Выбрать главу

– Są z mojej krwi – stwierdziła Zielona Gracja, gdy Qezza wypełniała jej kielich ciemnoczerwonym winem. – Dobrze jest wiedzieć, że Wasza Promienność jest z nich zadowolona. Mam nadzieję, że ja również uzyskam twą aprobatę. – Stara kapłanka miała białe włosy i skórę cienką jak pergamin, ale lata nie odebrały blasku jej oczom.

Były tak samo zielone jak szaty, które nosiła, smutne i pełne mądrości. – Niech Wasza Promienność wybaczy mi te słowa, ale wyglądasz na... zmęczoną. Czy dobrze sypiasz?

Dany ledwie zdołała powstrzymać śmiech.

– Nie bardzo. Ostatniej nocy trzy qartheńskie galery popłynęły w górę Skahazadhanu pod osłoną ciemności. Ludzie Matki wypuszczali salwy ognistych strzał i rzucali na ich pokłady beczki z płonącą smołą, ale galery przemknęły szybko i nie poniosły znaczących szkód. Qartheńczycy chcą zamknąć przed nami rzekę, podobnie jak zamknęli zatokę. I nie są już sami. Dołączyły do nich trzy galery z Nowego Ghis i karaka z Tolos. –

Tolosowie odpowiedzieli na propozycję sojuszu, oznajmiając, że jest kurwą i żądając, by zwróciła Meereen Wielkim Panom. Nawet to było lepsze od odpowiedzi, jaka przybyła z Mantarys w postaci cedrowej skrzyni przywiezionej przez karawanę. Wewnątrz Daenerys znalazła zamarynowane głowy swych trzech posłów. – Może twoi bogowie nam pomogą. Poproś ich, by zesłali wichurę, która przepędzi galery z zatoki.

– Będę się modliła i składała ofiary. – Galazza Galare popijała wino, ale nie spuszczała wzroku z Dany. – Sztormy szaleją nie tylko na zewnątrz, lecz również w obrębie miejskich murów. Słyszałam, że nocą zginęli kolejni wyzwoleńcy.

– Trzy kobiety – te słowa zostawiły gorzki posmak w ustach królowej. – Tchórze włamali się do domu tkaczek, wyzwolenic, które nie skrzywdziły nikogo. One tylko robiły piękne rzeczy. Nad moim łóżkiem wisi gobelin, który od nich dostałam. Synowie Harpii zniszczyli ich krosna, a potem zgwałcili je i poderżnęli im gardła.

– Słyszeliśmy o tym. A mimo to Wasza Promienność znalazła odwagę, by odpowiedzieć na mord łaskawością. Nie skrzywdziłaś żadnego ze szlachetnie urodzonych dzieci, które są twoimi zakładnikami.

– Jak dotąd nie. – Dany polubiła młodych podopiecznych. Niektóre dzieci były nieśmiałe, a inne odważne, jedne słodkie, drugie ponure, ale wszystkie były niewinne. –

Jeśli zabiję swoich podczaszych, kto będzie mi nalewał wina i podawał kolację? – zapytała, próbując obrócić sprawę w żart.

Kapłanka się nie uśmiechnęła.

– Powiadają, że Golony Łeb chciał je rzucić na pożarcie twoim smokom. Życie za życie. Za każdą zabitą Mosiężną Bestię pragnie uśmiercić jedno dziecko.

Dany przesuwała jedzenie na talerzu. Nie śmiała spojrzeć na stojących obok Grazhara i Qezzę w obawie, że się rozpłacze. Golony Łeb ma twardsze serce niż ja.

– Synowie Harpii śmieją się w swych pałacach – oznajmił jej dziś rano Skahaz. – Co za pożytek z zakładników, jeśli nie chcesz pozbawić ich głów?

W jego oczach Dany była tylko słabą kobietą. Hazzea wystarczy. Co za pożytek z pokoju, jeśli trzeba za niego płacić krwią małych dzieci?

– Nie one są winne tych morderstw – poinformowała słabym głosem Zieloną Grację.

– Nie chcę być królową-rzeźniczką.

– I za to Meereen wznosi dzięki – odparła Galazza Galare. – Słyszeliśmy, że król-rzeźnik z Astaporu nie żyje.

– Zabili go jego właśni żołnierze, kiedy rozkazał im wyjść z miasta i zaatakować Yunkai’i – znów poczuła gorycz wypowiadanych słów. – Nawet nie zdążył ostygnąć, a jego miejsce już zajął następny, który nazwał się Cleonem Drugim. Ten przetrwał osiem dni, nim poderżnięto mu gardło. Jego zabójca ogłosił się władcą, ale konkubina Cleona Pierwszego zrobiła to samo. Astaporczycy zwą ich Królem Mordercą i Królową Kurwą.

Ich zwolennicy walczą ze sobą na ulicach, podczas gdy Yunkai’i i ich najemnicy czekają pod murami.

– Nastały ponure czasy. Wasza Promienność, czy mogę ci coś doradzić?

– Wiesz, jak bardzo cenię twą mądrość.

– Wysłuchaj mnie więc i weź sobie męża.

– Hm.

Dany spodziewała się tego.

– Często słyszałam, jak mówisz, że jesteś tylko młodą dziewczyną. Jeśli na ciebie spojrzeć, wydajesz się jeszcze w połowie dzieckiem, zbyt młodym i kruchym, by samodzielnie stawić czoło podobnym próbom. Potrzebujesz króla, który pomoże ci podźwignąć te brzemiona.

Dany nadziała kawałek jagnięciny i zaczęła ją powoli jeść.

– Powiedz mi, czy ten król nadmie policzki i zdmuchnie galery Xara z zatoki, przeganiając je do Qarthu? Czy klaśnie w dłonie i położy kres oblężeniu Astaporu? Czy wypełni brzuchy moich dzieci i przywróci pokój moim ulicom?

– A ty potrafisz tego dokonać? – odpowiedziała pytaniem Zielona Gracja. – Król to nie bóg, ale silny mężczyzna może wiele. Gdy moi rodacy na ciebie patrzą, widzą zdobywczynię, która przybyła zza morza, by nas zamordować i obrócić nasze dzieci w niewolników. Szlachetnie urodzony król czystej ghiscarskiej krwi mógłby sprawić, że miasto pogodzi się z twoimi rządami. W przeciwnym razie obawiam się, że twoje panowanie będzie się musiało zakończyć tak, jak się zaczęło. Krwią i ogniem.

Dany znowu przesunęła mięso na talerzu.

– A kogo według bogów Ghis powinnam wybrać na króla i małżonka ?

– Hizdahra zo Loraqa – odpowiedziała stanowczo Galazza Galare.

Dany nawet nie próbowała udawać zaskoczonej.

– A dlaczego Hizdahra? Skahaz również jest szlachetnie urodzony.

– Skahaz jest Kandaqiem, a Hizdahr Loraqiem. Błagam Waszą Promienność o wybaczenie, ale tylko ktoś, kto nie jest Ghiscarczykiem, mógłby nie wiedzieć, co to za różnica. Często słyszałam, że w twoich żyłach płynie krew Aegona Zdobywcy, Jaehaerysa Mądrego i Daerona Smoka. Szlachetny Hizdahr ma w żyłach krew Mazdhana Wspaniałego, Harraka Przystojnego i Zharaqa Wyzwoliciela.

– Jego przodkowie nic żyją, tak samo jak moi. Czy Hizdahr przywoła ich cienie, by broniły Meereen przed wrogami? Potrzebuję kogoś, kto ma okręty i miecze, a ty proponujesz mi przodków.

– Jesteśmy starym ludem. Przodkowie są dla nas ważni. Wyjdź za Hizdahra zo Loraqa i wydaj na świat syna, w którego żyłach połączy się krew harpii i smoka. W nim spełnią się proroctwa, a zastępy twych wrogów roztopią się jak śnieg.

Będzie rumakiem, który przemierzy świat. Dany wiedziała, ile są warte przepowiednie. Składały się ze słów, a słowa to wiatr. Nie będzie miała syna Loraqa, dziedzica, który połączy smoka z harpią. Kiedy słońce wzejdzie na zachodzie i zajdzie na wschodzie, kiedy wyschną morza, a wiatr będzie przenosił góry jak liście. Dopiero wtedy jej łono będzie mogło wydać żywe dziecko...

...ale Daenerys Targaryen miała też inne dzieci, dziesiątki tysięcy dzieci, które nazwały ją matką, gdy wyzwoliła je z okowów. Pomyślała o Twardej Tarczy, o bracie Missandei, o Rylonie Rhee, która tak pięknie grała na harfie. Żaden ślub nie przywróci im życia, ale jeśli mąż pomoże położyć kres rzezi, była winna ofiarom zawarcie małżeństwa.

Jeśli poślubię Hizdahra, to czy Skahaz zwróci się przeciwko mnie? Ufała Skahazowi bardziej niż Hizdahrowi, ale Golony Łeb byłby katastrofalnym królem. Za szybko wpadał w gniew i zbyt powoli wybaczał. Nie widziała żadnej korzyści w poślubieniu mężczyzny równie znienawidzonego jak ona sama. Hizdahra powszechnie szanowano, o ile potrafiła to ocenić.

– A co myśli na ten temat mój ewentualny mąż? – zapytała Zieloną Grację. Co myśli o mnie?

– Wasza Miłość musi go sama zapytać. Szlachetny Hizdahr czeka na dole. Wyślij po niego, jeśli raczysz.