Выбрать главу

Rzymski doradca chciał coś powiedzieć, lecz Klaudia Prokula uprzedziła go i rzekła z naciskiem:

– Jestem tego samego zdania co ty, Chuzo! Jezus Nazarejski był dobrym i pobożnym człowiekiem i Poncjusz Piłat nie byłby go skazał, gdyby Żydzi go do tego nie zmusili.

Po obiedzie Klaudia Prokula zaczęła narzekać na ból głowy i odeszła do swoich pokojów. Lekarz troskliwie jej towarzyszył, przygotowując jakiś napój uspokajający. Chuza również oddalił się, aby porozmawiać z żoną o sprawach, jak to określił, natury gospodarczej. Zostałem sam z rzymskim doradcą. Wyciągnęliśmy się na leżankach i popijali wino, a rozmowa toczyła się wokół sytuacji w Rzymie. Próbował wypytywać mnie o wpływy Sejana, ale bardzo uważałem na to, co mówię. Gdy wyjaśniłem, że już rok minął, jak wyjechałem z Rzymu, doradca przestał się mną interesować. Ja z kolei pytałem o księcia Heroda i jego dwór. Parsknął śmiechem i ostrzegł:

– Nie radziłbym publicznie nazywać go lisem. Wszyscy potomkowie wielkiego Heroda są mściwi i bardzo drażliwi, jeśli chodzi o ich pozycję. Niewątpliwie są wyjątkowo zdolni i rozwiąźli, a także niezachwianie lojalni wobec Rzymu, któremu zawdzięczają swoje stanowiska. Stosunki pokrewieństwa w ich rodzinie są okropnie poplątane! Herod Wielki był dziadkiem Herodiady, a równocześnie ojcem Heroda Antypasa. Żydzi mają więc powody do podważania legalności tego małżeństwa. Na szczęście książę potrafi dochodzić swoich praw. Na jego dworze każdy adwokat znajdzie się w opałach. Ja mam prawo veta wobec wyroków za przestępstwa karane śmiercią, ale oczywiście nie jestem taki głupi, żeby z tego korzystać. Staram się tylko zgromadzić kapitalik z mojej dobrej posadki. Tyberiada jest niezłym miejscem dla takich starań. A może byśmy sobie popili i poszli zabawić się do miasta? Pokażę ci, jak roztropny mężczyzna potrafi współżyć z Żydami, nie mieszając się do spraw, które do niego nie należą. Odmówiłem, powołałem się na chorą nogę, on zaś jął się usprawiedliwiać:

– Oczywiście, mam informatorów w wielu miastach, i legion też ma swoich. Dbam, aby potajemnie nie przywożono do kraju broni i aby książę też jej nie magazynował. Równocześnie pilnuję jego spraw zagranicznych. Na szczęście zirytował Arabów, a Partowie są zbyt odlegli, zresztą nic sobie nie robią z takiego małego księcia. Moja pozycja w Rzymie nie jest podważana.

Byłem ciekaw, jak zdołał się ustrzec przez zarażeniem religią żydowską w kraju, który roi się od proroków i świętych ludzi. Odżegnał się obydwiema rękami i zapewnił:

– Wystrzegam się wkładania rąk w gniazdo szerszeni. Mamy wizerunek cesarza i składamy mu ofiary mimo nieśmiałego sprzeciwu Tyberiady, ale oczywiście miejscowych nie zmuszamy do udziału w tych ceremoniach. Ten naród jest jeszcze tak zacofany, że książęcy dworzanie uciekają z teatru w czasie spektaklu. Nie można nawet pomyśleć, żeby ktoś skazany na śmierć został zgładzony na scenie, jak w Aleksandrii, toteż przy wystawianiu tragedii musimy się zadowalać użyciem zakrwawionych worków. Żydzi nie cierpią oglądania w teatrze nawet dowcipnych świristewek, a wystawienie farsy jest tu nie do pomyślenia.

Coś sobie przypomniałem. Spytałem, czy aktualnie gości w Tyberiadzie jakaś trupa aktorska. Potrząsnął głową i powiedział:

– Nic o tym nie słyszałem. Jeśli książę sam nie opłaci przedstawienia, trudno znaleźć kogoś, kto by pokrył koszty. Wobec braku zainteresowania teatr nie ucywilizuje tego narodu, jak bywało w innych krajach.

Wreszcie postanowił odejść, a Chuza mu towarzyszył. Na dziedzińcu z szacunkiem pożegnałem ich, kiedy wsiadali do swoich lektyk; przecież niczego nie traciłem okazując uprzejmość obu wpływowym mężom. Osobisty lekarz Heroda wykorzystał okazję, aby pokręcić się po kąpielisku i upolować tłustego pacjenta dla podreperowania sakiewki. Kiedy odeszli, Klaudia Prokula poprosiła mnie do siebie i trzymając się za głowę spytała słabym głosem:

– Czy Maria Magdalena miała jakieś nowiny? Kazała mi coś powtórzyć?

