Выбрать главу

– To ostatnie jest prawdą – zauważył ser Orson.

– Najlepsze fortele zawsze zawierają ziarenko prawdy – odparł Obdarty Książę. –

Każdy z was ma pod dostatkiem powodów, by mnie porzucić. A Daenerys Targaryen wie, że najemnicy to kapryśna zgraja. Jej właśni Drudzy Synowie i Wrony Burzy przyjęli yunkijskie złoto, ale nie zawahali się przejść na jej stronę, gdy szale bitwy zaczęły się przechylać.

– Kiedy powinniśmy wyruszyć? – zapytał Lewis Lanster.

– Natychmiast. Strzeżcie się Kotów i Długich Kopii, jeśli jakieś spotkacie. Nikt oprócz tych, którzy są teraz w namiocie, nie będzie wiedział, że wasza ucieczka to fortel. Jeśli za wcześnie odkryjecie swe płytki, każę okaleczyć was jako dezerterów, a potem wypruć wam trzewia jako zdrajcom.

Trzej Dornijczycy bez słowa opuścili namiot dowodzenia. Dwudziestu jeźdźców i wszyscy będą znali język powszechny – pomyślał Quentyn. Szepty nagle stały się znacznie bardziej niebezpieczne.

Kolos klepnął go mocno w plecy.

– Tak jest. To będzie słodkie, Żabo. Polowanie na smoki.

ZBIEGŁA ŻONA

Asha Greyjoy siedziała w długiej sali Galbarta Glovera, pijąc jego wino, gdy jego maester przyniósł jej list.

– Pani – głos maestera brzmiał nerwowo, jak zawsze, gdy przemawiał do Ashy. –

Przyleciał ptak z Barrowton.

Wsunął jej pergamin w rękę, jakby pragnął jak najprędzej się go pozbyć. List ciasno zwinięto i zapieczętowano twardym różowym lakiem.

Barrowton. Asha spróbowała sobie przypomnieć, kto sprawuje tam rządy. Jakiś północny lord, który nie jest mi przyjacielem. A ta pieczęć... Boltonowie z Dreadfort ruszali do boju pod różowymi chorągwiami usianymi drobniutkimi kropelkami krwi. To sugerowało, że zapewne używają różowego laku do pieczętowania listów.

Trzymam w ręce truciznę – pomyślała. Powinnam spalić ten list. Złamała jednak pieczęć i na jej kolana opadł kawałek skóry. Gdy przeczytała suche brązowe słowa, jej nastrój pogorszył się jeszcze bardziej. Czarne skrzydła, czarne słowa. Kruki nigdy nie przynosiły dobrych wieści. Poprzednia wiadomość dostarczona do Deepwood Motte pochodziła od Stannisa Baratheona, który domagał się złożenia hołdu. Ta była gorsza.

– Ludzie z północy zdobyli Fosę Cailin.

– Bękart Boltona? – zapytał siedzący obok Qarl.

– Ramsay Bolton, lord Winterfell. Tak się teraz podpisuje. Są tu też inne nazwiska.

Lady Dustin, lady Cerwyn i czterech Ryswellów umieścili swoje podpisy pod podpisem Boltona. Obok umieszczono prosty rysunek olbrzyma, znak któregoś z Umberów.

Podpisy złożono maesterskim inkaustem, wykonanym z sadzy i smoły, ale sam list nabazgrano wielkimi spiczastymi literami przy użyciu jakiejś brązowej substancji. Tekst opowiadał o upadku Fosy Cailin, triumfalnym powrocie namiestnika północy do swej domeny i ślubie, który miał się wkrótce odbyć. Pierwsze słowa brzmiały: Piszę ten list krwią żelaznych ludzi, a ostatnie: Wysyłam każdemu z was po kawałku księcia.

Zostańcie dłużej na moich ziemiach, a podzielicie jego los.

Asha była dotąd przekonana, że jej młodszy brat nie żyje. Lepsza śmierć niż to.

Kawałek skóry leżał na jej kolanach. Uniosła go pod świecę i patrzyła na unoszący się w górę dym, aż wreszcie cały skrawek spłonął i ogień zaczął muskać jej palce.

Maester Galbarta Glovera czekał cierpliwie tuż obok.

– Nie będzie odpowiedzi – poinformowała go.

– Czy mogę podzielić się tymi wieściami z lady Sybelle?

– Jeśli sobie życzysz.

