Выбрать главу

U stóp wzgórza znajdował się wewnętrzny dziedziniec ze stajniami, wybiegiem dla koni, kuźnią, studnią oraz owczarnią, otoczony głęboką fosą, pochyłym ziemnym wałem i palisadą. Zewnętrzne fortyfikacje tworzyły owal dostosowany do zarysów terenu. Były tu dwie bramy, każda broniona przez parę kwadratowych drewnianych wież, a także ścieżki na szczytach wałów. Od południowej strony palisadę porastał mech sięgający aż do połowy wysokości wież. Na wschodzie i na zachodzie ciągnęły się puste pola. Nim Asha zdobyła zamek, rosły tam owies i jęczmień, ale podczas ataków wszystko stratowali.

Zboża, które zasiali później, zniszczyła seria ostrych przymrozków. Zostały tylko błoto, popiół i zwiędłe, butwiejące źdźbła.

Zamek był stary, ale niezbyt mocny. Odebrała go Gloverom, a Bękart Boltona odbierze go jej. Ale nie obedrze jej ze skóry. Asha Greyjoy nie pozwoli wziąć się żywcem.

Zginie tak, jak żyła, z toporem w ręce i śmiechem na ustach.

Pan ojciec dał jej trzydzieści drakkarów, by zdobyła Deepwood. Zostały tylko cztery, wliczając jej „Czarny Wicher”, a jeden z nich należał do Trisa Botleya, który dołączył do Ashy wtedy, gdy wszyscy od niej uciekali. Nie, to niesprawiedliwe. Pożeglowali do domu, byzłożyć hołd swemu królowi. Jeśli ktoś uciekł, to tylko ja. Owo wspomnienie nadal wypełniało ją wstydem.

– Uciekaj – nalegał Czytacz, gdy kapitanowie znosili jej stryja Eurona ze wzgórza Naggi, by włożyć mu na głowę koronę z wyrzuconego na brzeg drewna.

– Powiedział kruk wronie. Ucieknij ze mną. Będę cię potrzebowała, by zwołać ludzi z Harlaw.

Wtedy chciała jeszcze walczyć.

– Ludzie z Harlaw są tutaj. Ci, którzy się liczą. Niektórzy wykrzyczeli imię Eurona.

Nie każę Harlawom walczyć z Harlawami.

– Euron jest szalony. I niebezpieczny. Ten piekielny róg...

– Słyszałem go. Uciekaj, Asho. Gdy tylko Euron włoży koronę, zacznie cię szukać. Nie możesz dopuścić, by jego spojrzenie padło na ciebie.

– Jeśli stanę u boku moich pozostałych stryjów...

– ...zginiecie jako wyjęci spod prawa. Wszyscy zwrócą się przeciwko wam.

Przedstawiając kapitanom swe imię, poddałaś się ich osądowi. Nie możesz go teraz odrzucić. Tylko raz się zdarzyło, by decyzję królewskiego wiecu obalono. Przeczytaj Haerega.

Tylko Rodrik Czytacz mógłby gadać o jakiejś starej księdze w chwili, gdy ich życie ważyło się na ostrzu miecza.

– Jeśli ty zostaniesz, to ja też – upierała się.

– Nie bądź głupia. Dziś Euron pokazuje światu swe uśmiechnięte oko, ale jutro...

Asho, jesteś córką Balona i masz lepsze prawa do tronu niż twój stryj. Dopóki oddychasz, pozostajesz dla niego zagrożeniem. Jeśli tu zostaniesz, zabije cię albo wyda za Rudego Wioślarza. Nie wiem, co byłoby gorsze. Uciekaj. Drugiej szansy nie dostaniesz.

Asha pozostawiła „Czarny Wicher” po drugiej stronie wyspy z myślą o takiej ewentualności. Stara Wyk nie była wielka. Zdąży wrócić na statek przed wschodem słońca i pożeglować na Harlaw, nim Euron się zorientuje, że jej nie ma. Nadal się jednak wahała.

– Zrób to przez miłość, jaką masz dla mnie, dziecko – rzekł wreszcie jej wuj. – Nie każ mi patrzeć na twoją śmierć.

Posłuchała go. Najpierw odwiedziła Dziesięć Wież, by pożegnać się z matką.

– Może upłynąć długi czas, zanim wrócę – ostrzegła ją Asha. Lady Alannys nic nie rozumiała.

– Gdzie jest Theon? – dopytywała się. – Gdzie mój mały chłopczyk?

Lady Gwynesse obchodziło tylko to, kiedy wróci lord Rodrik.

– Jestem siedem lat od niego starsza. Dziesięć Wież powinno należeć do mnie.