– Ona czeka – wyjaśniłem. – Nikt nie wie niczego, o czym byśmy już nie wiedzieli.

– Przekazano mi informację – powiedziała Joanna – że w głębi kraju, niedaleko Nainu, krążył człowiek, którego brano za Jezusa, ale zniknął, zanim cisi zdążyli go odnaleźć.

– Możliwe, że ci, którzy go spotkali, z jakiegoś powodu nie chcą o tym rozpowiadać.

– Przyjechałam z entuzjazmem, bo chciałam dać mu możliwość uzdrowienia moich dolegliwości, a przez to poprawienia jego opinii po zmartwychwstaniu – skarżyła się Klaudia Prokula. – Dlaczego więc mnie się nie objawia? Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, skoro potrafi przenikać przez zamknięte drzwi. Wcale bym się nie przeraziła. Co noc straszą mnie przecież okropne zmory! Zaczynam być zmęczona tym oczekiwaniem, a kąpiele w śmierdzącej siarką wodzie męczą mnie i nie wiem, jak mam się ubrać na te wyścigi… Mimo wielu dobrych cech Poncjusz Piłat jest skąpy, bo wychował się w prymitywnych warunkach. Jego matka pochodzi z barbarzyńców zamieszkujących północną część Brytanii, gdzie jedzą klenie.

– Wspomniałam Chuzie o twoim kłopocie – wtrąciła Joanna.

– Jego zdaniem, książę powinien ci podarować jedwabną suknię, jeśli zechcesz zaszczycić swą obecnością jego wyścigi.

– Jeśli Herod wetknie mi jakąś starą szatę Herodiady, potraktuję to jako obelgę – rzekła Klaudia Prokula ze złością. – Postaraj się, żeby to wziął pod uwagę. W ogóle nie mam ochoty na prezenty od tej żydowskiej ladacznicy. To, co dostanę, musi być zakupione z funduszu spraw zagranicznych księcia. – Odwracając się w moją stronę wyjaśniła: – Ty wiesz najlepiej, Marku, że nie jestem małostkowa, że bardziej kocham samotność niż rozgłos. Lecz jeśli już wyrażam zgodę na publiczne wystąpienie, to muszę się ubrać, jak na Rzymiankę i żonę prokuratora Judei przystało. Są to jednak sprawy, których żaden mężczyzna naprawdę nie zrozumie, choćby nie wiem jak się zaklinał, że wszystko jest dla niego jasne.

– Rzeczywiście nie bardzo cię rozumiem – przyznałem. – Wygląda na to, że wyścigi są dla ciebie ważniejsze niż Nazarejczyk, którego chciałaś szukać. Zmartwychwstały syn Boży może właśnie teraz buduje wokół nas niewidzialne Królestwo, a ty myślisz o tym, co na siebie włożyć, żeby się przypodobać arabskim książętom i bogatym hodowcom koni!

– Mam dosyć rzeczy nadprzyrodzonych w moich snach – fuknęła rozdrażniona Klaudia Prokula. – Każdej nocy przeżywam grozę królestwa zmarłych i nie mogę ruszyć ręką ani nogą, ani nawet krzyknąć, bo mi się wydaje, że umieram. W miarę wzrostu księżyca moje cierpienie staje się coraz dotkliwsze: wprost boję się, że tracę rozum.

Przygnębiony i odurzony winem wyszedłem, aby wrócić do greckiego zajazdu. Pod murem pałacu siedział odziany siermiężnie staruszek, szczelnie osłaniający głowę. Okazało się, że oczekiwał na mnie, pozdrowił moim imieniem i rzekł niskim głosem:

– Idę na wybrzeże. Chodź za mną, ale tak, żeby cię nikt nie widział.

Poszedł przede mną, a ja jego tropem. Zaprowadził mnie na wybrzeże, gdzie nikt nie mógł nas widzieć ani słyszeć, o czym rozmawiamy. Dopiero tam odkrył twarz – to była Zuzanna! Nie uśmiechała się ani nie witała mnie radośnie. Przeciwnie – wzdychała, pojękiwała i załamywała ręce, jakby dręczyła ją boleść i nie wiedziała, od czego zacząć. Zganiłem ją ostrymi słowami za tak długie milczenie i spytałem, gdzie jest Natan wraz ze stanowiącymi moją własność osłami i sakiewką. Jęknęła jeszcze głośniej, lecz zapewniła: