pan zechciał.
– Powiedzmy o dziesiątej?
– O której to będzie dla pana dogodne – powiedział Preston. – Będę cały dzień do pańskiej dyspozycji.
– No więc niech to będzie dziesiąta.
– Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Ale oczywiście straty zostaną pokryte przez ubezpieczenie federalne.
– Wyłączając zawartość skrytki w sejfie depozytowym – powiedział Joshua. – Żadne ubezpieczenie nie pokryje tej straty. – To była kwestia, która mogła nieźle denerwować Prestona i obydwaj o tym wiedzieli. – Zawartość skrytki mogła być cenniejsza niż konto czekowe i oszczędnościowe razem wzięte.