Выбрать главу

– Głos można naśladować – powiedział Preston, po raz pierwszy zabierając głos w rozmowie.

– Nie taki – stwierdziła pani Willis.

– Można go było naśladować – powiedział Joshua – ale z trudem.

– I te oczy – dodała pani Willis. – Były prawie tak samo dziwne jak głos.

Zaintrygowany tą uwagą, Joshua przysunął się do niej i zapytał:

– A co pani może powiedzieć o jego oczach?

– Były zimne – powiedziała. – I nie tylko z powodu ich błękitnoszarej barwy. Bardzo zimne, twarde oczy. I zazwyczaj wydawało się, że on nie jest zdolny patrzeć komuś w twarz. Jego wzrok bezustannie umykał, jakby Frye się bał, że ktoś odczyta jego myśli albo coś takiego. Ale kiedy już wreszcie spojrzał otwarcie, to te oczy wywoływały uczucie, że się patrzy na kogoś… cóż… na kogoś, kto nie ma zupełnie dobrze w głowie.

Zawsze dyplomatyczny bankier Preston powiedział szybko:

– Pani Willis, jestem pewien, że pan Rhinehart chce, aby pani trzymała się faktów. Jeśli pani będzie się wtrącała z osobistymi wyobrażeniami, to tylko zaciemni sprawę i utrudni mu pracę.

Pani Willis potrząsnęła głową.

– Wiem tylko, że ten człowiek, który tu był w ubiegły czwartek, miał te same oczy.

Joshua był lekko wstrząśnięty tym spostrzeżeniem, ponieważ on również często myślał, że oczy Bruna ukazują udręczoną duszę. W oczach tego człowieka krył się wyraz przerażenia i nawiedzenia – ale również twarda, chłodna, mordercza lodowatość, którą spostrzegła Cynthia Willis.

Przez następne trzydzieści minut Joshua wypytał ją o wiele spraw, włączywszy w to: człowieka, który wypłacił pieniądze Frye’a; procedury, jakie zwykle stosowała przy wypłatach dużej gotówki; procedurę, według której postępowała w ubiegły czwartek; rodzaj dokumentu tożsamości, który przedstawił oszust; jej życie rodzinne, męża, dzieci, przebieg jej zatrudnienia, jej obecny stan majątkowy i kilka innych rzeczy. Był dla niej twardy, a nawet nieprzyjemny, kiedy uważał, że to pomoże jego sprawie. Niezadowolony z perspektywy spędzenia dodatkowych tygodni nad finansami Frye’a z powodu tego nowego obrotu sprawy, pragnąc znaleźć szybkie rozwiązanie zagadki, szukał powodu do oskarżenia jej o współudział w obrabowaniu kont Frye’a, ale ostatecznie nic nie znalazł. Właściwie, kiedy kończył ją wypytywać, bardzo już ją lubił i również jej ufał. Czasami nawet dochodził do tego, że przepraszał za zbyt ostre i kłótliwe zachowanie, a takie usprawiedliwianie się było w jego przypadku nadzwyczaj rzadką rzeczą.

Kiedy Pani Willis powróciła do swojego okienka kasowego, Ronald Preston przyprowadził Jane Symmons. To była kobieta, która towarzyszyła sobowtórowi Frye’a do jego skrytki w sejfie depozytowym, mieszczącym się w podziemiach banku. Miała dwadzieścia siedem lat, rude włosy, zielone oczy, zadarty nos i zrzędliwe usposobienie. Jej jękliwy głos i irytujące odpowiedzi wywoływały najgorsze uczucia u Joshui, ale im bardziej gburowaty się stawał, ona była tym bardziej zrzędliwa. Nie uważał, by Jane Symmons była równie wymowna jak Cynthia Willis, nie spodobała mu się tak, jak tamta Murzynka i jej nie przepraszał, ale był pewien, że jest równie prawdomówna jak pani Willis, przynajmniej jeśli chodziło o daną sprawę.

Kiedy Jane Symmons wyszła z pokoju, Preston zapytał:

– No i jakie są pańskie spostrzeżenia?

– Nie jest prawdopodobne, by któraś z nich brała udział w jakimś szwindlu – powiedział Joshua.

Preston poczuł ulgę, ale starał się tego nie okazywać.

– Takie jest również nasze zdanie.

– Ale ten człowiek, który udaje Bruno Frye’a, musi być do niego niezwykle podobny.

– Panna Symmons jest bardzo przenikliwą młodą kobietą – zapewnił Preston. – Jeżeli twierdzi, że wyglądał dokładnie jak Frye, to podobieństwo musi być istotnie znaczące.