Asha me potrafiła odgadnąć, czy upadek Fosy Cailin uraduje Sybelle Glover. Lady Sybelle niemalże zamieszkała w bożym gaju. Modliła się o bezpieczny powrót dzieci i męża. Kolejna modlitwa, która zapewne pozostanie bez odpowiedzi. Jej drzewo serce jest głuche i ślepe, tak samo jak nasz Utopiony Bóg. Robett Glover i jego brat Galbart pojechali na południe z Młodym Wilkiem. Jeśli opowieści o Krwawych Godach były choć w połowie prawdziwe, zapewne nie wrócą już na północ. Ale przynajmniej jej dzieci żyją i to dzięki mnie. Asha zostawiła je w Dziesięciu Wieżach, pod opieką swych ciotek.

Najmłodszej córeczki lady Sybelle nie odstawiono jeszcze od piersi i Asha uznała, że dziewczynka jest zbyt delikatna, by narażać ją na trudy kolejnego rejsu po burzliwym morzu. Wsunęła list w dłonie maestera.

– Masz. Niech znajdzie w tym pociechę, jeśli zdoła. Możesz odejść.

Maester pochylił głowę w ukłonie i wyszedł. Gdy drzwi się za nim zamknęły, Tris Botley zwrócił się w stronę Ashy.

– Jeśli Fosa Cailin padła, wkrótce przyjdzie kolej na Torrhen’s Square. A potem na nas. – Jeszcze nie tak szybko. Rozcięta Gęba utoczy im trochę krwi.

Torrhen’s Square nie było ruiną taką jak Fosa Cailin, a Dagmer był żelaznym człowiekiem do szpiku kości. Prędzej zginie, niż się podda.

Gdyby ojciec żył, Fosa Cailin nigdy by nie padła. Balon Greyjoy zdawał sobie sprawę, że Fosa jest kluczem do utrzymania północy. Euron również o tym wiedział, ale po prostu nic go to nie obchodziło. Nie dbał też o to, jaki los czeka Deepwood Motte i Torrhen’s Square.

– Eurona nie obchodzą ziemie, które zdobył Balon. Mój stryjaszek popłynął w pogoń za smokami.

Wronie Oko wezwał wszystkie siły Żelaznych Wysp na Starą Wyk i pożeglował w bezkres morza zachodzącego słońca, a jego brat Victarion podążył za nim jak zbity pies.

Na Pyke nie został nikt, do kogo mogłaby się zwrócić, poza jej panem mężem.

– Zostaliśmy sami.

– Dagmer ich rozbije – upierał się Cromm. Nigdy nie spotkał kobiety, którą pokochałby choćby w połowie tak mocno jak wojnę. – To tylko wilki.

– Wszystkie wilki zabito. – Asha drapała różową pieczęć paznokciem kciuka. – To są ci, którzy zdarli z nich futra.

– Powinniśmy pomaszerować do Torrhen’s Square i przyłączyć się do walki – nalegał Quenton Greyjoy, jej daleki kuzyn i kapitan „Słonowodnej Dziewki”.

– Tak jest – poparł go Dagon Greyjoy, jeszcze dalszy kuzyn. Ludzie zwali go Dagonem Pijakiem, ale czy to pijany, czy trzeźwy, uwielbiał walczyć. – Czemu Rozcięta Gęba miałby zagarnąć całą chwałę dla siebie?

Dwaj słudzy Galbarta Glovera przynieśli pieczeń, ale skrawek skóry odebrał Ashy apetyt. Moi ludzie stracili wszelką nadzieję na zwycięstwo – uświadomiła sobie z przygnębieniem. Pragną jedynie dobrej śmierci. Nie wątpiła, że wilki im ją dadzą.

Prędzej czy później tu przyjdą, by odzyskać zamek.

Gdy Asha opuściła komnatę Galbarta Glovera i ruszyła po drewnianych schodach do należącej ongiś do niego sypialni, słońce znikało już za wysokimi sosnami wilczego lasu.

Wypiła za dużo wina i rozbolała ją głowa. Asha Greyjoy kochała swoich ludzi czy to kapitanów, czy załogi – ale połowa z nich była głupcami. To odważni głupcy, ale zawsze głupcy. Pomaszerujmy do Rozciętej Gęby, tak jest, jakbyśmy mogli...

Deepwood dzieliły od Dagmera długie mile wędrówki przez wysokie wzgórza, gęste lasy i rwące rzeki. Po drodze spotkaliby też tylu ludzi z północy, że wolała o tym nie myśleć. Asha miała cztery drakkary i niespełna dwustu ludzi... w tym również Tristifera Botleya, na którym nie mogła polegać. Bez względu na wszystkie jego słowa o miłości, nie potrafiła sobie wyobrazić, by Tris popędził do Torrhen’s Square, by zginąć u boku Dagmera Rozciętej Gęby.