Asha nadal przebywała w zamku, uzupełniając zapasy, gdy dotarły do niej wieści o jej ślubie. „Moją zbiegłą bratanicę trzeba poskromić” – oznajmił ponoć Wronie Oko. „Znam mężczyznę, który potrafi tego dokonać”. Wydał ją za Erika Ironmakera i mianował Rozbijacza Kowadeł namiestnikiem Żelaznych Wysp na czas, gdy on będzie się uganiał za smokami. Erik był w swoim czasie wspaniałym mężczyzną i nieustraszonym łupieżcą.

Mógł się pochwalić tym, że żeglował z dziadkiem jej dziadka, tym samym Dagonem Greyjoyem, na którego cześć nazwano Dagona Pijaka. Stare baby na Pięknej Wyspie nadal straszyły wnuki opowieściami o lordzie Dagonie i jego ludziach. Na królewskim wiecu zraniłam dumę Erika – przypomniała sobie Asha. Z pewnością mi tego nie zapomni.

Musiała przyznać, że stryjaszek świetnie to rozegrał. Jednym ruchem zmienił rywala w zwolennika, zapewnił wyspom bezpieczeństwo na czas swej nieobecności i usunął zagrożenie, jakie stanowiła Asha. A do tego świetnie się przy tym ubawił. Tris Botley opowiadał, że Wronie Oko użył foki jako jej pełnomocniczki podczas ślubu.

– Mam nadzieję, że Erik nie upierał się przy skonsumowaniu małżeństwa – skwitowała Asha.

Nie mogę wrócić do domu – pomyślała. Ale tutaj też nie śmiem zostać zbyt długo.

Niepokoiła ją panująca w lesie cisza. Asha całe życie spędziła na wyspach i na statkach.

Morze nigdy nie milczało. Miała we krwi szum fal uderzających o skalisty brzeg, ale w Deepwood Motte nie było żadnych fal... tylko drzewa, niezliczone drzewa, żołnierskie sosny i drzewa strażnicze, buki, jesiony i prastare dęby, kasztanowce, drzewa żelazne i jodły. Ich szum był cichszy od morskiego i słyszała go tylko wtedy, gdy wiał wiatr. Ich westchnienia dobiegały ze wszystkich stron, jakby drzewa szeptały do siebie w jakimś języku, którego nie potrafiła zrozumieć.

Dzisiejszej nocy ich szepty były głośniejsze niż kiedykolwiek. Szum zeschłych brązowych liści, stukot nagich gałęzi uderzających o siebie na wietrze. Odwróciła się od okna i od lasu. Muszę znowu poczuć pokład pod stopami. A jeśli to niemożliwe, chociaż jadło w żołądku. Wypiła wieczorem za dużo wina i zjadła za mało chleba. A tej wielkiej krwistej pieczeni nawet nie tknęła.

Księżyc świecił jasno i bez trudu znalazła ubranie. Włożyła grube czarne spodnie, bluzę z podszewką oraz zieloną kamizelkę, obszytą nachodzącymi na siebie stalowymi płytkami. Zostawiła Qarla jego snom i zeszła na dół zewnętrznymi schodami donżonu.

Stopnie skrzypiały pod jej bosymi stopami. Jeden z ludzi pełniących służbę na szczycie wałów pozdrowił ją uniesieniem włóczni. Odpowiedziała mu gwizdnięciem. Gdy szła wewnętrznym dziedzińcem do kuchni, rozszczekały się psy Galbarta Glovera. Świetnie

– pomyślała. Zagłuszą szum drzew.

Gdy odkrawała sobie klin żółtego sera z kręgu wielkiego jak koło wozu, do kuchni wszedł otulony w gęste futro Tris Botley.

– Moja królowo.

– Nie drwij ze mnie.

– Zawsze będziesz władała moim sercem. Banda głupców wrzeszczących na królewskim wiecu nie może tego zmienić.

I co mam zrobić z tym chłopcem? Asha nie wątpiła w jego oddanie. Nie tylko krzyczał dla niej podczas królewskiego wiecu, ale późnej przepłynął morze, by do niej dołączyć, porzucając swego króla, rodzinę i dom. Ale nie odważył się jawnie sprzeciwić Euronowi… Gdy Wronie Oko wypłynął z flotą na morze, Tris po prostu został z tyłu i zmienił kurs dopiero wtedy, gdy inne statki zniknęły mu z oczu. Nawet to wymagało jednak pewnej odwagi. Nigdy już nie będzie mógł wrócić na wyspy.

– Chcesz sera? – zapytała go. – Jest też szynka i musztarda.

– To nie pożywienia pragnę, pani. Wiesz o tym. – W Deepwood Tris zapuścił krzaczastą kasztanową brodę. Utrzymywał, że chroni w ten sposób twarz przed zimnem.