– Panna Symmons jest beznadziejną paplą – powiedział gderliwie Joshua. – Gdyby była jedynym świadkiem, znalazłbym się w kropce.

Preston zamrugał zdziwiony.

– Natomiast – kontynuował Joshua – ta pani Willis jest prawdziwie spostrzegawcza. I piekielnie bystra. I pewna siebie, a nie zadowolona z siebie. Na pańskim miejscu, zrobiłbym z niej kogoś więcej niż tylko kasjerkę.

Preston odchrząknął.

– Cóż… tak, i co teraz?

– Chciałbym zobaczyć zawartość sejfu.

– Nie sądzę, by pan miał klucz pana Frye’a?

– Nie. Jeszcze nie powrócił z grobu, żeby mi go przekazać.

– Myślałem, że może znalazł się wśród innych rzeczy od czasu naszej wczorajszej rozmowy.

– Nie. Jeżeli oszust posługiwał się tym kluczem, to sądzę, że nadal go ma.

– Przede wszystkim, skąd on go ma? – zastanawiał się Preston. – Jeżeli to pan Frye mu go dał, wówczas to rzuca inne światło na całą sprawę. To mogłoby zmienić stanowisko banku. Jeżeli pan Frye nakłonił tego sobowtóra do wycofania funduszy…

– Pan Frye nie mógł nikogo nakłaniać. On umarł. Czy możemy teraz zobaczyć, co jest w tym sejfie?

– Bez obydwu kluczy trzeba się będzie włamać.

– To proszę, żeby to zrobiono – powiedział Joshua. Trzydzieści pięć minut później Joshua i Preston czekali w drugiej części podziemi banku, a pracownik techniczny usuwał zniszczony zamek w sejfie depozytowym i chwilę później wyciągnął całą skrytkę ze ściany podziemi. Podał ją Ronaldowi Prestonowi, a Preston wręczył ją Joshui.

– Normalnie – powiedział nieco sztywno Preston – zostałby pan odprowadzony do naszych prywatnych kabin, tak aby mógł pan obejrzeć zawartość na osobności. Jednakże, ponieważ istnieje spore prawdopodobieństwo, że stwierdzi pan, iż bezprawnie zabrano jakieś cenne rzeczy, zmuszony jestem nalegać, aby otworzył pan skrytkę w mojej obecności.

– Nie ma pan podstaw prawnych, aby nalegać na coś takiego – powiedział cierpko Joshua. – Ale nie mam zamiaru wytaczać pańskiemu bankowi procesu o kłamstwa, więc zaraz zaspokoję pańską ciekawość.

Joshua podniósł wieko skrytki sejfu depozytowego. Wewnątrz leżała biała koperta i nic oprócz niej. Wyjął ją, podał puste metalowe pudło Prestonowi i rozdarł kopertę. W środku była pojedyncza kartka papieru z datą, podpisem i napisanym na maszynie tekstem.

Joshua nigdy nie czytał czegoś równie dziwnego. Jakby to napisał człowiek owładnięty atakiem gorączki.

Czwartek, 25 września

Do wszystkich, których to interesuje:

Moja matka, Katarzyna Anna Frye, umarła pięć lat temu, ale nadal powraca do życia w nowych wcieleniach. Znalazła sposób, aby powracać z grobu i próbuje mnie dopaść. Obecnie żyje w Los Angeles pod nazwiskiem Hilary Thomas.

Dzisiaj rano zabiła mnie nożem i umarłem w Los Angeles. Mam zamiar tam powrócić i zabić ją, zanim ona mnie ponownie zabije. Bo jeśli zabije mnie dwukrotnie, to na zawsze umrę. Nie mam jej zdolności magicznych. Nie potrafię powracać z grobu.

Czuję się taki pusty, taki niedoskonały. Zabiła mnie i już nie jestem całością.

Pozostawiam ten list w przypadku, gdyby znowu wygrała. Dopóki nie umrę dwa razy, to będzie moja prywatna wojna, moja i nikogo innego. Nie mogę się ujawnić i poprosić o ochronę policji. Jeśli to zrobię, wszyscy będą wiedzieli, czym jestem i kim jestem. Wszyscy się dowiedzą, że całe życie się ukrywałem, i wtedy ukamienują mnie na śmierć. Ale jeśli ona mnie znowu dopadnie, to już nie będzie miało znaczenia, czy ktoś wykryje, kim jestem, bo już będę martwy podwójnie. Jeżeli mnie znowu dopadnie, to ktokolwiek znajdzie ten list, musi wziąć na siebie odpowiedzialność powstrzymania jej.